Dr hab. Romuald Szeremietiew: Nie ma dziejów piękniejszych


plac-defilad-kawaleria-fot-e-sadej-ndzPo co nam Polska?

Nie ma dziejów piękniejszych

Wiem, że nie ucisk i chciwe podboje,
Lecz wolność ludów szła pod Twoim znakiem,
Że nie ma dziejów piękniejszych niż Twoje
I większej chluby niźli być Polakiem.
Jan Lechoń

Był piątek, 5 maja 1939 roku. W Warszawie na mównicę w sali obrad Sejmu RP wszedł minister spraw zagranicznych Józef Beck. W Europie wzrastało napięcie, Hitler domagał się od Polski ustępstw w kwestii Gdańska i autostrady przez polskie Pomorze do Prus Wschodnich. Widoczny był zamiar Niemiec uczynienia z Polski swojego satelity. Polska znalazła się na drodze prowadzącej do utraty suwerenności w relacjach z Niemcami.

Posłowie słuchali słów wygłaszanych przez ministra: "My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor". Konsekwencje tych słów i postawy polskiego rządu były straszne. Hitler napadł na Polskę, do niego dołączył Stalin. Armie niemiecka i sowiecka zalały nasz kraj. Rozpoczęła się II wojna światowa. Wojna, którą Związek Sowiecki wykorzystał dla zrealizowania celów sprzecznych z interesami Polski. Stalin mógł to zrobić, Polska bowiem została zdradzona przez sojuszników: Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.

Według powszechnej opinii, polityka powinna być skuteczna. Polityka polskiego rządu w 1939 r. nie uchroniła państwa przed zniszczeniem. Zginęły miliony Polaków, okupanci zdewastowali gospodarkę Polski, zagrabili lub zniszczyli jej dobra kulturalne. Po wojnie władze sowieckie nie tylko pozbawiły Polskę połowy jej przedwojennego terytorium, ale przy pomocy agentury stworzyły zależny od Moskwy twór państwowy – Polskę Ludową. Musiało minąć kilkadziesiąt lat, aby Naród Polski, po zrywie Sierpnia ‘80, mógł odzyskać wolność.

Politycy, historycy i publicyści wielokrotnie się zastanawiali, czy Polska mogła zachować się inaczej i wojny uniknąć. Słowa ministra Becka z maja 1939 r. często przytaczano jako dowód braku rozsądku. Czy można zasadnie twierdzić, że gdyby treść przemówienia polskiego ministra była inna i np. rząd zgodził się na rolę wasala III Rzeszy, to wojny, ludobójstwa, Katynia by nie było?

Politykę ustępstw Zachód praktykował na konferencji w Monachium w 1938 r., kiedy to doszło do podziału Czechosłowacji. Winston Churchill, późniejszy premier rządu Wielkiej Brytanii, po konferencji monachijskiej ocenił postawę polityków ustępujących Hitlerowi: "Mieli do wyboru wojnę lub hańbę. Wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak". Dylematem polskiego rządu nie był wybór – wojna lub honor. Podporządkowanie się Niemcom nie chroniło Polski przed wojną, a udział w niej po stronie ludobójczego reżimu Hitlera groził równie dotkliwymi, jeżeli nie gorszymi konsekwencjami.

Amerykański pastor i wybitny pedagog James Clarke (1810-1888) wskazywał, czym się różni przeciętny polityk od polityka określanego jako mąż stanu. Ten pierwszy myśli o doraźnych korzyściach, o najbliższych wyborach, drugi – o następnych pokoleniach. Minister Beck w maju 1939 r. zachował się jak mąż stanu.

Jedną z podstawowych potrzeb życiowych ludzi jest bezpieczeństwo. Pojawienie się zagrożeń własnego bytu odczuwane jest jako wyjątkowa dotkliwość. Ludzie porozumiewali się i łączyli w grupy, aby poprzez doświadczenie pokoleń stworzyć wspólnoty narodowe. Naród dla zapewnienia bezpieczeństwa i zminimalizowania zagrożeń stworzył państwo i wojsko. Jednak w życiu chodzi nie tylko o to, aby je bezpiecznie przeżyć. Gdyby do tego ograniczyć egzystencję, ludzie nie różniliby się od zwierząt. Polski uczony Feliks Koneczny, prekursor badań nad cywilizacjami, zauważył, że "naród jest to społeczność ludów zrzeszonych do celów spoza walki o byt". A nawet: "Gdy naród nie ma innego zajęcia jak tylko sama walka o byt, gdy przyświecają mu same tylko cele ekonomiczne, zbliża się do upadku". Jesteśmy ciągle przekonywani, że "gospodarka jest najważniejsza". Jeśli skonfrontujemy to z upadkiem współczesnych społeczeństw poszukujących życiowej wygody i hołdujących konsumpcji, to spostrzeżenie profesora Konecznego znajduje swoje potwierdzenie.

Na początku XVI wieku działał polityk i myśliciel włoski Nicolo Machiavelli. Napisał dzieło "Il Principio" ("Książę"), w którym w zwięzłej formie wyłożył swoje poglądy na temat władzy państwowej i sposobów uprawiania polityki. Uważał, że ludzie z natury są źli, dobro występuje tylko jako kategoria etyczna i w polityce nie odgrywa istotnej roli. "Książę", władca (polityk), dążący do swoich celów, ma więc prawo używać wszelkich środków, także moralnie nagannych, jeśli dzięki temu osiągnie zamierzony cel. Machiavelli twierdził, że względy etyczne nie obowiązują w polityce, a władza stoi poza dobrem i złem i może popełniać czyny niemoralne, jeśli to służy sile państwa. Moralność według Machiavellego dotyczy relacji między ludźmi, ale nie powinna wkraczać w sferę polityki. Dlatego autor "Księcia" uważał, że chrześcijaństwo szkodzi, chcąc wbrew doświadczeniu ująć politykę w ramy etyki.

Traktat Machiavellego ukazał się drukiem w 1532 r., doczekał się wielu wydań i był bardzo popularny w elitach Europy. Nawet Napoleon uważał, że książka Włocha jest jedyną, którą warto przeczytać. Dowiódł, iż książkę czytał. Poinformowany o spisku, na czele którego miał stać książę d’Enghien, kazał go porwać tajnej policji i rozstrzelać. Okazało się, że rozstrzelany nie uczestniczył w spisku. Wtedy Napoleon miał powiedzieć – to nie zbrodnia, to błąd. Machiavelli zalecał panującym, aby nie popełniali błędów. Za błąd uważał czyn, który zamiast wzmocnić, osłabiał państwo.

Wskazania Machiavellego, recepcja jego myśli sprawiły, że w polityce europejskiej zaczęto używać powiedzenia o celu, który uświęca środki.

W przedmowie do ostatniego polskiego wydania "Księcia" (2005 r.) autor tłumaczenia zauważa: "Jeżeli w zachodniej Europie wpływ Machiavellego był tak potężny, popularność jego tak ogromna, jak żadnego innego pisarza politycznego, to zupełnie inaczej przedstawiała się sprawa w Polsce. Pomimo bardzo żywych stosunków kulturalnych między Włochami a Polską w XVI wieku ‚Książę’ nie wywarł tu żadnego wpływu na kształtowanie się pojęć politycznych i pozostał prawie nieznany". Ten fenomen tłumacz wyjaśnia: "Głęboka religijność panująca w Polsce sprawiła, że wszyscy bez wyjątku pisarze polityczni uważali moralność za konieczną podstawę wszystkich rządów".

Wspomniany prof. Koneczny w pracy "Polskie logos i ethos", pisanej u zarania II Rzeczypospolitej (Poznań, 1921), wskazywał na specyfikę polskich wyobrażeń o polityce. Europa – zauważał profesor – uznała, że polityka nie ma związku z moralnością, gdy w przypadku Polaków "nie ma takiej siły, która by nas mogła oduczyć łączenia polityki z etyką". Koneczny, badając dzieje Polski i mechanizmy cywilizacji, którą definiował jako metodę życia zbiorowego, wykazywał, że naród nie ma celu wytkniętego z góry, np. przez Opatrzność, ale sam go wybiera, działając w historii. Stąd też: "Celowość bytu narodowego stanowi ciężar, który się dobrowolnie nakłada na siebie i który może być w każdej chwili zrzucony". Jednocześnie dowodził, że wpływ moralności na polską politykę nie musi oznaczać braku skuteczności. Przestrzegając przed próbami poszukiwania wzorów w dziejach innych narodów i przed zamiarami zmiany charakteru narodowego, wskazywał: "Historycy, statyści, prawnicy, uczeni nasi powołani zaś są nie do tego, by kontynuować próby przerobienia nas na jakiś dziwny naród myślący nie po swojemu, żebyśmy porzucili polskie poglądy, lecz do tego, by polską metodę myślenia uzupełnić odpowiednią metodą działania".

Sposobów na politykę polską moralną i zarazem skuteczną trzeba dziś poszukiwać w niedogodnych warunkach funkcjonujących mechanizmów ustrojowo-prawnych. Jan Paweł II ostrzegał w "Centesimus annus": "Ci (…), którzy żywią przekonanie, że znają prawdę, i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda się zmienia w zależności od zmiennej równowagi politycznej". Gdy mówił o wartościach, które powinno się chronić, dodawał: "Podstawą tych wartości nie mogą być tymczasowe i zmienne ‚większości’ opinii publicznej, ale wyłącznie uznanie obiektywnego prawa moralnego, które jako ‚prawo naturalne’, wpisane w serce człowieka, jest normatywnym punktem odniesienia także dla prawa cywilnego".

Tuż przed wybuchem I wojny światowej laureat Nobla, wielki pisarz Henryk Sienkiewicz, ogłosił "List otwarty Polaka do ministra rosyjskiego". "Tylko nikczemne i złośliwe indywidua lub absolutni głupcy mogą porównywać nacjonalizm polski z charakterystycznym nacjonalizmem niemieckim lub czarnosecinnym rosyjskim. Nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami, nie smagał dzieci w szkołach, nie stawiał pomników katom. Zrodził się z bólu, największej tragedii dziejowej. Przelewał krew na rodzinnych i na wszystkich innych polach bitew, gdzie tylko chodziło o wolność. (…) Wypisał na swych chorągwiach najszczytniejsze hasła miłości, tolerancji, oswobodzenia ludu, oświaty, postępu".

Żyjemy w czasach powszechnie praktykowanego "makiawelizmu". Celem polityków stało się zdobywanie władzy za wszelką cenę, manipulacją i mamieniem wyborców. Ogromne kolorowe plakaty, skandalizujące tabloidy i PR-owy zgiełk zastępuje poważną i odpowiedzialną dyskusję o państwie. Politycy nie cieszą się dobrą opinią, obywatele uważają bowiem, że polityka jest profesją bez moralności. Rozziew między tym, co w naszej świadomości zapisała narodowa tradycja, a tym, co sobą prezentują rządzący Polską, powoduje stany zagrażające istnieniu państwa. Naprawa będzie możliwa, jeśli polityka polska rzeczywiście stanie się roztropną troską o dobro wspólne – jak to określał Jan Paweł II. Taka Polska jest potrzebna Polakom, ale potrzebna jest też Europie w odnajdywaniu sposobów przezwyciężania pleniącego się zła.

Dr hab. Romuald Szeremietiew
16 lutego 2011

Autor jest doktorem habilitowanym nauk wojskowych, byłym wiceministrem obrony narodowej, politykiem, posłem na Sejm III kadencji, wykładowca akademickim.

Źródło: Nasz Dziennik, 16 lutego 2011, Nr 38 (3969)

Zobacz również: Blog Romualda Szeremietiewa

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek