Anglia: Polacy w cenie


Rozmowa z Piotrem Dudkiem, wiceprezesem Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii (STPUK).

Na Wyspach nie ma chyba organizacji polonijnej, która mogłaby się poszczycić 70-letnią historią?

– Tak, to prawda. Myślę, że trudno byłoby taką znaleźć, a już na pewno, o takim profilu, jak Stowarzyszenie. Tu muszę dodać, że z tych technicznych organizacji polonijnych, to jesteśmy na drugim miejscu w Europie, starsze od nas jest tylko STP we Francji (powstało w 1918 roku). W tym roku obchodzić będziemy kolejną rocznicę powołania naszego Stowarzyszenia, a powstało ono 17 września 1940. Był to dzień, w którym odbyło się zebranie założycielskie w Ognisku Polskim w Londynie. Do STP przystąpiło wówczas 220 osób. Trzy lata później było nas już trzy razy tyle. W tym samym czasie wyłoniły się poszczególne komisje i struktury branżowe, m.in. Stowarzyszenie Architektów Polskich, Stowarzyszenie Elektryków Polskich, powstały też koła STP w Szkocji i w Teheranie. Wszystko w warunkach toczącej się jeszcze II wojny światowej. Dodam, że w roku zakończenia działań wojennych STP liczyło już sobie 5 tysięcy członków. Jednak najbardziej dynamiczny rozwój naszej organizacji przypadł na okres powojenny. STP stanęło przed naprawdę wielkimi wyzwaniami. Większość rodaków, których losy rzuciły poza granice Polski, zdecydowała się nie wracać do opanowanej przez komunistów ojczyzny. Po demobilizacji, wielu byłych żołnierzy pozostało bez pracy, a wśród nich było wiele osób z wykształceniem technicznym, często byli to fachowcy wysokiej klasy. Rolą STP było „wyłapanie” ich oraz pomoc w znalezieniu pracy, jak również zapewnienie im kursów pomagających w zdobyciu uprawnień brytyjskich, bo tylko takie były tu honorowane. W latach 50., tego typu kursy ukończyło ponad 800 eks-wojskowych. Dodam, że dzięki Stowarzyszeniu powstał Polish University College Association, największa polska uczelnia za granicą, istniejąca w latach 1947 – 1953, a także Biblioteka Polska. Trzeba też pamiętać, że STP było również inicjatorem budowy Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego (POSK). Nie można też zapomnieć, o pomocy charytatywnej, jakiej STP udzielało rodakom w kraju, o całej gamie międzynarodowych sympozjów zawodowych itp.

W 2004 roku na Wyspy napłynęła pokaźna fala emigrantów z Polski. Jakie wyzwania stanęły wówczas przed Stowarzyszeniem?

– Trudno mówić o nowych wyzwaniach, bo sytuacja nie różniła się, co do zasady, od tej, z którą mieliśmy do czynienia, kiedy powstawało STP. Tym jednak, co odróżniało najnowszą emigrację od wojennej i powojennej, to skala. Ta ostatnia jest bardziej liczna. Nie muszę chyba dodawać, że w tej najnowszej fali było sporo osób, które legitymowały się wysokimi kwalifikacjami zawodowymi – w samym tylko Londynie, przebywa podobno, według niektórych szacunków około 20 tysięcy Polaków z wykształceniem technicznym – jednak nie znając specyfiki brytyjskiego rynku pracy, szczególnie w przypadku zawodów technicznych, wiele z tych osób na starcie nie miało i nie ma szans na zaistnienie w swoim zawodzie. Zresztą, sam tego doświadczyłem. Kiedy przyjechałem do UK, miałem nie tylko dyplom inżynierski w kieszeni, lecz również wszystkie, możliwe do zdobycia w Polsce, uprawnienia. Tutaj okazały się one jednak mało warte, ale nie z powodów merytorycznych, lecz z owej brytyjskiej specyfiki. Musiałem poświęcić cztery lata na samo zdobycie uprawnień. Prawdą jest, że niektóre przepisy są tu mniej restrykcyjne, ale w tym przypadku nie było mowy o uznaniu polskich dokumentów.

Mniej restrykcyjne, to znaczy?

– Chociażby to, że inżynierowie niesprawujący kierowniczych, lub samodzielnych stanowisk na budowach nie muszą być rejestrowani, tzn. nie muszą mieć takich uprawnień, do jakich zobowiązani są polscy inżynierowie w kraju. I tu jest nasze zadanie – każdemu, kto się do nas zgłosi oferujemy coś w rodzaju przewodnictwa po „ścieżce kariery”, pomoc w zdobyciu tych uprawnień. Równie ważna jest działalność szkoleniowa, a zaczęło się od Centrum Adaptacji Zawodowej. Najpierw uruchomiliśmy kursy Komputerowego Wspomagania Projektowania zwane popularnie CAD. Pierwszymi wykładowcami byli doświadczeni polscy inżynierowie pracujący w firmach brytyjskich. Później – mówiąc w największym skrócie – powstała Akademia Techniczna – Biuro Karier. Wszystko to z myślą o Polakach przebywających w UK, a noszących się z zamiarem zmiany pracy, powrotu do Polski lub wykorzystania swoich umiejętności zawodowych w innych krajach Europy.

Jakie jest zainteresowanie kursami?

– Uważam, że spore. W latach 2006 – 2010 ukończyło je ponad 400 osób, ale ciągle dochodzą kolejne. Obecnie prowadzimy 12 kursów, a każdy z nich ma kilka poziomów.

Czy polscy inżynierowie, technicy kształceni w ojczyźnie odstają poziomem kwalifikacji od swoich brytyjskich kolegów?

– W żadnym wypadku. Wiem to zarówno z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji i kontaktów z innymi kolegami, którzy pracują na prestiżowych budowach, m.in. obiektów olimpijskich, pełniąc odpowiedzialne kierownicze funkcje. Podobnie jest w innych branżach, nie tylko budowalnej.

Rozmawiał: Janusz Młynarski

Więcej informacji na stronie www.stpuk.org
fot. Archiwum STPUK

Zrodlo: The Polish Observer – 8 sierpnia 2011

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek