Sejsmograf Antypolonizmu: O tym, jak zniesławia się Polaków w kanadyjskim muzeum narodowym / The Brute Polak Stereotype on Display at Pier 21: Canada’s Immigration Museum


canada-immigration-kanadyjskie-muzeum-imigracji-halifax,kanadaPod koniec zeszłego roku  Muzeum Imigracji Pier 21 w Halifaksie  otrzymało status kanadyjskiego muzeum narodowego. W Muzeum tym, co godzinę, prawdopodobnie od roku 2003, wyświetlany jest film „Oceany Nadziei” (“Oceans of Hope”). Film prezentuje imigrantów, którzy przekraczali portowy pomost zwany PIER 21 docierając drogą morską do wymarzonej Kanady.

"Oceans of Hope" to 26 minutowa multimedialna prezentacja zawierająca kilka epizodów: jest tam ukraińska rodzina imigrująca w latach 20-stych XX w., kanadyjski żołnierz wracający z wojny w Europie, Brytyjka z synem odnajdująca ojca chłopca, żydowska dziewczynka z Polski, włoska rodzina i in.

Prezentacja ta nie jest dokumentem, lecz krótkim, lekkim multimedialnym filmikiem adresowym do wszystkich odwiedzających – bez względu na wiek.

Oto zapis słowny polskiego epizodu filmu „Oceany nadziei”

Epizod polski trwa około trzech minut (między 13-stą a 16-stą minutą filmu).

(kursywą, w nawiasie) – opis obrazu lub dźwięku

Podkreślenie – słowa zaakcentowane przez mówiących

* * *

START:

(czarno-białe zdjęcia drutów kolczastych. Kolejne zdjęcie – ludzie odwróceni plecami, z podniesionymi rękami. Słychać powolny i zawodzący dźwięk skrzypiec)

(Około pięćdziesięcioletnia kobieta, siedzi za stołem po lewej stronie. Po prawej stronie stołu siedzi dziewczynka, zwrócona twarzą do widza).

“1947”   (pojawia się na ekranie).

Dialog:

Kobieta (K): Stowarzyszenie Pomocy Żydowskim Imigrantom upewni się, że masz wszystko, czego tylko potrzebujesz. Przygotowali już dla Ciebie gościnne pomieszczenie, gdzie zostaniesz na jakiś czas i krótko potem opiekuńcza rodzina zabierze Cię do siebie.

Dziewczynka (D): (wzdycha, zaczyna mówić bardzo wolno, robiąc dłuższe przerwy miedzy zdaniami) … Kolejny dom… Byłam w tak wielu domach… W Polsce, moi rodzice przemycili mnie z getta do chrześcijańskiego domu… żebym była bezpieczna? Przez długi czas ludzie odsyłali mnie z miejsca na miejsce. Nie mogłam chodzić do szkoły, bawić się z innymi dziećmi, nic z tych rzeczy… Codziennie żyłam w strachu. Mówili mi, że być Żydem, to być martwym.

K: Anita, nie musisz kontynuować, jeśli nie chcesz…

D: Nie, nie! Muszę kontynuować. …(dziewczynka reaguje szybko) Ja… milczałam od tak dawna. Już dłużej nie mogę. (dziewczynka zaciska pięści).

W chrześcijańskim domu nauczyłam się jak być perfekcyjnym dzieckiem, w przeciwnym razie donieśliby na mnie do władz. Mówili, że byłam zagrożeniem dla ich rodziny.

(dziewczynka wzdycha) Słyszałam jak rozmawiali o tym, jak zaganiali Żydów… jak bydło. Nigdy nie ośmieliłam się zapytać o moich rodziców, bo byłam przerażona… przerażona, że powiedzieliby mi, że oni są martwi! (dziewczyna w rozpaczy zaczyna płakać) Tak bardzo chciałam z nimi być!

(miedzy poszczególnymi zdaniami pojawiają się czarno-białe fotografie: łapanki, ludzie z podniesionymi rękami, klęcząca rodzina za płotem)

Nigdy już nie zobaczę mojego ojca ani matki!

K: Tak mi przykro (szepta smutno kobieta i wstaje).

Ale to nie jest Polska. (jej gest wskazuje zapewnienie. Obchodzi stół i pociesza dziewczynkę, obejmując jej ramiona).

W Montrealu będziesz z ludźmi, którzy chcą Ci pomóc. Nie będzie policji by zabrać Cię w nocy, będziesz mogła śmiać się… i płakać… bez strachu.

D: (wzdycha, wyrażając wątpliwości) Chcę wierzyć w dobroć ludzką.

(dziewczynka patrzy w dal) Nie chcę już nigdy zapomnieć, że jestem Żydówką.

(Muzyka wzmacnia się, obraz się zamazuje. Koniec epizodu)

* * *

W epizodzie tym nie występuje żaden kontekst sytuacyjny i historyczny poza opisanym. Można natomiast zauważyć następujące cechy:

  • Nie padają wyrazy: wojna, okupacja, naziści, Niemcy, Hitler. Padają natomiast słowa: Polska, chrześcijańska rodzina, chrześcijański dom.
  • W zdaniu „W Polsce, moi rodzice przemycili mnie z getta do chrześcijańskiego domu… żebym była bezpieczna?” zaakcentowany jest wyraźnie wyraz „bezpieczna”, zaś tonacja głosu poddaje w wątpliwość bezpieczeństwo jako powód pobytu dziecka u chrześcijańskiej rodziny.
  • Dramatyczne wspomnienia dziecka nie są obsadzone w żadnym kontekście historycznym. Opis traktowania („odsyłali mnie z domu do domu, nauczyłam się jak być perfekcyjnym dzieckiem”) nie wskazuje, że mogły to być próby ukrycia i ochrony dziecka. Nie wspomina się również przed czym lub przed kim dziecko miało być chronione i dlaczego.
  • W dialogu – wyraz „oni” odnosi się zarówno do rodziny chrześcijańskiej oraz tych, którzy „zaganiali Żydów jak bydło” oraz „mówili, że być Żydem to być martwym”. Nie ma żadnego rozróżnienia.
  • Nie wspomina się, że inne dzieci też nie chodziły do szkoły i też nie mogły się bawić z innymi dziećmi i dlaczego tak było.
  • Film nie wyjaśnia, dlaczego dziewczynka nie mogła być z rodzicami. Wspomina się natomiast, że dziewczynka z przerażenia bała się o to zapytać. Pomija się informacje o tym, kto mógł doprowadzić do śmierci jej rodziców, a zamiast tego podkreśla się strach przed Polakami, którzy mogliby jej to powiedzieć.
  • W wyrażeniu „donieśliby na mnie do władz” nie użyto wyrazu „Gestapo”, lecz „władze” (ang. authorities”), co sugeruje, że mówi się o władzach polskich, gdyż żaden inny kontekst kraju/narodu nie pada w tym epizodzie.
  • Fotografie pokazywane podczas tego epizodu nie wskazują jednoznacznie, że była wojna i kto był okupantem, lecz tylko to, że ludzie byli prześladowani. Szczególnie ciekawie wypada tutaj porównanie do innego epizodu, gdzie do domu z wojny w Europie wraca ranny bohater – kanadyjski żołnierz. Tam pokazane są fragmenty lokalnej gazety, gdzie można odnaleźć odniesienia do wojny, pokazany jest profil Hitlera. Żołnierz opowiada o okrucieństwach i skutkach wojny w Europie, którą pomagał wyzwalać. Ale i w tym kontekście wciąż nie pada słowo „Niemcy”.
  • Najgorzej brzmią jednak słowa kobiety, która triumfalnym gestem podkreśla kontrast: „Ale to nie jest Polska. W Montrealu będziesz z ludźmi, którzy chcą Ci pomóc. Nie będzie policji by zabrać Cię w nocy, będziesz mogła śmiać się, i płakać, bez strachu”. Podkreśla się wyraźnie, że bolesne doświadczenia są już przeszłością, bo przecież Kanada to nie Polska! Akcent pada na wyraz „pomóc”, kolejny raz podając w wątpliwość cel, dla którego chrześcijańska rodzina ukrywała dziewczynkę. Zamiast „Gestapo” występuje inny neutralny wyraz: „policja”.
  • Dla osób nieznających historii II wojny światowej (a tak można opisać większość Amerykanów czy Kanadyjczyków) wniosek z filmu może być szokujący. Film jednoznacznie sugeruje, że winę za Holocaust (choć ten wyraz nie pada) ponoszą chrześcijanie i Polacy.

Miejsce projekcji może wskazywać, że jest to film edukacyjny, pokazujący prawdę historyczną. W tym kontekście trzeba również wziąć pod uwagę ignorancję historyczną zachodniego społeczeństwa. W Muzeum można obejrzeć nagrania video – wywiady z indywidualnymi osobami, które imigrowały do Kanady. Wymaga to jednak szczególnego zainteresowania tematem i poświęcenia dużej ilości czasu. Generalnie należałoby się spodziewać, że muzeum to miejsce, w którym na podstawie dokumentów źródłowych prezentuje się prawdę historyczną.

Jednakże na początku filmu wyświetlany jest następujący komunikat: „Historie pokazane w tej prezentacji są pojedynczymi scenkami pochodzącymi z wielu źródeł, włączając osobiste wspomnienia i nie są ogólnym portretem tamtych czasów.”

Film „Oceans of Hope” jest uznawany przez osoby zarządzające Muzeum za najlepszą i najciekawszą część ekspozycji (można o tym przeczytać w raportach rocznych, planach budżetowych i opracowaniach marketingowych). Jak podaje Muzeum w jednym ze swych raportów, około 10 000 dzieci w wieku szkolnym odwiedza rocznie Pier 21 – wszyscy oni zwiedzają muzeum z przewodnikiem oraz oglądają „Oceans of Hope”. Muzeum szacuje, że roczna liczba zwiedzających wynosi około 50 tys. osób. Film ten jest również atrakcją podczas międzynarodowych konferencji odbywających się w Halifaksie lub tak zwanych podróży „do korzeni” dla różnych mniejszości narodowych w Kanadzie (np. Ambasada Ukrainy organizuje takie wycieczki).

Od kilku miesięcy trwają protesty indywidualnych osób oraz polskich organizacji w Kanadzie. Polonia żąda zmiany treści polskiego epizodu, dodania historycznego kontekstu lub konkretnego nazwania sprawcy bólu i cierpień wojennych. Muzeum odpisuje standardowym tekstem, w którym można przeczytać między innymi, iż:

„opowiadanie trudnych historii rodzi wyzwania” oraz „historie wojenne rzadko są czarno-białe.”

„epizod nie miał na celu zdyskredytowania Polaków”

„film był w roku 2003 oceniony przez Komisję ds. Praw Człowieka i został uznany za akceptowalny, ponieważ reprezentuje fakty tamtych czasów”

„postaci w prezentacji są mieszanką opartą na wielu źródłach” oraz że „muzeum posiada w swoich archiwach wspomnienia, które ilustrują dychotomię doświadczeń Żydów ukrywanych przez chrześcijańskich protektorów.”

„w pełni doceniamy ryzyko, jakie ponosili liczni polscy chrześcijanie ukrywając Żydów, ale nie wszyscy oni byli altruistami. Ten sam horror wyzwalał w jednych to, co najlepsze, a w innych – to, co najgorsze”.

Epizod polski jest zeznaniem dziecka, które prawdopodobnie niezbyt wiele rozumiało z tego, co się wokół niego dzieje. Nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi, że wszyscy Polacy podczas wojny byli tylko i wyłącznie bohaterami. Ale ileż trzeba przekory, aby rodzinę, która pod groźbą kary śmierci ukrywała żydowską dziewczynkę obarczyć winą za jej cierpienia, a przy tym wszystkim nawet nie wspomnieć wyrazów „Niemcy, wojna, okupacja”. Ileż trzeba perfidii, aby w tym kontekście z premedytacją używać wyrazu „chrześcijański”. Dodatkowo epizod ten stawia w silnym kontraście wyznawców judaizmu (jako cierpiących) i chrześcijan (jako zadających cierpienia), tym samym może sugerować znak równości między chrześcijanami a nazistami.

Czy Polska może sobie pozwolić na tego rodzaju oskarżenia, niedopowiedzenia i wybiórczą prezentacje faktów? Wiele mówi się ostatnio o historycznej manipulacji w kontekście używania przez zachodnie media wyrażenia „polskie obozy koncentracyjne”, zamiast „niemieckie”. Coraz częściej obserwuje się przykłady zniesławiania Polski i Polaków oraz wiary chrześcijańskiej. Czyż opisany film w muzeum narodowym nie wpisuje się wyraźnie w ten proces?

Po interwencji indywidualnych osób (Polaków, Kanadyjczyków i Amerykanów) i Kongresu Polonii Kanadyjskiej oraz dzięki naciskom portalu Blogmedia24 (interwencja 1 + Interwencja 2) sprawą zajęła się Ambasada Polski w Ottawie. Najważniejsze jest teraz, aby problem został rozwiązany, a nie zamieciony pod dywan lub przesunięty w czasie.

W odpowiedzi na listy Muzeum pisze również: „jako najmłodsze kanadyjskie muzeum narodowe, podejmiemy działania w celu opracowania strategicznego planu, który będzie definiował, w jaki sposób będziemy weryfikować i prezentować historię imigrantów do Kanady. Nauczyliśmy się wiele dzięki listom od naszych gości” (…) „przygotowujemy się do stworzenia w ciągu kilku lat nowej wystawy stałej i zrobimy to konsultując ją ze społecznością lokalną, którą wystawa będzie prezentować”.

Dotarliśmy do osoby, która złożyła pisemną skargę na film „Oceany Nadziei” już w roku 2008. To biznesmen, doktor fizyki, który przeżył wojnę w Polsce, a następnie emigrował do USA, gdzie jest członkiem Polskiego Instytutu Naukowego w Nowym Jorku (PIASA), pisze artykuły i działa aktywnie na rzecz Polonii Amerykańskiej.

Wówczas podobnie: obiecano rozważyć jego uwagi dodając szczegółowe wprowadzenie do filmu. Jak dotychczas – bez efektu. Jednakże w międzyczasie, jak podają raporty finansowe Muzeum, wydano znaczne środki finansowe (minimum 165 tys.dol.) na polepszenie wizualizacji w sali kinowej, wygodniejsze siedzenia, poprawę dźwięku oraz dołożenie napisów dla niesłyszących.

Sami Państwo oceńcie, jaki z tego wniosek.

W roku 2010 w Stanach Zjednoczonych ukazała się ciekawa publikacja:

Dr Danusha V. Goska: Bieganski: The Brute Polak Stereotype, Its Role in Polish-Jewish Relations and American Popular Culture (Jews of Poland) (tłum. “ Bieganski: stereotyp Polaka i jego rola w relacjach polsko-żydowskich i amerykańskiej kulturze masowej”).

Podając dziesiątki przykładów, Dr Goska bezkompromisowo i otwarcie pisze między innymi o tym, jak i dlaczego w świecie używa się stereotypu Polaka do zniekształcania historii drugiej wojny światowej. Na tym tle, film w Muzeum Imigracji w Kanadzie nie wydaje się zbiegiem okoliczności. To jest kolejny etap procesu, który trwa już dziesięciolecia. Tylko od nas zależy czy i kiedy go zatrzymamy.

Ile lat jeszcze Polonia i Polacy mają czekać zanim ich głos zostanie usłyszany? Czy może jednak zniesławianie Polaków pozostanie na zawsze bezkarne? W obecnej sytuacji zależy to tylko od polityków i rządzących. Należy więc naciskać na Ambasadę i Ministerstwo Spraw Zagranicznych i wierzyć, że droga dyplomatyczna okaże się szybka i skuteczna. Wciąż do wykorzystania pozostaje droga prawna, z której jak dotychczas polski rząd nie skorzystał. Może najwyższy czas?

M. Gandhi powiedział: „Kiedy ludzie poprowadzą, liderzy podążą” (oryg. "When the people lead the leaders will follow").

Oby jak najszybciej…

Przygotował: Emti, Wrzesień 2011

canadian-museum-of-immigration-photo-pier21Film "Oceans of Hope / Oceans D’Espoir" (Oceany Nadziei) został wyprodukowany w roku 1999

Pomysł i reżyseria: Michel Lemieux

Fundatorzy: Fundacja Charles’a and Andrei Bronfman, Prowincja Nowa Szkocja, Fundacja Harrisona McCain

Film można zamówić na DVD pod adresem: [email protected] Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. lub tel. (Kanada) 1(902)425-7770) wew. 227.

Więcej: (po angielsku)

Za: Sejsmograf Antypolonizmu, Publikacje, 14 wrzesnia 2011

Przeczytaj rowniez:

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek