Piotr Szubarczyk: Kolaboranci Stalina. 9-10 czerwca 1943, odbył się w Moskwie pierwszy zjazd tzw. Związku Patriotów Polskich


zygmunt-berling-zwiazek-patriotow-polskich-zssr-foto-wikiPrzed 68 laty, w dniach 9-10 czerwca 1943, odbył się w Moskwie pierwszy zjazd tzw. Związku Patriotów Polskich. Gdyby Rzeczpospolita Polska nie została po wojnie sprzedana Sowietom przez swych „aliantów”, gdyby zachowała suwerenność, wszyscy ci „patrioci” znaleźliby się na szubienicy za zdradę stanu, znaną i zdefiniowaną we wszystkich kodeksach karnych świata – zarówno w tamtych czasach (polski kodeks karny z 1932 – rozdział XVII Zbrodnie stanu), jak i współcześnie. Zdradę stanu rozumie się jako działania godzące w najistotniejsze interesy państwa, np. udział obywatela w działaniach wroga przeciw własnemu krajowi, próba obalenia jego rządu, uczestnictwo w działalności zmierzającej do uszczuplenia terytorium państwowego.

Wszystkie te okoliczności odnoszą się w pełni do szumowin z sowieckiego związku „patriotów”. Przede wszystkim to, że z rozkazu Stalina uczestniczyły one w zamachu stanu przeciwko legalnym władzom RP (w warunkach wojny!) i że w imieniu narodu polskiego (do czego nie miały żadnej delegacji!) uznały zabór terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez Stalina.

Aby zrozumieć skalę i charakter antypolskiej działalności moskiewskich „patriotów” – którzy w naszych czasach są często usprawiedliwiani jako ludzie, którzy rzekomo musieli podjąć taką działalność, by ratować rodaków wywiezionych w Sowiety (tak jakby  nie było umowy między rządem RP a Stalinem w lipcu 1941!) – zacytujmy fragmenty „deklaracji ideowej” ZPP, przyjętej na tym I zjeździe w Moskwie. Ta deklaracja nie pozostawia złudzeń, co do tego, kim ci ludzie byli i jak bardzo byli zdeterminowani w służbie dla Sowietów. Jak niewiele znaczył dla nich suwerenny byt Polski!

[…] We wrześniu 1939 roku ujawniła się polityczna, wojskowa moralna nicość [!] systemu przedwrześniowego, ujawniło się jego całkowite bankructwo [O rzekomym „bankructwie” państwa polskiego mówiły już we wrześniu 1939 wrogie sowieckie ulotki, rozrzucane z samolotów! W ten sposób Sowiety usprawiedliwiały agresję. Teraz polscy i żydowscy przestępcy, kolaboranci Stalina, winni zbrodni stanu, przepisywali te ulotki jako swoją „deklarację ideową”!].

Naród nasz drogo zapłacił za to, że nie potrafił zawczasu uwolnić się od reakcyjnych, profaszystowskich rządów z Rydzem-Śmigłym i Beckiem na czele [Żaden ze znanych kolaborantów Hitlera, np. Quisling, Laval czy Petain, nie wypowiadał się o władzach swojego kraju z taką pogardą – a mimo to po wojnie wszyscy zostali skazani na śmierć za sam fakt kolaboracji i zdradę stanu!].

Katastrofa wrześniowa wysunęła konieczność całkowitej likwidacji systemu przedwrześniowego [czyli likwidacji Polski niepodległej i zamianę jej na dominium Związku Sowieckiego – z pomocą śmiertelnego wroga, który razem z drugim wrogiem tę „katastrofę spowodował…]. […]

Na emigracji zachowały się różne wsteczne grupki polityczne, ozonowe, oenerowskie i inne, które konserwują zaśniedziałe przegródki partyjne i klikowe, pielęgnują zgubne poglądy dnia wczorajszego, hamuja wyzwoleńczą walkę narodu [Na emigracji zachował się legalny rząd RP i przedstawicielstwo wszystkich partii zasiadających w Sejmie RP. Nazywanie ich „grupkami” było wyrazem pogardy dla państwa polskiego, wyrażonej charakterystyczną nowomową (doskonale nam później znaną w czasach Polski sowieckiej), językiem sowieckiej policji politycznej i sowieckiej propagandy]. […]

Zamiast wierności hasłu głoszącemu, że hitlerowskie Niemcy są śmiertelnym wrogiem narodu polskiego i że wszelki kompromis z nimi jest niemożliwy – rząd Sikorskiego dał się wziąć na lep prowokacji hitlerowskiej dookoła lasu katyńskiego [Jak widać, „patrioci” Stalina należeli do budowniczych kłamstwa katyńskiego od samego początku!], wyłamał się z frontu narodów zjednoczonych, poszedł na hitlerowskim pasku [Chamski język sowieckiej policji politycznej – „na lep”, „na pasku” – służył po wojnie upokarzaniu przed śmiercią polskich patriotów, skazywanych w pokazowych „procesach” za walką o niepodległy byt Polski „na pasku imperialistów amerykańskich”]. […].

Granica wschodnia Rzeczypospolitej może i musi być łącznikiem, a nie przegrodą między nami i naszym wschodnim sąsiadem [„Patrioci” wyrażali więc zgodę na sowieckie żądanie wobec RP z wiosny 1939, by sowieckie wojska mogły dowolnie hasać po terytorium RP, co się stało przez następne pół wieku]. […].

Można by jeszcze długo cytować tę plugawą „deklarację ideową” – ku przestrodze współczesnych rusofilów – ale wymagałoby to wielkiego samozaparcia, któremu brak autorowi tego kalendarza. Przypomnijmy zamiast tego kilku czołowych zdrajców, „patriotów” Stalina, Polaków i Żydów, nadających ton ZPP w służalczej, antypolskiej służbie wroga. Można ich bez obawy o błąd nazwać niedoszłymi wisielcami, ponieważ przywołany Kodeks karny RP z 1932 nie pozostawiał żadnych wątpliwości co do tego, jaka kara czekałaby ich w wolnej Polsce:

Wanda Wasilewska-Kornijczuk – przewodnicząca ZPP, przedtem redaktorka „Czerwonego Sztandaru” we Lwowie i autorka plugawych, antypolskich artykułów w tej sowieckiej gadzinówce. Po wojnie „wybrała wolność” w Sowietach, obywatelka imperium, pałkownik armii sowieckiej, członkini Wierchsowietu.

Zygmunt Berling – przed wojną sądzony przez sąd oficerski za niegodne oficera polskiego manipulacje majątkiem żony. W 1939 nie dostał z tego powodu żadnego przydziału oficerskiego. W okresie okupacji sowieckiej współpracownik NKWD i działacz sowiecki. Po dezercji z Wojska Polskiego (w czasie ewakuacji armii polskiej gen. Andersa do Iranu), zdegradowany i skazany na śmierć za zdradę Polski. Mianowany przez Stalina dowódcą „wojska polskiego” przy armii czerwonej, po wojnie wysoki urzędnik państwowy w PRL, któremu stworzono sztuczną „legendę” patrioty. Ten dezerter i zdrajca ma dziś w Warszawie ulicę swego imienia!

Stefan Jędrychowski – przedwojenny komunista z Wilna, „poseł” do wierchsowietów ZSSR i „sowieckiej republiki” Litwy. Skazany na śmierć przez sąd Armii Krajowej. Niestety, nie udało się wykonać wyroku. W Polsce sowieckiej „poseł” i minister spraw zagranicznych.

Włodzimierz Sokorski – przedwojenny komunista, w czasie wojny politruk sowiecki w armii Berlinga (awansowany później na generała!), po wojnie działacz Polski sowieckiej „po linii propagandy”, m.in. szef Radiokomitetu. Katował Polaków przez radio chamskimi wywodami sowieckiego chłopka-roztropka, co to brał potrzebę kolaboracji z Sowietami „na zdrowy rozum” i zawsze mu wychodziło, że ma rację. Wyjątkowo odrażająca postać.

Na zdjęciu: Czołowy „działacz” sowieckich „patriotów”, zdegradowany i skazany na śmierć dezerter z Wojska Polskiego, generał z łaski Stalina – Zygmunt Berling. Zdjęcie z roku 1944, źródło Wikipedia.

Piotr Szubarczyk

Publicysta historyczny, edukator w Biurze Edukacji Publicznej Oddziału Gdańskiego IPN. Autor ponad 400 artykułów prasowych poświęconych historii Polski, autor i współautor kilkunastu książek. Współpracuje z radiem i TV.

Zrodlo: Wolna Polska – Kalendarz polski codzienny – Piotr Szubarczyk – 9 czerwca 2011

Przeczytaj rowniez:

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek