Homo agresja – wywiad z dr. Paulem Cameron


cameron-paulNa Uniwersytecie Warszawskim wystąpić nie mógł, choć wcześniej znalazły sobie tam miejsce środowiska progejowskie. Dr Paul Cameron opowiadał o swoich badaniach nad problemem homoseksualizmu w niewielkim warszawskim lokalu, zignorowany przez komercyjne i tendencyjne media.

Dr Cameron ze swoimi poglądami jest “niepoprawny politycznie”, gdyż nie przyklaskuje gejowskiej propagandzie, a wręcz przeciwnie, ukazuje, jakie homoseksualizm niesie zagrożenia dla człowieka i społeczeństwa – i to w oparciu o naukowe badania.

Na początku swej naukowej kariery interesował się nałogiem palenia papierosów. Jako pierwszy z naukowców przeprowadził badania nad skutkami tzw. palenia biernego. Badania te były wykorzystane w medycynie oraz w kampanii antynikotynowej, która przekonująco trafiała do ludzi. Kiedy pod koniec lat 60. zaczynał badania, prawie połowa dorosłych amerykanów paliła. W 2009 r. liczba ta spadła do około 20%. Wykazał, że z biegiem czasu i z odpowiednim nastawieniem nawet tak silny nałóg jak palenie można wykorzenić.

Jego zdaniem, podobnie rzecz się ma z innym silnym nałogiem, atakującym nasze społeczeństwa, jakim jest homoseksualizm. Chociaż w tym przypadku, zamiast walczyć z patologią, prezentuje się ją jako alternatywę wobec zachowań heteroseksualnych. Co zatem jest nie tak?

P. Cameron: Ruch gejowski propaguje seksualną rozwiązłość. Mówi, że ludzie powinni bez przeszkód uprawiać seks w dowolnym miejscu i z każdym.

Do czego homoseksualizm może zaprowadzić? Opiszę społeczność Pasztunów – ludu, który zamieszkuje tereny Afganistanu i Pakistanu. Badania opinii publicznej w tym rejonie wykazały, że 23% populacji popiera stosunki między mężczyznami czy chłopcami, a aż 11% jest z tego dumnych. Powszechnie akceptowana jest wśród nich zasada, że chłopcy służą dla przyjemności, a kobiety dla rodzenia dzieci. Panuje tam usankcjonowany kulturowo homoseksualizm. Bierze się on z odseparowania kobiet od mężczyzn oraz po części z tego, że tylko bogaci mężczyźni mogą sobie pozwolić na zawarcie małżeństwa i utrzymanie rodziny.

Inną przyczyną jest dawna tradycja plemienna, zgodnie z którą młodzi chłopcy są brani przez starszych i zamożnych Pasztunów na “kochanków”. I chociaż islam zakazuje stosunków homoseksualnych, to jednak Pasztunowie mają dla siebie wytłumaczenie. Ich zdaniem seksu z chłopcami nie można traktować jako homoseksualizmu, bo to tylko seks. Według wielbicieli młodych ciał, homoseksualistą jest się wtedy, gdy mężczyzna mężczyznę darzy miłością.

W pasztuńskiej społeczności widzimy zjawiska, które powinny nas zastanowić, zanim dopuścimy homoseksualizm na nasze podwórko.

Agresja i przemoc

Z analiz morderstw dzieci w Pakistanie i Afganistanie w latach 1980-2008 wynika, że chłopcy stanowią 27% zabitych. Większość z nich była wcześniej wykorzystana seksualnie. Zgodnie z obiegową opinią psychiatryczną przemoc idzie w parze z homoseksualnym stylem życia. Prawie wszystkie doświadczenia przemocy bądź chorób, na jakie narażeni są homoseksualiści, wpisane są w ich subkulturę. Czternastolatek, skazany za pomoc w morderstwie swojego ojca, wyznał, że pomógł kochankowi i współlokatorowi swojego ojca w zabójstwie po to, by on i 31-letni mężczyzna “mogli być razem”. Jak podkreślają psychiatrzy, skrajne okrucieństwo jest w sposób naturalny powiązane z innymi formami patologii społecznej. Z tej perspektywy ci, którzy są w opozycji do norm społecznych: homoseksualiści, prostytutki, alkoholicy itp. – są bardziej skłonni do używania przemocy.

Akceptacja homoseksualizmu wpłynie na wzrost agresji i przemocy.

Molestowanie dzieci

Na Zachodzie aż 1/3 ofiar molestowania to chłopcy. Grupa badaczy w USA przyjrzała się dzieciom przyjmowanym do szpitala w Denver i doszli do wnioski, że homoseksualizm jest związany z molestowaniem. 22% dzieci trafiło do szpitala w skutek molestowania homoseksualnego.

Grupa lekarzy przeprowadziła podobne badania w Karaczi w Pakistanie i tam ten procent wyniósł aż 44% chłopców.

Z danych, które podają sami homoseksualiści, wynika, że około 23% gejów i 5% lesbijek przyznaje się do tego, że miała stosunki z dziećmi.

Na Zachodzie, gdzie homoseksualizm podlega supresji, zjawisko molestowania występuje rzadziej, niż tam, gdzie homoseksualizm jest preferowany. Zastanawiam się, czy ci “dobrzy ludzie” z Brukseli nie chcą przekształcić Europy na kraj podobny do Pakistanu?

Podobnie jak wielu heteroseksualistów kontroluje swoje pragnienia związane z seksem przedmałżeńskim i pozamałżeńskim, osoby odczuwające pociąg homoseksualny mogą dyscyplinować samych siebie, aby powstrzymywać się od kontaktów homoseksualnych.
(Paul Cameron).

Tolerancja i dyskryminacja

Mądrale z Brukseli powołują się na dwie cnoty – tolerancję i brak dyskryminacji. Jednak są one opacznie interpretowane. Tolerancja nie jest bowiem konieczną cnotą do dobrego funkcjonowania społeczeństwa, ani nie jest użyteczną. Gdy coś tolerujemy, znaczy to, że zgadzamy się na jakieś zło, gdyż nie potrafimy sobie z nim dostatecznie poradzić.

Podobnie rzecz się ma z dyskryminacją. Dobrze, jeśli jej nie ma, ale przecież posługujemy się nią na co dzień na wiele różnych sposobów. Jeśli np. nie powalam mojej 12-letniej córeczce wyjść za mąż, to jest to ewidentna dyskryminacja jej wieku.

Jeśli przyjmiemy rozumowanie Brukseli, że wszystkich należy traktować tak samo, bez względu na to, jakie są ich zainteresowania i upodobania seksualne, to znajdziemy się w sytuacji, w której nauczyciele o orientacji homoseksualnej, a przez to bardziej skłonni do tego, by utrzymywać seksualne związki ze swoimi uczniami, będą strzeżeni prawem i będą mogli wykonywać swój zawód, mimo że stanową zagrożenie dla swoich uczniów.

W stanie Illinois w USA, pod przykrywką wolności i tolerancji, nie pyta się rodziców zastępczych, w jaki sposób obchodzą się ze swoimi dziećmi, czy je molestują czy też nie, mimo że posiadamy potwierdzone przypadki, że 50% molestowania w rodzinach zastępczych, to przypadki stosunków homoseksualnych.

Wynosząc tolerancję i brak dyskryminacji do rangi pojęcia równego dobroci, mówi się, że ważniejsze jest dobre samopoczucie i przyjemność dorosłych od ochrony dzieci.

Straty społeczne

Od wszystkich zdrowych obywateli społeczeństwo oczekuje trzech rzeczy: 1) dostosowania się do panującego prawa i obyczajów; 2) przewagi produkcji nad konsumpcją; 3) rodzenia dzieci.

1. Normy prawne i obyczajowe zapewniają społeczeństwu wzajemne współistnienie i rozwój. Organizacje działające na rzecz praw dla homoseksualistów domagają się liberalizacji pedofilii, zniesienia ograniczeń wiekowych na homoseksualny seks i legalizację stosunków seksualnych między dorosłymi a dziećmi. Znaczy to, że pedofile mieliby otrzymać prawo do seksualnego wykorzystywania dzieci.

2. Nie wszyscy w społeczeństwie są zdrowi i zdolni do wytwarzania dóbr, stąd też konieczność, by zdrowi obywatele wytwarzali więcej, niż skonsumują. Dzięki temu społeczeństwo może zatroszczyć się o osoby młode, starsze i niepełnosprawne. Osoby homoseksualne częściej zapadają na choroby weneryczne, na AIDS, a legalizacja powiększy jeszcze obciążenie budżetu państwa, który będzie musiało dodatkowo uzupełnić zdrowe społeczeństwo.

3. Każde normalne społeczeństwo oczekuje także, że obywatele będą zawierali zdrowe związki małżeńskie, aby mieć dzieci, gdyż one zapewnią mu istnienie i przyszłość. W Imperium Rzymskim był okres, kiedy nie można było odziedziczyć majątku, jeśli nie miało się dzieci. Podobnie w społeczeństwie żydowskim, które twierdziło, że każdy powinien mieć przynajmniej jednego syna. Jest to też myśl chrześcijańska. Św. Paweł nawołuje, aby wdowy ponownie wychodziły za mąż i miały dzieci.

Związek mężczyzny i kobiety może owocować poczęciem dziecka. Homoseksualizm nie może w tym sensie służyć rozwojowi społecznemu.

Małżeństwo jest najtrwalszą i najważniejszą ludzką instytucją, otaczaną czcią i wspieraną we wszystkich kulturach i przez każdą religię. Małżeństwo nie może zostać odcięte od swych kulturalnych, religijnych i naturalnych korzeni bez osłabienia jego dobrego wpływu na społeczeństwo. Rząd, chroniąc małżeństwo, służy interesom wszystkich.
(George Bush, prezydent Stanów Zjednoczonych)

– W lipcu tego roku odbyła się parada gejów. Co chrześcijanie mogą zrobić, aby zapobiec takim sytuacjom?

P. Cameron: Po pierwsze szkoda, że publiczne miejsca są udostępniane na anormalne zjawiska. Z tego co wiem, palacze, którzy mają złe nawyki, nie organizują swoich parad, podobnie inne grupy z nałogami. Jest jasne, że tego typu parady są organizowane, aby skłonić społeczeństwo do zaakceptowania tego zjawiska. Wiemy, do czego może nas to zaprowadzić, patrząc na sytuację Pasztunów. Należałoby zadać sobie pytanie, czy chciałbym, aby taka sytuacja panowała w moim kraju. Nie można dopuścić do sytuacji, kiedy inni mówią, co dla Polski jest najlepsze. Kiedyś to byli ludzie z Moskwy, a teraz z Brukseli. Wiecie, że nie poszło zbyt dobrze z tymi związkami. Jest to sprawa polityczna i tak ją należy rozpatrywać.

– Czy z homoseksualizmu można się wyleczyć?

P. Cameron: Przede wszystkim nie mówiłbym o leczeniu w takim znaczeniu, jak się mówi o leczeniu raka czy innych chorób. Nie myślę, że osoby zaangażowane w homoseksualizm są chore. Mają one swoje upodobania i korzystają z nich w sposób niewłaściwy. Wielu przyzwyczaja się do tego nawyku, który nie jest dobry. Dotyczy to zarówno palenia, picia alkoholu, brania narkotyków, jak i homoseksualizmu. Należy mówić nie o chorobie, ale o braku woli i wysiłku, by zerwać z nałogiem. Dlatego widzimy wokół nas ludzi, którzy piją czy palą, choć wiedzą, że jest to złe, ale nie mają siły i nie chcą skończyć z nałogiem. Podobnie dzieje się z homoseksualizmem. Osobiście miałbym dla takich osób wiele wyrozumiałości, gdyż mogą być to wspaniali i dobrzy fachowcy w wielu dziedzinach, ale nie chciałbym, aby pracowali w sektorze wychowania dzieci i młodzieży, czy też w sektorze medycznym, czyli tam, gdzie mogliby szkodzić innym.

Świat nie jest łatwy. Każdy z nas ma jakieś wady i niektórzy mają takie, które dyskwalifikują ich do pracy na rzecz społeczeństwa.

– W 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wymyśliło, że homoseksualizm będzie normalny. Jakie były kulisy tej decyzji i co możemy zrobić, aby cofnąć tę decyzję?

P. Cameron: Nie jest do końca prawdą, że homoseksualizm w 1973 r. dostał zielone światło, ale na pewno to spotkanie było przełomowe. Liberał Ronald Bayer napisał o tym książkę. Mówi on, że w 1970 r. grupa homoseksualistów wdarła się na spotkanie psychiatrów i gdy oni rozmawiali na ten temat, głośno protestowali mówiąc, że to ich dotyczy i nikt nie może o nich mówić negatywnie. Wydawać by się mogło, że lekarze powinni sobie z nimi poradzić. Rzeczywiście ta grupa homoseksualistów została zatrzymana. W kolejnych latach zrobili podobnie, aż w końcu organizacja się poddała i dla “świętego spokoju” uznała, że są normalni.

Osobiście uważam, że homoseksualiści nie są chorzy, ale mają złe uzależnienia. Dla mnie zarówno alkoholicy, jak i narkomani są normalni, jedynie mają uzależnienia, z których powinni wyjść. Wyjście z uzależnienia nie jest łatwe, nie da się zastosować pigułki-cudu. Trzeba pracy nad sobą, ciągłej i ustawicznej.

Dr Paul Cameron (ur. 1939), amerykański psycholog, twórca Instytutu Badań nad Rodziną. Jego badania wskazują na destrukcyjne zachowania homoseksualne oraz że orientacja seksualna jest uwarunkowana społecznie i można na nią wpływać i nią kierować.

Za: Rycerz Niepokalanej nr 2/2011, s. 47 (" Homo agresja")

Źródło: BIBUŁA pismo niezależne

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek