Dr Zbigniew Hałat: "Spróbuj pomyśleć"


drhalatSzczęść Boże!

Polska scena polityczna staje się coraz bardziej interesująca. Określenie "interesująca" nie oznacza tu nic innego jak "powodująca uniesienie brwi", czyli zdziwienie graniczące z politowaniem. Gdyby to była tylko polityka sprzed odzyskania suwerenności, suwerenności dobrowolnie utraconej z chwilą przystąpienia do Unii Europejskiej i ostatecznie dobitej przez podpisanie traktatu lizbońskiego, łatwo byłoby ją ignorować, traktując zachowania obecnie działających polityków tak, jak dygnitarzy PZPR, czyli jako czysty teatr. Wtedy to nieliczni spiskowali, większość przebywała na politycznej emigracji wewnętrznej, wiedząc swoje z Radia Wolna Europa, Głosu Ameryki i BBC.

Wiadomości spoza Żelaznej Kurtyny umacniały przekonanie każdego o krzywdzie, jaka spotkała Polskę i Polaków i o tym, że życie w wolności i dobrobycie jest możliwe tylko na Zachodzie. Komunistyczni notable podzielali zresztą te opinie ludu pracującego miast i wsi, co przejawiało się w zaskakującym, jak na wrogów kapitalizmu, parciem na zagraniczne placówki i załatwianiem własnym dzieciom szans na lepsze życie w kapitalizmie właśnie.

Kto zaś spośród szarych obywateli nie potrafił wytrzymać ograniczeń i rytuałów komunizmu, zawsze mógł salwować się ucieczką, a nawet oficjalną emigracją za urzędowym zatwierdzeniem w postaci paszportu w jedną stronę. Niekiedy była to też ucieczka przed odpowiedzialnością za zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu, za udział w eksterminacji współobywateli, za nielojalność w chwili próby. Pomijanie tematu lojalności wobec Polski jako kryterium oceny obywatela Państwa Polskiego jest narzuconą nam przez obcych manierą dyskursu publicznego, gdzie indziej nie spotykaną, bo chyba tylko nasze pseudoautorytety moralne mówią, że pada deszcz, kiedy inni plują im w twarz.

W każdym razie jakaś tam szczątkowa emigracja, przez zieloną granicę czy za zgodą Milicji Obywatelskiej, a w stanie wojennym także za jej namową, przyczyniała się do rozładowywania napięć wynikających z mizerii życia w najweselszym baraku obozu socjalistycznego. Pozostała w kraju reszta musiała się jakoś urządzić na miejscu, w systemie nielubianym, ale przecież – na przykład za Gierka – nie znienawidzonym. Poluzowanie śruby ideologicznej, zwłaszcza wycofanie się władców PRLu z otwartej walki z kościołem katolickim na forum publicznym, miało udowodnić Polakom, że tzw. władza socjalistyczna nie jest kulturowo niekompetentna, ponieważ katolików toleruje, choć do współrządzenia ich oczywiście nie zaprasza. Tym samym polski barak był nie tylko najweselszy, ale i najbardziej ureligijniony spośród wszystkich z całego obozu, a prześladowania chrześcijan, które miały miejsce w Sowietach, NRD, Czechosłowacji, Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech, nie były do pomyślenia w Polsce Ludowej.

Prześladowania prześladowaniami, ale Angela Merkel, córka luterańskiego pastora sławnego na całe NRD i NRF z posiadania dwóch samochodów i bajecznej na tamte czasy wolności przekraczania w obie strony granicy Wschód – Zachód, robiła karierę naukową w Akademii Nauk DDR i równocześnie polityczną w młodzieżowej przybudówce partii Honeckera, kierując komórką do spraw agitacji i propagandy. Praca w Agiprop i pionierskie umiłowanie Związku Radzieckiego zapewniły przyszłej pani kanclerz państwowe wyróżnienie za znajomość języka rosyjskiego, przydatne w rozmowach n. p. z pracownikami KGB, w tym z prezydentem, czy premierem zaprzyjaźnionego mocarstwa, zaś pochodzenie pani kanclerz z mamy urodzonej w Gdańsku w rodzinie po części z Elbląga jakże ułatwia przyjacielską współpracę kanclerz Merkel i z premierem Donaldem Tuskiem i z przewodniczącą Eriką Steinbach. Jaki ten świat mały i w gruncie mało skomplikowany.

I co tu się dziwić, że pan Henryk Stokłosa powrócił do pracy dla Ojczyzny w senacie RP. Ludzki to pan. Po mordzie nakładzie, ale zginąć z głodu ludziom nie pozwoli. A że zanieczyszcza środowisko? Jest za to swój. Obcy w Kutnie też biją, też trują, a przeżyć nie dają. Po skutecznym sparaliżowaniu wszystkich służb kontroli i nadzoru każdy zanieczyszcza środowisko czym chce i kiedy chce. Gdzie spojrzeć snują się dymy, wiszą pyły, walą w nos odory, na dachach bloków sterczą maszty telefonii komórkowej, tuż za płotami kręcą się turbiny wiatrowe, potoki samochodów osobowych i tych najgroźniejszych – TIRów, dosłownie nie mieszczą się kanionach ulic i wąskich dróżkach, nie dają nawet oddychać, a co dopiero przejść przez ulicę. Wzbogacona dioksynami wieprzowina z Niemiec, kurczaki z Brazylii i Tajlandii hodowane tak tanio, że opłaca się je transportować przez oceany też przecież Polakom nie szkodzą. Komu się nie podoba, może wyjechać. Niekompetentni kulturowo lewacy i tak kradną nam Polskę. Wyjechać może każdy, jak obiecał prezydent Aleksander Kwaśniewski. To nie PRL, droga wolna.

Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat

Za: Radio Maryja, Felietony, 2011-02-11

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek