Marian Miszalski: Wypłukiwanie suwerenności


Trybunal KonstytucyjnyTrybunał Konstytucyjny rozpatrzył w końcu listopada wniosek 30 posłów Prawa i Sprawiedliwości wnoszących o stwierdzenie, czy ratyfikowany przez Polskę Traktat Lizboński jest zgodny z polską Konstytucją.

Mimo niemal powszechnych wątpliwości w tej kwestii – było raczej z góry oczywiste, że ten niebywale upolityczniony „trybunał” (wybierany przecież większością sejmową) zlekceważy względy merytoryczno-prawne, a pokieruje się względami politycznymi i ideologią unijną. Tak też się stało. Trybunał zatem nie dopatrzył się jawnej i rażącej sprzeczności między zapisem Traktatu Lizbońskiego: „Państwa członkowskie powstrzymują się od podejmowania wszelkich środków, które mogłyby zagrażać urzeczywistnianiu celów” Unii Europejskiej (art. 3a punkt 3 tl) – z zapisem polskiej Konstytucji mówiącym, że „Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do Narodu” (art.4 Konstytucji rp).

Zamiast skupić się na prawnych aspekcie problemu – w uzasadnieniu swego skandalicznego i kompromitującego werdyktu Trybunał odwołał się do politycznej frazeologii i politycznych ocen, w rodzaju „nieograniczona suwerenność należy do przeszłości”, czy „zaskarżone przez posłów procedury należą do doświadczeń z integracją”… Za „granice ustępstw” Rzeczpospolitej Polskiej wobec nowego przecież państwa, jakim jest Unia Europejska w świetle Traktatu Lizbońskiego (nawet tego faktu Trybunał nie zanalizował prawniczo w swym uzasadnieniu!) – uznał „tożsamość konstytucyjną Polski”, „zachowanie państwowości” a nawet… „zasady sprawiedliwości społecznej” (termin wzięty z frazeologii marksistowskiej) – co oznacza, że samo istnienie polskiej konstytucji (bez względu na treść jej zapisów) i samo istnienie państwa polskiego (bez względu na zakres jego kompetencji) Trybunał uważa już za „suwerenność państwową”.

Dokładnie takie same przesłanki ideologiczne leżały u podstaw zmian Konstytucji prl w roku 1976, wprowadzających zapisy o „wiecznej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim” i „przewodniej sile pzpr”, i dokładnie takie same kryteria „suwerenności” wypełniał prl.

Interesujące jest, że Trybunał w ogóle nie zauważył rozumowania niemieckich prawników: niemiecki Trybunał Konstytucyjny tuż przed ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego orzekł, że Konstytucja niemiecka jest najwyższym źródłem prawa w Niemczech – i dopiero po tym orzeczeniu Niemcy ratyfikowały Traktat Lizboński…

Jeśli było to tak bardzo ważne dla Niemiec – dlaczego okazało się tak mało ważne dla Polski? Czyżby Niemcy hołdowali tak spostponowanej przez warszawski Trybunał Konstytucyjny i „należącej do przeszłości” nieograniczonej suwerenności? Widocznie nie należy ona wcale do przeszłości, o czym zresztą przekonują nas także konstytucje jakże wielu innych krajów świata.

Cały artykuł: Głos Katolicki, nr 44/2010

Źródło:

Głos Katolicki, 10 grudnia, 2010: http://service.glos-katolicki.eu/pl/to-co-byo/1-glowna/646-wypukiwanie-suwerennoci

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek