Ambroży Mejer: Film 3D – Bitwa warszawska – wobec treści w faktach


bitwa-warszawska-1020-film-hoffman-plakatMoi Drodzy, w czasie  rozmów świątecznych BN, jakie się prowadzi przy stole poruszona została w moim otoczeniu kwestia efektów nowych technik filmowych na tle filmu J. Hoffmana „Bitwa Warszawska”, tzw. 3D.

Mało zostało wspomniane o treści filmu, a jedynie o walorach technicznych i jaki to już typ sprzętu odbiorników TV spełnia te efekty. Wyraźnie w tym filmie Hoffmana przerasta forma nad treścią tak jakby głównym jego celem była prezentacja nowych efektów filmowych pokazywania obrazów. Treść filmu na tle historycznych faktów jest praktycznie żadna, bo nawet bohaterstwo młodych żołnierzy jest pominięte, a jedynie tumult scen batalistycznych. Głównym celem filmu było ideologiczne podtrzymanie legendy na tle wojny 1920 r. i podniesienie (potwierdzenie) w randze mitu kultu postaci J. Piłsudskiego. Tymczasem poza nagłośnionymi walorami technicznymi, co w edukacji nie ma znaczenia, recenzje treści filmu w jego odbiorze nie mogą być inne jak wyłącznie negatywne. Pozostaje w nim na piedestale jedynie mit arcymistrza od reżyserii filmu i postać Piłsudskiego.

Ale co mówią opinie o filmie w różnych napotykanych zewsząd publikacjach, a więc m.in., o to one:

Zabrakło dramaturgii chwili, napięcia w kręgach kierowniczych, zdecydowanej woli mas narodu polskiego, by stanąć do walki. Zamiast tego są pokazane frywolne zachowania towarzystwa kawiarnianego. /…/ Zabrakło ukazania morderczego zmęczenia strony polskiej, hartu ducha, zapału ochotników, ponadpartyjnej zgody narodowej, ogólnopolskiego wsparcia modlitewnego. /…/ Pogardliwie potraktowano premiera Grabskiego po jego powrocie z konferencji w Spa. Praktycznie nieobecny był główny strateg, autor planu bitwy i jej głównodowodzący, gen. Tadeusz Jordan-Rozwadowski. Nieobecna była francuska misja wojskowa.

/…/ Jak można pokazywać, że zwycięstwo dała nam szarża ułańska pod jego wodzą na tyły nieprzyjacielskie? Czy autorzy filmu naprawdę nie znają historii? Czy nie wiedzą (choćby z książki samego Piłsudskiego „Rok 1920”), że wyruszył on spod Puław dopiero 16.VIII wieczorem? Przełom, odparcie wroga spod Warszawy, zwycięstwo, cud nad Wisłą to 15.VIII, dzień Wniebowzięcia NMP. W tym dniu o godz. 18 Piłsudski trzymał do Chrztu św. pewne dziecko w Puławach. /…/ By nie ranić kultu Marszałka, można było to wszystko pominąć, ale utrwalanie legendy, pokazywanie go jako bohatera, sugerowanie, że manewr znad Wieprza zadecydował o zwycięstwie, jest zakłamywaniem historii. Dosyć już mieliśmy historiografii filmowej w wydaniu PRL. /…/”

Reżyser co prawda pochodzi z tego typu okresu głębokiego PRL i nawyk do podobnego stylu manipulacji, która obecnie teraz bije i uderza aż w oczy. Wyraźnie zaważyła tu polityczna doktryna. Stwierdzić można już, że„Szkoda wysiłku tylu ludzi zaangażowanych w realizację tego filmu. Kult Piłsudskiego od lat wylewa się zewsząd, a Hoffman uznał, że jego misją jest „obrona Marszałka przed oszczercami”. No i zamiast dobrego filmu mamy agitkę w formacje 3 D.”

Więcej zachęcam do przeczytania:

Serdecznie pozdrawiam – Ambroży Mejer

P.S. Zachowały się w mojej Rodzinie zapiski wspomnień z roku 1920 mojego Wujka Henryka (brata mojej matki), który jako uczeń 17-letni chłopak w gimnazjum w Koninie, w dolinie nad rzeką Wartą szkoląc się do boju na ochotnika do tej wojny opisał po latach, będąc już na emeryturze swoje przeżycia, dziś tzw. uderzenie Piłsudskiego „z nad Wieprza” samemu tam uczestnicząc.

Wspominał tam też o Piłsudskim, którego widział na koniu przed frontem uformowanego wojska odbierającego meldunki. W tym opisie bez komentarzy nie było wspomniane o żadnych bitwach, po prostu ich nie było, lecz o ciągłym marszu, gonieniu i szukanie wroga, bolszewika. Był on, tylko nieustannie uciekał. Bolszewicy w trakcie uderzenia formacji Piłsudskiego w której uczestniczył mój Wuj byli w tym czasie w całkowitej już rozsypce i byli w stanie nie powstrzymanej ucieczki spod klęski załamania się całej armii w której potwierdzeniem była bitwa warszawska. Należy podkreślić całej armii, nie tylko formacji spod bitwy warszawskiej. Uderzenie „z nad Wieprza” do decydującego przełomu wojny przecież nie doprowadziło.

Do przełomu wojny totalnego odwrotu bolszewików przyczyniło się synchronizowane z bitwą warszawską działanie gen. Wł. Sikorskiego na froncie północnym, co się przemilcza. Uderzenie „z nad Wieprza” było opóźnione w realizacji jak było przewidziane w planie operacyjnym i według opisu mojego Wuja formacja ta nie miała żadnego styku z wrogiem. Ciągle napotykali za to na ich bytność (nie wygaszony ogień po posiłkach), lecz nigdy nie starli się z bolszewikiem w boju. Nie trzeba być historykiem, aby to wiedzieć, tylko uczciwie i obiektywnie przyjmować fakty bez stronniczości obowiązujących doktryn, tzw. „poprawności”. Znaczenie tego „uderzenia” było jedynie napędzanie ucieczki wroga, który był już w toku popłochu, jak najprędzej na wschód, po odwrocie sprzed pola bitwy warszawskiej.

Niekiedy napotyka się w otoczeniu zdanie, ale po co takie informacje wiedzieć, przecież to nie ma żadnego znaczenia, ani się nie ma wpływu na takie przekazy historii. Moim zdaniem ta wiedza ma olbrzymie znaczenie dla siebie samego, że się wie i potrafi się samemu odróżnić fałsz od prawdy, a właśnie to decyduje o ludzkiej godności, że nie daję się nabierać na manipulacyjne chwyty pod byle wciskaną mi propagandę, bo mam własny rozum – „na obraz i podobieństwo …”     A.M.

Ambroży Mejer
9.10.2012

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2012.01.10

Materiały nadesłane

Autor: Materiały nadesłane