Andrzej Solak: Dywizja Syberyjska


5th-Siberian-Polish-Division-1919-photo-pl.wikipedia.orgW 1918 r. do Rosji, ogarniętej chaosem rewolucji i wojny domowej, państwa Ententy skierowały wojska interwencyjne. Na Syberii, w oddziale francuskiej Legii Cudzoziemskiej, znalazł się nasz rodak, podporucznik Miłkowski. Przed wielu laty opuścił on rodzinne strony. Całe dorosłe życie spędził w obcym mundurze legionisty, wśród trudów i niebezpieczeństw. Na starość marzył o jednym – pragnął wrócić do kraju, złożyć swe kości w ojczystej ziemi. Nieoczekiwanie, w syberyjskiej głuszy, spotkał rodaków – żołnierzy 5-ej Dywizji Strzelców Polskich…

***

Kilka miesięcy wcześniej, w listopadzie 1917 r., w Rosji wybuchła rewolucja komunistyczna. Po władzę sięgnęli bolszewicy. Ich krwawe rządy rychło spowodowały szereg powstań, buntów i zamieszek. Pod sztandary Kontrrewolucji ciągnęli tłumnie przedstawiciele wszelkich stanów i narodowości. Na Syberii rebelię podniósł Korpus Czesko-Słowacki, sformowany z jeńców z armii austriackiej. Zaraz dołączyli doń rosyjscy przeciwnicy bolszewizmu. Na pewien czas udało się wyzwolić spod czerwonego jarzma ogromne połacie kraju…

***

Polacy przebywający na terenie imperium rosyjskiego również przystąpili do tworzenia własnych formacji wojskowych. Na Syberii akcją kierował major Walerian Czuma, weteran II "żelaznej" Brygady Legionów. Rychło stanął na czele dywizji, w skład której wchodziły trzy pułki piechoty, batalion szturmowy, pułk ułanów, pułk artylerii, batalion inżynieryjny, służba sanitarna i tabor – łącznie niemal 12.000 żołnierzy. Do szeregów masowo garnęli się Polacy – dawni jeńcy z armii austriackiej i niemieckiej, jak i miejscowi ochotnicy, często zesłańcy polityczni bądź ich potomkowie. Nie brakło nawet dawnych powstańców styczniowych – weteranów zrywu sprzed 55 lat!
Formacja przyjęła oficjalną nazwę: 5-ta Dywizja Strzelców Polskich. W tym czasie 1-a, 2-ga i 3-cia dywizje Wojska Polskiego tworzyły Błękitną Armię we Francji, dowodzoną przez gen. Józefa Hallera, zaś dywizja 4-ta, pod generałem Lucjanem Żeligowskim, walczyła w południowej Rosji.
Dzieje Dywizji Syberyjskiej to prawie dwa lata heroicznych bojów, zmagań z wrogiem, ale i z surowym klimatem, z niedożywieniem, z własną słabością. To również krzewienie cywilizacji i podtrzymywanie polskości, narodowego ducha, w krainie tak oddalonej od rzeczywistej Ojczyzny, a przecież tak tragicznie zrośniętej z naszymi dziejami, tak bardzo polskiej…

***

Dywizja Syberyjska przystąpiła do walki z bolszewizmem, ramię przy ramieniu z rosyjską "białą gwardią" admirała Kołczaka, Korpusem Czesko-Słowackim i wojskami Ententy. Polacy dokonywali dalekich zagonów na terytorium nieprzyjaciela przebywając ogromne przestrzenie, przemieszczając się błyskawicznie na lekkich stepowych wozach. Gromili wrogie formacje, złożone z komunistów rosyjskich, węgierskich, chińskich… Ochraniali strategicznie ważną kolej transsyberyjską, skutecznie wykorzystując trzy, zbudowane własnym sumptem, pociągi pancerne, o swojskich nazwach: "Kraków", "Warszawa", "Poznań" (potem doszedł jeszcze jeden, zdobyty na wrogu, "Poznań II"). Po rzece Ob kursowało kilka uzbrojonych statków z polskimi załogami – bodaj pierwsze nasze okręty wojenne od czasów przedrozbiorowych!

***

Działaniom militarnym towarzyszyła intensywna praca kulturalno-oświatowa. Przy batalionach, bateriach i szwadronach powstawały biblioteki, teatry i gospody żołnierskie. Instruktorzy oświatowi dywizji prowadzili wykłady z historii i literatury polskiej, a także naukę czytania i pisania. Opieką otaczano działające w syberyjskich miastach drużyny harcerskie. Z okazji świąt narodowych organizowano akademie i wieczornice. Wydawano polską prasę…

***

Jesienią 1919 r., w obliczu wielkiej ofensywy bolszewików, syberyjskie siły Kontrrewolucji rozpoczęły ewakuację na wschód. Polska dywizja posuwała się w tylnej straży, jako ostatnia, powstrzymując nieprzyjacielski pościg.
W styczniu 1920 r. Korpus Czesko-Słowacki nawiązał tajne kontakty z bolszewikami. Ratując własną skórę, zdradzieccy Czesi wydali wrogowi dowódcę rosyjskiej "kontry", admirała Kołczaka, zablokowali też drogę odwrotu polskim sojusznikom. Otoczona ze wszystkich stron, 5-ta Dywizja Strzelców Polskich kapitulowała na stacji kolejowej Klukwienna.
Część oddziałów, na własną rękę, przebijała się dalej, do Mongolii i Chin. Udało im się przedrzeć nad Morze Japońskie. Tam zaokrętowano je na pokład brytyjskiego parowca "Jarosław". Nastąpiła blisko trzymiesięczna, morska odyseja do Kraju przez Japonię, Hongkong, Singapur, Suez, Gibraltar…

***

1 lipca 1920 r. parowiec "Jarosław" wpłynął do portu w Gdańsku. Na maszcie statku łopotała polska flaga, zaś na pokładzie odprawiono Mszę św. dziękczynną. Stu dwudziestu oficerów i ośmiuset żołnierzy – resztki 12-tysięcznej niegdyś Dywizji, oraz trzystu cywilów – przeważnie rodziny wojskowych, dziękowało Bogu za szczęśliwy powrót do Ojczyzny.
Niemieccy urzędnicy portowi nie chcieli wpuścić na ląd Polaków. Ci chwycili za siekiery – przed takim argumentem Niemcy ustąpili.

***

Dowództwo Wojska Polskiego zamierzało początkowo odesłać do cywila steranych wojnami, podróżą, a przeważnie i wiekiem, weteranów. Sybiracy, wiedząc o ofensywie bolszewików maszerujących na Warszawę, jak jeden mąż zgłosili chęć walki w obronie Kraju.
Z niedobitków Dywizji Syberyjskiej utworzono batalion strzelców i Legię Oficerską. Potem, gdy do oddziału dołączyło 5.000 ochotników z Kalisza, Kutna, Łodzi i Włocławka, sformowano brygadę piechoty, nazwaną – Brygadą Syberyjską.
Sybiracy wzięli udział w sierpniowej kontrofensywie, która ocaliła Polskę przed bolszewizmem, a która przeszła do historii jako Cud nad Wisłą i Osiemnasta Decydująca Bitwa w Dziejach Świata. Brygada Syberyjska wykonała jedno z najważniejszych w tej operacji zadań, przełamując front pod Borkowem – Zawadami – Jońcem, w miejscu, gdzie nieprzyjaciel planował uderzenie na Modlin i Warszawę.

***

Kiedy Brygada Syberyjska kończyła swój chwalebny szlak bojowy, walnie przyczyniając się do odparcia bolszewików spod stolicy, w wojskowym lazarecie pod Czarnostawem umierał starszy wiekiem oficer. Podporucznik Miłkowski, dawny żołnierz Legii Cudzoziemskiej, uczestnik francuskiej ekspedycji na Syberię – całe życie marzył o powrocie do Ojczyzny. Gdy w 1918 r. los zetknął go z Dywizją Syberyjską, natychmiast zrzucił obcy mundur. Dzielił z Sybirakami trudy i znoje, morską odyseję parowca "Jarosław", walki na Syberii i pod Warszawą. Śmiertelnie ranny pod Czarnostawem, umierał na polskiej ziemi, wśród rodaków, towarzyszy broni, jak on – żołnierzy-tułaczy.

Andrzej Solak
"Wzrastanie" luty 2003

Zrodlo: Reakcja Polska

Przeczytaj rowniez:

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek