Romuald Szeremietiew: Koszt = efekt


romuald-szeremietiewMamy za sobą kampanię wyborczą do samorządów w 2010 r. Uczestniczyłem w tej kampanii ubiegając się o stanowisko prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy. Nie wygrałem. Jednak na wygraną trudno było liczyć biorąc pod uwagę wszystkie uwarunkowania wyborcze w III RP. Byłem jednym z jedenastu kandydatów. Miałem wsparcie ze strony grona przyjaciół i skromne środki wysupłane z własnych portfeli (zebraliśmy 7 tys. zł). Byłem więc kandydatem rzeczywiście niezależnym i to była cena niezależności. Wszystkich innych wspierały różne zasobniejsze środowiska i partie majętne dzięki pieniądzom budżetowym.

Faworytami byli zwłaszcza ci kandydaci, za którymi stały partie korzystające z subwencji budżetowych. Dzięki pieniądzom podatników te partie dysponują zawodowymi sztabami i są w stanie dotrzeć do wyborców przy pomocy drogiej propagandy (programy i spoty w mediach elektronicznych, plakaty wielowymiarowe).

Janusz Korwin-Mikke nazywa obecny system polityczny „bandą czworga”. Z oficjalnych danych ubiegłorocznych wynika, że te cztery partie miały otrzymać w 2010 roku subwencje:

PO ponad 40,4 mln zł (Gronkiewicz-Waltz);
PiS – 37.8 mln zł (Czesław Bielecki);
PSL – 15,1 mln zł (Danuta Bodzek);
SLD – 14,4 mln zł (Wojciech Olejniczak).

Wszystkie partie deklarowały, że rywalizacja o fotel prezydenta Warszawy jest dla nich bardzo ważna. Nie ulega więc wątpliwości, że szły za tym pieniądze na akcje promujące ich kandydatów. Pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego PiS Stanisław Kostrzewski informował, że jego partia przeznaczy na kampanię samorządową 7 mln zł. Zapytany ile PiS wyda na wybory w Warszawie odparł: „To tak naprawdę jest regulowane ustawą. Przykładowo limit ustawowy na kampanię kandydata na prezydenta Warszawy wynosi ok. 524 tysiące złotych”. Natomiast szef sztabu popieranego przez PiS kandydata na prezydenta mówił, że, materiały kampanijne Bieleckiego są „kupowane przez komitet wyborczy PiS”.

Przypadkiem szczególnym w gronie kandydujących była popierana przez Wspólnotę Samorządową jako „niezależna” Katarzyna Munio, członkini Stronnictwa Demokratycznego. Stronnictwo Pawła Piskorskiego nie ma dotacji budżetowych, ale to nie oznacza że brakuje tam pieniędzy. W wyborach prezydenckich 2010 startował Andrzej Olechowski. Zapytany dlaczego korzysta z wsparcia SD odparł: "Dlatego, że w polityce pieniądze są dzisiaj bardzo istotne. Partie są niesłychanie zamożne. (…) SD ma majątek". Dobrze zorientowana w problematyce polityczno-finansowej „Gazeta Wyborcza” pisała, że SD może „finansowo konkurować z PO i PiS w trzech najbliższych kampaniach – samorządowej i prezydenckiej (2010 r.) oraz parlamentarnej (2011 r.).” Ponadto „niezależną” kandydatkę z SD wsparła lewicowa Socjaldemokracja Polska. Jej lider Marek Borowski obdarował Katarzynę Munio repliką miecza zachęcając do walki o urząd prezydenta. Chyba nie ograniczył się do tego skoro jego partia też ma pieniądze budżetowe (w 2010 r. dostała 3,5 mln zł).

Widzimy więc, że materialnymi faworytami wyborów warszawskich było pięcioro kandydatów – czyli „banda pięciu”.

Okazało się, że z tej piątki dwie kandydatury osiągnęły wynik gorszy od mojego. Na mnie głosowało około 14 tys. warszawiaków, na kandydatkę PSL 3.3 tys. a SD – ok. 11.5 tys. Z grona kandydatów „bez dotacji” lepszy ode mnie był tylko Janusz Korwin-Mikke (25 tys. głosów). Jego sztab podał, że na kampanię miał 50 tys. zł. To oznacza, że jeden uzyskany głos kosztował sztab Korwina 2 zł. Wynik osiągnięty przez nasz sztab jest czterokrotnie lepszy. Czy to oznacza, że gdyby nasz sztab miał podobną kwotę na wybory to uzyskałbym 100 tys. głosów?

Z przebiegu tej kampanii należy wyciągnąć wnioski. Nie tylko związane z problemem finansowania. Nie chcę przesadzać w ocenie własnych możliwości, ale sądząc chociażby po wyniku (koszt=efekt) byłem najskuteczniejszy. Szanse związane z moim kandydowaniem zostały zmarnowane nie z naszej winy. Moi przyjaciele podejmowali różne starania, aby uzyskać szersze wsparcie. Wydawało się, że poprze moją kandydaturę Wspólnota Samorządowa. Jednak w zespole decyzyjnym tej grupy zwyciężył pogląd, że lepszym kandydatem będzie radna SD Munio. Jak wiadomo prezes Kaczyński uznał, że dla jego partii najlepszym kandydatem jest dystansujący się od PiS Czesław Bielecki. „Gazeta Wyborcza” i TVN podkreślały, że mnie popiera Radio Maryja. Coś jednak sprawiło, że było ono niewyraźne – byłem prezentowany jako jeden z wielu kandydatów, a „Nasz Dziennik” nie zamieścił zamówionego u mnie i przygotowanego do druku wywiadu. Spotkałem się z Markiem Jurkiem. W sympatycznej rozmowie ustaliliśmy, że jego środowisko rozważy współpracę z nami. Marszałek Jurek nie wykluczył, że mogę liczyć na poparcie jako kandydat. Decyzję partia marszałka podjęła. Dowiedziałem się z radia, że Prawica Rzeczypospolitej wystawia własnego kandydata. Wynik uzyskany przez tego kandydata (Piotr Strzembosz) około 2.8 tys. głosów.

Biorąc powyższe pod uwagę można więc uznać, że piąte miejsce w gronie jedenastu kandydatów jest sukcesem, jest zwłaszcza sukcesem sztabu wyborczego i wspierających mnie osób.

Mówiąc językiem wojskowym w tej kampanii wykorzystaliśmy maksymalnie środki i możliwości i uchwyciliśmy przyczółek, z którego można będzie podejmować dalsze działania.

Informacja o wysokości subwencji na działalność statutową przysługujących partiom politycznym w latach 2008-2010

Nazwa partii

Wysokość
subwencji
za 2008 r.
(zł)

Wysokość
subwencji
za 2009 r.**
(zł)

Przewidywana
wysokość
subwencji
za 2010 r.**
(zł)

Platforma Obywatelska Rzeczpospolitej Polskiej     

37 966 470,31

40 430 797,40

40 430 797,40

Prawo i Sprawiedliwość

35 508 066,85

37 805 465,31

37 805 465,31

Polskie Stronnictwo Ludowe

14 201 375,95

15 119 448,77

15 119 448,77

Sojusz Lewicy Demokratycznej*

13 515 020,02

14 388 733,69

14 388 733,69

Socjaldemokracja Polska*

3 329 787,54

3 545 050,33

3 545 050,33

Partia Demokratyczna – demokraci.pl*

2 252 503,34

2 398 122,29

2 398 122,29

Unia Pracy*

489 674,64

521 330,94

521 330,94

Łącznie

107 262 898,65

114 208 948,73

114 208 948,73

Romuald Szeremietiew
13 Grudnia 2010

Źródło:

Blog Romualda Szeremietiewa: http://szeremietiew.blox.pl/2010/12/Koszt-efekt.html

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek