Waldemar Glodek: Czy dwudniowe wybory zmniejszą ilość głosów “nieważnych”?


Komisja-Wyborcza-San-Francisco-06-07-2003-foto-tgfWładza nad Wisłą już tak się rozbisurmaniła, że nawet podstępnie słowa Kosntytucji interpretuje. Oczywiście w kierunku jaki daje jej szanse na odniesienie kolejnego sukcesu i docenienieich przez władze zwierzchnie. Kolejnym przykładem robienia obywateli w przysłowiowego balona są podchody aby zaplanowane na jesień wybory odbyły się nie jednego dnia, tak jak jest zapisane w Kosntytucji, ale w ciągu dwóch dni.

Najwidoczniej organa odpowiedzialne za zorganizowanie wyborów boją się o swój tyłek, który niezadowolone społeczeństwo może im oderwany od wygodnych stołków lub jak kto woli mogą być odstawieni od żłobu.

Poprzednie wybory po znalezieniu 1 czy 2 milionów nieważnych głosów w “tataraku” były bez wątpienia z matematycznego punktu widzenia sfałszowane. Z oceny zaś Krajowej Komisji Wyborczej wszystko odbyło się prawidłowo wszak pomyłka ludzką jest. Czy przedłużenie wyborów na dwudniowe pozwoli oddającym głos na dłuższe “zastanawianie się” i “uniknięcia” pomyłek? Totalna bzdura.

Stany Zjednoczone liczebnie większe od Polski prawie dziesięciokrotnie mają wybory jednego dnia i to we wtorek. Szczycimy się, że nasza Konstytucja majowa była drugą po USA w świecie. Jednak w Stanach ta konstytucja obowiązuje po dzień dzisiejszy. U nas tamtą szybciej obalono niż przyjęto. Potem zaś było ich kilka przy których najczęściej kto “wcześniej wstał” majdrował na swoją korzyść. I to jest kolejny przykład działań demokracji postkomunistycznej a może już nawet dyktatorskiej.

Uśmiałem się do łez czytając premiera Tuska jak uzasadnia, że gdyby nie było dwudniowego głosowania nad akcesem do Unii Europejskiej to mogłoby zabraknąć głosów popierających. To mówi polityk, druga głowa w Polsce.

Krętactwa w komisjach wyborczych są nie tylko w kraju. Za granicą również.

Kiedy zaczęto w myśl własnych potrzeb doceniać Polonię zorganizowano również dla niej igrzyska z urną. Jako długoletni prezes Domu Polskiego w San Francisco w czasie wyborów miałem możność bezpośredniego kontaktu z komisją wyborczą i przedstwicielem Konsulatu RP z Los Angeles. Zgodnie z podanymi przepisami Komisja Wyborcza powinna po zamknięciu lokalu wyborczego i zliczeniu głosów wyniki wywiesić na drzwiach lokalu wyborczego niezwłocznie. I faktycznie miało to miejsce, jednak jedynie w pierwszych wyborach. Wtedy też szybko wyniki przepisałem i rozesłałem internetowo w świat kto ile głosów dostał w San Francisco. Ktoś nawet pokusił się i zrobił zestawienie informacji z innych komisji.

Każde kolejne wybory miały już inne zasady. Po zamknięciu lokalu wyborczego i kiedy komisja policzyłą głosy i prawie cała się rozeszła wyniki ciągle trzymane były w tajemnicy. Ostatecznie, nie przewodniczący komisji a reprezentant Konsulatu papiery ściskał w garści. Udostępnił dopiero po konsultacjach i uzyskania zezwolenia od swoich przełożonych. A trwało to czasami prawie do świtu. Głosujących zaś zazwyczaj było okolo dwóch setek; za wyjątkiem głosowania do Unii kiedy to ni stąd ni zowąd pojawiło się prawie pół tysiąca głosów, w przeważającej większości za wejściem.

Na temat dwudniowych wyborów polecam artykuł dr. doc. Ryszarda Piotrowskiego w Naszym Dzienniku pt. “Gwałt na Konstytucji” >>>>>> tutaj

Waldemar Glodek
13 maja 2011
www.polishclub.org

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek