Nasza Polska: Bezpieczeństwo jutra zaczyna się dzisiaj


czolgRząd uwija się wokół pieniędzy na wojsko, które są mu potrzebne na inne cele

Minister finansów Jacek Rostowski wpadł na pomysł, jak “obejść” zapis ustawy z maja 2001 r., która mówi o przeznaczaniu na armię każdego roku 1,95 proc. produktu krajowego brutto. Dzięki pomysłowi Rostowskiego teraz ma być ten sam procent PKB, ale liczony, jako średnia z ostatnich sześciu lat. Każda gospodyni domowa wie, że to nie jest to samo, gdyż powoduje konieczność zadłużania się, a potem spłatę długu z procentami.

Trzeba pomyśleć, jak mniej stracić

Polskie Lobby Przemysłowe im. Eugeniusza Kwiatkowskiego przedstawiło stanowisko w sprawie budżetu MON na przyszły rok, ustosunkowując się do realizacji programów modernizacyjnych armii i konieczności przyjęcia już w sierpniu przyszłego roku unijnej Dyrektywy nr 81 (2009/81/WE). Wkrótce wszystkie armie Unii Europejskiej będą musiały kupować uzbrojenie wyłącznie na przetargach otwartych. Producenci min, czołgów i granatów boją się, że polskich żołnierzy będą zbroić wyłącznie obce firmy. Koordynator PLP prof. dr hab. Paweł Soroka oraz grupa społecznych ekspertów Lobby apelują, gdzie mogą, żeby Siły Zbrojne systematycznie współpracowały z polskimi przedsiębiorstwami zbrojeniowymi. Wskazują na konieczność powołania w MON specjalnej komórki analizującej doświadczenia z udziału polskich wojskowych w misjach w Iraku i Afganistanie, zwłaszcza z używanego tam uzbrojenia i wyposażenia produkowanego przez polski przemysł. Wnioski i rekomendacje powinny być przekazane polskim fabrykom i ich zapleczu badawczo rozwojowemu. PLP postuluje powołanie zespołu międzyresortowego, w którym zasiadaliby reprezentanci przemysłu i zajęli implementacją – najlepiej w formie ustawowej – Dyrektywy nr 81, tak żeby Polska jak najmniej straciła.

Minister Klich schudł bardziej

Cięcia w budżecie Ministerstwa Obrony Narodowej w latach 2008 – 2009 spowolniły modernizację naszych sił zbrojnych i spowodowały zapaść w wielu przedsiębiorstwach przemysłu obronnego. Być może zdaje sobie z tego sprawę Bogusław Klich, szef MON, który, gdy gasną jupitery i znajduje się poza oczami premiera Donalda Tuska jednak się tym na swój sposób przejmuje i dlatego schudł aż o 14 kg. Niektórzy uważają, że przyjęte zadania daleko go przerastają, a ponieważ działa na oślep, odsyłają do zabawy ołowianymi żołnierzykami. Przypomnijmy, że budżet MON na rok 2009 wynosił 24,9 mld zł. Oficjalnie został obcięty o 1,9 mld zł, a jak się wszystko razem policzyło (łącznie z długiem z poprzedniego roku) o 5 mld zł. Jak pamiętamy, Klich na te cięcia bez słowa się zgodził i zameldował premierowi, że gotów jest przyjąć w każdej chwili zadania jeszcze trudniejsze.

Eksport wyparował, zwolnienia w Bumarze

Z braku środków armia coraz gorzej karmi zbrojeniówkę, w tym największy obronny holding Bumar, składający się z wielu przedsiębiorstw. Nasze wojsko stało się dla Bumaru jedynym żywicielem, ponieważ Bumar przestał eksportować. Przychody holdingu w ub. roku wynosiły 2, 65 mld zł, a rok wcześniej  3,5 mld zł. Z eksportu polskiej broni w 2009 r. Bumar uzyskał tylko 560 mln zł.  Konkurencja wypiera polską broń z rynków Indonezji, Malezji, Indii. Nie jest łatwo, ponieważ na europejskim i światowym rynku mamy do czynienia z nadprodukcją uzbrojenia, tymczasem naszej zbrojeniówce brakuje zaawansowanych technologii. Szefostwo Bumaru zarządziło tzw. restrukturyzację, zaczynając od zwolnień. Obejmą 2,5 tys. ludzi (na ponad 11 tys. zatrudnionych). Z restrukturyzacją zatrudnienia szaleją przed Świętami w Radwarze i Przemysłowym Instytucie Telekomunikacji, z wymienionych stołecznych spółek, które przez lata były chlubą polskiej zbrojeniówki ma zostać wyrzuconych kilkaset osób.

Związkowcy w strachu

Grupa kapitałowa Bumaru jest źle zarządzana – uważa Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników Wojska i sprzeciwia się dalszej realizacji: “Strategii konsolidacji i wspierania rozwoju polskiego przemysłu obronnego”, w takiej formie, w jakiej się odbywa, zwłaszcza włączenia Wojskowych Przedsiębiorstw Remontowo Produkcyjnych– jednoosobowych spółek skarbu państwa – do Bumaru. WPRP dokonują ok. 80 proc. wszystkich remontów uzbrojenia i sprzętu wojskowego, w tym świadczą usługi o najwyższym stopniu trudności. Zdaniem związkowców holding Bumar ma kiepską płynność finansową i ryzykownie zastawia akcje spółek zależnych w zagranicznym banku inwestycyjnym (po odmowie udzielenia kredytu przez Bank Gospodarki Krajowej i Bank Gospodarki Żywnościowej). Małgorzata Kucab przewodnicząca Zarządu Okręgu Przedsiębiorstw Wojskowych i Działalności Pozabudżetowej chociaż zdenerwowana wypowiada się jasno – Bumar znajduje się na krawędzi bankructwa. Prowadzi restrukturyzację najprostszą metodą: zwalnia ludzi i wyprzedaje majątek, a wewnątrz grupy transferuje gotówkę z podmiotów lepszych do gorszych, uniemożliwiając rozwój tych pierwszych, powołuje się na dyskusje podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej w październiku br.

Remontówka podpowiada, co robić

W razie włączenia do Bumaru zagrożenie dla WPRP byłoby ogromne, gdyż wszystkie akcje podmiotów Grupy Bumar weszłyby do masy upadłości – mówi przewodnicząca Kucab. Doszłoby do niekontrolowanej prywatyzacji i wrogich przejęć przez nieznane ni wykluczone, że podstawione podmioty. Obecnie Bumar generuje zysk głównie ze sprzedaży nieruchomości spółek zależnych – informują związkowcy, którzy boją się przeraźliwie wchłonięcia ich firm przez holding, jedno po drugim, a następnie rozproszenie w tzw. bumarowskich, branżowych dywizjach (konsorcjach produkcyjnych). Załogi domagają się jak najszybszego skonsolidowania WPRP i utworzenia sektorów: lotniczego, uzbrajania wojsk lądowych i specjalnych oraz sektora morskiego. Po dokonaniu konsolidacji w przypadku sektora lotniczego (zakłady w Łodzi, Bydgoszczy, Dęblinie, Warszawie i Instytutu Wojsk Lotniczych) powstałby zwarta grupa przedsiębiorstw będących polską własnością (reszta firm tego sektora została sprzedana kapitałowi zagranicznemu, głównie amerykańskiemu). W warunkach globalizacji i silnych tendencji do sprzedawania naszego wspólnego majątku, włączanie całych segmentów gospodarczych do firm podległych resortowi skarbu stało się niebezpieczne – argumentuje M. Kucab.

Implementacja Dyrektywy nr 81 bez ortodoksji!

Nie wszyscy eksperci, którzy doskonale znają problemy wojska i przemysłu zbrojeniowego zgadzają się ze związkowcami, broniącymi przecież miejsc pracy. Ta grupa stawia na Bumar, którego powołanie w ich opinii było słuszne, trzeba teraz dopilnować, żeby był właściwie zarządzany. Bez holdingu niejedno przedsiębiorstwo zbrojeniowe, które znalazło się pod jego czapką już by nie istniało. Nikt jednak nie kryje, że polski przemysł obronny na obecnym etapie, nie jest dostatecznie przygotowany do konkurencyjnej konfrontacji z dużo silniejszymi przedsiębiorstwami zbrojeniowymi z krajów “starej” UE. “Wybieganie przed szereg, tj. ortodoksyjna implementacja zasad Dyrektywy nr 81 jest szkodliwa, może doprowadzić do całkowitej likwidacji spółek należących do polskiego potencjału obronnego” – czytamy w stanowisku PLP. Dlatego zdaniem niezależnych ekspertów do implementowanej ustawy należy wprowadzić zapis, że elementem bezpieczeństwa narodowego jest utrzymanie możliwości produkcyjnych w zakresie podstawowych rodzajów uzbrojenia na terenie kraju. W Lobby twierdzą, że takie sformułowanie nie dyskryminuje firm zagranicznych – stwarza jedynie wymóg produkcji uzbrojenia w Polsce, co ma znaczenie dla naszego bezpieczeństwa.

Wiesława Mazur
Artykuł ukazał się w tygodniku ‚Nasza Polska’ nr 48 (787) z 30 listopada 2010r.

Źródło: http://www.naszapolska.pl/index.php/component/content/article/1777-qnpq-nr-48-mazur-bezpieczestwo-jutra-zaczyna-si-dzisiaj

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek