Prof. Ryszard Bender: Niezłomny strażnik pamięci


zdjecie-lotnicze-KL-Warschau-4-11-1944Świętej pamięci sędzia Maria Trzcińska utrwalała pamięć o niemieckim obozie zagłady KL Warschau.

O tej sędziwej, wspaniałej niewieście, zmarłej przed świętami Bożego Narodzenia, która uświadomiła Polakom fakt istnienia w Warszawie w czasie II wojny światowej Konzentrationslager Warschau – niemieckiego obozu zagłady, nie znajdziemy wzmianki biograficznej w żadnej polskiej encyklopedii, nawet w internecie, w Wikipedii. Piszący te słowa poznał śp. Marię Trzcińską późno, przed niespełna dziesięciu laty. Obszerną, pogłębioną wiedzę o KL Warschau otrzymałem dzięki jej publikacjom. Wcześniej wiedziałem jedynie, że w Warszawie Niemcy utworzyli jakiś obóz dla Polaków. Była to wiedza cząstkowa, uzyskana późno i przypadkowo. W 1967 r. publikowałem w miesięczniku "Więź" recenzję książki Władysława Bartoszewskiego i Zofii Lewinówny pt. "Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939–1945" (Kraków 1966). Z książki dowiedziałem się, że Reginę Fern, żonę znanego polskiego pisarza emigracyjnego Mariana Pankowskiego, uratowali przed holokaustem teściowie mojej ciotecznej siostry. Odwiedziłem ich w Belgii w 1969 roku. Wojnę przeżyli w różnych niemieckich obozach, ale ominął ich, jak mi powiedzieli, Vernichtungslager, morderczy, jak mówili, niemiecki obóz zagłady o nazwie KL Warschau. Informacja dla mnie, historyka już po doktoracie, była zaskakująca. Pełen niewiary zapytałem o ten obóz dr. Alaina Dantoinga z Instytutu Historii II Wojny Światowej w Brukseli. Potwierdził istnienie w stolicy Polski w czasie wojny obozu KL Warschau.

W następnych latach bezskutecznie szukałem w Polsce pełniejszych informacji o KL Warschau. Kiedy w roku akademickim 1973/1974 przybył do mojej I Katedry Historii Nowożytnej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, jako starszy wykładowca, redaktor Władysław Bartoszewski, pytany przeze mnie o KL Warschau, odpowiadał, że to sprawa niezwykle złożona. To samo po kilku latach stwierdził zatrudniony na KUL w 1984 r. dr Tomasz Strzembosz, którego współhabilitowałem. Od obu nie usłyszałem ani słowa o sędzi Marii Trzcińskiej.

Pochłonął 200 tys. Polaków

Świętej pamięci Maria Trzcińska, urodzona 22 marca 1931 roku, ponad 30 lat pracowała w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Badania i publikacje poświęciła historii KL Warschau, syntezę tych poszukiwań zawiera jej książka "KL Warschau. Obóz zagłady dla Polaków" (Radom 2007). Dotarła m.in. do mapy sygnowanej przez Rudolfa Hoessa, "na której wykazuje on KL Warschau jako obóz zagłady w Warszawie, taki sam jak Treblinka i Majdanek – Vernichtungslager". Odnalazła KL Warschau na alianckich i niemieckich listach obozów koncentracyjnych. Wykazała, że KL Warschau był wielokrotnie wymieniany w czasie I i IV procesu norymberskiego. Przypomniała, że Niemcy w 1995 r., w pięćdziesiątą rocznicę zakończenia II wojny światowej, wydali znaczek pocztowy z zarysem KL Warschau oraz mapą 23 niemieckich obozów koncentracyjnych, określonych jako Hauptlager, czyli obozy główne w III Rzeszy. Wśród nich, obok m.in. Auschwitz, figuruje KL Warschau.

Sędzia Maria Trzcińska początkowo prowadziła śledztwa w sprawie egzekucji ulicznych dokonywanych przez Niemców w Warszawie. Naprowadziło ją to na ślad KL Warschau. W badaniu dziejów i struktury obozu Marię Trzcińską interesowało również, ilu więźniów straciło w nim życie, zwłaszcza w krematoriach. Spisy nie istniały. W swoich obliczeniach wychodziła od danych, które podał w czasie powojennego procesu sądowego dowódca SS i policji w Warszawie Otto Paul Geibl. Stwierdził on, że w KL Warschau tracono około 400 więźniów na dobę, prawie wyłącznie Polaków, gdyż Żydów po likwidacji getta było w Warszawie niewielu. Sędzia Maria Trzcińska przyjęła, że w ciągu dwóch lat ludobójczego działania obozu w KL Warschau Niemcy wymordowali przynajmniej 200 tys. Polaków, głównie mieszkańców Warszawy. Te obliczenia wzbudziły najwięcej kontrowersji wśród osób polemizujących z panią sędzią. Podnoszono kwestię, że krematoria obozowe nie zawsze musiały funkcjonować całą dobę, chociażby ze względów technicznych. Obliczenia Marii Trzcińskiej były i są podważane, niekiedy skrajnie obniżane do 20 tys. zamordowanych w KL Warschau. Musiało jednak zginąć w tym obozie wiele tysięcy więźniów, skoro na niemieckich mapach obozów koncentracyjnych KL Warschau jest stale wymieniany jako Hauptlager wśród 23 głównych niemieckich obozów śmierci. To jest istotne.

Zlekceważona uchwała

Wszczęte w 1973 r. śledztwo w sprawie ludobójstwa w KL Warschau przerwano w 1976 roku. Za główny powód wstrzymania prac śp. Maria Trzcińska uznawała obawę władz komunistycznych o wiązanie przeszłości KL Warschau z okresem powojennym. Po tzw. wyzwoleniu KL Warschau został zamieniony przez sowieckie NKWD wraz z UB na obóz eksterminacji Polaków. Śledztwo w sprawie KL Warschau wznowiono dopiero w 1982 roku. Prowadzono je początkowo wyrywkowo, bez znaczącego udziału sędzi Trzcińskiej.

Z jej badań dowiadujemy się, jak wielkie znaczenie przypisywali Niemcy sprawnemu funkcjonowaniu KL Warschau, czynnemu od października 1942 do sierpnia 1944 roku. Jako obóz zagłady – Vernichtungslager – miał on radykalnie zmniejszyć liczebność mieszkańców Warszawy. Stolica Polski już wcześniej, według tzw. planu Pabsta, miała zostać zamieniona w "nowe niemieckie miasto Warschau" o obszarze zredukowanym do 15 km2 powierzchni, z adekwatnie do niej zmniejszoną liczbą ludności.

Tę rolę niemieckiego obozu koncentracyjnego w Warszawie zaczęto pełniej dostrzegać po zrywie wolnościowym "Solidarności". Wznowiono przerwane badania przy ogromnym zaangażowaniu sędzi Trzcińskiej. Ujawniono fakty dotyczące ludobójczej działalności KL Warschau. Ich eksponowanie to zasługa przede wszystkim jej badań i publikacji. Umożliwiły one Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej podjęcie 27 lipca 2001 roku jednogłośnie uchwały w sprawie upamiętnienia ofiar Konzentrationslager Warschau. Sejm wezwał do wzniesienia pomnika ofiarom tego obozu zagłady. Współbrzmiącą uchwałę, wskazującą miejsce wzniesienia pomnika, podjęła Rada Miasta Stołecznego Warszawy 11 marca 2004 roku. Stwierdzono w niej: "Wyraża się zgodę, by pomnik Pamięci Ofiar Pomordowanych w KL Warschau stanął, zgodnie z wolą Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Obozu KL Warschau, na Skwerze im. Alojzego Pawełka, w dzielnicy Wola m.st. Warszawy. Wykonanie uchwały powierza się prezydentowi m.st. Warszawy".

Niestety, obie uchwały nie zostały zrealizowane. Decydenci nie chcą przyjąć do wiadomości ustaleń badawczych pani sędzi dotyczących funkcjonowania KL Warschau i liczby ofiar. Część historyków prywatnie przyznaje rację śp. Marii Trzcińskiej. Publicznie zaś milczy, przejawiając tym samym znaną w skutkach poprawność polityczną.

Kamienie wołają

Badania sędzi Trzcińskiej są przypominane głównie przez: "Nasz Dziennik", Radio Maryja i Telewizję Trwam – prawie co roku była zapraszana wraz z innymi osobami do Torunia, aby zaprezentować sprawę KL Warschau. Na ten temat milczą bądź go pomniejszają telewizje prywatne i publiczna. Spośród środowisk uniwersyteckich wyłącznie Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego wspierał dociekania badawcze sędzi Trzcińskiej i bliskich jej środowisk. Rektor UKSW w Warszawie ks. prof. dr hab. Ryszard Rumianek oraz prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr hab. Janusz Kurtyka, zanim obaj zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem, patronowali 15 maja 2009 r. konferencji naukowej na tym uniwersytecie "KL Warschau – historia zapomnianego obozu". Sesjom przewodniczyli profesorowie UKSW: ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski, prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki, dr hab. Jan Żaryn, z KUL niżej podpisany. Konferencja zgromadziła rekordową liczbę słuchaczy, blisko 300 osób. W odbiorze czynników rządowych i władz Warszawy konferencja przeszła niemal bez echa. Przypomniana w czasie obrad sprawa pomnika pozostała w zawieszeniu, a nawet zaistniał regres. Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy sprzyjał lokalizacji pomnika na skwerze Alojzego Pawełka przy ul. Prądzyńskiego, zgodnie z uchwałą rady miasta. Projekt pomnika przewiduje 5 kolumn odpowiadających 5 lagrom KL Warschau, z napisem na najwyższej kolumnie zwieńczonej krzyżem: "Bóg – Pamięć – Ojczyzna". Kamień węgielny pod pomnik przekazał Ojciec Święty Jan Paweł II. Sędzia Maria Trzcińska do końca życia bolała, że pomnik według wspomnianego projektu nie stanie w miejscu uchwalonym przez władze miejskie w roku 2004. Według niej, obecna prezydent Warszawy zgadza się na postawienie pomnika wyłącznie na obszarze dawnego getta – bez krzyża. Sędzia Trzcińska informowała wiele osób, że zwróci się do polskich Żydów z prośbą, żeby nie akceptowali usytuowania pomnika ofiar KL Warschau w proponowanym przez prezydent Warszawy miejscu.

Jak dotąd przy skwerze Pawełka na usypanym z kamieni przyniesionych przez pielgrzymów kopcu widnieje krzyż. Jak długo będzie tam zachowany? – pytała przed śmiercią Maria Trzcińska. A kiedy kopiec z krzyżem zastąpi pomnik – kolumnada z krzyżem? Po mojej śmierci – odpowiadała ze smutkiem. Już najwyższy czas, by ten pomnik stanął. Za paradoks śp. sędzia Trzcińska uważała, że uchwała Sejmu RP z 27 lipca 2001 r. nie została zrealizowana. Czyja to wina? – pytała retorycznie.

Świętej pamięci sędzia Maria Trzcińska miała jeszcze jedno marzenie. Pragnęła, aby wiedza o wymordowaniu przez Niemców tysięcy Polaków w KL Warschau znalazła się w szkolnych podręcznikach. O spełnienie jej pragnień prośmy Boga.

Prof. Ryszard Bender
historyk

Autor jest emerytowanym profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, przewodniczącym Krajowego Sekretariatu SOS dla Radia Maryja. Był posłem i senatorem RP kilku kadencji.

Zrodlo: NASZ DZIENNIK, 2 stycznia 2012, Nr 1 (4236)

Przeczytaj rowniez:

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2012.01.01

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek