O wyborach i nogach równo odciętych w kolanach


Przedwczoraj, moja przesympatyczna i niegłupia koleżanka i podwładna, poinformowała mnie ze śmiechem, że będzie kandydować na radną w wyborach samorządowych. Z listy SLD. Na moje zdziwienie opowiedziała mi przezabawną historyjką o tym, jak to jej szwagier kompletował listę młodych SLD, jakie to było trudne, jak im zabrakło jednej osoby i jak po długich prośbach namówili ją by dała się dopisać na końcu. Pośmialiśmy się oboje, pożartowaliśmy o tym jak to zaraz ją wywalę z pracy i tyle. Gdyby nie była moją podwładną to pewnie bym coś powiedział, rzucił jakąś cienką aluzję, jest inteligentna i pewnie by złapała. Ale ja ją zatrudniam więc mi nie wypadało.

Tym niemniej mam kaca. Od dwóch dni zastanawiam się co właściwie powinienem był powiedzieć. Ilu i jakich słów trzeba by użyć, by oczyścić tę stajnię Augiasza, odwalić te tony medialnego G…W-na nagromadzonego w naszych głowach przez ponad dwadzieścia lat. „Zapaść semantyczna”- święte słowa mistrza…

Od razu przypomniała mi się dyskusja w radiowej trójce sprzed roku, może krócej. Występowali w niej Bugaj i Oleksy. Rozmawiali chyba o podziałach na scenie politycznej przed wyborami prezydenckimi. Oleksy bez przerwy wytykał Bugajowi, że on tworzy podziały, a przecież „wszyscy jesteśmy Polakami” i takie tam, a Bugaj wił się jak piskorz. Gdy zahaczyli o lata 80-te i Oleksy znów rzucił: „no widzi pan, pan znowu: MY i ONI”, a Bugaj znów się zaplatał, wyłączyłem radio. Pomyślałem wtedy: Bugaju, biedny Bugaju, dlaczego nie możesz temu sprzedawczykowi powiedzieć kilku słów prawdy, że zamiast siedzieć tu w studio radiowym i się wymądrzać, powinien mniej więcej teraz właśnie wychodzić z więzienia, po długotrwałym wyroku i bez praw obywatelskich? Że tylko dzięki głębokim kompleksom części opozycji, która bała się demokracji i „ciemnego, katolickiego polskiego narodu”, udało się tak esbecji wymanewrować, że tych wyroków uniknęli? Jak im wszystkim udało się nas tak załatwić, że tych kilku słów prawdy nie da im się dzisiaj powiedzieć?

Nie da się. W każdym razie nie w tym felietoniku. Skoro Bugaj nie potrafił to ja też nie będę próbował. Poza tym moja koleżanka nie czyta tego bloga. Ale tylko dla mojej własnej terapii duchowej, chciałbym ci Marto opowiedzieć historyjkę, jedną z bardzo wielu jakie można by tu przytoczyć. W 1979 roku (jeszcze nie było Cię na świecie) wyłowili w Gdańsku z Motławy martwego, młodego stoczniowca. Pływał tak wiele dni, miał dwadzieścia- kilka lat (trochę mniej niż ty teraz) i nogi równo odcięte w kolanach. Wcześniej zniknął w nieznanych okolicznościach, a był działaczem WZZ-tów (opozycyjne związki zawodowe zwalczane przez komunistów). Pewnie go chcieli zwerbować, a on zapewne był „twardy”. Akcja mogła się dziać w jakimś ciemnym starym warsztacie. Pewnie myślał że tylko go straszą i myślą głupcy, że się zlęknie! Jutro opowie kolegom o tym jak się nie dał tym draniom! Gdy włączyli piłę istotnie zląkł się trochę, ale pomyślał że przecież niczego mu nie mogą zrobić. Żył w rzeczywistości gierkowskiej propagandy, świat był piękny i poukładany. W 1970 roku miał 10 lat i niewiele pamiętał. Poczuł ból i na moment stracił rozum, by wkrótce zrozumieć, że właśnie odcinają mu nogę. Zapewne wtedy spłynęło na niego zrozumienie, poczucie nieodwracalności i powagi sytuacji. Znacznie większej powagi niż wcześniej sądził. Zapewne wtedy zechciał już powiedzieć wszystko o co tylko go spytają. Może nawet powiedział? Z drugiej strony stało kilku drani. Młodzi, silni, podobni do narzeczonego Anny Dymnej z „Kochaj albo rzuć”. Palili papierosy klęli i śmiali się z niego gdy zaczął płakać. Zaczęli mu powoli odcinać drugą nogę. Potem był już tylko trzęsącym się strzępem człowieka i ten strzęp wrzucili do brudnej portowej wody.

Dziś tamci dranie są szanowanymi starszymi panami. Mama tamtego chłopaka zmarła w nędzy, a oni mają wysokie emerytury. W każdych wyborach głosują na SLD. Popatrz jak się dziwnie porobiło, może teraz zagłosują na Ciebie?

Kot z Cheshire

Posted by Włodek Kuliński – Wirtualna Polonia w dniu 2010-11-01

Źródło:

Wirtualna Polonia: http://wirtualnapolonia.com/2010/11/01/o-wyborach-i-nogach-rowno-odcietych-w-kolanach/

Kot z Cheshire – Salon24: http://cheshire.salon24.pl/

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek