Wiesława Mazur: Miliardy za grzeczność


egipt_foto01_interNie jesteśmy od Egiptu znów tak bardzo daleko, a to, co tam się dzieje, może wpłynąć na nasze kieszenie. Zamieszki w Egipcie – gdyby wojsko tam osłabło – mogłyby zagrozić żegludze na Kanale Sueskim, który skraca drogę tankowcom płynącym z ropą z Zatoki Arabskiej do Europy o 7,5 tys. km. Kanałem przepływa rocznie ok. 37 tys. statków, przewożą one ok. 15 proc. ropy naftowej konsumowanej na naszym kontynencie. W końcu stycznia i przez kilkanaście dni lutego br. zdarzały się w Egipcie różne rzeczy, przez kilka dni zamknięta była giełda, banki, Credite Agricole oszacował, że kryzys polityczny kosztuje Egipt co najmniej 310 milionów dolarów dziennie, ale kłopotów żeglugowych na Kanale Sueskim nie było, tankowce płynęły spokojnie. Niepokój na Bliskim Wchodzie rozpoczął się od rozruchów w Tunisie, dzisiaj burzy się ulica Jemenie, Algierii, Bahrajnie, jednak Egipt w ostatniej rozgrywce jest najważniejszy. Prezydent amerykański Barack Obama zapewnił, że jego kraj gotów jest nadal udzielać Egiptowi pomocy finansowej dla wojska (do tej pory wynosiła 1,3 mld dolarów rocznie), “jeżeli taka pomoc będzie konieczna i pożądana”. Zwrócił się do Arabów, a szczególnie do protestujących przeciw reżimowi w Iranie: nic wam nie sugerujemy, ale weźcie przykład z Egiptu, który może od Obamy dostać nawet więcej pieniędzy niż dotąd. Otrzyma również wsparcie Unii Europejskiej, która jeszcze przed zamieszkami określiła wielkość swojego wkładu w latach 2011–2013 na 449 mln euro. Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji, zadeklarowała, że UE do tej sumy dołoży tyle, “ile tylko będzie mogła”. Egipt pomocy nie dostanie darmo: Izrael ma być bezpieczny.

Nieskrępowane weekendy na Synaju

Około 2 mln turystów opuściło egipskie kurorty, władze już stanęły na głowie, żeby turyści wrócili: jak się dowiadujemy, już w marcu w naszych biurach podróży będą oferowali wczasy w Egipcie (także Tunezji) po superkonkurencyjnych cenach. I znów w konwojach strzeżonych przez wojsko, czy jak kto woli “milicję turystyczną” uzbrojoną po zęby, pomkną autokary z kurortów z turystami, wśród których najwięcej było Rosjan i Polaków, m.in. do Kairu, mijając Port Said, miasto przy wylocie Kanału Sueskiego do Morza Śródziemnego, które zawsze roiło się od wojska i to się na pewno nie zmieni. Od 30 lat w Egipcie obowiązuje stan wyjątkowy, wojsko w mundurach i cywilu wciśnięte zostało dosłownie wszędzie, na tym polegała egipska stabilizacja. Proces pokojowy w konflikcie izraelsko-egipskim rozpoczął się po zakończeniu wojny Jom Kipur w 1973 r. Izrael wówczas zgodził się na dostarczenie pomocy humanitarnej przez Czerwony Krzyż dla otoczonych na Północnym Synaju egipskich żołnierzy i wycofał swoich z zachodniego brzegu Kanału Sueskiego i w ogóle z Półwyspu Synaj z hasłem “ziemia za pokój”, Egipt obiecał, że już nie będzie próbował zapędzić Żydów do morza. W Izraelu do dzisiaj powtarzają, że dobrze się stało, nie było sensu umierać za Sharm (Sharm el–Szejk). Prezydentem Egiptu był wtedy Anwar Sadat zamordowany przez fundamentalistę islamskiego. Zastąpił go wojskowy, lotnik bombowców, Hosni Mubarak, którego władza gwarantowała spokój dla Izraela, niemożliwa do kontynuowania bez amerykańskich pieniędzy. Układ pokojowy izraelsko–egipski podpisano w 1979 r. Działał tak doskonale, że do hoteli na Synaju masowo przybywali mieszkańcy Izraela bez obaw, całymi rodzinami. Sądząc po nieskrępowanym zachowaniu, czuli się w nich lepiej niż u siebie w domu, nie zważając na egipską obsługę o kamiennych twarzach.

“Allah akbar”

Uzbrojona “policja turystyczna” zawsze stała przy każdym hotelu, poza zatrudnionymi w nich wstęp tubylcom do nich był zabroniony. W kurortach na każdym kroku czuło się oddech wojska, żołnierze nie legitymowali turystów, ale swoich jak najbardziej, zaglądając do samochodów, kogo i co wiozą? Czy będzie inaczej po przejęciu władzy przez Najwyższą Radę Wojskową? Na pewno nie. Zdaniem “rewolucjonistów” z placu Tahrir “Allah, akbar”, ponieważ prezydent Hosni Mubarak w końcu ustąpił. Politycznie dobrze się składa, że jest podobno w śpiączce, okazało się nagle, że był ciężko chory na raka. Mniej już jest spekulacji, czy przebywa w Sharm, a może w Arabii Saudyjskiej albo w Niemczech? Nic nie pomogło, że zapowiedział podwojenie pensji wszystkich zatrudnionych w sektorze państwowym. Prawdopodobnie w związku z tym zaplanowano sprzedaż wielkiej liczby egipskich obligacji gwarantowanych przez skarb państwa. Egipski bank centralny wyemitował ich na początku zamieszek za 750 mln dolarów, obiecując wysokie oprocentowanie (6,3 proc.). Przed połową lutego br. Egipt sprzedał obligacji za 1,1 mld dolarów. Według Reutersa, egipski rynek finansowy wrócił już do pracy. Przy okazji: rezerwy walutowe centralnego banku tego kraju wynoszą 36 mld dolarów, majątek Mubaraka rozproszony ostatnio po bankach świata wynosi według szacunków ponad 20 mld dolarów, a całej rodziny Mubaraków (ma dwóch synów) ok. 70 mld dolarów. Posiadają oni wille i apartamenty nie tylko nad Morzem Czerwonym, także w Los Angeles, Nowym Jorku oraz tajne konta w Szwajcarii, które próbują im zablokować. Pod koniec stycznia br. Mubarak powołał na prezydenta Omara Sulejmana, egipskiego szefa wywiadu i doradcę, bdb. ocenianego przez Amerykanów, to on przekazał władzę wojsku. Rozwiązane zostały obie izby parlamentu, konstytucję zawieszono. Mały kłopot – i tak każdy Egipcjanin mógł zostać osadzony w więzieniu bez nakazu aresztowania i bez procesu. Dobrze zorganizowane dawno zdelegalizowane Bractwo Muzułmańskie, zdecydowany przeciwnik Izraela założone w 1928 r., niby nie angażowało w to, co się teraz w tym kraju dzieje, ale w ostatnich dniach głosi, że zamierza się przekształcić w jawnie działającą partię polityczną i że rozwiązaniem na całe zło jest islam.

Upiorna “dzielnica”

Naród obalił reżim – podały światowe media oraz światowi przywódcy z Barackiem Obamą – prezydentem Stanów Zjednoczonych. – Gratulacje dla Egipcjan za usilne dążenie do demokracji – posumował sytuację prezydent USA, kiedy już Mubarak opuścił stolicę, bo jednak nie sposób było utrzymać go na stanowisku. Aż 60 proc. ludności Egiptu stanowią ludzie poniżej 30 lat, chcą żyć lepiej. W ponad 80 milionowym kraju 40 proc. społeczeństwa żyje w nędzy za mniej niż 2 dolary dziennie, bezrobocie wśród egipskiej młodzieży sięga 25 proc. (oficjalna stopa bezrobocia 10 proc.). Z roku na rok widać jednak, jak Egipt się zmienia, powstaje mnóstwo nowych domów i luksusowych hoteli najczęściej z kapitałem mieszanym egipsko-zagranicznym. W luksusowych sklepach egipskich kurortów ich właściciele przechwalają się, że współpracują z rosyjską mafią. W samej stolicy, która liczy ok. 20 mln ludzi, trzy miliony (to nie pomyłka) mieszka na połączonych cmentarzach w grobowcach. Nie sposób przeoczyć tę upiorną kairską “dzielnicę”, bo ciągnie się prawie bez końca i znajduje niemal w środku miasta. Ludzie, którzy żyją z pracy rąk, np. obsługują gości w hotelach, są pilnowani jak psy. – Wam się zdaje, że nikt nas nie obserwuje, a oczy patrzą – mówili sprzątacze pochyleni nad szurającą miotłą. Tak się składa, że niewyrośnięci i niezbyt urodziwi podlewają fekaliami drzewa i krzewy, ci do nikogo nie odzywają się wcale, ładniejsi sprzątają w pokojach albo podają w stołówkach. Nie brakuje smukłych, wysportowanych arabskich młodzieńców obsługujących turystki, głównie niemieckie i to wcale nie stare, ale młode i ładne. Ot, egipska przygoda, bardzo często przed zamążpójściem, pod osłoną “policji turystycznej”.

Można mieć cztery żony

Jak już było powiedziane były prezydent Egiptu ma dwóch synów: Allaa i Gamala. Do tego drugiego należy m.in. luksusowy resort w zatoce Soma Bay, ok. 15 km od portu w Safadze, włości doglądali dotąd (i pewno to się nie zmieni) wyznaczeni do tego wojskowi w cywilu. Gamala znajdował się w składzie Komitetu Wykonawczego Partii Narodowo–Demokratycznej i musiał ustąpić. Wszystko się przewróciło, bo Hosni Mubarak szykował go na swojego następcę. Mieszka a to w Kairze, a to w Londynie z młodszą o 20 lat żoną Chadiqu, o której urodzie krążą legendy. Jeśli już jesteśmy przy małżeństwach – podstawą egipskiego prawodawstwa jest szariat: mężczyzna może mieć cztery żony. Oprocentowanie spłaty kredytu jest z prawem szariatu sprzeczne. Na początku “rewolucji” Obama wysłał do Egiptu Franka Wisnera, który miał spowodować, że Mubarak niby odejdzie, ale tak naprawdę zostanie, “dla dobra narodu, bo inaczej nastanie chaos”. W wąskim, jak pasek papieru Izraelu, który w sąsiednim Libanie ma na karku wrogi Hezbollah bliski przejęcia władzy, a w Strefie Gazy – Hamas, panuje niepokój. Co się stanie w “zaprzyjaźnionym” Egipcie, jaka będzie “zaprzyjaźniona” Jordania, w której wojskowi skuszeni na wynurzenia prywatne wyrażają się o Izraelu tak, że skóra cierpnie. Po kilku dniach demonstracji w Egipcie izraelski dziennik „Haarec” napisał, że władze tego kraju zwrócą się poufnie do Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich o wsparcie dla przewidywalnego Mubaraka. Premier Izraela Benjamin Netanjahu wyraził obawę, że Egipt może pójść drogą Iranu i mogłoby dojść do przejęcia kontroli nad państwem przez zorganizowany ruch islamistyczny. Uspokoił się trochę po oświadczeniu przedstawiciela armii generała Moshen el–Fangari, który wystąpił w telewizji państwowej po ustąpieniu Mubaraka i powiedział, że Arabska Republika Egiptu będzie przestrzegać wszystkich regionalnych i międzynarodowych zobowiązań i traktatów. Na plakatach demonstrujących tłumów tylko sporadycznie pojawiał się Mubarak z narysowaną na czole gwiazdą Dawida. Nikt “z ulicy” w trudnych chwilach Mubaraka nie poparł poza koptyjskimi chrześcijanami, którzy boją się prześladowań, realnych ich zdaniem, gdyby władzę objęli islamscy fundamentaliści. Były ambasador Izraela w Egipcie określił to, co się dzieje w Egipcie i sytuację w Izraelu, “całkiem nową rzeczywistością”, a deputowany do Knesetu Benjamin Ben–Elizer, uznawany za przyjaciela Mubaraka, oświadczył, że co będzie mimo różnych oświadczeń – on nie ma pojęcia i raczej tego nie wie jeszcze nikt.

Wiesława Mazur
Artykuł  ukazał sie w tygodniku ‚Nasza Polska’ nr 8 (798) z 22 lutego 2011 r.

Zrodlo: NASZA POLSKA, internetowe wydanie tygonika, nr 8 (2011) Mazur: Miliardy za grzecznosc

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek