Krzysztof Wyszkowski: Gęgacze – naganiacze


Krzysztof WyszkowskiAktualne polskie dyskusje są dobrym materiałem do analizy takich wydarzeń historycznych, które, zdawałoby się, nie mają już nic wspólnego ze współczesnością. Uderzające jest na przykład podobieństwo obecnej propagandy rządowej z propagandą komunistyczną wokół Marca`68.

Wydaje się, że tacy intelektualiści z czołówki nowoczesnego agit-propu, jak Kuczyński i Krzemiński, są aktywistami zupełnie innego rodzaju niż sowieckie matoły sportretowane przez Janusza Szpotańskiego w poemacie „Ballada o Łupaszce”. A jednak, gdy słyszymy, jak Waldemar Kuczyński krzyczy: „Lać, pałować i gazować!”, czy nie rozpoznajemy głosu Moczara – „Gdy rzucił do walki te pałki i rury, to pierze z syjonistów leciało i wióry.”? Czy to nie towarzysz Szmaciak pisze piórem Ireneusza Krzemińskiego o „Zwierzęcej nienawiści oszalałych paranoików”?

Niby wszystko dzisiaj wygląda inaczej, ale, gdy na Krakowskim Przedmieściu znowu plenią się „rzekomi patrioci”, w duszach postkomunistycznych „koneserów i estetów” odzywa się prymarny instynkt mentalnego sowieciarza – bić, poniżać, zakazywać! Tyle, że zamiast rozkazu: "Weźcie gazrurkę i przepędźcie tego Żyda”, wzywa się do „dorżnięcia watah”. W 1968 r. „rozwydrzoną młodzież” umieszczano „na pasku zachodnioniemieckich pogrobowców nazizmu”, a dzisiejsi manifestanci to spadkobiercy Hitlera i Stalina jednocześnie.

Najdziwniejsze, że Kuczyński, Krzemiński, Bratkowski, Michnik i im podobni, reklamują się jako demokraci. Krzemiński – jak wierzę – zupełnie szczerze dziwi się: „Do dziś otwarte pozostaje pytanie, dlaczego kilkadziesiąt lat temu tak wielu intelektualistów skusił komunizm w wydaniu stalinowskim.” Odpowiedź jest w życiorysach patronów ich formacji – Brystigerowej, Brusa, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia. Poparcie dla stalinizmu w latach 1944 – 1954 było dyktowane tym samym interesem, który po sukcesie stalinizacji Polski doprowadził do powstania rewizjonizmu. Ci sami ludzie realizowali ten sam interes najpierw jako stalinowcy, a następnie antystalinowcy. Terror stalinowski był potrzebny do uformowania się nowej elity władzy, ale kiedy okazało się, że władza przechodzi w ręce towarzyszy Szmaciaków, zażądano „demokratyzacji”, czyli przekazania władzy prawdziwym twórcom ustroju, jako prawowitych wyznawców i strażników sowietyzmu.

Cała ta postpeerelowska elita jest fundamentalnie i nierozerwalnie związana z opresją sowietyzmu, razem z jej stalinowskim korzeniem. Istotą tej orientacji mentalno-politycznej  jest antydemokratyzm – pogarda i nienawiść dla demokratycznego mechanizmu, ponieważ może on doprowadzić do przejęcia  władzy przez obóz patriotyczny. Okrągły stół nie był wymuszonym na Mazowieckim, Michniku, Kuczyńskim i Bratkowskim kompromisem, a sojuszem koniecznym dla ich przetrwania, jako elity przywódczej. A że trzeba było bratać się i ściskać się ze Szmaciakiem, Bagnem, Maczugą, Bucem i Rurką? Leninizm-stalinizm uczył, że dla dobra partii trzeba umieć uznać, że Jaruzelski nadaje się na doradcę prezydenta, a Kiszczak „nie był złym człowiekiem”.

System „realnego socjalizmu” był zły nie dlatego, że był antypolski, a dlatego, że moczarowcy nie chcieli podzielić się z nimi władzą. Od 1989 r. ci sami moczarowcy są już partnerami w polityce i biznesie, w mediach i kulturze, a ponad wszystko – w walce z aspiracjami Polaków do wolności. Dlaczego „tak wielu intelektualistów skusił komunizm”? A dlaczego Michnik jeździł do Moskwy i biegał do Millera? Dlaczego Smolar nawołuje do sojuszu PO z SLD? Dlaczego Jarosław Kurski pisze jak Arski, a Stasiński jak Zalewski? Dlaczego Urban i Passent są gośćmi TVN? Dlaczego Kublik ma styl Jakubowskiej, Wielowieyska Barańskiego, Czuchnowski wie jak Kur, a Rogalski jak Bardonowa? Dlaczego tylu młodych ludzi najmuje się za cyngle jak te spuszczane z łańcucha przez Wydział Propagandy PZPR i SB?

Macie, czego pragnęliście, ale pamiętajcie, że ten gęgacko-szmaciakowski „kompromis historyczny” jest tylko targowickim szmondactwem, bo jego „aktywa” kontroluje KGB. Dlatego, gdy przestaniecie być potrzebni, skończycie tak, jak chłop w „Szmaciaku” Szpotańskiego: „mój cham wałęsa się po łące! Tak zdenerwował mnie chamisko, że mi zwierzyny nie nagania, żem doń wygarnął – ot i wszystko”.

Krzysztor Wyszkowski

Za: Portal Krzysztof Wyszkowski – Niezalezne komentarze polityczne – 26 maja 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek