Jan Bogatko: Rosja (od)kupiła Uniwersytet Warszawski


rosyjska-pieczec-uniwersytetu-warszawskiego-foto-interPraktyki Kremla są znane, ostatnie informacje Wikileaks ukazują nagą prawdę: niemiecko-rosyjska spółka Nord Stream kupuje Polaków za paciorki i lusterka, kształcąc agentów wpływu.

Gazprom odzyskuje Uniwersytet Warszawski, założony przez cara Aleksandra I w 1816 roku (niebawem będzie jubileusz dwustulecia fundacji, pewnie dokorat honoris causa tej Alma Mater uzyska prezydent Rosji, Władimir Putin)*. Artur Bazak zauważa na łamach gazety

Rzeczpospolita

iż : ”to, że Gazprom, który jest narzędziem realizacji imperialnej polityki rosyjskiej, nawiązuje współpracę z największym polskim uniwersytetem na program stypendialny dla doktorantów, nie jest normalne”. A co jest w Donii normalne? Zdrada interesów narodowych przez Platformę to

powtórka

historii końca XVIII wieku. Trzeba być agentem albo tchórzem, by w tak wyjątkowo dobrej konstelacji (polska członkiem NATO) pielęgnować peerelowską postawę wobec Rosji, jak to czyni i prezes Tusk, i prezydent Komorowski. To skandal, jeśli w AudMax warszawskiej uczelni

Miedwiediew

zapewania, że Gazprom działa na rzecz poprawy bezpieczeństwa energetycznego Europy i świata. My to bezpieczeństwo znamy z nadawnej przeszłości. Nord Stream pozyskuje w Polsce lobbystów, którzy aktywnie sprzeciwiać się będą interesom narodowym kraju. Ten

model

korupcji Rosjanie stosują z powodzeniem co najmniej od XVIII wieku. Wówczas to ambasador Moskwy wypłacał „stypendia” polskim politykom, zdrajcom narodowej sprawy. Nie wymienię ich nazwisk, bo wiele z nich odkupiło grzechy. A pokuta byłaby zbędna, gdyby nie ten

grzech

którego powtórka wisi teraz nad nami jak wąs Stalina. Oczywiście łapówki dla zachodnich polityków (Gerhard Schröder) to wielkie pieniądze – przy nich 100 tysięcy euro dla doktorantów to paciorki i perkalik. Znając mentalność Nowopolaków, chętnych nie braknie.

*w tym czasie pułkownik Putin będzie znów prezydentem.

Post scriptum: Artur Bazak w Rzeczpospilitej  przypomina o doktoracie Władimira Putina. W 1997 roku obronił on pracę w Petersburgu, w Instytucie Górnictwa. Jej tytuł: Planowanie strategiczne zasobów regionalnych w warunkach tworzenia stosunków rynkowych”. Putin opisał w niej pomysły na wykorzystanie surowców rosyjskich dla wzmocnienia pozycji strategicznej Kremla wskutek częściowego upaństwowienia handlu ropą naftową i gazem.

Kilka lat temu Washington Post doniósł, powołując się na ekspertów Brookings Institution, że Putin przepisał w swym plagiacie słowo w słowo wyjątki z książki Wiliama R. Kinga i Davida I. Clelenda pt. Planowanie strategiczne i polityka. Płk Putin to nie jakiś tam mazgaj w rodzaju niemieckiego (byłego) szefa resortu obrony, Karla Theodora Marii Nikolausa Johanna Jacoba Philippa Franza Josepha Sylvestra barona von und zu Guttenberga, (byłego) doktora, który skrewił i wycofal swój plagiat z uczelni. O, nie, Putin przez swych kolegów z firmy, w której pracował, puścił  bąka, że to nie on, a jemu, itd. w stylu Radia Erywań.

Zle się dzieje w państwie Dońskim.

rosyjska-pieczec-uniwersytetu-warszawskiego-foto-inter

Jan Bogatko

Źródło: niepoprawni.pl, Jan Bogtko – blog, 16 marca 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek