Artur Łoboda: Omamy syjonizmu


Karol-Marks-fot-kosciol.plJako dziecko bawiłem się w tak zwaną historię alternatywną – czyli gdybanie: co by było gdyby….?

Co by było – gdyby w czasie Powstania Styczniowego Polacy posiadali karabiny maszynowe?
Nie wiedziałem wtedy – że podobno dysponowaliśmy pistoletami "colt’. Ale pewnie ich liczba była symboliczna – bo nie pozostał ślad historii.

Co by było -gdybyśmy byli dobrze uzbrojeni w 1863 roku?

Ale największą bronią jest wiedza.
Pozwala ona podjąć właściwe decyzje.
Gdyby dowódcy Armii Krajowej posiadali wystarczającą wiedzę to nie zaryzykowaliby wybuchu powstania w Warszawie.

Co by było – gdybyśmy w 1989 roku posiadali dzisiejszą wiedzę?

Nie ma granicy niezbędnej wiedzy. I jak dowodzi zarówno historia – jak też współczesna polityka – żaden kraj nie jest bezpieczny – jeżeli lekceważy wiedzę historyczną, społeczną i ekonomiczną.
Na własnej skórze doświadczają tego Stany Zjednoczone, Grecja, Włochy, Hiszpania a w przeszłości kraje azjatyckie – zaatakowane przez światowych spekulantów.
Niektórzy Rodacy – z powodu długotrwałej frustracji przekraczają granicę paranoi. Wymyślają sobie – że niektóre dziedziny wiedzy są niedozwolone, pochodzą od Szatana albo też przypisują jej nieprawdziwe znaczenie.

Po II wojnie światowej Amerykanie i Rosjanie bili się o niemieckich naukowców – by ich wykorzystać we własnych planach militarnych i dla dobra swojej gospodarki.
Nikt nie protestował, że ich wiedza rozkwitła w zbrodniczym systemie nazistowskim.
Do dziś dnia popularny jest pistolet Kałasznikow – który najprawdopodobniej powstał na bazie niemieckiego Sturmgewehr 44.

Czy to wiedza militarna, cywilna czy gospodarcza to dzieli się na trafną i błędną – bardziej albo mniej przydatną.

Karol Marks – jako Żyd z pochodzenia mógł od środka obserwować rozwój żydowskiego kapitalizmu.
Dzięki temu napisał wiele tekstów wyjaśniających jego istotę a najbardziej znanym jest "Kapitał" – Tom pierwszy. Po jego śmierci notatki zebrał Engels i stworzył kolejne dwa tomy.

W latach komuny przez wszystkie przypadki odmieniano nazwisko Marksa, lecz nie garnięto się by oświecić społeczeństwo jego wnioskami.
W rezultacie bardzo dobrze zohydzono temat ekonomii i odciągnięto ludzi od wiedzy.
Dało to doskonałe efekty w czasie tak zwanego "procesy transformacji ustrojowej" bo dzięki analfabetyzmowi ekonomicznemu Polaków – polityczni gangsterzy mogli sobie pozwolić na całą masę przestępstw gospodarczych.

Dziś "Kapitał" Marksa jest jednym z podstawowych podręczników w każdej szanującej się uczelni ekonomicznej na świecie.
Jednym z podstawowych – ale nie jedynym bo nie ma takiego geniusza – który potrafiłby przedstawić skończoną naukowo teorię.

W minionych latach spotykałem się na polskich forach z cała masą bredni o Marksie – łącznie z oświadczeniami- że był on satanistą.
A ostatnio dostałem tekst stwierdzający, że Karol Marks był "syjonistą" – choć zmarł kilkanaście lat przed narodzinami koncepcji syjonizmu.
Autor tak infantylnego stwierdzenia uważa, że syjonizm to wszystko – co jest żydowskie.

Sto kilkadziesiąt lat po Marksie młody izraelski dziennikarz Yoav Shamir tworzy film równie fundamentalny dla cywilizacji – co prace Marksa.
To film "Zniesławienie", który pokazuje skutki działań syjonistów na świadomość młodych Izraelczyków. To film pokazujący coś – co nazwać można spiskiem żydowskim.

Zamiast podziękować temu facetowi to już się go wsadza do jednego worka z syjonistami – bo tak jest łatwiej.
A może tylko krytycy syjonizmu przekroczyli granicę paranoi?

Taka sytuacja byłaby bardzo wygodna dla syjonistów bo wzorem nazistów i komunistów każdego swojego krytyka nazywają chorym umysłowo.
W ten właśnie sposób traktuje Gazeta Wyborca wszystkich krytyków żydowskiego bezprawia.
Prace Karola Marksa to elementarz ekonomii.
Nawet – gdyby książkę "Kapitał" stworzył nie Marks ale naziści to i tak pozostałaby podstawowym podręcznikiem ekonomii bo prawdziwa wiedza jest niezależna od ideologii.

Ludzi – którzy piszą brednie i ośmieszają walkę z lichwiarzami – czym dają im mocne argumenty przeciwko nam – proszę aby najpierw przeczytali to – o czym piszą, a nie obarczali nas swoimi żenującymi wypocinami.

Artur Łoboda
17 listopada 2011

Zrodlo: www.zaprasza.net, Teksty 2002-2009

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek