Waldemar Glodek: Z Unią Europejską na sztandarach rządzący opędzlowali już prawie wszystko


stanczyk-jan-matejkoRozformowanie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego zbliża nas do finału upokorzeń planowo realizowanych przez władze nad Wisłą. Po złudnym solidarnościowym festiwalu przed laty, podstępnym magdalenkowym okrągłym stole, grabieży i wyprzedaży majątku narodowego, braku zainteresowania rządzących, wręcz mataczeniu wokół tragedii głowy państwa pod Smoleńskiem o Polsce możemy jedynie marzyć w optymistycznym śnie. Najwidoczniej nie zasłużyliśmy na to aby Ją mieć.

Świat się zmienia. Zarządzono erę globalizmu. Po komunizmie i kapitaliźmie banksterzy, którym wcześniej wystarczało do nabijania kiesy zorganizowanie zamieszania lub jakiejś wojny lokalnej w rodzaju północ z południem, czy wschód z zachodem, doszli do wniosku, że już nadszedł czas aby zinwentaryzowac glob i zapisać go jako przychody w swoich finansowych książkach.

W erze atomu, nawet jeżeli ma się takich bomb dużo, dużo więcej od przeciwnika to wcale zawierucha nie musi zakończy się rzeczywistym zwycięstwem posiadających nuklearną przewagę. Niekontrolowana zagłada może boleśnie dotknąć również banksterów.

Wielkie inwestycje publicznego grosza w badanie i zdobywanie kosmosu nie przyniosły jak na razie oczekiwanych rezultatów. Numer z ucieczką z naszego globu w nowe wspaniałe życie jak na dzisiaj nie jest łatwy do zrealizowania. Dodatkowo ciągle jeszcze nie wiadomo dokładniej gdzie poleciec.

W tak skomplikowanej sytacji, naczelnym globlalistom nie pozostało nic innego jak to by na swój sposób zatroszczyć się Ziemią. Narastające napięcia i konflikty międzynarodowe pozwalają sądzić, że tak zadecydowano. Tam gdzie nie udaje się zniewolić mieszkańców pokojowo – co zgrabnie przebiega w naszym kraju – trzeba niepokornych upokorzyć innymi bardziej skutecznymi sposobami. Ostatnio stosowana metoda na demokracje jest wprowadzana w wielu miejscach. W zależności od okoliczności uwspółcześniony rewolucyjny sposób wsparty stosowną globalną propagandą należy ostatnio do najczęściej stosowanych. Metoda narzucania uległości bywa modyfikowana. Aktualnie odbywa się klasyfikacja kolorami. W zależności od sposbu wyzwalania uciskanych nacji i organizowanych w tych krajach ruchów postępowych wprowadzono demokracje w różnych kolorach.

Kłopotu troche sprawiają ci co na demokratyczne zalecenia nie reagują i nie mają ochoty wprowadzać dyktowanych im zasad. Z tego powodu stają się niezwłocznie wrogami demokracji światowej, a ta nie może sobie pozwolić na lekceważenie. I nie pozwala.

Były Dowódca Wojsk Lądowych na swoim blogu napisał esej ”Klęska polskiej armii”. Pisze o kompletnym dyletanctwie w zarządzaniu polskim wojskiem. Już sam tytuł jest powalający. Ideą istnienia wojska jest zagwarantowanie bezpieczeństwa kraju i jego suwerenności. Co na to żołnierze od strzelca poczynając a na generalach kończąc, którzy ćwicząc gotowość bojową w koszarach i na poligonach dowiadują się o ich klęsce nie na polu walki a przy stoliku psychiatry?

Były wiceminister obrony narodowej, fachowiec wojskowści z wykształcenia i zamiłowania na niezależnych falach radiowych ostro potraktował aktualnie rządzących. Wcześniej zresztą zarówno obaj nadminieni jak i wielu innych ludzi z obronnością związanych problem ten ostro wielokrotnie stawiało.

Uwagami tymi nikt z władz się nie interesował. Ani premier, który jako największe osiągnięcie może na swoim koncie odnotować jak do tej pory jedynie wysokość na jaką się wdrapał kiedy jako student malował kominy fabryczne. Ani psychiatra, który jeżeli nawet za młodu nie doceniał roli Adenauera, to teraz jak najbardziej i skwapliwie wraz ze ślubną korzystają z funduszy adenauerowskiej organizacji zapewniając sobie godziwy byt doczesny.

Prezio-Bul pewnie nawet nie pomyslał przed laty, kiedy taszczył głośnik z którego płynęły rozważania o wolności, że jak już wdrapie się na piedestały to zamiast Air Force One w państwowych interesach będzie dosiadał roweru i to produkcji nie rodzimego Rometu a wytworu komunistycznych Chin.

Chociaż kto wie? Może jednak już wtedy zdawał sobie sprawę, rozważając meandry konfederacji niepodległej, jaką mocą sprawczą dysponują przyszli teściowie. Zasługi przemawiają za tym, że jak się obawiał to jedynie upublicznienia wiadomości z jakiego środowiska dobrał sobie narzeczoną. I udało się znakomicie. Krok po kroku, prowokacyjnie oskarżając tych co nie po linii, zasiadał coraz to na wyższym stołku nowej mutacji PRL-u. Latorosle prezia, spędzając wakacje rodzinnie u swoich dziadków, maja możnośc poznania osiągnięć tamtejszego rolnictwa w jego najwyższej formie: kibbutzów. Aż ciarki przechodzą po plecach na myśl, że zaczerpniętą od dziadków szkołą życia i swoje kibbutzowskie przeszkolenie zechcą po powrocie do taty wdrażać nad Wisłą.

Opozycjonista, wcześniej piszący paszkwile na Polaka i patriotę, kieleckiego biskupa Kaczmarka awansuje na głównego inteligenta katolickiego, z czasem na premiera w tak zwanej wolnej Polsce, aby ostatecznie dla zwieńczenia swoich dokonań zostać doradcą prezia-Bula dopilnowując by ten czegoś ze zleconych zadań nie przeoczył.

Wolskiemu i jego koledze z wojska za utrwalanie władzy ludowej, stanie przez pół wieku na straży komunizmu, za robotniczą krew na Wybrzeżu i górniczą w kopalni Wujek ciągła choroba uniemożliwia stawienie się przed sprawiedliwością, która i tak nie ma zamiaru żadnemu z nich krzywdy czynić.

Komunistyczne służby specjalne, tak mozolnie latami budowane przez sowiecki układ, zręcznie zostały przetransformowane do nowej rzeczywistości przez wywiadowcę penetrującego po wojnie angielską Polonię. Nadal są dobrze zorganizowane i działają zgodnie z poleceniami. Pozostaje jedynie pytanie kto wydaje im rozkazy?

Środowiska esbecko-informacyjne mają się dobrze. Rośnie nowe pokolenie wychowane na przekazie dzadków i rodziców. Kłopotów finansowych nie doświadczają. Aczkolwiek od czasu do czasu jakiś mniej pokorny dzieciak to i owo napisze to jednak ogół jest zdyscyplinowany i gwarantujący przemiany, czego zresztą przykładów dostarcza każdy nowy dzień ubezwłasnowalniania Polski. Po zawirowaniach wszystko powróciło na jedynie słuszną drogę. Dzisiaj nawet znacznie wygodniejszą i bardziej owocną dla służb niż ta wcześniej gwarantowana Układem Warszawskim.

Wielu piszących wytyka rządzącym dyletanctwo, nieznajomość zagadnień czy to ekonomii, czy spraw zagranicznych. Nic bardziej błędnego. Systematyczne, krok po kroku niszczenie polskiej państwowości przy jednoczesnym finansowym umacnianiu swojej pozycji czy to gangsterskimi metodami, czy to z obcej kiesy to nie jest dyletanctwo, to jest dywersja, to jest zdrada, to jest udział w kolejnym rozbiorze Polski.

Z Unią Europejską na sztandarach rządzący opędzlowali już prawie wszystko. Znaczy się, nie koniecznie czynili to samodzielnie. Ich poprzednicy w rządzeniu jak najbardziej również przyczynili się do tej zapadłości. Kolejne rządy jako główne zadanie polityczne z pełną determinacją uniemożliwiały krytykę Magdalenki. Bezpardonowo pilnowały aby czasami nie powstała jakaś partia wolnościowa lub doszli do władzy ludzie, którym się tak jak jedyś nie podobał komunizm, tak teraz okrągły stół, mówiąc z grubsza. Elimonowano takich nieprawomyślnych systematycznie. Wyśmiewano, wyszydzano, pomawiano, ciągano po sądach wszystkich którzy tylko weszli niespodziewanie do władz, skutecznie i na każdym szczeblu. Poprzez urzędy państwowe, regionalne, samorządowe po daleko od kraju działające organizacje; często swym rodowodem sięgające powstań czasów rozbiorowych. Tam też nie przebierano w środkach aby obsadzić podesłanych agentów lub spolegliwych im ludzi.

Wszystko to odbywało się w sposób pragmantyczny. Ze stoickim spokojem ujarzmiano społeczeństwo systematycznie zapewniając odpowiednią ilość medialnego narkotyku dawanego stosownie i z namaszczeniem.

Każdy dzień przynosi nowe sensacje o przekrętach władz. Niezwłocznie dowiadujemy się, że obojętnie gdzie, czy to na stacji benzynowej, czy na cmentarzu, czy też na polu golfowym zawsze wszystko jest robione dla dobra naszego kraju. Nie ważne czy obejmowało to przekręty hazardowe, narkotykowe, dziwne zabójstwa świadków koronnych, zawsze nas sie przekonuje, ze żyjemy w państwie prawa i procedury zostały zachowane.

Z rozbieganymi oczkami i usztywnioną żuchwą informowano nas, że nie ma to jak pod sztandarami Unii Europejskiej. To już nie POM-owski elektryk czy kierowca byli gwarantami drugiej Japoni, a robili to ludzie z profesorskimi cenzusami, wykształceni wszechstronnie od moskiewskiej szkoły ekonemicznej po Goldman-Sachsa.

To już nawet nie cyrk, to kabaret, bardzo smutny kabaret ”śmiechu w nim mało, i słowa w nim proste, bez blasków i zalet. Bo tak proszę Państwa fatalnie się stało, że życie przerosło kabaret”. I kto by pomyślał, że ten zapiewajło co tak z przejęciem kiedyś o tym nas melodyjnie informował, dzisiaj występuje wraz z innymi śpiewając cienko w mydlo-cyrku na Wiejskiej. I nie jest pocieszeniem to, że nie tylko społeczeństwo polskie dało się naciagnac międzynarodowym spekulantom polityczno-finansowym.

Waldemar Glodek
5 sierpnia 2011
www.polishclub.org

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek