Magda Figurska: Brzydki szczegół


86491742Mi­mo że my­śmy już pa­rę ra­zy za­wie­dli za­ufa­nie kla­sy ro­bot­ni­czej, kla­sa ro­bot­ni­cza mu­si nam uwie­rzyć choć­by dla­te­go, że nie ma dla niej in­ne­go wyj­ścia. Ci, jak na przy­kład wy­bit­ni ak­to­rzy i fil­mow­cy, któ­rzy już zdą­ży­li zło­żyć piel­grzym­kę no­we­mu me­sja­szo­wi pol­skiej kla­sy ro­bot­ni­czej z Gdań­ska, na­wet oni po ja­kimś cza­sie zro­zu­mie­ją, że to jest pu­sta dro­ga i że to jest bar­dzo brzyd­ki szcze­gół w ich bio­gra­fii”.

To nie jest tekst o Je­rzym Pu­tra­men­cie, któ­ry wy­po­wie­dział te sło­wa w dys­ku­sji na VI Ple­num KC PZPR w 1980 ro­ku. To tekst o lu­dziach, ob­da­rzo­nych, czy ra­czej po­ka­ra­nych przez los dwo­ma ży­cio­ry­sa­mi: ofi­cjal­nym i ta­kim, któ­ry skry­wa­ny tyl­ko w za­ka­mar­kach su­mie­nia, mógł­by ni­g­dy nie uj­rzeć świa­tła dzien­ne­go. Mógł­by. Sta­ło się jed­nak ina­czej za spra­wą hi­sto­rycz­nych ba­dań, od­kry­tych do­ku­men­tów, czy wresz­cie zwy­kłe­go przy­pad­ku.

Wszyst­ko ich łą­czy i wszyst­ko dzie­li. Uro­dze­nie, wy­kształ­ce­nie, miej­sce na ba­ry­ka­dzie, idee, ich dro­ga ży­cio­wa, po­nie­sio­na ofia­ra. Oce­na hi­sto­rii, choć waż­na, ustę­pu­je miej­sca oce­nie zwy­kłych lu­dzi, ro­dzi­ny, przy­ja­ciół, wresz­cie wszyst­kich Po­la­ków, bo to lu­dzie zna­ni, pu­blicz­ni, któ­rym na gło­wę za­ło­żo­no nimb, za­nim pa­dło to ostat­nie waż­ne sło­wo praw­dy lub, gdy nie­ubła­ga­na nić ży­cia zo­sta­ła na­gle prze­cię­ta, za­my­ka­jąc sło­wa wy­ja­śnie­nia i obro­ny. Wła­ści­wie J. Pu­tra­ment, ko­mu­ni­stycz­ny „pi­sarz-ko­mi­sarz”, jak okre­ślił go M. He­mar czy Mi­ło­szow­ski Gam­ma ze „Znie­wo­lo­ne­go umy­słu” do tej de­fi­ni­cji nie przy­sta­je, choć w fil­mie „Er­ra­ta do bio­gra­fii” przed­sta­wio­no do­ku­men­ty, z któ­rych wy­ni­ka, że mógł współ­pra­co­wać za­rów­no z pol­ską taj­ną po­li­cją przed 1939 r., jak so­wiec­kim NKWD, Służ­bą Bez­pie­czeń­stwa, a na­wet zo­stał od­no­to­wa­ny w ak­tach Sta­si. Do koń­ca ży­cia jed­nak po­zo­stał wier­ny idei ko­mu­ni­zmu. Od­kry­wa­my tyl­ko, jak głę­bo­ko.

Z tej ra­cji tekst nie mo­że też do­ty­czyć Woj­cie­cha Ja­ru­zel­skie­go, któ­ry dziś, na ło­żu śmier­ci, jak po­da­je żo­na, ko­lej­ny raz prze­pra­sza Po­la­ków za nie­do­god­no­ści sta­nu wo­jen­ne­go, ale do­da­je za­raz, że był „oca­le­niem przed wielowymiarową katastrofą” i dziś jego decyzja byłaby taka sama.

Cho­dzi więc o ten brzyd­ki szcze­gół”, któ­rym Pu­tra­ment nie­słusz­nie ob­da­rzył ro­bot­ni­ków, a któ­ry pa­su­je do nie­któ­rych ich przy­wód­ców; de­fekt mo­ral­no­ści, z pew­no­ścią na­by­ty, wy­uczo­ny, wy­tre­no­wa­ny w kon­kret­nym ce­lu. Tym bar­dziej obrzy­dli­wy, na­gan­ny, za­słu­gu­ją­cy na po­tę­pie­nie. Ry­sa na szkle, któ­re ni­g­dy nie sta­nie się już krysz­ta­łem.

Przy­pusz­cze­nia, do­wo­dy, oso­bi­ste wy­zna­nia. Za­ska­ku­ją­ce? Jak praw­da o Bro­ni­sła­wie Ge­rem­ku, któ­ra zna­na by­ła wcze­śniej, za­nim pa­dła w pro­gra­mie „Bli­żej” J. Po­spie­szal­skie­go, po­twier­dzo­na w ak­tach Sta­si.

Szy­fro­gram am­ba­sa­do­ra NRD w War­sza­wie do kie­row­nic­twa NRD z 2 grud­nia 1981 ro­ku:

Tow. Cio­sek, mi­ni­ster ds. współ­pra­cy ze związ­ka­mi za­wo­do­wy­mi, oświad­czył w roz­mo­wie z 1 grud­nia [1981 ro­ku]:

„Nie wie­rzy­łem wła­snym uszom. Ge­re­mek oświad­czył, że dal­sza po­ko­jo­wa ko­eg­zy­sten­cja po­mię­dzy „So­li­dar­no­ścią” w obec­nej for­mie a so­cja­li­zmem re­al­nym już nie­moż­li­wa. Kon­fron­ta­cja si­ło­wa nie­uchron­na. Wy­bo­ry do rad na­ro­do­wych mu­szą zo­stać prze­su­nię­te. Apa­rat „So­li­dar­no­ści” mu­si zo­stać zli­kwi­do­wa­ny przez pań­stwo­we or­ga­ny wła­dzy. Po si­ło­wej kon­fron­ta­cji „So­li­dar­ność” mo­gła­by na no­wo po­wstać, ale ja­ko rze­czy­wi­sty zwią­zek za­wo­do­wy bez Mat­ki Bo­skiej w kla­pie, bez pro­gra­mu gdań­skie­go, bez po­li­tycz­ne­go ob­li­cza i bez am­bi­cji się­gnię­cia po wła­dzę. Być mo­że – kon­ty­nu­ował Ge­re­mek – tak umiar­ko­wa­ne si­ły jak Wa­łę­sa mo­gły­by zo­stać za­cho­wa­ne. Po kon­fron­ta­cji no­wa wła­dza pań­stwo­wa mo­gła­by w in­nej sy­tu­acji po­li­tycz­nej kon­ty­nu­ować pew­ne pro­ce­sy de­mo­kra­ty­za­cyj­ne”.

Nie­któ­re wy­ro­ki są już tyl­ko w rę­kach Bo­skich.

21 XI 1980 r., te­le­gram ad­re­so­wa­ny do Le­cha Wa­łę­sy:

„Mię­dzy­na­ro­do­wa Li­ga Praw Czło­wie­ka, nie zwią­za­na z rzą­da­mi or­ga­ni­za­cja afi­lio­wa­na przy ONZ i po­sia­da­ją­ca przed­sta­wi­cie­li afi­lio­wa­nych w 28 kra­jach uchwa­li­ła, że na­gro­da Praw czło­wie­ka za rok 1980 zo­sta­nie przy­zna­na pol­skie­mu ru­cho­wi związ­ko­we­mu za je­go peł­ne od­wa­gi sta­no­wi­sko wo­bec praw ro­bot­ni­czych. Po­przed­ni­mi lau­re­ata­mi na­gro­dy by­li mię­dzy in­ny­mi An­drzej Sa­cha­row, Ma­rio Sca­res, Mi­haj­lo Mi­haj­low. Pu­blicz­ne ogło­sze­nie przy­zna­nia na­gro­dy na­stą­pi 9 grud­nia w No­wym Jor­ku. Do­uglas Fra­ser, prze­wod­ni­czą­cy mię­dzy­na­ro­do­we­go związ­ku UAW, (Uni­ted Au­to Wor­kers- przyp. aut.) zło­ży hołd pol­skim ro­bot­ni­kom. Bę­dzie­my za­chwy­ce­ni, je­śli Pan lub przed­sta­wi­ciel Związ­ku bę­dzie obec­ny przy wrę­cza­niu na­gro­dy. W prze­ciw­nym ra­zie na­gro­da zo­sta­nie prze­sła­na, a przy­ję­cie na Wa­szą cześć wy­da­my wte­dy, gdy Pan lub przed­sta­wi­ciel Związ­ku bę­dzie w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Pod­pi­sa­no: Har­ris Wof­ford, Prze­wod­ni­czą­cy”.

„Szef Urzę­du Ochro­ny Pań­stwa, An­drzej Kap­kow­ski, War­sza­wa 1996 – 09-24, Z-1322/I/96, Pan Lech Wa­łę­sa, Gdańsk, ul. Po­lan­ki 54. Pa­nie Pre­zy­den­cie, w związ­ku z pro­wa­dzo­ny­mi w Urzę­dzie Ochro­ny Pań­stwa pra­ca­mi in­wen­ta­ry­za­cyj­ny­mi i po­rząd­ko­wa­niem za­so­bu ar­chi­wal­ne­go zwra­cam się do Pa­na Pre­zy­den­ta z proś­bą o zwrot do­ku­men­tów – je­śli jest Pan w ich po­sia­da­niu – któ­re zo­sta­ły wy­two­rzo­ne przez b. Służ­bę Bez­pie­czeń­stwa do­ty­czą­ce pań­skiej dzia­łal­no­ści w okre­sie 1970-1989 Jak wy­ni­ka z do­tych­cza­so­wych usta­leń upraw­nio­ne jest przy­pusz­cze­nie, iż część tej do­ku­men­ta­cji, któ­ra by­ła udo­stęp­nia­na Pa­nu w la­tach 1992-1994 przez mi­ni­stra p. A. Mil­cza­now­skie­go i sze­fów UOP, p. J. Ko­niecz­ne­go i p. G. Czem­piń­skie­go mo­że znaj­do­wać się w Pań­skim ar­chi­wum pry­wat­nym. Dla­te­go też pro­szę Pa­na Pre­zy­den­ta o spo­wo­do­wa­nie prze­glą­du Pań­skiej do­ku­men­ta­cji i je­śli to moż­li­we o pil­ną od­po­wiedź. Z po­wa­ża­niem, pod­pi­sa­no A. Kap­kow­ski”.

Na py­ta­nie Mo­ni­ki Olej­nik w pro­gra­mie „Krop­ka nad i” o związ­ki z SB w 1970 r. Lech Wa­łę­sa od­po­wie­dział twier­dzą­co. – Pod­pi­sa­łem zo­bo­wią­za­nie do współ­pra­cy ze Służ­bą Bez­pie­czeń­stwa nie z my­ślą, że kie­dy­kol­wiek przej­dę na tam­tą stro­nę, że zdra­dzę. Wszy­scy pod­pi­sy­wa­li i ja pod­pi­sa­łem – mó­wił. Nie od­po­wie­dział na py­ta­nie, czy brał pie­nią­dze i do­no­sił na ko­le­gów. – Pod­ją­łem ta­ką de­cy­zję, że wię­cej zro­bię, wię­cej uchro­nię, tak wła­śnie po­stę­pu­jąc. Gdy­bym miał po­wtó­rzyć mo­je ży­cie, po­wtó­rzył­bym tak jak ro­bi­łem to, ze wszyst­ki­mi, na­wet z ty­mi kon­tak­ta­mi z bez­pie­ką i tak da­lej, dla­te­go że tyl­ko tak moż­na by­ło ich ograć – mó­wił Wa­łę­sa.

„Co tam hań­ba, gdy ta­la­ry ma­ją lep­szy kurs od wia­ry! Wy­mie­ni­my na wa­lu­ty Ho­nor i po­ku­tę” – śpie­wał Ja­cek Kacz­mar­ski.

Frag­ment ko­mu­ni­ka­tu NZSP AMG z 25 XI 1980 r.

1. Każ­dy czło­wiek ma pra­wo do po­sia­da­nia wła­snych po­glą­dów.

2. Każ­dy czło­wiek ma pra­wo do swo­bod­ne­go wy­ra­ża­nia opi­nii: pra­wo to obej­mu­je swo­bo­dę po­szu­ki­wa­nia, otrzy­my­wa­nia i roz­po­wszech­nia­nia wszel­kich in­for­ma­cji i po­glą­dów, bez wzglę­du na gra­ni­ce pań­stwo­we, ust­nie pi­smem lub dru­kiem w po­sta­ci dzie­ła sztu­ki bądź w ja­ki­kol­wiek in­ny spo­sób we­dług wła­sne­go uzna­nia. /art. 19 Mię­dzy­na­ro­do­wy Pakt Praw Oby­wa­tel­skich i Po­li­tycz­nych/.

Od dnia 23 X 1980 r. prze­by­wa w wię­zie­niu Le­szek Mo­czul­ski – przy­wód­ca KPN. W ostat­nich dniach zmie­nio­no za­rzut w sto­sun­ku do nie­go. Gro­zi mu ka­ra od 10 lat po­zba­wie­nia wol­no­ści do ka­ry śmier­ci z art. 126 k.k. (usi­ło­wa­nie oba­le­nia ustro­ju si­łą).

Ta­de­usz Stań­ski – ab­sol­went ATK, czło­nek KPN, aresz­to­wa­ny 13 XI 1980 r. za or­ga­ni­zo­wa­nie ma­ni­fe­sta­cji 11 li­sto­pa­da w War­sza­wie.

Woj­ciech Ziem­biń­ski, czło­nek za­ło­ży­ciel KOR –u., je­den z za­ło­ży­cie­li ROP­CiO. Aresz­to­wa­ny po ma­ni­fe­sta­cji 11 li­sto­pa­da. Otrzy­mał sank­cję pro­ku­ra­tor­ską na pod­sta­wie art. 270, 273, 276 k.k.

Zyg­munt Go­ław­ski – czło­nek KPN z Sie­dlec. Aresz­to­wa­ny 11 XI 1980 r. za udział w ma­ni­fe­sta­cji.

Po­wyż­sze in­cy­den­ty są skraj­nym po­gwał­ce­niem pod­pi­sa­nych przez PRL Mię­dzy­na­ro­do­wych Pak­tów Praw Czło­wie­ka i 4 punk­tu Po­ro­zu­mie­nia Gdań­skie­go. Żą­da­my umo­rze­nia śledz­twa ww. osób i nie­zwłocz­ne­go pod­ję­cia kro­ków w ce­lu usu­nię­cia sprzecz­no­ści po­mię­dzy nor­ma­mi pra­wa kra­jo­we­go i ra­ty­fi­ko­wa­ny­mi przez PRL kon­wen­cja­mi mię­dzy­na­ro­do­wy­mi”.

Ostat­ni raz wi­dzia­łam T. Stań­skie­go w 2008 ro­ku. Przy­szedł do mnie z no­wym, jak mó­wił, apo­li­tycz­nym pro­jek­tem – For­ma­cją Nie­pod­le­gło­ścio­wą, któ­ra w za­ło­że­niach mia­ła upa­mięt­nić wal­kę o nie­pod­le­głość. Wie­dzia­łam, że nie po­mo­gę. On nie wie­dział, że ja wiem. Ta­kich rze­czy się nie prze­ba­cza. Nie ro­bi się in­te­re­sów z kur­san­ta­mi GRU. On za­pew­ne o tym wie­dział, dla­te­go cier­piał. I bar­dzo się zmie­nił. Ner­wo­we drże­nie rąk, spusz­czo­ny wzrok, re­duk­cja do mi­ni­mum słów. Tyl­ko te nie­zbęd­ne, by się nie otwo­rzyć, przy­znać, bła­gać uspra­wie­dli­wie­nia. To by­ło póź­niej. Bied­ny, sa­mot­ny czło­wiek, któ­ry dla in­te­re­su po­świę­ca swój ho­nor, tra­ci i ho­nor, i in­te­res. Ban­krut ży­cio­wy i mo­ral­ny. Brzyd­ki szcze­gół, któ­re­go nie usu­ną ga­bi­ne­ty ko­sme­tycz­ne ani naj­lep­sze wy­wa­bia­cze plam. On bę­dzie tkwił do śmier­ci, jak drza­zga.

Magda Figurska

Źródło: Warszawska Gazeta, Magda Figurska, 22 grudnia 2011

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2011.12.27

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek