Adr_Nitka: Fakty i mity makroekonomiczne


eurostrefa-fot-dziennik,plNie brakuje entuzjastów polityki Donalda Tuska, który chce pozbyć się 20 miliardów euro w imię szeroko pojętej "solidarności europejskiej" i wciągnąć Polskę w umowy o karaniu przez UE za nadmierny deficyt. Telewizje rządowe mówią, że wszystko ładnie i pięknie, ale niestety makroekonomia ma zupełnie inne zdanie na ten temat.

Tusk chce zostać największym filantropem w dziejach kontynentu. Lekką ręką chce przekazać na ratowanie bankrutów 20 mld euro, czyli 30% całkowitych rezerw walutowych znajdujących się w NBP. Dawniej, żeby obrobić polski skarbiec, należało wygrać krwawą wojnę i wyrąbać sobie dostęp. Teraz premier otwiera skarbiec otworem i z jego przemiłym uśmiechem zachęca: „Bierzcie!”. W imię europejskiej solidarności. Bo jesteśmy krezusami i nam te 20 mld nie zrobi wielkiej różnicy.

Tymczasem innych jeleni chcących tyle płacić brakuje. Brytyjczycy- wiadomo. Kto jak kto, ale oni o swoje interesy narodowe dbać potrafią. Porządnie ubawiły mnie tezy stawiane przez polityków i komentatorów, że premier Cameron swoim wetem zmarginalizuje Wielką Brytanię gospodarczo i politycznie. Teza ta jest tak samo śmieszna, jak i bezsensowna. Któż bowiem dałby radę zmarginalizować czwartą gospodarkę świata? Kto jest w stanie ruszyć londyńskie City, największą giełdę w Europie? Myślę, że w przypadku jakieś większej awantury to kontynent może przegrać walkę z Brytyjczykami, wystarczy parę nerwowych ruchów na City i pociągnie to za sobą duże spadki na innych giełdach. Wczoraj rząd Bułgarii zapowiedział, że oni również nie zamierzają nic płacić na wspieranie państw strefy euro, bo ich po prostu nie stać- cóż, nie wszyscy mają takiego premiera- cudotwórcę jak Polska, klękajcie narody po prostu!

Niezwykle ciekawym zagadnieniem jest forsowana przez Niemcy kwestia nadmiernych deficytów państw UE. Ktoś może powiedzieć, że to bardzo dobry pomysł, bo zmusi polityków do oszczędności. Oczywiście, narodowcy używają argumentu o utracie suwerenności, który jest w tym wypadku słuszny, gdyż niepodległe państwo może robić, co chce i zadłużać się według uznania, dopóki dostaje kredyty. Na kogo się wyborcy zdecydują, takie manko później będą spłacać.

Jak wygląda kwestia deficytu z punktu widzenia makroekonomii? Dla ekonomicznych laików może to być lekkim szokiem, ale są sytuacje, gdy deficyt ma swoje ekonomiczne wytłumaczenie i może być dźwignią w rozwoju państwa. Jeżeli państwo jest na ścieżce szybkiego wzrostu, wówczas inwestycje w infrastrukturę, edukację, kapitał ludzki czy nawet sferę socjalną są wskazane. Mądrze wydane pieniądze na pewno zaprocentują w przyszłości. Tylko oczywiście deficyt musi pociągać za sobą inwestycje, nie przejadanie przez nadmiernie rozrośniętą biurokrację i urzędy dla urzędników, jak to ma miejsce w Polsce…

Dlaczego deficyt jest opłacalny w takiej sytuacji? Przy dynamicznym wzroście gospodarczym, przewyższającym stopy procentowe, dług nie przyrasta i można go ustabilizować bez problemu na wybranym poziomie. Właśnie w taki sposób w latach 60 i 70 do obecnej potęgi gospodarczej wybili się Niemcy, Francuzi, Włosi czy Holendrzy.

Jednakże lata 80 to koniec pięknego, politycznego snu o życiu na kredyt. Po dojściu do swojego stanu ustalonego wzrost gospodarczy wygasa, w bogatej Europie Zachodniej wynosi około 2% rocznie i jest oparty wyłącznie na postępie technologicznym, czyli w uproszczeniu, jak i ile państwo inwestuje w wynalazczość. Jednocześnie, lata 80 i szoki naftowe, to uwolnienie rynków finansowych i gwałtowny wzrost stóp procentowych, które przewyższają wzrost PKB.

I w tym momencie politycy powinni powiedzieć „Dość!” i zrównoważyć budżety, gdyż równowaga długu publicznego zaczyna być niestabilna i nawet niewielki deficyt powoduje wpadnięcie w spiralę długu, którą zatrzymają tylko naprawdę drastyczne cięcia budżetowe albo inflacja, która jednak w długim okresie jest bardzo szkodliwa dla gospodarki.

Mam nadzieję, że powyższy opis pomógł zrozumieć postawioną tezę, że procedura ograniczenia deficytu jest korzystna dla bogatych, aczkolwiek już bez perspektyw na szybki wzrost gospodarczy państw Europy Zachodniej, a zdusi rozwój nowych państw członkowskich. Państwa dynamicznie rozwijające się będą w stanie zapłacić więcej za gotówkę. Rynki finansowe będą lokowały aktywa w wyżej oprocentowane obligacje państw rozwijających się, gdyż wzrost i inwestycje dają gwarancję wypłacalności. Państwa rozwinięte nie będą miały wyboru, będą również musiały podnieść oprocentowanie swoich obligacji, co będzie dla nich zabójcze i wprowadzi na ścieżkę rosnącego zadłużenia. I to jest główny powód podnoszenia larum przez Niemcy i Francję o deficyty. Nie troska o porządek w innych państwach, ale chęć zabezpieczenia stóp procentowych na relatywnie niskim i przede wszystkim stabilnym poziomie.

Między bajki można włożyć opowieści o unii walutowej całkowicie niezależnych państw narodowych. Politycy tworzący euro albo byli idiotami nie mającymi żadnego pojęcia o ekonomii, albo perfidnie kłamali, że euro jest projektem gospodarczym, a nie politycznym. Wielu ekonomistów, na czele z laureatem Nobla Miltonem Friedmanem, przewidywało fiasko tego projektu. Friedman postawił tezę, że strefa euro przetrwa 10 lat. Porównując ją do USA, zwrócił uwagę na:

1. Europejczycy nie są zdolni do takich migracji w poszukiwaniu pracy jak Amerykanie.
2. Jeden bank centralny nie obsłuży kilkunastu państw członkowskich, zawsze będą równi i równiejsi, pod których będzie się prowadziło politykę.
3. USA posiadają rząd federalny, który w przypadku kryzysu w poszczególnych stanach posiada odpowiednie środki do interwencji, czego obecnie nie ma w Europie.

Widzimy, że euro w obecnym kształcie nie ma szans przetrwać. Są tylko 2 wyjścia: albo powrót do narodowych walut poprzedzony recesją, albo unifikacja państw unii, czyli jednakowe podatki i jeden rząd, który będzie w stanie gasić pożary. Ale wtedy państwa narodowe odejdą do lamusa.

Chyba każdy głupi domyśli się, kto będzie wiódł prym w tym nowym tworze. Raczej nie Donald z Radkiem, oni tylko będą wykonywali rozkazy napływające z Berlina…

Adr_Nitka
16.12.2011

Zrodlo: NIEPOPRAWNI.PL, Adar_Nitka – blog, 16 grudnia 2011

POLISH CLUB ONLINE, 2011.12.16

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek