USOPAL: ZEZNANIA PROF. JERZEGO ROBERTA NOWAKA – 22 padziernika 2010 r. w Sadzie Rejonowym w Warszawie


Podajemy do wiadomości zeznania świadka p. prof. Jerzego Roberta Nowaka z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa z dnia 22 października 2010 r. w sprawie wytoczonej przez prezesa Jana Kobylańskiego 19 oszczercom ze świata mediów i polityki już ponad 5 lat temu (1 października 2005 r.!)

Podczas roBenderRyszard.jpgzprawy doszło do incydentu. Sędzia usunął z sali p. senatora Ryszarda Bendera, który zwrócił się z kilkoma uwagami do innej osoby obecnej na rozprawie. Jest to niezrozumiałe, zważywszy na fakt, że notoryczny kłamca i oszczerca Jarosław Gugała po raz kolejny wypowiedział stek kłamstw i fantazji naruszających dobre imię prezesa Jana Kobylańskiego.

Pozostawiamy do Państwa oceny powyższą informację i prosimy o zapoznanie się z poniższym materiałem.

PROTOKÓŁ ROZPRAWY GŁÓWNEJ

Dnia 22 października 2010 r.

Przewodniczący – SSR del. Robert Żak

Prof. Jerzy Robert Nowak zeznaje:

Jestem autorem biografii na temat pokrzywdzonego. Znam osobiście pokrzywdzonego i byłem szereg razy na zjazdach które on organizował. Uczestniczyłem w zjazdach USOPAŁ. Sprawa pokrzywdzonego jest przykładem, jak w mediach można oskarżać człowieka zasłużonego dla Polski. Jest to człowiek zasłużony dla kraju. Przez wiele lat nie było do niego zastrzeżeń od władz. Nie spotkałem się z przejawami antysemityzmu co do pokrzywdzonego. Było szereg kłamstw na temat biografii pokrzywdzonego. Pokrzywdzonego poznałem około 4-5 lat temu. Poznałem go Europie.

Świadek zeznaje na pytanie pełnomocnika osk. prywatnego:

Zanim poznałem pokrzywdzonego, wcześniej o nim słyszałem. Jest to jedna z najbardziej znanych osób polonii. Znałem go jako przywódcę polonii i jako człowieka prowadzącego szeroką działalność gospodarczą i kulturalną. Jak go poznałem to wiedziałem, że działa na rzecz polskich spraw, wiedziałem, że miał podziękowania za swoją działalność wśród Polaków i podziękowania od gen. Bora – Komorowskiego i płk. Osieckiego. Po 1989 roku jego działalność stała się jeszcze bardziej znana. Najpierw docierały do mnie informacje pozytywne na temat pokrzywdzonego. Gdy ukazał się tekst Mikołaja Lizuta, to były pierwsze negatywne informacje na jego temat, ponieważ ukazały się w „Gazecie Wyborczej", której nie ufam. Nie wierzyłem w te informacje. Przed tym artykułem nie docierały do mnie takie informacje. Ja po ukazaniu się tych artykułów nie zareagowałem od razu, ale ponieważ nastąpiła fala ataków, więc zainteresowałem się sprawą i postanowiłem się spotkać z pokrzywdzonym. W tekstach tych samych autorów były sprzeczne informacje o pokrzywdzonym.

Przed książką, o pokrzywdzonym nie pisałem żadnych publikacji. Książkę napisałem w oparciu o artykuły prasowe – polskie, hiszpańskie. Były także pozycje książkowe odnoszące się do pokrzywdzonego i polonii. Sporo materiałów znalazłem w archiwum pokrzywdzonego Były to listy i dokumenty. Archiwum Kobylańskiego zawiera wiele materiałów, również w języku hiszpańskim. Atak na Kobylańskiego zaczął się w „Gazecie Wyborczej"- na miesiąc przed usunięciem go z funkcji Konsula Honorowego, po tym jak poparł Edwarda Moskala. Od tego czasu zaczęły się ataki. W swej książce udowadniam, że zarzut szmalcownictwa był wyssany z palca. Prof. Stelmachowski w swoich tekstach nie zgadzał się z tymi zarzutami. Opisałem to dokładnie w mojej książce. Rozmawiałem z nim tylko raz telefonicznie. Widziałem jego listy w archiwum pokrzywdzonego. Co roku wydawane były przez USOPAŁ książki z kolejnych zjazdów, a w nich przemówienia Stelmachowskiego, zawierające odcięcie się od ataków na pokrzywdzonego. Taki list był opublikowany w „Rzeczpospolitej". Pokrzywdzony doszedł do swego majątku poprzez pracę, miał wyczucie rynku. Podziwiałem jego wielostronną działalność. On wiedział, co to znaczy życie – chwytał się i pracował z efektami. W swojej pracy badawczej nie natrafiłem na nic, co wskazywałoby, że pokrzywdzony sfałszował swoją biografię i nie był w obozie koncentracyjnym. Na ten temat są opublikowane jednoznaczne materiały. W niektórych artykułach oskarżonych są sprzeczne informacje na temat pokrzywdzonego. W jednych twierdzą że nie był w obozie, a w innych, że był „kapo".

Nie natrafiłem na informacje świadczące o tym aby pokrzywdzony doszedł do majtku w sposób przestępczy, ale wiem, że doszedł do majątku dzięki pracowitości. Nie wiem jakie przesłanki poza fobiami mogły kierować osobami pomawiającymi pokrzywdzonego.

Pokrzywdzonemu nie „palił się grunt pod nogami", aby miał uciekać z Polski. Minister Gospodarki Paragwaju – pan Peti, ściągnął Kobylińskiego i 10 fabrykantów z Włoch oferuje możliwości zyskownego prowadzenia interesu w Paragwaju, chodziło o rozruszanie gospodarki. Znalazłem na ten temat informacje w książce pana Osuchowskiego – „Awatar" i w różnych artykułach. Pan Peti został zabity podczas przewrotu Stroesnera i w ten sposób Kobylański stracił swego głównego protektora.

Podróż Jana Kobylańskiego do Paragwaju nie była sponsorowana przez siatkę Odessy. Poza publikacjami oskarżonych nigdzie nie spotkałem się z takimi informacjami. Gdyby pokrzywdzony był „zoologicznym antysemitą", to na pewno nikt by go nie odznaczał . Wiem, że pokrzywdzony pierwsze interesy robił z byłymi więzieniami obozu. Mnóstwo jego pracowników było pochodzenia żydowskiego. Pokrzywdzony ma też wielu przyjaciół wśród żydów – biznesmenów itp. Nie mam wiedzy na temat tego, żeby pokrzywdzony był antysemitą. Nie spotkałem się z tym wśród listów, ani w żadnym dokumencie z archiwum Kobylańskiego. Pokrzywdzony był członkiem komitetu olimpijskiego w Paragwaju, wytwarzał znaczki pocztowe dla kilkunastu krajów. Z tego co wiem, pokrzywdzony przybył do Paragwaju w 1952 roku, w tym roku też natrafiłem na jego pierwsze ślady działalności dla polonii. Potem były listy w 1957 Bora Komorowskiego. Najbardziej mnie poruszały zarzuty, że pokrzywdzonym kierował egoizm. Żaden z zarzutów poruszonych przez oskarżonych , nie miał oparcia w rzeczywistości. Ktoś z oskarżających nazwał pokrzywdzonego, że w prasie południowo – amerykańskiej pisano o nim, jako „międzynarodowy bandyta". Nigdy nie przeczytałem takich artykułów. Ja nic nie wiem na temat tego, aby pokrzywdzony pracował dla służb PRL-u, poza artykułem jednego z oskarżonych. Nie znaleziono żadnych materiałów na ten temat. Według ministra Daniela Rotfelda – okazało się, że jedynym materiałem jest list jednego z oskarżonych.

Ja, w to , co powiedział oskarżony nie wierzę i jest to wyrazem spiskowej teorii o rzekomej agenturze Kobylańskiego w MSZ-cie. Nie wierzę w tą współpracę, gdyż Kobylański miał poglądy antykomunistyczne. Za czasów kierowania przez niego organizacją polonijną w Argentynie, której podlegał główny tygodnik polski w Ameryce Południowej – „Głos Polski". Już w 1988 roku ukazywały się artykuły atakujące PRL. Nic nie wiem temat tego aby pokrzywdzony robił wyłącznie coś dla siebie. W zjazdach USOPAL chodziło o zjednoczenie Polaków w Ameryce Łacińskiej i nie tylko. Pokrzywdzony wystąpił z inicjatywa połączenia kongresów polonii obu Ameryk. Inicjatywa została poparta mocno przez Prezesa Moskala. Na tych zjazdach bywali ministrowie, marszałkowie senatu i wiele znanych osób – nuncjusze, były odprawiane msze. Nie wiem kto opłacał przyjazdy tych osób. Opisałem w swojej książce, to dlaczego oskarżeni napisali artykuły o pokrzywdzonym. Działalność pokrzywdzonego się nie zmieniła, nadal działa jako organizator polonii. Te artykuły musiały bardzo źle wpłynąć na jego stan zdrowia.

Świadek na pytanie obrońcy adw. Dariusza Pluty:

Ukończyłem studia historyczne i mam doktorat habilitacji z politologii. Nikt mi nie zlecił pisania książki o pokrzywdzonym. Książkę wydał USOPAŁ, a honorarium dostałem w postaci pewnej ilości egzemplarzy. Uważam, że z pokrzywdzonym spędziłem około tygodnia. USOPAŁ mnie zaprosił jako gościa i wszystkie koszty związane z pobytem . Umożliwiono mi skserowanie całej sterty materiałów.

Czytałem zeznania świadków dotyczące działalności pokrzywdzonego w Polsce w czasie wojny. To były zeznania kobiety, która podnosiła zarzuty szmalcownictwa. Były tam zarzuty nie tylko przeciwko pokrzywdzonemu, ale i jego ojcu. Gdyby były poważne, to jego ojciec, który był w Polsce po wojnie adwokatem, poszedłby do więzienia, ale śledztwo umorzono. Nie mam przygotowania prawniczego. Nie rozróżniam podstaw do umorzenia postępowania. Oprócz zeznań tej kobiety, było jeszcze jedno zeznanie na ten temat, ale mniej szczegółowe. Nie szukałem więźniów obozu koncentracyjnego. Oparłem się na fakcie, że pokrzywdzony otrzymał odszkodowanie. Napisałem o tym w książce. Nie ustalałem ile obywatelstw miał pokrzywdzony w swoim życiu. Nie badałem historii jego rodziny w Polsce. Przed 1988 pokrzywdzony zajmował się działalnością gospodarcza, a potem zaczął działalność polonijną.

Świadek zeznaje na pytania oskarżonego Jarosława Gugały:

W ostatnich kilku latach na skutek ataków na pokrzywdzonego, mówił krytycznie o niektórych osobach narodowości żydowskiej. Antysemityzm według mnie jest negatywnym uogólnieniem na temat wszystkich żydów i tego typu stwierdzeń nie znalazłem w publikacjach USOPAŁ. Natomiast były publikacje negatywnie oceniające roszczenia żydów, co nie jest dla mnie antysemityzmem. Nie zetknąłem się ze sformułowaniem Kobylańskiego : „Żyd zawsze będzie nienawidził Polaka".

Nie zetknąłem się z takim stwierdzeniem pokrzywdzonego. Nie znam działalności pokrzywdzonego w partii – Liga Polska. W rozmowach z pokrzywdzonym słyszałem jego krytyczne wypowiedzi o PZPR. Należałem do Stronnictwa Demokratycznego. Występuję w Radiu Maryja. Nie wiem nic na temat tego, aby pokrzywdzony był sponsorem Radia Maryja. Rozmawiałem z wieloma osobami z polonii między innymi z prof. Haduchem, Zabłockim, senatorem Ryszką, senatorem Benderem. Nie rozmawiałem z dr Mieczysławem Słotnickim. Nie pamiętam, czy rozmawiałem z Brunonem Kweską.

Książkę oparłem na osobach, które są związane z USOPAŁ-em, a nie tylko rozmowach z samym pokrzywdzonym. Z tego wiem, to prof. Stelmachowski do końca ciepło wyrażał się o pokrzywdzonym, nie słyszałem aby zerwali stosunki. Nie słyszałem aby pokrzywdzony nazywał prof. Stelmachowskiego „zdrajcą, komunistą".

Prostuje – mówiłem, że jeśli w jednej z gazet padło określenie „znany międzynarodowy bandyta", to nie oznacza, że cała prasa paragwajska tak pisała. Nie znam związków biznesowych pokrzywdzonego z Alfredo Stroesnerem. Nie wiem dlaczego pokrzywdzony wyjechał z Paragwaju, wpłynęły na to rożne sprawy. Nie słyszałem o tym aby zbrodniarze hitlerowscy chronili się w Paragwaju. Nic nie wiem na temat tego aby pokrzywdzony publicznie nazwał prof. Geremka – „parchatym żydem".

Uważam, że wyrazy kurtuazji w listach dyplomatycznych można traktować jako szczere poparcie, na przykład list prof. Geremka z podziękowaniami za doprowadzanie do powstania USOPAŁ.

Nie pamiętam jakie odznaczenia otrzymał pokrzywdzony, ale opisałem to w swojej książce. Nie wiem, czy pokrzywdzony spotkał się Aleksandrem Kwaśniewskim. Pytałem się pokrzywdzonego o wszystko związane z jego biografią. Nie wszystko, co podawał pan Kobylański, podawałem w książce. Część osób znałem od wielu lat. Dr Cyra pisemnie wypowiedział się krytycznie o zarzutach, że pokrzywdzony nie był w obozie. Są na ten temat materiały IPN-u, zawarłem je w aneksie książki. Był list z PCK z oświadczeniem potwierdzającym pobyt w obozach i odszkodowanie niemieckie dla pokrzywdzonego. Początki działalności biznesowej pokrzywdzonego znam od niego i z książki „Awatar".- źródłami są częściowo wypowiedzi pokrzywdzonego. Nie zajmowałem się sprawami romansów pana Kobylańskiego. Nie słyszałem żadnych wypowiedzi – nagrań pokrzywdzonego udzielonych ekipie TVP i Mikołajowi Lizutowi.

Świadek na pytanie obrońcy:

Głównym sponsorem USOPAŁ jest pokrzywdzony.

Strony nie mają więcej pytań do świadka.

Leonor Adami
Biuro USOPŁ
6 listopada, 2010 r.

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek