Piotr Szubarczyk: Tak żyłem… W 143. Urodziny Józefa Piłsudskiego


pilsudski by malczewskiKim był urodzony przed 143 laty Józef Piłsudski? Jak go określić jednym słowem? Tytułów w życiu mu nie brakowało. Był przecież dwukrotnie premierem rządu RP, ministrem spraw wojskowych, wodzem naczelnym. Chociaż jednak mawiamy zwyczajowo „premier Paderewski” czy „premier Sikorski”, podkreślając znaczenie tych postaci w polskim życiu państwowym, nikt nie powie „premier Piłsudski”. Gdyby tak powiedział, wzbudziłby uśmiech, choć przecież „premier” znaczy „pierwszy w państwie” i jest to tytuł nobilitujący. Intuicyjnie wyczuwamy jednak, że znaczenie Piłsudskiego w naszej historii nie wynikało z urzędów, które sprawował, choćby tych najwyższych w hierarchii państwowej, lecz z tej szczególnej charyzmy, jaką miał najpierw wśród swoich podkomendnych ze Strzelca i z legionów, później w całym narodzie. Dlatego bardziej nas przekonuje brygadier, komendant, marszałek, naczelnik niż premier. A najbardziej swojski „Dziadek”, bo i tak go przecież nazywano…

Przedwojenny kult Piłsudskiego miał charakter państwowotwórczy i nikt temu nie zaprzeczał, usprawiedliwiając mocno niekiedy wybujałe formy tego kultu. Każdego 19 marca dzieci ze szkół powszechnych w całej Polsce recytowały wierszyki okolicznościowe przed portretem przywódcy narodu, ozdobionym kwiatami. Prawdziwy kult i mit Piłsudskiego ukształtował się jednak dopiero po ostatniej wojnie. Nachalna sowietyzacja kraju, dramatyczne prześladowania ludzi z formacji legionowej – zapoczątkowane jeszcze w czasie wojny zbrodniczym rozkazem Stalina z 5 marca 1940 r., zakończone symbolicznie zbrodnią na legionowym generale „Nilu” w lutym 1953 r. – sprawiły, że postać Marszałka stała się w zbiorowej wyobraźni kwintesencją ducha narodu.

Piłsudski urodził się 5 grudnia 1867 r. w Zułowie na Wileńszczyźnie. Tam zostało jego serce. W przenośni i dosłownie. Jednym z najświętszych dla Polaków miejsc jest grób Matka i Serce Syna na wileńskiej Rossie. Imię odziedziczył po ojcu, który podczas Powstania Styczniowego był powstańczym komisarzem na powiat kowieński. Ziuk, urodzony dwa lata po śmierci Romualda Traugutta, wychowywał się na wspomnieniach z powstania. Pozna gruntownie jego historię i w późniejszych kalkulacjach dotyczących szans wybicia się Polaków na niepodległość nieustannie będzie się odnosił do doświadczeń z lat 1863-65.

Matka Maria pochodziła ze znanej rodziny Billewiczów, herbu Mogiła. Wraz z mężem wychowywała swych synów – Ziuka, o rok starszego Bronisława i dwa lata młodszego Adama (najmłodszy brat Jan urodzi się z innej matki, po śmierci Marii) – w przywiązaniu do Polski i w głębokim przekonaniu, że kiedyś państwo polskie się odrodzi. Ziuk był silnie z matką emocjonalnie związany, boleśnie przeżył jej odejście, nie miał jeszcze wówczas 17 lat. Matka pozostanie w jego pamięci jako wzór dobroci i życiowej mądrości.

Uczył się w rosyjskim gimnazjum w Wilnie, nastawionym na szybką rusyfikację polskiej młodzieży. W przypadku braci Piłsudskich takie działania były pozbawione szans powodzenia, dzięki formacji, jaką otrzymali w rodzinie. Ziuk zapamięta jednak ten okres jako czas upokarzania. Pułkownik Bogusław Miedziński wspominał, że kiedyś Piłsudski, nawiązując do młodzieńczych doświadczeń, powiedział z pasją: Kiedy zdobędę Moskwę, każę na murze Kremla napisać: <Zakazuje się mówić po rosyjsku!>…

Działalność niepodległościową rozpoczął w wieku 15 lat. Razem z bratem Bronkiem i z grupą kolegów z gimnazjum założył kółko samokształceniowe, które miało uzupełnić braki rosyjskiej edukacji w zakresie historii i literatury polskiej. Nawiązywali do ruchu filomackiego, którego legenda na Wileńszczyźnie była szczególnie żywa. Młodzi niepokorni sprowadzali jednak z Warszawy nie tylko dzieła wieszczów narodowych. Interesowały ich także modne wśród inteligencji tego pokolenia dzieła darwinistów i socjalistów. Rok po śmierci ukochanej matki Ziuk zdał maturę. Najbardziej interesował się historią i geografią.

Jako osiemnastolatek rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Charkowie. Tam zaangażował się w działalność skierowaną przeciwko państwu rosyjskiemu, które uważał za głównego wroga Polski. Organizacji niepodległościowych, inspirowanych przez polskich studentów, nie brakowało wówczas na żadnej rosyjskiej uczelni. Działały też rewolucyjne organizacje rosyjskie, ze słynną Narodną Wolą na czele, która wydała wyrok śmierci na cara Aleksandra II Romanowa. Jego skutecznym wykonawcą był polski student Ignacy Hryniewiecki. Ziuk nie był członkiem Narodnoj Woli, ale uczestniczył w jej spotkaniach, co stało się przyczyną aresztowania. W marcu 1886 r., po studenckiej demonstracji, został zatrzymany przez policję. Ponownie aresztowany rok później, pod zarzutem udziału w spisku na życie cara, został skazany na 5 lat więzienia i przewieziony do więzienia w Irkucku, potem na miejsce zesłania w Kireńsku. Pod Irkuckiem żyło wielu polskich zesłańców. Piłsudski poznawał najnowszą historię swojego narodu, korzystając z relacji świadków tej historii.

Przypisuje się Piłsudskiemu słowa: Jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku <Niepodległość>, ale tam wysiadłem… Tak miał powiedzieć po latach swoim dawnym towarzyszom z PPS, kiedy go poprosili o polityczne poparcie. Jako przywódca państwa będzie atakowany przez socjalistów za to, że „zdradził” ideały młodości. Narodowcy natomiast będą go przedstawiali jako człowieka wielce podejrzanego, skoro tyle lat przebywał w środowisku „rewolucjonistów”, „wywrotowców”, czyli socjalistów… W rzeczywistości Piłsudski ani nikogo nie zdradził, ani nie zamierzał przejść do historii jako socjalista. Socjalizm interesował go jako silny ruch polityczny, który można wykorzystać w drodze do niepodległej Polski. Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdźmy na <Pan>! – miał dobitnie zakończyć swe słowa do pepeesowców wedle tej samej anegdoty…

Kiedy 28 lipca 1914 r. wybuchła wojna, Piłsudski natychmiast zmobilizował swoje „wojsko”. Słynna I Kompania Kadrowa powstała z młodzieży skupionej w Strzelcu, Sokole i w Drużynach Bartoszowych. Liczyła niespełna 150 żołnierzy. Doprawdy, trzeba było wielkiej wyobraźni, by dostrzec w niej późniejsze Wojsko Polskie. Wyobraźni i wiary, która góry przenosi.

Po internowaniu przez Niemców w Gdańsku i w Magdeburgu, 10 listopada 1918 r. Józef Piłsudski przybył do Warszawy. Jego autorytet sprawił, że Rada Regencyjna przekazała mu komendę nad wojskiem i misję utworzenia rządu narodowego. Piłsudski notyfikował oficjalne odrodzenie państwa polskiego. Przybrał dumny tytuł naczelnika państwa.

Największe zagrożenie dla polskiej niepodległości nadciągało od wschodu. Piłsudski nie czekał na rozwój wypadków. Zawarł przymierze z Ukraińcami Semena Petlury. Udana ofensywa doprowadziła do zdobycia Kijowa, jednak kontrofensywa Michaiła Tuchaczewskiego i armii konnej Siemiona Budionnego odmieniły bieg wypadków. Armia bolszewicka parła na Warszawę. Sejm powołał Radę Obrony Państwa pod przewodnictwem Piłsudskiego. 13 sierpnia rozpoczęła się bitwa warszawska, zakończona ostatecznie 25 sierpnia wielkim tryumfem polskiej armii i jej naczelnego wodza, który za życia przechodził do narodowej legendy.

W maju 1926 r. Piłsudski, zaniepokojony sytuacją polityczną w kraju, zdecydował się na zamach stanu. Wiedział, że uzyska poparcie wojska. Niestety, nie udało się przejąć władzy bez rozlewu krwi. Nie ma wątpliwości, że dla marszałka była to osobista klęska. W pierwszym ważnym przemówieniu po przewrocie, 22 maja 1926 r., wyraził nadzieję, że Bóg nad grzechami litościwy nam odpuści i rękę karzącą odwróci, a my stańmy do naszej pracy, która ziemię naszą wzmacnia i odradza. Społeczeństwo Warszawy zdecydowanie popierało Piłsudskiego, urządzając mu wielką owację na placu Zamkowym. On sam nie dążył do starcia i do rozlewu krwi. Działania zaczepne rozpoczęły siły rządowe. Prawie 400 osób, w tym także cywilów, poniosło śmierć w tych dniach na ulicach Warszawy. To była narodowa tragedia. W świetle dostępnych źródłowych świadectw za niemal pewną uznać należy hipotezę, iż do momentu rozmowy z prezydentem Wojciechowskim, marszałek z perspektywą zbrojnego starcia się nie liczył. Toteż decyzja – mogąca wszak oznaczać początek wojny domowej – nie mogła mu przyjść i nie przyszła łatwo. Plany tryumfalnego wkroczenia do stolicy, na czele wojska, ramię przy ramieniu z prezydentem, legły w gruzach. Drogę należało otwierać siłą – pisał prof. Włodzimierz Suleja.

Po majowym zamachu stanu marszałek ogłosił potrzebę sanacji, uzdrowienia kraju. Sejm wzmocnił rolę prezydenta, który mógł teraz wydawać rozporządzenia z mocą ustawy i rozwiązywać Sejm i Senat na wniosek rządu. Piłsudski został premierem. Nie by to rząd złożony z dawnych kolegów partyjnych marszałka. On sam podkreślał, że nie jest członkiem ani polskiej prawicy, ani polskiej lewicy. Nie chciałem nigdy należeć do żadnego stronnictwa, ani też aprobować panowania stronnictw nad Polską. Zamach majowy był dla Piłsudskiego próbą ratowania Polski przed „partyjniactwem”, które tak często potępiał.

Marszałek zawsze był zwolennikiem polityki równowagi między Niemcami a Sowietami. Dążył do podpisania z nimi układów o nieagresji. Aliantów szukał w W. Brytanii, Francji i wśród sąsiadów na Łotwie, w Rumunii, na Węgrzech. Gotów był uderzyć prewencyjnie na Niemcy, by powstrzymać ich zbrojenia, gdyby Francja na to przystała, ale zgody nie było.

Józef Piłsudski zmarł w Belwederze 12 maja 1935 r. o godzinie 20.45. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją jedności narodowej Polaków. 13 maja wyjęto z ciała mózg i serce. Serce rok później złożono, zgodnie z wolą Marszałka, w grobie jego matki na cmentarzu Rossa w Wilnie. Ciało spoczęło w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu. Na granitowej płycie nagrobnej umieszczono wybrane przez Zmarłego cytaty z „Wacława” i z „Beniowskiego” Juliusza Słowackiego, ukochanego poety Marszałka, spoczywającego z jego woli także na Wawelu: Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu gniazdo na skałach orła, niechaj umie spać, gdy źrenice czerwone od gromu i słychać jęk szatanów w sosen szumie. Tak żyłem.

Kiedyś Piłsudski powiedział: Choć nieraz mówię o <durnej Polsce>, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę. Oby każdy z nas mógł za nim szczerze powtórzyć te słowa…

Na obrazie: Józef Piłsudski na alegorycznym portrecie Jacka Malczewskiego z roku 1916. Muzeum Narodowe w Warszawie.

Piotr Szubarczyk
Publicysta historyczny, edukator w Biurze Edukacji Publicznej Oddziału Gdańskiego IPN. Autor ponad 400 artykułów prasowych poświęconych historii Polski, autor i współautor kilkunastu książek. Współpracuje z radiem i TV.

Źródło:

Wolna Polska, 5 listopada 2010 r.: http://www.wolnapolska.pl/index.php/item/5-grudnia-1867.html

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek