Prof. Zygmunt Haduch: PATRIOTYCZNE SPOTKANIE POLAKÓW W URUGWAJU


Zygmunt-Haduch-XVI-Zjazd-USOPALW samolocie pisane

Lecę peruwiańskimi liniami TACA po raz pierwszy i od razu nasuwa się porównanie z polskimi liniami LOT. Nasze samoloty są znacznie starsze, ciaśniejsze, mniej wygodne za to z tradycjami i doświadczeniem, ale przeżywają trudności. TACA to nowa linia na kontynencie Ameryki Południowej a już przebiła dominujące tu dotychczas chilijskie linie LAN. Może by LOT zechciał nauczyć sie czegoś od linii peruwiańskich. Takich porównań nasuwa się znacznie więcej po zakończonych dnia 14 go marca 2011 roku obradach XVI Walnego Zebrania USOPAŁ, Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej. Mimo, iż z nazwy wynika, że jest to organizacja tego kontynentu na zjazd przyjechali przedstawiciele organizacji polonijnych Ameryki Północnej i Południowej, Polski i Litwy. Szczególnie ważna była obecność na spotkaniu przedstawicieli polskiego Senatu i Sejmu w osobach senatorów: Ryszarda Bendera, Czesława Ryszki, Zbigniewa Cichonia i Waldemara Kraski oraz posła na sejm Bogusława Kowalskiego. Za uczestnictwo na patriotyczne spotkanie Polaków z Ameryki Południowej, PO zaleca PiS „natarcie uszu” senatorom i posłowi, nieważne, że senator Bender reprezentuje senacką komisję ds. Polonii. Ktoś tu zapomniał, że przedstawiciele najwyższych urzędów w Polsce przyjechali do Polaków do swoich wyborców i jest to ich obowiązek a nie jakaś turystyczna wycieczka. Ich wyważony głos na zebraniu był bardzo cenny.

Wśród ok 80-ciu delegatów zobaczyliśmy tym razem nowe twarze i wiele wybitnych postaci. Ludzi znanych, cenionych, mających wiele do powiedzenia, wnoszących nowe idee i propozycje do działalności organizacji polonijnych.

Przebijało przeświadczenie o ważności roli emigracji na losy Polski, w podtrzymaniu ducha narodu, w odrodzeniu patriotyzmu. Już ś.p. Arcybiskup Zygmunt Kamiński mawiał w swoich homiliach wygłaszanych w Urugwaju: „patriotyzmu uczę się od was”. Tę wiarę w pomoc Polonii w pozytywnych przemianach w Polsce wyrażali też uczestnicy spotkania w krakowskiej Wszechnicy Narodowej. Znany pisarz Lech Niekrasz powiedział: „Polska potrzebuje odsieczy politycznej Polonii”.

My wiemy jak wiele może zrobić Polonia dla poprawy nadszarpniętego imienia Polski w świecie, tymczasem robi się wszystko, aby: „obrzydzić Polakom światową Polonię” – wypowiedź jednego z uczestników. Tak zwane „polskie media” zrobiły nieprawdopodobnie szeroką i dennie kłamliwą kampanię przeciwko USOPAŁOWI i jego prezesowi Janowi Kobylańskiemu. My, emigranci polscy w tym regionie świata, którzy go znamy wiemy, jaką krzywdę wyrządzono najlepszemu z Polaków, patriocie, który swoją energię, swój czas i majątek poświecił dla dobra polskich organizacji w Ameryce Łacińskiej i zarazem dla dobra Ojczyzny. Za te czyny zyskał uznanie w Polsce i wiele honorów w postaci odznaczeń państwowych już w „nowych czasach” za prezydentury Wałęsy i Kwaśniewskiego. Potem został wyklęty. Postawa Kobylańskiego się nie zmieniła. Czy tak bardzo zmienił się kierunek polskiej polityki?

Uważam, że Panu Janowi Kobylańskiemu wyrządzono nieprawdopodobną krzywdę. Liczymy na to, że sąd przed którym toczy się proces, jaki przywódca Polonii Południowej Ameryki wytoczył kłamliwym dziennikarzom, nieulegnie naciskom i wyda sprawiedliwy wyrok. Byłem osobiście na dwóch rozprawach i nie mogłem uwierzyć, że tak można przed sądem kłamać. Powiedzmy, że rozumiem dziennikarzy, oni żyją z sensacji i im większa bzdura tym jest to bardziej chwytliwe dla czytelnika. Ale dyplomaci? Panie Gugała, Panie Sznepf, zrozumcie, że na sali są ludzie, którzy mieszkają aktualnie w tej części świata i nie można opowiadać bredni przed sądem licząc na to, że sędzia tam nie był i wam uwierzy. Na sali sądowej byli obecni ci sami senatorowie, którzy bywają na zebraniach USOPAŁ-u obserwują bacznie działalność Kobylańskiego i osądzanie tego, który was oskarża od czci i wiary na nic sie nie zda, bowiem prawda zawsze jak ta oliwa wypłynie na powierzchnię.

Wątek zniesławienia Prezesa USOPAŁ był jednym z tematów dyskusji i znalazł się we wnioskach z Walnego Zebrania, które załączam.

Kolorów Walnemu Zebraniu nadały wystąpienia znanych osób głęboko, patriotycznie zatroskanych o los Polski i jej prestiż w świecie.

Stanisław Michalkiewicz „najbardziej niepoprawny politycznie polski publicysta” poruszył wiele ważnych tematów, m.in. o zagrożeniach dla Polskiej suwerenności wynikających z działalności niektórych organizacji w Polsce i za granicą. O roszczeniach niemieckich „wypędzonych” o niebezpieczeństwie naruszenia terytorialnej integracji państwa. Wnioskuje o restrukturyzację polskiej armii.

Znany w latach 60-tych szermierz Mec. Ryszard Parulski barwnie mówił o rozsławianiu Polski w świecie nie tylko przez sportowców. W swoich licznych podróżach spotykał się z Polakami, którzy swoją pracą najlepiej służą promocji Polski w świecie. On sam zdobył wiele medali na olimpiadach i mistrzostwach świata. Proponuje konkurs na Polaka Roku. Proponuje właściwe ustawienie proporcji wpływów mniejszości narodowych w Polsce, bowiem „dziwna to jest sytuacja, że nad Wisłą krzywdzona jest większość narodowa,”… Kończy wystąpienie stwierdzeniem, że „tu na emigracji jest ratunek dla Polski”. Z tym stwierdzeniem koresponduje wypowiedź Jerzego Achmatowicza, wieloletniego emigranta w Ameryce Łacińskiej, obecnie profesora Uniwersytetu Wrocławskiego, który zauważa, że priorytetową sprawą jest uznanie podmiotowości Polonii światowej. Jest nas na emigracji trzecia część narodu polskiego, więc nie można nas marginalizować.

Andrzej Szczerba z Kanady pyta: Jak odzyskać Polskę z rąk tych, dla których ideą jest władza a nie dobro Polski.

Inż. Andrzej Zabłocki, Wiceprezes USOPAŁ przedstawia dowody na to, że „czarna lista” Sikorskiego działa i obowiązuje. Ujawniło się to podczas uroczystej Mszy żałobnej po katastrofie smoleńskiej odprawianej w katedrze a Santiago de Chile. We Mszy wziął udział Minister Spraw Zagranicznych Chile, który złożył kondolencje społeczności polskiej zgromadzonej w kościele. Natomiast polski ambasador i dyplomaci robili „dziwne uniki”, aby nie zbliżyć się do Polaków. Paranoja, mają zakaz zbliżania się do tych, których rzekomo reprezentują.

Inż. Zabłocki, górnik wykształcony w Polsce, po studiach wyjechał do Finlandii, tam pracował i ożenił sie z Finką. Po czym wyjechał do Chile jako reprezentant szwedzkiej firmy eksploatującej złoża chilijskie miedzi. Ta firma uczestniczyła w akcji ratowania górników chilijskich uwięzionych na głębokości 700 m, podarowała sprzęt niezbędny do akcji ratunkowej a inż. Zabłocki uczestniczył, jako ekspert w całej akcji. Honor wielki dla niego i dla Polski. Po udanej akcji, którą śledził cały świat, inż. Zabłocki otrzymał podziękowania od ambasady fińskiej i szwedzkiej, tylko ambasada polska zamilkła, ma zakaz od szefa, zamiast chwalić się na cały świat, jakich świetnych mamy fachowców, tak ale politycznie niepoprawnych, czysty komunizm.

Jednym z najbardziej znanych Polaków w Ameryce Południowej jest Pan Marian Kurzac. Postać niezwykle barwna, człowiek inteligentny, pracowity i bez reszty oddany idei polskości. Od siedmiu lat kieruje najstarszą w tym regionie świata, bo liczącą 113 lat organizacją polonijną JUVENTUS w Kurytybie, skupisku Polaków w Brazylii. Kiedy Pan Marian obejmował kierownictwo Juventusu organizacja była zadłużona na miliony dolarów. On wymyślił zmiany strukturalne, sposoby działania dostosowane do współczesności, akceptowane przez młodzież i przyciągające inne narodowości. WYPALIŁO!!! Dziś JUVEVTUS kwitnie, organizuje imprezę za imprezą, skupia życie polonijne gdzie każdy znajduje coś atrakcyjnego dla siebie. Pokazano nam film z inauguracji Ośrodka Kultury Polskiej o nazwie WAWEL. Wystrój wnętrz, stroje pań, światowy poziom, wydarzenie kulturalne i towarzyskie, które transmitowały dwie najważniejsze stacje telewizyjne Brazylii. Był to mocny akcent polskości w Brazylii gdzie do polski korzeni przyznaje się ok. 400 tyś mieszkańców. Znakomita okazja promocji Polski w świecie. Na uroczystościach byli obecni najważniejsi politycy regionu, biskupi, prasa, TV oprócz ambasady polskiej. Dlaczego? proste, Pan Kurzac jest na „czarnej liście” Panie Ministrze Sikorski ile Polska straciła w tym momencie w kraju, który jest piątą ekonomią świata? Pan w Wyborczej głosi propagandę sukcesu. Czy naprawdę sukcesem jest zamykanie polskich placówek dyplomatycznych, nie wspomnę o ich obsadzie. Nawołuje Pan Nauczcie się kochać Polskę. Jaką Polskę? Czy razem z Panem, który tępi polskich patriotów na emigracji. To Pan powinien przyjechać do Brazylii, aby nauczyć się kochać Polskę.

Nie sposób wymienić wszystkich i zacytować wszystko, co mówili zatroskani o losy Polski. Nie wątpię, że było to jedno z lepszych zebrań USOPAŁ w ostatnich latach, na którym przebijała atmosfera troski o dalsze losy Polaki. Spotkanie z udziałem znakomitych gości sprawnie prowadzone przez Jana Kobylańskiego, który ma się dobrze na przekór życzeniom Jego wrogów i jakby realizującego to, co powiedział Ignacy Paderewski: Nie wierzę wrogom, ufam Bogu i we własną moc.

Tak, USOPAŁ jest silny wiarą i jednością. Ze swego meksykańskiego podwórka mogę dodać, że zrobiliśmy wiele dla promocji Polski w świecie. Współorganizowaliśmy trzy wizyty b. Prezydenta Lecha Wałęsy, premiera Belki ze świtą ministrów, wspomagamy polskich artystów, muzyków, zespoły i pojedynczych studentów. Z naszej inicjatywy dwa uniwersytety z Monterrey podpisały umowy o współpracy za polskimi instytucjami naukowymi, umowy żywo realizowane. Co roku wyjeżdża do Polski grupa ok 20 studentów na kursy letnie, promujemy i wspomagamy Meksykanów, którzy robią prace magisterskie i doktorskie w Polsce. Tylko w 2010 roku Uniwersytet Monterrey, w którym pracuję, zakupił w Polsce aparaturę badawczą o wartości ponad 100 tyś euro. Nie oczekujemy medali za tą pracę, ale zachowania twarzy przez polską ambasadę. Zapewne nie mogą z powodu „czarnej listy”. Dowód? Współorganizowaliśmy spotkanie z tłumaczem literatury i poezji polskiej Hiszpanem Xavierem Renee. Jeden z numerów kwartalnika Uniwersytetu Stanowego UANL został w całości poświęcony polskiej poezji. Znalazły się w nim wiersze 30 żyjących poetów polskich. Odbyło się seminarium, w którym uczestniczyli profesorzy i studenci trzech największych uniwersytetów w regionie. Z polskiej ambasady nie przybył nikt pomimo zaproszenia, rzekomo z tego powodu, że Monterrey jest niebezpiecznym miastem. Bzdura. Żyje tu, pracuje i codziennie przemieszcza się ponad 4 miliony ludzi, nikt do nich nie strzela. Myślę, że prawdziwym powodem jest „czarna lista” najzwyczajniej pracownikom polskiej ambasady zabronione jest spotykanie się z Polakami. Powstaje, więc pytanie: czy ta ambasada jest naprawdę polska?

Juz po powrocie do Meksyku otworzyłem Gazetę Wyborcza, w której po kolejnej rozprawie Kobylański kontra dziennikarze ukazały sie znów te same bzdurne kłamstwa na temat Prezesa USOPAL obliczone na zaciemnienie sprawy, na mącenie w ocenach opinii publicznej. Rodzą sie wiec te same pytania: gdzie godność i etyka dziennikarska?

W sprawozdaniu z rozprawy przeczytałem, że zaproponowano, aby powołać mnie na świadka. Po co Panie sędzio? Moje zeznania złożyłem osobiście w Sadzie na Ogrodowej. Pan je miał w reku na rozprawie w grudniu 2010 r. Ja nie mam nic więcej do powiedzenia.

Zygmunt Haduch

Monterrey, Meksyk 30 marzec 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek