Guardian: Siły reżimu zabijają, torturują i zwijają opozycję


Cairo-Kield_Marshal_Mohamed_Hussein_Tantawi_-foto-wikiOd wybuchu rebelii 25.1.2011, Egipska armia torturowała i spowodowała „zniknięcie” tysięcy demonstrantów. Rewelacja burzy oświadczenia Białego Domu, że armia Egiptu jest neutralna i może poprowadzić przejście z kryzysu do demokracji i praw człowieka. Widać też, że armia nie obroni ludu przed znienawidzoną bezpieką, wbrew zapewnieniom ElBaradei i Bractwa Muzułmańskiego. Wręcz przeciwnie, armia przejęła brutalną rolę bezpieki i policji, które wobec rewolty częściowo zostały rozwiązane, wg Guardiana. Czuwanie nad Prawami Człowieka (Human Rights Watch, HRW) zliczyło co najmniej 302 zabitych w protestach, większość z rąk bezpieki, najętych zbójów i wojska. Badacz w HRW w Kairze, Heba Morayef mówi, że końcowa liczba będzie może znacznie większa.

Liczba aresztowanych przez wojsko bez oficjalnych papierów ani wzmianki o ich losie wynosi setki, być może tysiące, wg Hossama Bahgata w Kairze, dyrektora Egipskiej Inicjatywy dla Praw Osobistych . Ich „zbrodnie”: noszenie ulotek, udział w demonstracjach, a nawet wygląd – donosi Guardian. Baghat: Zakres jest wielki, od osób obecnych na demonstracjach lub zatrzymanych za przekroczenie godziny policyjnej, po tych, co spierali się z oficerami armii  lub zostali wydani wojsku jako wyglądający na zagranicznych, mimo że nie byli takimi. To niezwykłe i o ile wiemy, bez precedensowe dla armii. Zatrzymań w ogóle się nie raportuje lub zatrzymani nie mogą poinformować rodzin czy prawnika o zatrzymaniu, więc jest im o tyle trudniej pomóc lub szukać ich. Zatrzymani przez policję wojskową też są pozbawieni oficjalnej procedury, bo nie ma ich w dokumentach albo nie mogą poinformować nikogo o swym zatrzymaniu. Zniknął po zatrzymaniu przez wojsko k. Pl. Tahrir blogger i oponent reżimu Mubaraka, Kareem Amer, niedawno wypuszczony po 4 latach kary więzienia za krytykę reżimu.

Powszechną w Egipcie praktyką policji i bezpieki, wojsko poddaje aresztowanych torturom. Guardian rozmawiał z aresztowanymi, którzy mówią, że ucierpieli znaczne bicie i inne znęcanie się przez wojskowych w wydaję się  zorganizowanej kampanii zastraszenia. Wśród udokumentowanych metod tortur jest szok elektryczny. CPC raportuje o znęcaniu się wojska nad zatrzymanym z pro-demokratyczną ulotką: Zaczęli od bicia mnie na ulicy gumowymi pałkami i razili elektrycznym taserem. Następnie zabrali mnie na posterunek policji w Abdin. Gdy tam się znalazłem,  żołnierze i oficerowie wiedzieli już, że przywiozą im „szpiega”, więc powitali mnie biciem przez ok. 30 minut. Następnie musiał się rozebrać i podłączono mu kable z  maszyny wstrząsu elektrycznego: Wstrząsnęli całym moim ciałem, nie zostawiając w spokoju żadnego miejsca. To nie było prawdziwe przesłuchanie, nie zadano mi wielu pytań. Torturowano mnie w ten sposób dwukrotnie w piątek i ponownie w sobotę.

Guardian rozmawiał z 23-letnim Ashrafem, którego wojsko zatrzymało w piątek za próbę przyniesienia materiałów mwdycznych na demonstracje na Pl. Tahrir. Przewieziono go do prowizorycznego więzienia w Muzeum Egipskch Antyków przy Placu: Na bocznej ulicy żołnierz zatrzymał mnie i zapytał, dokąd idę.  Powiedziałem mu, a on oskarżył mnie o pracę dla obcych wrogów i inni żołnierze podbiegli i wszyscy zaczęli mnie uderzać swą bronią.  Wsadzili mnie do pokoju. Przyszedł oficer i zapytał, kto mi płaci za opozycję rządowi. Kiedy powiedziałem, że chcę lepszego rządu, uderzył mnie w głowę i upadłem na podłogę. Zołnierze zaczęli mnie kopać. Jeden z nich ciągle kopał mnie między nogi. Wyciągnęli bagnet i zagrozili, że mnie nim zgwałcą. Pomachali nim między moimi nogami. Powiedzieli, że mogę tam albo zniknąć w więzieniu i nikt się nigdy nie dowie. Tortury były bolesne, lecz myśl o zniknięciu w więzieniu wojskowym — przerażająca. Ashraf, który nie ujawnił nazwiska z obawy o represje, mówi, że bito go z przerwami całymi godzinami, zanim unieszczono go w pomieszczeniu z ok. tuzinem innych, ciężko storturowanych.

W ub. tygodniu przez 3 dni wojsko pozwoliło zbójom promubarakowskim, wielu z nich tajniaków, atakować demonstrujących koktejlami mołotowa, prętami żelaznymi, pojazdami, końmi i nawet bronią. Zabili nieznaną liczbę demonstrujących, o wiele więcej ranili. Wg organizacji praw człowieka, wojsko na ogół nie zatrzymywało promubarakowców. Jeśli już, to nie traktowało ich tak źle, jak demonstrantów, tylko przekazywało bezpiece i policji — prawdopodobnie  zwierzchnikom zbójów.

grypa666

Za: Stop Syjonizmowi        /        Źródło anglojęzyczne: http://www.wsws.org/articles/2011/feb2011/disa-f11.shtml

  Podziel się:
Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek