Rafał A. Ziemkiewicz: Chwała niepokornym!


Ziemkiewicz RafalA dziś, moi kochani, pomówimy trochę o odwadze. Musimy to sobie powiedzieć bardzo wyraźnie: trzeba być odważnym. Trzeba być odważnym i trzeba odwagę doceniać i nagradzać. Odwaga cechowała takich naszych wielkich, jak Tadeusz Kościuszko i Paweł Finder, ale i dziś mamy liczne, godne naśladowania przykłady odwagi, zasługującej na docenienie.

Oto przykład odwagi, w tym wypadku dziennikarskiej, drobny, ale aktualny, bo z dnia wczorajszego − komentarz redaktora Mariusza Zawadzkiego, zamieszczony na drugiej stronie „Gazety Wyborczej”, która skądinąd jest wspaniałym źródłem licznych przykładów odwagi. Gazety, która zawsze, z wielką śmiałością krytykuje polski ciemnogród i kołtunerię, mówi zdecydowanie „nie” rozwydrzeniu prawicy i przeciwstawia się pogrobowcom endeckich demonów oraz elementom klerykalnym, słowem − bez oglądania się na możliwe konsekwencje występuje w obronie atakowanej przez opozycyjną ciemnotę władzy. Wspomniany komentarz jest doskonałym przykładem odwagi i pisania „pod prąd”; już sam tytuł odważny: “Gajowy jest cool”.

Redaktor Zawadzki wykazuje się tu odwagą na wielu poziomach. Po pierwsze, ma odwagę przyznać się, że kiedyś nie był przekonany do kandydatury Bronisława Komorowskiego na prezydenta Polski. Że w czasie, gdy jego gazeta robiła prezydentowi kampanię i kruszyła resztki popularności jego rywala, gdy jego koledzy i koleżanki byli sercem jednoznacznie po stronie właściwej, przeciwko niedobitkom czarnej sotni, on stał na uboczu, a nawet pozwalał sobie podkpiwać w duchu. Nie musiał się do tego przyznawać, nikt przecież nie wiedział jego grzesznych wahań, nikt nie zauważył. A jednak − zdobywa się na ten szlachetny odruch uderzenia się w pierś i samokrytyki. Co więcej, nie ukrywa, że nie jest mu łatwo przemóc reakcyjne nawyki, wciąż tkwiące w jego duszy, nie jest mu łatwo zdusić w sobie ochotę na tanie kpiny, na podśmiechujki z władzy – niemniej, potrafi się przemóc i uczciwe, szczerze pochwalić pana prezydenta, dostrzec jego wielkość, jego sukcesy. Nawet wbrew samemu sobie. A to jest największą odwagą, zwyciężyć swoje własne złe odruchy. Brawo!

„Ten tekst jest kryształowy”, że zacytuję już klasyczną opinię Autoryteta o wiekopomnym akcie odwagi, sławnej, konfesyjnej wypowiedzi Lesława Maleszki „Byłem Ketmanem”. Wypowiedzi, w której, przypomnę, Maleszka miał odwagę stanowczo zaprzeczyć zarzutom, stawianym mu przez domorosłych inkwizytorów, wymachujących wyciągniętymi z ipeenowskiego szamba świstkami, i nawet w beznadziejnej z pozoru sytuacji, godząc się z niektórymi ciosami, bronił jednak swojej prawdy o tych niełatwych czasach i dramatycznych, heroicznych decyzjach, które musiał podejmować.

Mówiąc nawiasem, żebyśmy sobie tu, moi kochani, nie przesłodzili − przykład Lesława Maleszki pokazuje, że nie wszyscy mamy tej odwagi, o którą chodzi i która jest tak ważna, pod dostatkiem. Lesław Maleszka nie cieszy się nawet w swoim środowisku takimi dowodami uznania, na jakie swą odwagą zasłużył. Weźmy taką koleżankę Kolendę Zalewską, ja nie powiem, dobra, odważna koleżanka, jej materiał, w którym pokazała rodzenie się pod krzyżem faszyzmu z pochodniami, jej odważne oddanie głosu na antenie i komentarza wyłącznie ludziom mądrym i na poziomie, i odpowiedzialna praca montażowa, to zasługuje na docenienie. Ale dlaczego koleżanka, gdy uczy młodych dziennikarskiej odwagi, to nazywa się to „Biblia dziennikarska”? Ja powiem wprost, koleżanki i koledzy, że to jest dla mnie właśnie taka słabość jakaś, taka kapitulacja przed tym ciemnogrodem, ta „biblia”. Dlaczego to się nie nazywa, na przykład: „czego nauczył mnie Lesław?” Byłoby wiadomo, że koleżanka przekazuje młodym to, co sama otrzymała od mistrzów.

Ale wracając do redaktora Zawadzkiego i jego odważnego wyznania o prezydencie, ja myślę, że powinien on być wzięty pod uwagę przy przyszłorocznej nagrodzie Kisiela. Z tą nagrodą było różnie, ale od teraz to jest naprawdę nagroda dla tych właśnie, którzy potrafią śmiało pójść pod prąd. Pan profesor Buzek, cokolwiek o nim powiedzieć, jako polityk był przecież zawsze uosobieniem niepokornych, odważnych wyborów, i śmiałości wchodzenia w spory. Albo pan Mleczko, jako publicysta − ta odwaga w wyszydzaniu obyczajowych przesądów, patriotycznego frazesu, moherowych staruszek, a czasem, wprost, odwaga uderzania w filary antypaństwowej opozycji, po nazwach partii i nazwiskach… Ja, powiem wam, koleżanki i koledzy, bardzo się cieszę, że ta nagroda zyskała taką godną oprawę. Że wyszła z niszy jakichś malkontentów, różnych takich pokątnych, że tak powiem, karłów moralnych, kąsających po nogawkach nasz wielki projekt. Tej, jak to z wielką odwagą powiedział redaktor Lis, „opluwającej swołoczy”, po prostu.

Redaktor Lis jest zresztą znakomitym przykładem tej dziennikarskiej odwagi, o którą chodzi, tego, jak śmiało można mówiąc do milionów wskazywać prosto, jasno i jednoznacznie, że wszystkiemu winien jest PiS i ten Kaczyński, że tu nie ma potrzeby nic plątać, niepotrzebnie komplikować ani dzielić włos na czworo. Taka odwaga rzucenia Kaczyńskiemu oskarżenia w gębę, zatkaną oczywiście, żeby się nie odszczekiwał, jest bezcenna, tego upodmiotowione społeczeństwo potrzebuje, żeby mieć zdrowy stosunek.

I z tego miejsca trzeba podziękować odnowionemu, odzyskanemu tygodnikowi “Wprost” i jego redaktorowi naczelnemu, że wzniósł tę nagrodę Kisiela na nowy poziom, i że zapewnił jej godną oprawę, właśnie podkreślającą nonkonformizm, odwagę, chodzenie pod prąd. Bo to kwestia nie tylko laureatów, to kwestia godnej ceremonii, odpowiednio, że tak wiecie powiem językiem naszych młodych, wykształconych i z dużych miast, wypasionej. To, że zgromadzono na niej ludzi, którzy są symbolami odwagi. Przede wszystkim myślę o naszym premierze, który jest niedoścignionym wzorem odwagi, podejmowania niepopularnych reform, śmiałego atakowania takich, co zagrażają społecznemu porządkowi i naszemu zadowoleniu tu i teraz. Ale doniosłym, niemal równie jak przywrócenie należnej czci generałowi Jaruzelskiemu, jest zaproszenie na taką uroczystość Jerzego Urbana. Człowieka − symbolu, którego pamiętamy jeszcze, jak w czasach stanu wojennego odważnie, z otwartą przyłbicą, przyjmując nonkonformistycznie posadę rzecznika rządu, dawał odpór zdziczałej „Solidarności” czy temu, jak to odważnie powiedział „wypuszczającemu spod ornata demony politycznej wścieklizny” Popiełuszce.

Cieszy mnie, że przemawiała na tym święcie chodzących pod prąd także pani prezydent Gronkiewicz Waltz, która pozwala nam zauważyć jeszcze inny aspekt odwagi. Odwagi, jakiej wymaga władza, która się musi czasem, przecież każdy to przyzna, przeciwstawić populistycznym oczekiwaniom. Na przykład nie doceniono niedawnego wywiadu pani prezydent, u pani redaktor Paradowskiej w Tok FM, też bardzo odważnej koleżanki, gdzie pani prezydent wprost odrzuciła te głupie populistyczne żądania, żeby odśnieżać miasto, i miała odwagę powiedzieć wprost, odważnie, że to po prostu wyrzucanie w błoto, że jak jest zima, to musi być zaśnieżone, i ludzie muszą się do tego przyzwyczaić, najwyżej można ten śnieg posypać z góry żwirem.

Przykładów odwagi, na szczęście, nie brakuje. Jeszcze jeden wam podam, z telewizji. W telewizji panuje taki, wiecie, fetyszyzm, że ramówka – święta rzecz. Ramówki zmieniać nie wolno. I to oczywiście czasem jest uzasadnione. Bo jak pisowski zarząd telewizji złamał ramówkę, żeby uprawiać propagandę, i pokazywać jakiś hotel Marriott, jakąś posłankę wrabianą w korupcyjną propozycję, no to słusznie to zostało ocenione jako zbrodnia i ukarane. No, ale ten, kto podjął odważną decyzję, żeby złamać ramówkę i zamiast „M jak Miłość” pokazać ten wstrząsający film o zamordowaniu przez Kaczyńskiego i Ziobrę świętej Barbary, to tym razem była wielka odwaga. I między nami też godny pochwały spryt, bo z tych ośmiu milionów, co czekało na ulubiony serial, aż trzy ten film obejrzały. Wielu to się nawet pewnie nie zorientowało, że to dzisiaj wcale nie jest M jak Miłość, ha, ha, i to jest też odwaga, żeby w słusznej sprawie czasem taki podstęp zastosować. Taki dobry podstęp, bo nie można tego mylić z podstępami wroga, które są z zasady tchórzliwe i nikczemne jak agent Tomek. Ale to już jest inny temat, którym się zajmiemy innym razem, bo na dzisiaj to ja już, jak to się odważnie mówi w rządzących i intelektualnych elitach, napier…łem swoje i którędy tu, kur…, do kasy?

Rafał A. Ziemkiewicz

Źródło:

Rafał A. Ziemkiewicz blog, 11 grudnai 2010: http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/12/11/chwala-niepokornym/

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek