ONZ nadal straszy przeludnieniem i chce powszechnej aborcji oraz antykoncepcji


United_Nations_flag_foto_interSzefowa oenzetowskiej organizacji ds. równości kobiet i wzmocnienia ich pozycji wezwała ostatnio do zwiększenia wysiłków na rzecz „planowania rodziny" w krajach Trzeciego Świata, by w ten sposób przeciwdziałać przeludnieniu. Michelle Bachelet, podsekretarz stanu ds. kobiet w ONZ na niedawnej konferencji ludnościowej, zorganizowanej przez Aspen Institute w dniu 7 września mówiła: – Jeśli będzie nas 9, 10 mld, to co my wtedy zrobimy? Przeniesiemy się na Marsa, na Księżyc? Naprawdę będziemy mieli ogromne problemy. Dlatego planowanie rodziny jest kwestią kluczową.

Według oenzetowskich ekspertów liczba ludności na świecie w dniu 21 października ma osiągnąć 7 mld. Przewidują oni, że za kilkadziesiąt lat będzie nas już 10 mld.

Dyrektor wykonawczy UNFPA, dr Babatunde Osotimehin stwierdził, że "świat siedmiomiliardowy jest zarówno wyzwaniem, jak i szansą. Na całym świecie, ludzie żyją dłużej, zdrowiej i decydują się na mniejsze rodziny".
Wielu ekspertów krytykuje model statystyczny, zgodnie z którym oenzetowscy demografowie szacują przyrost ludności. Ich zdaniem szacunki są błędne.

Dr Susan Yoshihara podkreśliła, że nie ma podstaw naukowych, by szacować tak duży przyrost ludności – zważywszy na panującą na Zachodzie „zimę demograficzną”. Jej zdaniem oenzetowscy politycy straszą przeludnieniem, by promować politykę antykoncepcyjną i aborcję.

Oenzetowscy urzędnicy pracują nad programami mającymi zapewnić „bezpieczne i skuteczne planowanie rodziny dla 215 milionów kobiet”. Tłumaczą to potrzebą uporania się z dużą śmiertelnością matek w krajach Trzeciego Świata. Według szacunków oenzetowskich, każdego dnia umiera 1000 kobiet z powodu ciąży i jej powikłań w trakcie porodu.
Krytycy oenzetowskiej polityki walki z rzekomym przeludnieniem zwracają uwagę na negatywne konsekwencje promowania „planowania rodziny". W Chinach i Indiach już teraz są regiony, w których brakuje kobiet i młodzi mężczyźni nie mogą założyć rodziny. Dochodzi w związku z tym do szerzenia się przestępczości – porywanie kobiet i zmuszanie ich do prostytucji itp.

Steven Mosher z Population Research Institute (PRI) zauważył, że oenzetowska polityka planowania rodziny zawsze oznaczała szerzenie aborcji i antykoncepcji. – Jak wykazały to badania prowadzone przez Instytut PRI, gdy idee ograniczania przyrostu naturalnego zaczynają być wcielane w życie, wówczas rezultaty są zawsze takie same: łamanie praw człowieka, rozbite rodziny i rozlew krwi. Chińska polityka jednego dziecka, w której aktywnie współuczestniczy UNFPA jest najlepszym przykładem tego, do czego obsesja UNFPA na punkcie przeludnienia może doprowadzić – stwierdził Mosher. – Podczas gdy UNFPA twierdzi, że setki milionów kobiet w krajach rozwijających się wymagają antykoncepcji, nasze badania na całym świecie wykazały, że jest to po prostu nieprawda. To, czego one rzeczywiście potrzebują, to lepszej podstawowej opieki zdrowotnej dla siebie i swoich rodzin. Powinniśmy przestać finansować programy kontroli ludności i zamiast tego, zwrócić uwagę na realne problemy, takie jak malaria, tyfus, HIV/AIDS – podkreślił.

Źródło: LifeSiteNews.com, AS

Za: PIOTRSKARGA.PL, 2011-09-15

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek