Geopolityka, czyli o możliwej wojnie


– Chociaż Stirlitza lubię, to nie chciałbym z tego powodu ginąć na Syberii w walce z Chińczykami – rzekł był Sołtys – To samo tyczy się Niemców. Dwóch, to jest Millera i Brunnera zniosę, ale większy stopień zniemczenia doprowadzić mnie może do szewskiej pasji i wtedy któregoś gołymi rękami uduszę – dokończył. – Znaczy się geopolityka – pomyślałem. Przyszłość rysuje się ciekawie, skoro sami Amerykanie, w tym George Friedman, twierdzą, że NATO jako sojusz w zasadzie nie istnieje, a jedynie pozostaje rozlatująca się machiną, zszywaną dobrze nakarmioną biurokracją. W sytuacji podpisanego, nomen omen, 17 września 2009 porozumienia pomiędzy Rosją i USA oraz 8 kwietnia 2010 układu START nowy sojusz w tym bangsterskim świecie wypadało przypieczetować, jak to między mafiozami bywa, krwią. Padło na polskiego prezydenta, którego dało się wyeliminować wraz z dużą grupą wojskowych.  W tej sytuacji wywalić z rządu grupę osób, która organizowała wylot do Smoleńska byłoby niebezpiecznie. Lepiej już ich zastraszyć, zaszantażować i przerobić na podwójnych agentów. Jeśli do tego dodać przecieki z Wikileaks, to scenariusz zaczyna dziwnie przypominać spiskową teorię dziejów z elementami sraczki, która dotknęła Słońce Peru. Czy jednak wciśnięci pomiędzy Niemcy a Rosję i opuszczenie przez Amerykę możemy jedynie usiąść w kącie i płakać? Bynajmniej, a rozwiązanie problemu wymaga jedynie sięgnięcia do historii i modyfikacji idei Rzeczypospolitej.

miedzymorze-foto-inter

W myśl zasady, że lepszy dobry sąsiad niż brat w Ameryce wystarczy rozejrzeć się wokół, aby takich sąsiadów napotkać. Litwa, Białoruś, Ukraina, Czechy i Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Serbia i nawet dość daleka Turcja nada się do tego. Amerykanie taki sojusz sąsiedzki nazywają roboczo Intermarium – międzymorze, ale wymaga on aby władze Polski koordynowały z Rumunią i Turcją swoje posunięcia i opinie oraz naciskały Niemcy do przyjęcia Turcji do EU. Unia Europejska powoli staje się fikcją, którą Niemcy dla ratowania eurorzeszy, wespół z USA zamierzają wplątać w nieuchronny konflikt rosyjsko-chiński. Tymczasem w interesie krajów od Finlandii po Turcję (oraz krajów południa Europy;-) leży, aby w takim konflikcie nie uczestniczyć, ale pozwolić aby Chiny w zamian za ogromne inwestycje zostały naszym sprzymierzeńcem i sfinansowały powstanie sojuszu gospodarczo-wojskowego, nazywanego tutaj Rzeczpospolitą Wielu Narodów😉 Lech Kaczyński, który miał w planach budowę siły gospodarczej i politycznej w oparciu o bliski związek Polski z krajami słowiańskimi oraz forsował południowy kierunek polityki zagranicznej Polski wykonał kilka ruchów, które nie były takie bezsensowne. Mając duży potencjał gospodarczy i militarny Polska wespół z krajami na południe od nas staliby się podmiotem, a nie przedmiotem polityki. Działanie takie zmusiłoby Rosję do dogadania się z Chinami, a rezultatem tego byłaby marginalizacja USA. Za mniejsze przewinienia wobec władców USA ginęli prezydenci i premierzy szeregu państw. Ameryka nie wybacza sprzeciwu. Najlepiej o tym wiedział Saddam Husajn, który był wieloletnim agentem CIA i na zlecenie i za amerykańskie pieniądze napadł na Iran. Jego winą i błędem, podobnie jak i Kaczyńskich, było oparcie się w swoich kalkulacjach na USA i papierowych układach. Murzyni z Luizjany, podobnie jak Francuzi z Paryża, nie będą umierać za Gdańsk.  Kaczyńscy okazali się faktycznie politykami nieskutecznymi i bez wizji niezależnej i nowoczesnej Polski.  Tymczasem możliwe są jedynie trzy prawdopodobne scenariusze do zaakceptowania przez Polaków. Najbardziej optymalny jest układ grupujący wojskowo, gospodarczo i politycznie kraje od morza Bałtyckiego do morza Czarnego. Scenariuszem nieco mniej optymalnym jest wejście w sojusz z Rosją i dla zrównoważenia jej wpływów pozostawanie w faktycznej zmowie z Ukrainą, Białorusią oraz co najmniej Rumunią. Najmniej optymalny dla Polski jest obecnie rozwijany scenariusz objęcia Polski poprzez faktyczne wejście Rosji, Białorusi i Ukrainy do UE i NATO. Scenariusz ten pozostawia Polskę w sytuacji bez wyjścia, bo dla pokojowej realizacji tego scenariusza najprawdopodobniej zabraknie czasu. Gdyby ten scenariusz został zrealizowany, to należałoby doprowadzić do destabilizacji sytuacji politycznej i gospodarczej w Polsce, do czego wbrew pozorom niewiele brakuje. Lepsze jest bowiem mielenie się we własnym kotle swarów niż bohaterskie umieranie za surowce dla niemieckiego przemysłu i rosyjskie interesy na chińskim froncie😉 Jak wiadomo powszechnie, z Chińczykami Polacy mają zawsze ten sam problem – nie mamy gdzie ich pochować, stąd wniosek logiczny jest taki, że lepiej do nich nie strzelać;-)

– W Egipcie się miele – powiedziała wchodząc Sołtysowa i słysząc dyskusję w radiu – Tam, jak córka mówiła, od 40 lat stan wojenny mają – po czym przetarła stół ścierką i wyszła. – Pogoda taka – rzekł Sołtys – że nic się robić nie chce. W tym Egipcie, jak do władzy dojdą islamiści, to dojdzie do wojny. Izrael ma teraz dwa wyjścia – albo dogada się z Arabami i stanie się arabski już teraz, bądź z oporami za kilka lat, albo zniknie z mapy świata przy okazji ciągnąc innych w przepaść. Głodni i uzbrojeni Arabowie wcześniej, czy później zjedzą go na śniadanie, a potem wybiorą się do EUropy i to bynajmniej nie na zakupy – po czym zaśmiał się i siadł ładować swoją fajkę machorką.

Za: HansKlos – blog, 1 lutego 2011

 

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek