Gdański sąd uwierzył, że Lechu to nie Bolek, a Bolek to nie Lechu


Kiedy treść protokołów przesłuchań Jacka Kuronia przez funkcjonariuszy resortu bezpieczeństwa została dana do pyblicznej wiadomości, ich treść pokazała obraz permanentneto opozycjonisty w innym niż to było przyjęte świetle. Po głębszej analizie tego co założyciel czerwonego harcerstwa opowiadał w czasie przesłuchań fachowcy od mianowania opozycjonistów nie mieli wątpliwości, że z tym trzeba coś zrobić. Wszem i wobec podano zatem, że to co wtedy mówił i to co zostało napisane w dokumentach Jacek Kuroń dał świadectwo swej odwagi, potwierdził nieprzejednaną postawę opozycjonisty – oznajmiły autorytety. Nie można postawy Jacka Kuronia kojarzyć z pierwszym lepszym konfidentem; on był bohaterem. Dano tym jednoznacznie do zrozumienia, że opozycjoniści i specjaliści od solidarności, którzy wybrali przyszłość to są te drożdże, na których zbudowana została okrągłostołowa Rzeczpospolita. Późniejsze jego i wspólników medalowanie rozwiało wszelkie wątpliwości i utwierdziło wcześniejsze wątpliwości. Swoistą, jak okazuje się dzisiaj nie odosobnioną, formę „walki” w kontaktach z funkcjonariuszami SB/UB, stosował przez lata również inny waleczny opozycjonista-negocjator niejaki Bolek.

Jak dowiadujemy się z dzisiejszego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nazywanie Lecha Wałęsy Bolkiem nie powinno kojarzyć się z kolaborantem, który podpisywał donosy, protokoły i odbiór stosownej zapłaty ksywą „Bolek”.

W uzasadnieniu najjaśniejszy sąd podaje, że doszło do kolizji dwóch przepisów prawa. Prawa wolności i prawa swobody wypowiedzi. Sąd swoim rozstrzygnięciem kolizję przepisów prawa skorygował opierając się na przyjętym zwyczajowo przeświadczeniu, że istnieje prawda, tylko prawda, i g…o prawda.

Wcześniej wyglądało, że Bolka za rogi złapano. Tymczasem, czym zresztą często Bolek nas strofował, sąd dał nam do zrozumienia, że powinniśmy wystrzegać się publicznego używania pseudonimów nawet tych, które wybrali sobie osobiście konfidenci.

kibolekTak więc, czy Wałęsa był, czy nie był tajnym i płatnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa po decyzji sądu nie powinniśmy mieć żadnych złudzeń.

Sąd przychylił się do wcześniejszych oświadczeń Wałęsy, potwierdzonych we włoskiej Weronie, gdzie przebywa były prezydent: – Sprawa była czysta od początku do końca, to było pomówienie. (…) Ja wiedziałem, że mam czystą kartę – stwierdził Wałęsa. – Sąd stanął na wysokości zadania – dodał.

I trzeba przyznać, że co do „zadaniowości” Sąd w Gdańsku spełnił swoją powinność, co z nie mniejszą starannością w podobnych sprawach inne sądy czynią również.

Więcej o sprawie i wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku przeczytasz w informcji PAP: Wyszkowski ma przeprosić Wałęsę >>>> tutaj

Waldemar Glodek
2011-03-24
www.polishclub.org

 

Przeczytaj rowniez:

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek