Józef Szaniawski: Złudzenia i realia geopolityki


obama-komorowski-warszawa-2011Posiadanie potężnych, bogatych, silnych, hojnych, a zwłaszcza niezawodnych sojuszników stanowiło od wieków samą istotę polityki zagranicznej każdego państwa. Sojusznicy nie pojawiają się sami. Należy ich znaleźć, wybrać i zawrzeć z nimi sojusz. Zazwyczaj odbywa się to drogą pertraktacji dyplomatycznych tajnych bądź jawnych oficjalnych. Ale najbardziej pożądani, najlepsi sojusznicy to tacy, którzy przychodzą sami, dobrowolnie, bez żadnych nacisków i są naszymi sojusznikami nie tylko z powodu doraźnej racji stanu.

Ameryka jest w XXI wieku jedynym supermocarstwem świata w sensie politycznym, ekonomicznym, finansowym, militarnym, a wreszcie cywilizacyjnym. A co ważniejsze – Ameryka jest nadal symbolem i realnym uosobieniem najważniejszych wartości, takich jak: wolność, prawo, sprawiedliwość, wiara w Boga, demokracja. Dlatego Polska potrzebuje silnej Ameryki, ale też dla USA w dzisiejszym świecie i Europie, gdzie antyamerykańskie tendencje są coraz powszechniejsze, taki sojusznik jak Polska jest nie do przecenienia!

Reagan i Obama

“Polska jest jednym z najbliższych i najsilniejszych sojuszników Ameryki na świecie”. To najważniejsze zdanie spośród licznych wypowiedzi prezydenta Baracka Obamy w czasie jego dwudniowej wizyty oficjalnej w Warszawie.  I jeżeli ktoś w Polsce miał wątpliwości, czy prezydent Stanów Zjednoczonych jest najpotężniejszym człowiekiem świata, to po tym, jak był chroniony Obama przez dwa dni pobytu w Polsce, już tych wątpliwości mieć nie powinien. Ale potęga Ameryki to nie tylko służby specjalne, lotniskowce, atomowe okręty podwodne, rangersi i satelity wywiadowcze. Potęga militarna wynika ze znaczenia dolara, z potęgi finansowej, a ta z potęgi gospodarczej. Ameryka jest czymś więcej niż jedynym supermocarstwem XXI wieku. Ameryka jest cywilizacją, gdzie najwyższe wartości: wiara w Boga, wolność, demokracja, sprawiedliwość, prawo – są nie tylko hasłami i symbolami, ale stanowią realne uosobienie potęgi USA. Nieprzypadkowo w krytycznym momencie zimnej wojny największy prezydent USA XX wieku Ronald Reagan mówił: “Chociaż militarna siła jest ważna, zawsze uważałem, że o rozstrzygnięciu obecnego światowego konfliktu nie będą decydować ani bomby, ani rakiety, ani armie i potęgi zbrojne. Zdecyduje próba moralności i wiary”. To wtedy właśnie na geopolitycznej mapie świata Polska miała dla Ameryki strategiczne znaczenie, bo to Polacy byli najważniejsi w walce z komunistycznym imperium zła, jakim była Rosja sowiecka.

Przez dwa dni przebywał w Warszawie z oficjalną wizytą prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. To już dziesiąty spośród amerykańskich prezydentów, którzy odwiedzali Polskę, a należy podkreślić, iż niektórzy z nich bywali w naszym kraju kilkakrotnie. W historii stosunków polsko-amerykańskich byli prezydenci USA, których Polska nic nie obchodziła. Był też F.D. Roosevelt, który oddał w 1945 roku Polskę Stalinowi. Nieprawdziwe przy tym jest stwierdzenie, że Roosevelt sprzedał Polskę w Jałcie, bowiem oddał ją Rosji darmo. Ameryka nic nie dostała w zamian, nie można więc mówić o sprzedaży. Ale wielu prezydentów Stanów Zjednoczonych było przyjaciółmi Polski, rozumieli znakomicie dramatyczną walkę Polaków o wolność. Byli to prezydenci najwybitniejsi w historii USA, tacy jak Jerzy Waszyngton, Tomasz Jefferson, Woodrow Wilson, Herbert Hoover, a przede wszystkim Ronald Reagan. To właśnie on zniszczył komunistyczną Rosję, definiując ją jako imperium zła. To on, w Wigilię Bożego Narodzenia 1981 r. zapalił w oknie Białego Domu świeczkę za Polaków walczących z reżimem stanu wojennego i wezwał cały naród amerykański do solidarności z nami: “W tym stuleciu Amerykanie i Polacy stali ramię w ramię w ogniu dwóch pożóg, jakie przetoczyły się przez świat. (…) I jeżeli jest jakaś nauka płynąca z kart historii, to niewątpliwie jest nią pewność o niezniszczalności Polski – nawet mimo klęsk. Polska może być podbita, ale nigdy się nie podda. Polska może być zmuszona siłą do ustępstw, ale nigdy nie zgodzi się na zależność od obcych państw, do odebrania danej przez Boga wolności”. Tych słów i tej solidarności Polacy nigdy Reaganowi nie zapomną. Jak również jego przyjaźni i wspólnych działań z Janem Pawłem II. Ale to była inna epoka – zimna wojna, dominacja Rosji sowieckiej, XX wiek. Pod koniec tego straszliwego stulecia w 1997 r. Bill Clinton proklamował w Warszawie integrację Polski z NATO. A teraz przybył do Polski prezydent Barack Obama.

Polska – Ameryka – Rosja

Żyjemy dzisiaj w innej epoce. Nikt nie próbował nawet przez dwa dni wizyty prezydenta USA w Warszawie przekonać Obamę, że Moskwa jest zagrożeniem dla Europy. W ramach tzw. resetu stosunków z Kremlem, w zamian za współpracę w sprawie Afganistanu i Iranu, Ameryka zgodziła się na rosyjską dominację w strefie posowieckiej, z wyłączeniem państw bałtyckich. Z jej punktu widzenia nie ma potrzeby, by w Polsce stacjonowały amerykańskie patrioty, dlatego gościmy ich baterię jedynie rotacyjnie i w dodatku nieuzbrojoną. Nie ma potrzeby, by budować w Polsce bazy US Army, dlatego Obama ogłosił, że będą stacjonowali u nas na stałe żołnierze obsługi lotniczej (kilkudziesięciu), ale już samoloty F-16 i transportowe C-130 zagoszczą jedynie od czasu do czasu. USA mogą się obyć bez tarczy antyrakietowej na polskiej ziemi. Nasze marzenia z przeszłości, że możemy podpisać z USA dwustronne porozumienie obronne, uczynić z Polski partnera strategicznego na wzór Wielkiej Brytanii, Izraela czy Turcji, okazały się iluzjami. Już nie jesteśmy dla Waszyngtonu krajem strategicznym, nie ma więc przyczyn, by drażnić Rosję z powodu Polski. Barack Obama traktuje reset w relacjach z Moskwą jako jedno z największych osiągnięć swojej prezydentury. Ale w 2012 r., po przyszłorocznych wyborach prezydenckich w Rosji i USA, stosunki między mocarstwami znów mogą się pogorszyć. Obecna współpraca opiera się bowiem w dużym stopniu na osobistych relacjach między Obamą a Miedwiediewem. Może to zaszkodzić Ameryce, jeśli wybory wygra Władimir Putin. W USA reset jest krytykowany przez republikańską opozycję, która zarzuca Obamie uległość wobec Moskwy. Obecna wizyta prezydenta USA w Polsce zmienia ten obraz. “Reset” stosunków amerykańsko-rosyjskich najwyraźniej rozczarował Stany Zjednoczone. Zawiedzione nadzieje amerykańskie co do współpracy z Rosją spowodowały, że przypomniano sobie o Europie Środkowej, w tym o największym państwie w regionie – czyli Polsce. Przywróciło to sytuację podobną do tej z roku 2003. Słabnie skala ciepłych relacji między Moskwą a Waszyngtonem.

Ale nawet najmniejsza obecność USA w Polsce i tak drażni Rosję, co wynika z moskiewskich komentarzy na temat wizyty Obamy. Chodzi nie tylko o obecność militarną, chociaż widać, że dla władców Kremla wcale nie jest to obecność symboliczna. Chodzi o gaz łupkowy! Polska posiada największe w Europie złoża gazu łupkowego, nie wiadomo jeszcze, jakie pola i w jakim stopniu są najbardziej obiecujące z ekonomicznego punktu widzenia, wiedzę tę będziemy mieli najwcześniej jesienią, ale Rosja i Francja już protestują przeciwko polsko-amerykańskiej współpracy w tej dziedzinie. Tylko Amerykanie mają sprawdzone, ciągle rozwijane technologie wydobycia takiego gazu. Tylko ich firmy mogłyby wejść do nas z rozmachem i razem z Polakami zrewolucjonizować gazowy rynek w Europie, obalając dominację Gazpromu. Nie wmówimy Amerykanom, iż Rosja jest ich strategicznym konkurentem, sami jednak zobaczą, że będzie ich wrogiem na rynku gazowym, a więc także na scenie politycznej. Obrona Polski i polskiej racji stanu zleje się z obroną amerykańskich interesów!

Komentarze zagraniczne po wizycie prezydenta Obamy wskazują, że Polska już jest pod wspólnym naciskiem Rosji i liczących się państw Unii, np. Francji i Niemiec, które są przeciwne podejmowaniu przez Polskę eksploatacji gazu łupkowego. I tu także jedynym państwem, którego poparcie byłoby skuteczne, są Stany Zjednoczone. To może zabrzmieć dramatycznie, ale stworzenie z Polski istotnego eksportera gazu jest tak fundamentalnym uderzeniem w interesy rosyjskie, że Rosja ucieknie się do wszelkich środków, jakie ma do dyspozycji, by to zahamować. A cokolwiek Rosjanie będą mieli do dyspozycji, to tego użyją, bo jest to ich “być albo nie być” jako poważnego gracza międzynarodowego. To złamałoby ich budżet. Gdyby Polska nie była członkiem NATO, to kwestia zatrzymania eksploatacji gazu łupkowego w Polsce byłaby dla Rosji warta wojny! Musimy więc pamiętać o skali wyzwania i przynajmniej posiadać solidną osłonę kontrwywiadowczą, a także propagandowo-medialną. W grę wchodzą w tym momencie fundamentalne interesy Federacji Rosyjskiej.

Ameryka potrzebna jest Polsce i nie tylko ze względu na bezpieczeństwo narodowe i bezpieczeństwo energetyczne. Także Polska potrzebna jest Ameryce w nowych realiach strategicznych XXI wieku. Istniejące przez 60 lat uprzywilejowane partnerstwo między USA a Europą, które było fundamentem międzynarodowego systemu gospodarczego od zakończenia II wojny światowej, zostało obecnie podane w wątpliwość. Okazało się, że dla Amerykanów ważniejsze od całej UE stały się Chiny. Gorzej – Europa zeszła nie tylko z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych na drugi plan, ale Bruksela i Waszyngton zaczęły różnić się co do recepty na przełamanie kryzysu. Ameryka była głównym promotorem liberalizmu handlowego na świecie. Dzięki temu europejskie firmy mogły po wojnie podbić międzynarodowe rynki. Polityka Obamy po raz pierwszy postawiła pod znakiem zapytania ten najważniejszy, obok wspólnej obrony, fundament stosunków atlantyckich.

Obama – Polak z Chicago

Prezydent Obama do Polski przybył po raz pierwszy, ale w Europie bywał wiele razy. Umiarkowanie entuzjastyczny stosunek Baracka Obamy do Europy tłumaczy się niekiedy afroamerykańskim pochodzeniem prezydenta i nieznajomością Starego Kontynentu. W rzeczywistości taki stosunek wynika z trzeźwej analizy. Europa staje się coraz bardziej marginalną częścią świata, dlatego coraz mniej znaczy ona nie tylko w świecie, lecz także w amerykańskiej polityce. Struktury UE obejmują tylko część kontynentu, a perspektywy ich rozszerzenia na wschód czy południe są niepewne, podobnie jak przyszłość wspólnej waluty. W sytuacjach kryzysowych na pierwszy plan wychodzą te same co od stu laty stolice: Londyn, Paryż, Berlin, Moskwa. I nigdy nie zajmują jednolitego stanowiska w żadnej kwestii. Dlatego dla USA jest ważnym sojusznik, który zgromadził przywódców 21 państw Europy Środkowowschodniej. Skoro dzieje się to w Warszawie, to znaczy, że Polska pretenduje do bycia liderem regionu. Ale należy pamiętać, że USA Obamy “zresetowały” relacje z Rosją Putina. W amerykańskich wyborach prezydenckich w roku 2008 Obama nie został wybrany, aby naprawiać stosunki z Europą. Nadzieje, że dzięki niemu dojdzie do przełomu, były skrajnie naiwne. Od początku prezydentury jego priorytetem była walka z kryzysem gospodarczym. Wymiana gospodarcza USA z Rosją w ciągu roku jest warta tyle, co kilka dni handlu z Meksykiem czy Kanadą. A ponieważ Rosja nie bardzo już interesuje Amerykanów, to Polska interesuje ich jeszcze mniej. Z punktu widzenia wielkiej strategii globalnej USA Polska nie jest krajem najważniejszym. W strategii George’a W. Busha Polska była potrzebna. W strategii Baracka Obamy nasz kraj stracił na znaczeniu. O ile Amerykanie za Busha chcieli Polski silnej, ale skłóconej z Rosją, to UE przez lata obiecywała zupełnie coś innego – że dzięki pogodzeniu z Rosją uzyskamy historyczną nagrodę: będziemy odgrywać rolę pomostu między Wschodem i Zachodem. To były tylko obietnice.

W relacjach polsko-amerykańskich wspólne interesy polityczne i ekonomiczne nie wykluczają historii, tradycji i pamięci. Dlatego te relacje zawsze będą emocjonalne, m.in. ze względu na takie postacie, jak Waszyngton, Hoover, Wilson, Reagan, a także Pułaski, Kościuszko, Paderewski, Kukliński. Akurat ich Barack Obama nie wymienił ani razu w czasie swej wizyty w Warszawie. Ale wspomniał o sobie samym: “W niektórych dziedzinach i w jakimś sensie jestem częścią Polski, bo pochodzę z Chicago. Mieszkałem niegdyś w Chicago, a tam w jakimś sensie każdy musi stać się Polakiem – chyba że coś z nim jest nie tak”. To zaskakujące stwierdzenie pierwszego czarnoskórego prezydenta Stanów Zjednoczonych akurat w stolicy Polski przypomniało nie tylko Polakom, że Chicago jest ogromną metropolią i drugim polskim miastem po Warszawie z półtoramilionową Polonią chicagowską.

Przeszłość i przyszłość

Epizod z końca II wojny światowej – kwiecień 1945 r. Brygada czołgów oraz dwa pułki piechoty – szpica III Armii USA, którą dowodził najsłynniejszy amerykański generał George Patton – przedostała się z Czech przez Góry Izerskie i opanowała obszar między Szklarską Porębą, Świeradowem i Gryfowem Śląskim. Na próżno Patton prosił generała Eisenhowera (prezydenta USA w latach 1952-1960) i innych zwierzchników o zezwolenie uderzenia na rozbitych Niemców, posunięcia się nawet o 300 km w stronę Berlina i zdobycia stolicy III Rzeszy. Otrzymał bezwzględny rozkaz odwrotu, zgodnie z umową z Jałty prezydenta Roosevelta ze Stalinem. A można było właśnie wtedy zmienić losy świata. Z korzyścią dla Europy – w tym Polski, z korzyścią dla Ameryki. Tak zakończyła się jedyna militarna obecność Armii Stanów Zjednoczonych w Polsce.

Był dzień 10 września 1932 roku, kiedy w Belwederze w Warszawie marszałek Józef Piłsudski spotkał się z szefem sztabu wojsk lądowych armii USA. Był to generał Douglas MacArthur, późniejszy słynny bohater II wojny światowej, zwycięzca Japończyków i prawdziwa amerykańska legenda. MacArthur specjalnie płynął dwa tygodnie statkiem z Ameryki do Europy, aby spotkać się z Piłsudskim, którego uznawał za najwybitniejszego europejskiego męża stanu, pogromcę komunistycznej Rosji i wielkiego wodza. W czasie tego spotkania Ameryka otrzymała wtedy od Polski niezwykły, chociaż supertajny prezent. Ten prezent był takim sekretem, że po dziś dzień wiedzą o nim jedynie wtajemniczeni profesjonaliści. Oto marszałek Piłsudski przekazał wtedy Stanom Zjednoczonym rozszyfrowane przez Polaków dwa najważniejsze supertajne kody sowieckie: “Rewolucja” oraz “Fiałka”. Tego ostatniego Rosjanie używali aż do 1954 roku. Nie mieli pojęcia, że CIA przechwytuje ich tajemnice w okresie zimnej wojny. Generał MacArthur otrzymał wtedy od Piłsudskiego również pierwsze elementy rozkodowanej przez polskich matematyków niemieckiej “Enigmy”. Możemy jedynie domniemywać, jak efektywnie duże korzyści odniosły USA z tego polskiego prezentu, który generał MacArthur zabrał z Warszawy do Waszyngtonu.

Dużo więcej wiemy o efektach historycznej misji wywiadowczej pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Pisze o tym m.in. sekretarz obrony USA w administracji prezydenta Obamy – Robert Gates w swoich pamiętnikach pt. “From the Shadow”: “Polski pułkownik Kukliński był najcenniejszym naszym źródłem informacji w całym bloku sowieckim od Władywostoku do Berlina Wschodniego. Przekazał Stanom Zjednoczonym ponad 30 tysięcy stron najtajniejszych dokumentów Armii Sowieckiej, w tym także o znaczeniu strategicznym, co pozwoliło USA uprzedzić agresywne zamiary Kremla”. Właśnie o tym opowiada sugestywna ekspozycja muzealna w Izbie Pamięci Pułkownika Kuklińskiego na warszawskim Starym Mieście. Na murze XVII–wiecznej kamieniczki znajduje się znamienna dla relacji polsko–amerykańskich tablica pamiątkowa z wizerunkiem szefa Oddziału I Planowania Strategicznego w Sztabie Generalnym: “Płk Ryszard Kukliński (1930–2004), konspiracyjny pseudonim Jack Strong. Bohater Polski i Ameryki pomógł USA pokonać Rosję Sowiecką, zdobył w Moskwie supertajne plany agresji Armii Czerwonej na Europę – zapobiegł wybuchowi III wojny światowej, w której Polska stać się miała nuklearnym pobojowiskiem. Skazany przez komunistów w stanie wojennym na śmierć, uniewinniony przez wolną Rzeczpospolitą Polską”. Nieprzypadkowo współautorem treści tej tablicy był prezydent Lech Kaczyński.

Przed 130 laty największy polski malarz Jan Matejko w genialnej wizji artystyczno–historycznej namalował “Kościuszkę pod Racławicami”. Naczelnik w zwycięskim uniesieniu trzyma w ręku polską rogatywkę, ale ubrany jest w mundur generała armii amerykańskiej, a tuż obok Kościuszki, a właściwie nad nim wzruszająca kapliczka z Matką Bożą Częstochowską Królową Polski. To są ważne symbole nie tylko historyczne. Zupełnie czymś innym, ale przecież również symbolicznym, jest fakt, że ogromna wytwórnia coca-coli, największa w Polsce i jedna z największych w świecie, znajduje się w Radzyminie pod Warszawą, akurat w tym miejscu, gdzie w czasie “Cudu nad Wisłą” 15 sierpnia 1920 roku żołnierze polscy powstrzymali nawałę Armii Czerwonej, która szła na “Zachód przez trupa Polski do serca Europy”. Prezydent Obama pewnie tych faktów nawet nie kojarzył, kiedy spotykał się z przedstawicielami amerykańskiego businessu w Polsce na śniadaniu w hotelu “Marriott” w warszawskich Alejach Jerozolimskich. Tu właśnie była siedziba Obamy i przez dwa dni agenci USA Secret Service nazywali ten charakterystyczny dla centrum stolicy Polski hotel “Fort Marriott”. Z całą pewnością nie przed Polakami tak pilnie strzeżony był przez dwa dni w Warszawie amerykański prezydent. Czy zatem wizyta amerykańskiego przywódcy w Warszawie może oznaczać powrót USA do aranżowania w Europie Środkowej siły politycznej? Może tak, zwłaszcza że w Warszawie mieliśmy do czynienia ze spotkaniem prezydentów krajów środkowoeuropejskich. Sygnał może być ważny – Polska przy wsparciu USA kreuje współpracę środkowoeuropejską. Jeżeli wizyta prezydenta Obamy nie była udana, to jaka zagraniczna wizyta w Polsce była udana?

Józef Szaniawski

Józef Szaniawski – dr historii, politolog, publicysta w Polsce i Ameryce, profesor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W stanie wojennym aresztowany przez bezpiekę za działalność niepodległościową i skazany na 10 lat więzienia jako agent wywiadu amerykańskiego CIA. Uwolniony i uniewinniony przez Sąd Najwyższy w 1990r. jako ostatni więzień polityczny PRL. Autor licznych książek i publikacji. Ostatnio napisał monumentalną “Imperium zła – Rosja przeciw Polsce i Europie”.

Artykuł ukazał się w numerze tygodnika "Nasza Polska" z 7 czerwca 2011 r. (Nr 23 (814))

Zrodlo: naszapolska.pl

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek