Jak Przywódcy Solidarności oszukałi ludzi pracy! / Polska neokolonią – rozmowa z prof. Witoldem Kieżunem


Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w PolsceKomitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce
Committee for Commemoration of the Victims of Stalinism

Jak Przywódcy Solidarności  oszukałi ludzi pracy!

Zbliża się  32 rocznica strajkowych  sierpniowych 1980 i termin kolejnych głosowań do Parlamentu RP. Co prawda wybory się już odbyły i gangi partyjne obsadziły przyszły Parlament swoimi ludźmi, ale nadal głośnio nawołują naiwnych, ciemnych i głupich wyborców by mimo to, poszli głosować,  a  rządzący by mogli powiedzieć światu, że Naród ich popiera. Warto jednak  przypomnieć i zastanowić się,  co dotychczas Polacy, a zwłaszcza ludzie pracy,  zyskali w wyniku tych strajkowych protestów i rzekomo pozytywnych przemian, których chcieli i sami dokonali. ? Czy są bardziej szczęśliwi i zadowoleni? Czy o to chodziło strajkującym?     

Cele strajkujących ludzi pracy były od samego początku jasne, proste , uczciwe i czyste – zmusić rządzących do działania na korzyść społeczeństwa, respektowanie przez rządzących ich własnej Konstytucji, praw które ustalali, umów międzynarodowych, które zobowiązywali się przestrzegać, zabiegać o stworzenie rządzonym  godnych warunków życia. Od czerwca 1956 każdy bunt społeczeństwa zmuszał władze do kolejnych ustępstw, do poszerzania  zakresu swobód obywatelskich, ogólnoludzkich i polepszania warunków  życia społeczeństwa ( Hasło Gierka – by Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatnio) . Strajki lata 1980 przyczyniły się do największych po wojnie ustępstw władzy na rzecz społeczeństwa, o czym świadczy treść podpisanych umów ze strajkującymi w Szczecinie, Gdańsku i Jastrzębiu . Jednakże strajkującym ludziom pracy chodziło zupełnie o co innego, niż grupie ambitnych gangsterów  politycznych  żądnych władzy, którzy wślizgnęli się podstępnie do komitetów strajkowych pod pretekstem oferowania  pomocy. W rezultacie to tzw. doradcy   w sposób konspiracyjny, zawoalowany  sterowali komitetami strajkowymi. Przyznał to publicznie Jacek Kuroń, który wręcz stwierdził, że strajkami w Gdańsku,  rozmowami z delegacją  rządową, faktycznie kierowali doradcy, a nie strajkujący. Członkowie komitetu strajkujących i Wałęsa byli tylko figurantami  (Kuroń publicznie przyznał , że "Wałęsa był sierżantem w okopach, a wszystkim kierował sztab mózgów : Mazowiecki, Geeremek … ( zob.  Jacek Kuroń , PRL dla początkujących ..)

To, że od samego początku strajk był wykorzystywany instrumentalnie; że chodziło o zdobycie władzy,  świadczą skutki tych działań po zakończeniu strajków.

KOLEJNA KLĘSKA NARODU POLSKIEGO

We Wrocławiu odbył się 17 Sejmik Rodzinny  zorganizowany przez środowisko katolickie. W czasie spotkania prelegenci przyznali , że na tzw. transformacji ustrojowej, czyli na wprowadzonym prymitywnym kapitalizmie w Polsce,  tylko 5 proc. społeczeństwa odniosło pewne korzyści, natomiast  aż 95 proc. nic nie zyskało , a  przeciwnie  straciło. Jest to niemal powszechne przekonanie i można by je ignorować , gdyby nie fakt, że   pochodzi ze środowiska  związanego ściśle z  Kościołem, który aktywnie popierał wszelkie kierunki zmierzające do replantacji form  dziewiętnastowiecznego, balzakowskiego  kapitalizmu.  W czasie obrad we Wrocławiu wielu duchownych i świeckich działaczy katolickich z niepokojem wskazywało na społeczny, ekonomiczny i moralny regres kraju oraz dalsze zagrożenia: biedą, upadkiem  moralności, kryminalnymi przestępstwami, zanikiem pozytywnych postaw i aktywności obywatelskiej, nadziei itp.  Czy tego chcieli strajkujący w sierpniu 1980? Jeśli nie, to dlaczego gremialnie czynnie nie protestowali, jak ich okradali przywódcy spod szyldu Solidarności? Wszak potrafili bronić skutecznie żywotnych interesów społeczeństwa i ludzi pracy w 1956, 1970, 1976 i w 1980 roku.

SPOŁECZEŃSTWO CHWALI GIERKA

Ośrodek  Badań Opinii Publicznej ( OBOP) podał, że aż 56 proc. badanych stwierdziło, że najlepiej im się żyło za rządów Edwarda Gierka. Ludzie wreszcie zaczynają doceniać , co stracili. Gdyby w latach solidarnościowej euforii niszczenia zdobyczy społecznych , narodowych zarówno w PRL , jak i  w III Rzeczypospolitej,  wiedzieli ile tracą, nigdy nie poparliby awanturnictwa przywódców "Solidarności; nie zaakceptowaliby i nie włączyli się do programu „targania się po szczękach", w wyniku czego Solidarność, a właściwie jej przywódcy mieliby przejąć  władzę w Polsce i odrzucili  hasło Karola Modzelewskiego zapowiadające na krajowym spotkaniu kierownictwa "S’  3 grudnia 1981 roku w Radomiu, że "bój ich to będzie ostatni". W konsekwencji postpezetperowcy  wyszli na tym korzystnie , dzięki porozumieniu się z działaczami Solidarności, poza  plecami społeczeństwa . Dogadali się w Magdalence i przy "okrągłym stole"  w sprawie podzielnia  władzy z nowymi do niej pretendentami, ale rachunek,  jak zawsze zapłaciło i płaci nadal społeczeństwo i płacić będą przyszłe pokolenia. . 

KOLONIZACJA POLSKI

Przytaczamy  In extenso fragmenty wypowiedzi ukazującej ile całe społeczeństwo polskie straciło na tzw. transformacji społecznej, ekonomicznej i ustrojowej, wypowiedzi nie polityka, lecz naukowca prof. Witolda  Kiżunia, a  dotyczącej klęski Posierpniowej, Solidarnościowo-Wałęsowskiej Polski, jej REKOLONIZACJI i wyprzedaży majątku narodowego, oddanie kraju we władanie obcym oraz rodzimym złodziejom.

Leszek Skonka

Za: Krzysztof Cierpisz – email 2011.06.27

Witold-Kiezun-foto-Tysol

Przeczytaj rowniez:

 

Prof. Witold Kieżunteoretyk zarządzania, uczeń Tadeusza Kotarbińskiego, wykłada w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie; był żołnierzem AK i powstańcem warszawskim.

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek