Magda Figurska: Magdalenka czarodziejska moc powrotu do przeszłości


magdalenka-foto-interMa­łe, pulch­ne, bisz­kop­to­we cia­stecz­ko – mag­da­len­ka, opi­sa­ne na po­cząt­ku „W stro­nę Swan­na” – pierw­szej czę­ści sław­nej po­wie­ści-rze­ki: „W po­szu­ki­wa­niu stra­co­ne­go cza­su” Mar­ce­la Pro­usta, mia­ło moc szcze­gól­ną. By­ło słod­kim ba­la­stem od­czu­wa­nia cza­su, kon­tak­tem z prze­szło­ścią za po­mo­cą wra­żeń zmy­sło­wych, da­rem przy­wo­ły­wa­nia bez­pow­rot­nie utra­co­nej pa­mię­ci.

Nie ma nic wspól­ne­go z Mag­da­len­ką pod War­sza­wą, choć i tam, pró­ba wskrze­sze­nia prze­szło­ści uda­ła się zna­ko­mi­cie. Z jed­ną tyl­ko róż­ni­cą. Na­sza Mag­da­len­ka ma gorz­ki smak.

Czy na­sze dzie­ci lub wnu­ki, bo pew­nie nie my, do­ży­ją kie­dyś cza­sów, w któ­rych ja­kiś apo­li­tycz­ny Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny orzek­nie, że Mag­da­len­ka i tzw. okrą­gły stół to bez­praw­ne usta­le­nia, zmo­wa pod­ję­ta przez gru­pę osób, z trój­cą „wó­du sza­ma­nów”: Kisz­czak, Wa­łę­sa, Mich­nik, któ­ra nie wią­że ni­czym Na­ro­du Pol­skie­go? Czy są­dy roz­li­czą rzą­dy zbi­rów, zwa­nych li­be­ra­ła­mi, jed­na­ko­wo bie­głych w fał­szu, ob­łu­dzie i cy­ni­zmie, jak i stra­te­gii de­mon­ta­żu i nisz­cze­nia pol­skiej go­spo­dar­ki i Pol­ski, któ­ra po 20 la­tach znaj­du­je się w sta­nie cięż­kie­go kry­zy­su wszyst­kich dzie­dzin dzia­łal­no­ści pań­stwa? Kto od­po­wie za spło­dze­nie po pi­ja­ne­mu bę­kar­ta pod na­zwą III RP, z ge­na­mi odzie­dzi­czo­ny­mi po pe­ere­lu, z agen­ta­mi w rzą­dzie i z cha­ry­zma­tycz­nym po­noć pre­mie­rem, któ­ry za­po­mniał, że nie ma wy­kształ­ce­nia praw­ni­cze­go, tyl­ko śred­nie? A gru­ba kre­ska nie mia­ła słu­żyć „nam”; zo­sta­ła wy­my­ślo­na, by ochro­nić „ich”.

Dla­cze­go po­wrót do prze­szło­ści?

Po­cząt­ko­wo taj­ne spo­tka­nia władz pań­stwo­wych PRL z przed­sta­wi­cie­la­mi NSZZ So­li­dar­ność, któ­rych ce­lem by­ło przy­go­to­wa­nie ob­rad Okrą­głe­go Sto­łu, od­by­wa­ły się w wil­li MSW przy uli­cy Za­wrat w War­sza­wie. Sam Wa­łę­sa nie ukry­wał i pu­blicz­nie w In­ter­ne­cie przy­znał, że gen. Kisz­czak dał mu li­stę na­zwisk, ko­go So­li­dar­ność mo­że za­pro­sić do ob­rad przy „okrą­głym sto­le”. Nie za­gwa­ran­to­wa­ło to po­ro­zu­mie­nia w obo­zie wła­dzy i szyb­ko prze­rwa­no spo­tka­nia. Do­pie­ro po­czą­tek 1989 ro­ku przy­niósł w PZPR wzrost si­ły „gru­py re­for­ma­to­rów” i 27 stycz­nia 1989 ro­ku mi­kro­bu­sy przy­wo­zi­ły do Mag­da­len­ki eki­py gen. Cze­sła­wa Kisz­cza­ka i Le­cha Wa­łę­sy. Już 6 lu­te­go 1989 w War­sza­wie roz­po­czę­ły się ob­ra­dy Okrą­głe­go Sto­łu. Nie­ba­wem utknę­ły w mar­twym punk­cie i 2 mar­ca 1989 roz­po­czę­ła się dru­ga tu­ra roz­mów w Mag­da­len­ce – tam roz­pa­try­wa­no naj­bar­dziej spor­ne kwe­stie po­dzia­łu wła­dzy i zo­bo­wią­za­no się do „za­nie­cha­nia ści­ga­nia ko­mu­ni­stycz­nych mor­der­ców”, me­dial­nie zna­nych ja­ko „nie­zna­ni spraw­cy”. Tak­że tych z De­par­ta­men­tu D MSW (od dez­in­for­ma­cji), któ­ry pod­le­gał nad­zo­ro­wi ra­dziec­kich służb spe­cjal­nych. Do dziś tyl­ko kil­ku człon­ków „szwa­dro­nów śmier­ci” Służ­by Bez­pie­czeń­stwa od­po­wie­dzia­ło za swo­je czy­ny przed są­dem.

Obiet­ni­cy do­trzy­ma­no

Kisz­czak jest nie­win­ny, dru­gi uciekł w cho­ro­bę, Py­jas spadł ze scho­dów, Prze­myk był cho­ro­wi­ty a ksiądz Po­pie­łusz­ko chciał prze­je­chać się w ba­gaż­ni­ku es­be­ków. Nie ma win­nych. Wszyst­kich spo­tka­ła za­słu­żo­na ka­ra, bo pró­bo­wa­li wal­czyć z sys­te­mem. Tak jak gór­ni­ków z Wuj­ka, gdzie na­stą­pi­ło „sa­mo­ist­ne uży­cie bro­ni”. Dziś nie do po­my­śle­nia, jak kla­sie ro­bot­ni­czej, prze­wod­niej si­le na­ro­du, nie po­do­bał się sys­tem, z któ­rym wal­czy­li straj­ka­mi, za­bie­ra­jąc po dro­dze stu­den­tów i część in­te­li­gen­cji pra­cu­ją­cej, bo więk­szość pi­sa­rzy i ar­ty­stów, któ­ra nie chcia­ła przy­wdziać mun­du­ru, wy­bra­ła emi­gra­cję we­wnętrz­ną. Te­raz sys­tem już jest do­bry, z ludz­ką twa­rzą, już się po­do­ba, bo tro­chę eu­ro­pej­sko od­pi­co­wa­ny, w czym wiel­ka za­słu­ga or­ga­nu Mich­ni­ka, wal­czą­ce­go z de­ko­mu­ni­za­cją i lu­stra­cją, któ­ry ja­ko pro­jekt po­li­tycz­ny współ­two­rzył stra­te­gię ko­lej­nych ekip, sta­jąc się waż­nym ele­men­tem oli­gar­chii kon­tro­lu­ją­cej III RP. Zresz­tą kon­tro­le­rów jest spo­ro.

Kon­ty­nu­acja PRL-u ma się do­brze. Or­ły Bia­łe wy­fru­wa­ją z szu­flad, by zdo­bić pier­si „lu­dzi ho­no­ru” i za­słu­żo­nych utrwa­la­czy sta­re­go sys­te­mu, sta­re śro­do­wi­sko jest już bez­piecz­ne, bo ulo­ko­wa­ne w spół­kach skar­bu pań­stwa, od­pa­sio­ne na na­ro­do­wym ma­jąt­ku i bez­kar­ne, nie ma się prze­ciw­ko cze­mu bun­to­wać. Płat­ni ido­le pseu­do-oby­wa­tel­skie­go sys­te­mu. Pro­pa­gan­da nie­na­wi­ści rów­na ko­mu­ni­stycz­nym cza­som. Nie wy­my­ślo­no tyl­ko no­wych, eko­lo­gicz­nych „ście­żek zdro­wia”, choć na prze­ciw­ni­ków sys­te­mu cze­ka­ją go­ścin­ne wro­ta wię­zien­nych cel. A „nie­zna­ni spraw­cy” III RP do­ga­nia­ją ko­mu­chów w li­kwi­da­cji jed­no­stek nie­wy­god­nych, bo wie­dzą­cych wię­cej who is who niż ca­ła pro­ku­ra­tu­ra i „nie­za­leż­ne” są­dy ra­zem wzię­te.

Stan wo­jen­ny nie­kon­sty­tu­cyj­ny, ale szy­fro­gram do­wo­dem na nie­win­ność

Do­pie­ro po 29 la­tach od wpro­wa­dze­nia sta­nu wo­jen­ne­go, Rzecz­nik Praw Oby­wa­tel­skich, śp. dr Ja­nusz Ko­cha­now­ski za­skar­żył do Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go de­kret o sta­nie wo­jen­nym. Dla­cze­go tak póź­no? Dla­cze­go III RP nie po­tra­fi­ła po­ra­dzić so­bie z nie­chlub­ną prze­szło­ścią i jej roz­li­cze­niem? Wresz­cie Try­bu­nał mu­siał orzec: De­kre­ty Ra­dy Pań­stwa PRL o wpro­wa­dze­niu w 1981 r. sta­nu wo­jen­ne­go są nie­kon­sty­tu­cyj­ne. Ale są­dy nie bę­dą ka­ra­ły ich ar­chi­tek­tów. Niech sa­mi po­szko­do­wa­ni, sta­rzy i scho­ro­wa­ni opo­zy­cjo­ni­ści, do­cho­dzą w są­dach swo­ich praw, choć mo­gą nie zdą­żyć. A sąd nie jest od po­pra­wia­nia hi­sto­rii, jak stwier­dził sę­dzia Ma­rek Wal­czak.

Nie trze­ba ra­por­tów Trans­pa­ren­ty In­ter­na­tio­nal, by wie­dzieć, że pol­ski wy­miar spra­wie­dli­wo­ści jest cho­ry. Ka­ta­lo­gi INP od­kry­wa­ją ko­lej­ne na­zwi­ska sę­dziów, któ­ry współ­pra­co­wa­li z ko­mu­ni­stycz­ną taj­ną po­li­cja. Wie­lu z nich na­dal wy­da­je wy­ro­ki. IPN po­da­je, że spo­śród po­nad ty­sią­ca sę­dziów i pro­ku­ra­to­rów ko­mu­ni­stycz­nych przed są­da­mi nie­pod­le­głej Rze­czy­po­spo­li­tej sta­nę­ło za­le­d­wie kil­ku­na­stu i tyl­ko je­den otrzy­mał wy­rok ska­zu­ją­cy. Resz­ta, któ­ra żą­da­ła w pro­ce­sach po­li­tycz­nych naj­su­row­szych wy­mia­rów kar oraz kar śmier­ci dla mło­do­cia­nych i pa­trio­tów, usły­sza­ła wy­ro­ki unie­win­nia­ją­ce. Zgni­li­zna post-PRL-owskich przed­sta­wi­cie­li Te­mi­dy, ko­rup­cja, dzia­łal­ność są­dów dys­cy­pli­nar­nych i kor­po­ra­cji praw­ni­czych w Pol­sce, ale tak­że wy­ko­rzy­sty­wa­nie ukła­dów, zna­jo­mo­ści to­wa­rzy­skich czy za­wo­do­wych do za­ła­twia­nia oso­bi­stych in­te­re­sów, jest fak­tem.

Za­mknąć pre­ze­sa!

Nie uda­ło się wci­snąć do tu­po­le­wa, za­bić, wy­pa­tro­szyć, ze­drzeć skó­rę, na­zwać le­ko­ma­nem, sza­leń­cem i omo­tać bia­łym far­tu­chem, by ode­brać im­mu­ni­tet i za­kuć w kaj­dan­ki na oczach żąd­nych krwi przed­sta­wi­cie­li sa­lo­nu; tych wszyst­kich Kut­zów, Nie­sio­łow­skich, Wajd, Kuź­nia­rów, Brat­kow­skich, Krze­miń­skich, San­tor­skich i in­nych pre­ze­sów na­uko­wej i me­dial­nej cen­zu­ry i ce­le­bry­tów. Oko za oko, ząb za ząb. Za fa­szyzm i pod­no­sze­nie rę­ki na sys­tem, któ­ry nie po to zo­stał stwo­rzo­ny, by wal­czyć o pra­wo i spra­wie­dli­wość. Znisz­czyć mo­ral­nie, opluć, ze­szma­cić, wdep­tać w zie­mię i za­mknąć do wię­zie­nia na 100 lat, by nie prze­szka­dzał w pro­jek­cie roz­kła­du Pol­ski i ma­fij­nym pro­ce­de­rze, któ­ry wy­my­śli­li to­wa­rzy­sze, gdy zga­sło ich świa­tło, więc ucze­pi­li się li­be­ral­nej cho­rą­gwi jak pi­ja­ny pło­tu.

Bo raz zdo­by­tej wła­dzy się nie od­da­je. A „swo­ja­ki” mu­szą uchro­nić swo­ich taj­nych współ­pra­cow­ni­ków, zwy­kłe łaj­zy mo­ral­ne, prze­stęp­ców i zbrod­nia­rzy, któ­rym w III RP ma żyć się le­piej. Bo tak zde­cy­do­wał sys­tem.

By prze­pi­sać Pol­skę no­ta­rial­nie na in­ne­go wła­ści­cie­la. A kto pod­no­si rę­kę na sys­tem, mo­że ją stra­cić. Je­go obro­na wy­ma­ga czuj­no­ści cen­tra­li, więc alarm dla chłop­ców z Go­lę­dzi­no­wa trwa wiecz­nie, choć chłop­cy już w agen­cjach ochro­ny. Ale na­dal zwar­ci i go­to­wi. Trze­ba ze­mścić się za wszyst­kich aresz­to­wa­nych ran­kiem, za dok­to­ra G., za Bli­dę, za afe­rę ha­zar­do­wą i za wszyst­ko in­ne.

Za utwo­rze­nie CBA i li­kwi­da­cję WSI, za zmniej­sze­nie bez­ro­bo­cia i wzrost go­spo­dar­czy, za PKB w wy­so­ko­ści 7,4 proc. I za wszyst­kich „oszo­ło­mów”, któ­rym za­chcia­ło się praw­dy i ża­ło­by. Z po­cią­giem z Rzy­mu nie wy­szło, bo pre­zes zre­zy­gno­wał z wy­jaz­du. Mo­że by więc tak wy­ko­rzy­stać mia­no­wa­ne­go przez pre­zy­den­ta Kwa­śniew­skie­go by­łe­go sze­fa MSWiA i pro­ku­ra­to­ra kra­jo­we­go Ja­nu­sza Kacz­mar­ka, któ­ry kła­mał, ale Sąd Naj­wyż­szy uznał, że miał pra­wo kła­mać w swo­jej spra­wie. Za­ta­ił też, że był człon­kiem PZPR, bo my­ślał, że tyl­ko kan­dy­da­tem. Mo­że on, któ­ry ma zna­jo­mo­ści i do­świad­cze­nie w zwie­dza­niu ho­te­lu, wsa­dzi pre­ze­sa za krat­ki jesz­cze przed wy­bo­ra­mi za po­mó­wie­nie o sys­tem? A ja­kie to po­mó­wie­nie, sko­ro sam Do­nald Tusk mó­wi, że Ja­ro­sław Ka­czyń­ski wy­stę­pu­je prze­ciw­ko sys­te­mo­wi?

Ale chłop­cy, choć li­czą na roz­grza­ne są­dy pe­ere­low­skich tre­pów, bar­dzo się po­my­li­li. Za­sa­da o nie­moż­no­ści kan­dy­do­wa­nia nie do­ty­czy oskar­że­nia pry­wat­ne­go. I że­by oskar­żać trze­ba mieć kla­sę. A jak się wcho­dzi w kra­wa­cie, wy­pa­da rów­nież w nim wyjść.

Jak pu­ścić Tu­ne­zyj­czy­ków w skar­pet­kach?

Za­pro­sić Le­cha Wa­łę­sę, mę­dr­ca Eu­ro­py, by im do­ra­dzał, choć sy­tu­acja w Tu­ne­zji ni­czym nie przy­po­mi­na pol­skiej sprzed po­wro­tu pe­ere­low­skich trans­for­mer­sów. Tu­ne­zja to moc­ny i bo­ga­ty w za­so­by na­tu­ral­ne kraj, naj­le­piej roz­wi­nię­ty go­spo­dar­czo kraj świa­ta arab­skie­go, głów­ny eks­por­ter ro­py i ga­zy ziem­ne­go, za­nim Bank Świa­to­wy i Mię­dzy­na­ro­do­wy Fun­dusz Wa­lu­to­wy wziął ją pod swo­je skrzy­dła. Pre­zy­dent Ben Ali od­dał wła­dzę i uciekł, szef WRON Ja­ru­zel­ski w na­gro­dę zo­stał pre­zy­den­tem. Co mo­że do­ra­dzić im Wa­łę­sa? Rząd Jed­no­ści Na­ro­do­wej, Ma­ho­me­ta w kla­pie, tro­chę sty­ro­pia­nu, tu­ne­zyj­ski okrą­gły stół, po­dob­ne re­for­my jak u nas? Po­je­chał po­móc kra­jo­wi stwo­rzyć praw­dzi­wą de­mo­kra­cję, o któ­rej sam nie ma po­ję­cia. Na nie­wy­god­ne py­ta­nia o lu­stra­cję nie ma po­my­słów. Ra­dzi tyl­ko: „Ko­rzy­staj­cie z lu­dzi re­żi­mu!”. Ta aku­rat ra­da po­par­ta jest do­świad­cze­niem.

Magda Figurska

Źróło: Warszawska Gazeta, 11 maja 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek