R. Zalewski: Medialna okupacja


niepoprawniGłówny hamulec rozwoju Polski to media tzw. głównego nurtu. Prowadzą one zintegrowaną, stałą kampanię dezinformacji politycznej i kulturowej. Są one pierwotną przyczyną wszystkich negatywnych zjawiska ostatnich 20 lat, podstawowym hamulcem rozwoju. O ile III RP powstała w wyniku zmowy elit politycznych o tyle jej niezmienne trwanie zapewniają właśnie media. One są obecnie pierwszą, nie czwartą władzą.

Aktualna klasa polityczna jest w większości produktem procesu dezinformacji, nie powstała i utrzymałaby się bez niej. W naturalnych warunkach wykruszyłaby się w walce z realnymi konkurentami. Od lat jej przeciwnicy muszą walczyć ze związanymi rękoma, a i tak werdykt przekupnego sędziego (mediów) jest zawsze niekorzystny. Trwa selekcja negatywna, potwierdziły to wybory prezydenckie i po części samorządowe.

Widownia z kolei jest oślepiana. Telewizje, gazety radia założyły jej złe, niedobrane okulary w nowoczesnych oprawkach. Jej błędne decyzje, często zły kierunek w którym idzie jest wynikiem tego że widzi swoje otoczenie w zniekształcony sposób. Wierzy, że mocnym oparciem jest coś co w ogóle nie istnieje a odsuwa się od tego, co może być dla niej realnym wsparciem. No i te szkła trwale uszkadzają wzrok. Społeczeństwo ślepnie.

Aktualne medialne ataki, są o tyle niebezpieczniejsze od tych prowadzonych przez wieki, że one wychodzą od wewnątrz, są takie akceptowalne, „swojskie”, poprzez atrakcyjną formę, mimikrę, fałszywie uzasadnianą „nowoczesność”, nie są odrzucane ale w jakiejś części akceptowane, nawet bezwiednie.

O sile tego ataku decyduje jego kompleksowa oferta sztucznej rzeczywistości, która w prostacki sposób tłumaczy wszelkie zjawiska polityczne i społeczne, jednocześnie dowartościowując osobę która taki cyrograf przyjmie. Jak to w komunizmie czy faszyzmie, sekcie, loży.

Wiele z tych osób takiego dowartościowania potrzebuje, także kogoś na kogo można zrzucić winę za własne niepowodzenia na jakiegoś, dawniej żyda czy kapitalistę, teraz pisowca.

Lub potrzebuje spokoju, braku jakichkolwiek wymagań, zapewnienia ze wszystko jest pod kontrolą rozwija się, generalnie „ że żyje się lepiej, żyje się weselej”. Że samoloty spadają a pociągi stoją to przecież „przejściowe trudności” Potem spokojnie można pić kawę w „Coffeeheaven”. W końcu żyje się „tu i teraz”. Bardziej liczy się kiełbasa niż jakieś tam honory i godności.

Część ludzi uprawia „dwójmyślenie” jak za komuny, bo tak jest wygodniej. Część ucieka przed prawdą, bo się jej boi.
Część ludzi wierzy w to co powiedzieli w telewizji, naiwnie sadząc że telewizja jest po to żeby ich informować. Że jak w gazecie napisali, to to jest prawda.

To jest powód sukcesu – każdy dostaje takie kłamstwa jakich pragnie. Taki narkotyk jaki na niego najskuteczniej działa. To niestety często odbywa się za obopólną zgodą. Takie pójście na łatwiznę będzie w konsekwencji bardzo bolesne. To prosta droga która prowadzi do piekła. Można być albo obywatelem albo niewolnikiem. To pierwsze wymaga wysiłku a trzeciego wyjścia niema.

Postsowieckie społeczeństwo było przesiąknięte totalitaryzmem. Media zaś dały wódki alkoholikowi który wychodził z PRLowskiego nałogu, bazując one na schematach, stylu działania poprzedniego systemu. W mniejszym lub większym stopniu ta czerwona trucizna w której przez prawie 50 lat żyliśmy i różowa przez ostatnich 20 lat w nas wniknęła.

W ostatnim 20 leciu etykiety są inne, treść podobna. Pozostawiając to samo jądro dodają do tego modną zewnętrzną scenografię. Już nie stakan spirta ale drink z parasolką. Jednak to ten sam metylak, to samo zło składające się z dzielenia na „swoich” lepszych i „ich” gorszych, pogarda, kłamstwo, szczucie, zatruwanie relacji między ludźmi ich grupami, rozbijanie narodu, jego tradycji , kultury, religii i niszczenie siły wynikającej z każdego z tych elementów i systemu tworzonego z ich połączeń, a będącego czymś więcej niż tylko sumą elementów. Jedną z podstawowych funkcji tego systemu jest ochrona przed zniszczeniem, rozpadem,degeneracją. Bo pasożyt może żerować tylko na osłabionym czy chorym organizmie, jakim jest spora część narodu. Pozostała część, mająca sprawny system immunologiczny go odrzuca. Choć i na nią to źle wpływa.

Takie działanie mediów jest równie niebezpieczne i szkodliwe jak obca okupacja, czy działania wojenne. Właściwie to jest okupacja i działania wojenne w naszej świadomości. Pośrednio, w podobnie silny szkodliwy sposób oddziałuje na sferę materialną, na kraj. Podobnie może go doprowadzić do upadku.

Od momentu przejęcia telewizji publicznej przez rząd prawie cała przestrzeń informacyjna służy atakowi lub w jest wobec niego neutralna. Jak to się stało, że mimo tego, że pozaukładowi dziennikarze mieli możliwość dotarcia do masowej widowni? Nieuczciwa konkurencja czasami wygrywa a także tłumaczą to opisane powyżej schematy, uwarunkowania – droga do piekła jest prosta.

Neutralność nie polega na obiektywnym, prawdziwym, zrównoważonym opisie bo to jest opowiedzenie się po jednej ze stron, po stronie prawdy. Neutralność polega na niepodejmowaniu tematów niebezpiecznych dla systemu, pokazania istoty tych problemów. Takie media i dziennikarzy można określić jako politycznie nieistniejące. Ich wagę jako zero.

Prawda przez media jest dopuszczalna w sprawach które nie są kluczowe dla utrzymania władzy. Wygląda to tak jak w Berlinie gdy istniał mur. Możesz spokojnie chodzić po ulicach ale spróbuj przejść parę metrów za daleko, to cię twoi Enerdowscy współobywatele zastrzelą. Taką funkcję mają medialni „cyngle”.

Poza tą granicą wszystkie sposoby niszczenia są dozwolone np. standardem jest dziesięciokrotne zaniżanie liczby manifestantów, jeśli już mówi się o demonstracji. Wkładanie w usta liderów niewypowiedzianych słów, przemilczanie i wykrzywianie lub pełne fałszowanie sensu wypowiedzi intencji i działań. Wszelkie te sposoby są identyczne, jak te, prowadzone w sferze informacji przez państwa będące z sobą w stanie wojny.

Symbioza pomiędzy klasą polityczną a mediami polega na tym, że jedni drugim zapewniają wszelkimi środkami maksymalne wpływy. Ze szkodą dla całego organizmu ale przecież tak działają wszelkie organizmy pasożytnicze. Jak na razie, organizm działa mniej sprawnie ale wciąż w miarę skutecznie. Postępuje jednak jego genetyczna degeneracja – powoli obumiera.

Części mediów nie można traktować jedynie jako działalności ekonomicznej. Są, w wypadku mediów informujących o polityce elementem systemu władzy. Są często istotniejsze niż partie polityczne. Mogą decydująco wpływać na wyniki wyborów. Powinny więc być niezależne od polityków i politycy powinni być niezależni od nich. Ale ważniejsze jest to, żeby politycy byli niezależni od właścicieli mediów, bo jeśli tak nie jest demokracja i niepodległość staje się fikcją. To kto i jak będzie rządził krajem może zależeć od jednego lub kilku ludzi, którzy nawet nie muszą być obywatelami tego kraju. Mogą nawet być jego wrogami.

W czasach gdy powstawała i kształtowała się demokracja nie było mediów masowych, nawet druku. Twórcy jej klasycznej formy nie mogli wpisać w nią zabezpieczeń przed potęgą mediów, współcześni słabo się w tej sprawie starają. Najlepiej jest pod tym względem w Skandynawii.

Media masowe pewnie by już pożarły demokrację, gdyby nie to że ich wpływy przejmują media internetowe, media społecznościowe. Te są zaś najbliższe demokracji ateńskiej. I w nich cała nadzieja.
O tym w następnej notce.

R. Zalewski – blog
2 styczeń 2011

Źródło:

Niepoprawni.pl – Medialna okupacja, 2 styczeń 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek