Anna Kamieńska: Tekst ten poświęcam wszystkim Mamom i "Pamiętajmy o Aniołkach".


aniolek-foto-blogpress.pl-jwpTo nie tak…

Ten pierwszy raz gdy Cię ujrzałam, wiedziałam, że Ty jak nikt inny nadasz sens memu życiu. Uczynisz mnie kobietą i matką. Powierniczką i ostateczną instancją w sporach z życiem. Kręcone loczki i dołeczki w policzkach tak szybko zamieniły się w zalotny uśmiech młodzieńca.

Nie wiem czy kiedykolwiek przestaniesz być dla mnie niesfornym dzieciakiem, który sprawiał, że moja twarz raz promieniała, a innym razem spływała matczynymi łzami. Niezgrabne kroczki i spory o to jakie były pierwsze słowa, mama, czy tata. Twój „Knężyc” na niebie i „Lomokotywa”, która Cię zadziwiała gdy jeździliśmy do Babci na wieś. Pogonie za kogutem, samodzielnie wystrugany łuk i wiersze recytowane ze stołka. Wieczory w łóżku – „jeszcze jedna bajka mamo !”.

Guzy i siniaki po szaleństwach na podwórku i pierwsze szkolne miłości. Garść jeżyn, które podałeś mi pokłutymi rączkami. Twoja zmęczona główka, która lądowała na moim ramieniu w czasie długich podróży nad morze, a czasem w chmurkach, gdy Tata nosił Cię na Barana po górach. Łzy w moich oczach żegnających Cię na dworcu, Twoja „Lomokotywa” zabierała Cię pierwszy raz beze mnie, na Twój pierwszy harcerski obóz. Listy w których pisałeś, że już teraz zawsze będziesz obierać ziemniaki, a Panie Kucharki mogłyby się ode mnie uczyć gotować.

Często wracałeś ze szkoły opłotkami, lecz kiedy mówiłeś – Mamo strzeliłem bramkę i wygraliśmy z VI A, wybaczałam ci uwagi w dzienniczku. Bo każdy z nas kiedyś pisał liściki do dziewczyn i chłopaków, lub strzelał ryżem z metalowej rurki czeskiego ołówka automatycznego Koh-I-Nor na lekcji matematyki. Ani się obejrzałam gdy nie nauka, a panny zaczęły Ci chodzić po głowie. I musiałam się z nimi Tobą podzielić. Mówiłeś – "Mamo na pewno wrócę o dziesiątej", a ja słyszałam przed północą, bo wiesz Mamo, pokażę jej moje gwiazdy szczęśliwe.

Nie zawsze świadectwo było z czerwonym paskiem, ale zawsze potrafiłam zatrzymać ojcowską rękę. Miłość matki bywa ślepa, nic jej jednak nie osłabi. Cokolwiek mnie zabolało schowałam w sercu, bo wiedziałam jak bardzo przeżywasz moje łzy. Gdy pierwszy raz nie wróciłeś na noc milczałam długo, by w końcu wybuchnąć – "Gdybyś mnie kochał, to choć przez chwilę pomyślałbyś co ja czułam". I choć w Twoim sercu było coraz mniej miejsca dla mnie, moje serce wypełniałeś tylko Ty, z czego Twój Tata czynił mi nie raz zarzuty.

Coraz mniej było wspólnych chwil, obiadów w niedzielę i wieczornych rozmów. Nie miałeś już dla mnie tyle czasu co dawniej. Było mi smutno gdy z chłopca stawałeś się mężczyzną, wiedziałam, że to nas na pewien czas oddali. Wróciłeś jednak pewnego dnia i mnie pierwszą zapytałeś czy Ona jest tą wymarzoną. Pamiętam jak mnie całowałeś i tuliłeś gdy powiedziałam, że moje serce zawsze wybierze to co Twoje. Tak Ci ufałam, swojemu dziecku, które ode mnie uczyło się alfabetu życia, choć nie raz wygrywały ze mną nauki kolegów z podwórka.

Zawsze bałam się tego dnia gdy wyfruniesz z gniazda, otuchy dodawała mi nadzieja, iż wkrótce wrócisz, wrócisz Ty, Twoja Wybranka i Wasze Dzieci. Móje, wnuki w których znów ujrzę Twoje Oczy i Uśmiech…

Jakby nie z tego świata dotarł do mnie głos męża – Kochanie chodźmy już, czas do domu !

Otworzyłam oczy, którym dawno zbrakło łez i spojrzałam ostatni raz, ostatni dzisiaj, na malutkiego aniołka…

"…Nad tym grobkiem gałązki cicho szumcie, synka mego nie zbudźcie, zasnął wiecznym snem, niech spokojnie śpi w grobie tem…”.

Tekst ten poświęcam wszystkim Mamom i

"Pamiętajmy o Aniołkach".

„Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać kochać .”

Anna Kamieńska

Zrodlo: Blogpress.pl, jwp’s blog, 30.10.2011

Zobacz takze:

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek