Michał Listkiewicz: Jak Jacek Gmoch zatrzymał samolot


Michal Listkiewicz foto interWybitny niegdyś trener, dziś wzięty komentator telewizyjny i chwilowo trener Panathinaikosu Jacek Gmoch wspomniał kilka dni temu, że Kazimierz Górski takim sobie trenerem był, Andrzej Strejlau nosił za nim halabardę, a wszystkim kierował… Gmoch Jacek. W dodatku tępiony przez PZPR,UB i wszystkich świętych.

Zapomniał biedaczysko Jacek, że w dniu pamiętnego meczu na Wembley w 1973 roku, na kilka dni przed remisem, który dał nam historyczny awans do finałów Mundialu, zrezygnował był z funkcji asystenta Górskiego. Dopiero zwycięski remis sprawił, że wróciła mu ochota na pracę z Górskim. Więcej o tej sprawie wiedzą byli reprezentanci, którzy słusznie zareagowali oburzeniem na słowa Gmocha w otwartym liście.

Pamiętam jak 36 lat temu, gdy byłem młodym studentem Uniwersytetu w Budapeszcie, złapałem fuchę tłumacza przy reprezentacji Polski grającej towarzyski mecz na Nepstadionie. Po remisowym spotkaniu reprezentacja Polski miała odlecieć nazajutrz do kraju rejsowym samolotem. Byłem zszokowany, gdy Gmoch zarządził trening… na godzinę przed odlotem. Było to możliwe, bo zatelefonował do ambasady PRL i… nakazał wstrzymanie rejsu do Warszawy! I odlot… wstrzymano!!! Kilkudziesięciu pasażerów musiało cierpliwie czekać kilka godzin, aż panowie piłkarze zjawią się w samolocie. Gdy jeden z pasażerów nieśmiało zaprotestował – został odesłany do towarzysza Żandarowskiego z KC PZPR.

Tak wyglądało prześladowanie Jacka przez ówczesny reżim…

Michał Listkiewicz

Źródło: Gwizdek24.pl

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek