Barbara Fedyszak-Radziejowska dla wPolityce.pl: O rozumie, emocjach i skuteczności w polityce. Jedna teza i kilka pytań


barbara-fedyszak-radziejowska-foto-interPiotr Skwieciński toczy interesujący dyskurs z Rafałem Ziemkiewiczem z pogranicza psychologii o motywacjach działania rosyjskiej elity władzy (Przeczytaj: Z diabłem w podkoszulku. Polemika Piotra Skwiecińskiego z tekstem Rafała Ziemkiewicza "W co gra Putin?").

Dlaczego tak, a nie inaczej Rosja traktuje polskiego premiera, Donalda Tuska. Wszak jest politykiem, który bardzo dużo „zainwestował" w polsko – rosyjskie pojednanie i zamierza w nim trwać, mimo wielu trudności. Czy Rosjanie są więc racjonalni, tworząc dlań dość upokarzające sytuacje? Czy chcą – pragmatycznie- osłabić Polskę, czy kierują się głównie emocjami – duma nie pozwala im na przyznanie się do najmniejszego nawet błędu? W kontekście tragedii smoleńskiej obaj dziennikarze stawiają pytanie;  na ile polityka rosyjska jest racjonalna, a na ile emocjonalna, oraz; w jakich proporcjach decydują w niej emocje i rozum.

Pozwalam sobie zaproponować jedną tezę i kilka pytań. Teza brzmi tak: racjonalne używanie emocji w polityce jest zarówno profesjonalne, jak pragmatyczne i bardzo, bardzo skuteczne.

1. Przykład pierwszy.

Po co i w jakim celu Sowieci zamordowali polskich oficerów w Katyniu? Racjonalnie rzecz biorąc, nie było powodu. W  marcu i kwietniu1940 roku, w ramach przyjaźni z Hitlerem nie planowali tworzenia polskiej armii do walki z faszystowskim najeźdźcą, więc oficerowie nie byli żadnym zagrożeniem. Podział Polski – bękarta traktatu wersalskiego – został dokonany i obawa przed garstką, z sowieckiego punktu widzenia – polskich oficerów była mało racjonalna.

A emocje? Te były zapewne trochę ważne. Uraz po przegranej, bardzo dla ZSRR ważnej wojnie 1920 roku tkwił zapewne w pamięci sowieckich przywódców. Mimo to organizowanie maszynerii likwidującej polskich jeńców w Lesie Katyńskim, w piwnicach w Charkowie i w Kalininie (dzisiaj Twer), nie licząc rozstrzelania ok. 7 tysięcy innych więźniów,  z powodu – emocji – wydaje się nie mieć sensu. A jednak….. . Planując trwałe włączenie Zachodniej Ukrainy i Białorusi  do ZSRR lepiej było mieć o 20 tysięcy polskich antykomunistycznych inteligentów mniej, a nie więcej. warto też było zostawić garstkę „żywych oficerów", która dawała nadzieję na „nową" elitę własnych Polaków.

No i cel najważniejszy i gwarantowany – emocje Polaków, ich poczucie bezsilności i bezradności były dla utrwalenia władzy nad zagarniętymi ziemiami bezcenne. Ukryty w zbrodnii komunikat brzmiał – możemy zrobić z wami wszystko, żadnych złudzeń panowie Polacy, Polski nie ma i nie będzie. I tak emocje(?) sowieckie i emocje(!) Polaków znakomicie się dopełniły. W polityce dominacji legitymizacja wpływu przez emocje jest bardzo skuteczna.

2. Przykład drugi.

Po co urządzono w czerwcu 1945 roku proces 16 – u przywódców Polski Podziemnej, porwanych na oczach aliantów do Moskwy i skazanych za „działania dywersyjne na zapleczu armii sowieckiej i współpracę z Niemcami"? Znowu sowiecki pragmatyzm skutecznie odwołał się do polskich emocji. My możemy wszystko, a wasi sojusznicy będą milczeć. Opór nie ma sensu. Możecie sobie pamiętać o 17 września, o naszej współpracy z Niemcami, o stosunku Stalina do  Powstania Warszawskiego. My mówimy „światu", że to Polacy współpracowali z faszystami.

Przykłady skutecznego grania emocjami można mnożyć.

3. Na zakończenie siedem pytań.

– Czy Rosja prowadzi politykę odzyskiwania wpływów w byłych krajach satelickich i w krajach byłego ZSRR?

– Czy Polska jest krajem, który w odzyskiwaniu tych wpływów odgrywa, czy też nie odgrywa żadnej roli?

– Czy wydarzenia w Gruzji z udziałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego były ważne, jak sądzą Gruzini, czy, nieważne aż do granicy śmieszności, jak sugerują politycy PO?

– Czy treść i forma prezentacji raportu MAK poprawiły, czy pogorszyły poczucie podmiotowości i suwerenności polskich polityków?

– Czy reakcje świata na tragedię smoleńska wzmocniły, czy raczej osłabiły poczucie osamotnienia, bezsilności i bezradności Polaków?

– Czy w orędziu do narodu z kwietnia 2005 Władimir Putin poważnie mówił, że:

Rozpad ZSRR w 1991 roku był nie tylko największą katastrofą geopolityczną XX wieku, ale również prawdziwym dramatem dla Rosjan?

– I ostatnie pytanie, czy data 31 sierpnia 1980 roku oraz 1989 rok były, czy nie były pośrednią przyczyną tej „geopolitycznej katastrofy" i czy polskie społeczeństwo miało, czy też nie miało w tej „geopolitycznej katastrofie" swój, nawet niewielki udział?

I to tyle o emocjach, racjonalności i pragmatyzmie w polityce.

Barbara Fedyszak-Radziejowska

Socjolog. Ukończyła etnografię na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie socjologii uzyskała w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Opublikowała lub wydała pod swoją redakcją kilka książek i wiele artykułów poświęconych problemem polskiej wsi, kapitałowi społecznemu, przedsiębiorczości i postawom Polaków wobec integracji z UE.   W latach 1982–1988 kierowała pracami zespołu doradców RKW Mazowsze („Zespół" w ramach „Armenii").

Za: wPolityce.pl, 2011-01-31

Przeczytaj: Z diabłem w podkoszulku. Polemika Piotra Skwiecińskiego z tekstem Rafała Ziemkiewicza "W co gra Putin?"

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek