Prof. Mariusz-Orion Jędrysek: Koncesjonowanie do poprawki


prof-mariusz-orion-jedrysek-fot-jan-poniatowski-wiadomosci24.plOd kilku dni głośno w mediach w związku z zatrzymaniem siedmiu osób podejrzanych o korupcję przy udzielaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała dyrektor i dwóch innych pracowników Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska, jednego pracownika Państwowego Instytutu Geologicznego (pełniącego ustawowo zadania państwowej służby geologicznej) oraz trzy osoby z firm ubiegających się o koncesje na poszukiwania.

Zalecałbym wielką wstrzemięźliwość w ocenie sytuacji. Rzecz jasna, skoro wkracza ABW, to sprawa jest bardzo poważna, ale też zatrzymania mogą mieć różne przyczyny i mogą dotyczyć bardzo krótkiego czasu koniecznego do złożenia wyjaśnień. Bezwzględnie wymaga to jednak zastanowienia się nad systemem koncesjonowania. Nie mam wiedzy, co się stało, ale znając system, uważam, że nieuniknione będą przestępstwa korupcyjne w każdym obszarze szeroko pojętej geologii i żadne działania ABW, CBA, prokuratury temu nie zapobiegną, jeśli nie nastąpią zmiany systemowe. W kontekście gazu w łupkach największą winą rządu Donalda Tuska jest wydawanie niemal wszystkich możliwych koncesji przy udawanej reformie geologii faktycznie oddającej procesy decyzyjne państwa poza struktury, które powinny państwem zarządzać. Korupcja w zakresie geologii może powodować największe straty gospodarcze, bo Polska to najbardziej surowcowy kraj w Unii Europejskiej.

Koncesje na rynku wtórnym

Poszukiwania gazu w łupkach w Polsce sięgają lat 1960-1985 – wtedy właśnie przewiercono i udokumentowano warstwy łupków zawierające ślady metanu. Jednakże wykluczono istnienie jakichkolwiek złóż. Sprawa odżyła na przełomie 2005 i 2006 roku wraz z objęciem rządów przez PiS. Podjęto próby znalezienia inwestora w USA (Euroenergy) i Wielkiej Brytanii, w Ministerstwie Środowiska rozpoczęto prace nad rządowymi projektami ustaw o powołaniu organu państwa pod nazwą Polska Służba Geologiczna (merytoryczne narzędzie państwa do zarządzania złożami, mieli tam być zatrudnieni najlepsi geolodzy, górnicy, prawnicy stratedzy, ekonomiści, wywiad gospodarczy itd.) i nowego prawa geologicznego i górniczego – narzędzie dla PSG. Opracowano strategię koncesjonowania i poszukiwań gazu, a następnie w latach 2006-2007 wydano pierwsze w Europie koncesje na poszukiwania gazu w łupkach.

Z powyższego widać, że Polska była w 2007 r. niemal przygotowana prawnie i organizacyjnie do zagospodarowania potencjalnie wielkich zasobów gazu złóż niekonwencjonalnych. Niestety, rząd Donalda Tuska działania te zniweczył. Na początku 2011 r. rynek wtórny koncesji pokazał, że są one warte około 100 mln zł każda. Dziś sądzę, że są warte nawet miliard każda. Gdyby w końcu 2007 r. gabinet Tuska przyjął strategię wypracowaną w poprzednim rządzie, już dziś państwo polskie mogłoby mieć w budżecie nawet 100 mld zł więcej i pełną kontrolę nad handlem i własnością koncesji.

Słuszne było założenie, że państwo nie może wydać koncesji na eksploatację nikomu innemu, jak tylko podmiotowi, który dostał koncesję na poszukiwania i ją wykonał, ale wątpliwości budzi fakt, że koncesję można zbyć bez wiedzy i kontroli państwa. Do końca swojej kadencji w imieniu Skarbu Państwa wydałem 11 koncesji na poszukiwania, po 300-400 tys. zł każda. Byłem wtedy gotów na zachętę nawet rozważyć dopłatę do wierceń (istniała taka praktyka), bo najważniejsza była wiedza – ta miała do nas trafić na cudze ryzyko i za cudze pieniądze. Koncesje, ze wspomnianą skromną zachęcającą i zgodną z prawem opłatą, wydałem czterem różnym firmom w maksymalnym oddaleniu od siebie – tak aby za ich pieniądze uzyskać maksimum wiedzy i jednocześnie nie doprowadzić do przekroczenia masy krytycznej pozwalającej inwestorom na wspólne dyktowanie nam warunków – czekałem na wycenę faktycznej wartości koncesji na poszukiwania – to mógł zrobić tylko rynek. Sprawa była przecież nowa i niepewna – w Polsce nikt na ten temat niczego nie wiedział – ani w ministerstwach, ani w PIG, a moja determinacja w doprowadzeniu do rozpoczęcia poszukiwań wynikała z prowadzonych przeze mnie badań naukowych dotyczących m.in. retencji i uwalniania metanu z osadów.

Zagrożone zyski

W latach 2008-2011 rząd PO – PSL wydał ok. 90 koncesji (łącznie ponad 100) bez oglądania się na rynek i weryfikację inwestorów, zarzucając strategię opracowaną w rządzie PiS. W efekcie nastąpiła zupełna utrata kontroli nad handlem koncesjami, własnością złóż i przyszłą eksploatacją. Oceniam, że w 2010 r. utraciliśmy około 5 mld zł na koncesjach na poszukiwania. W następnym roku straty uległy zwielokrotnieniu w związku ze spadkiem ryzyka i wzrostem cen koncesji oraz specyfiką obowiązującego prawa geologicznego i górniczego (100 mld zł?). Uniemożliwiono spodziewany eksport gazu drogą morską poprzez rezygnację z geologicznych narzędzi blokady Nord Streamu, a przez to zgodę na "zatkanie" portu w Świnoujściu dla eksportu wielkimi statkami skroplonego gazu, plany sprzedaży Lotosu jako jedynego podmiotu posiadającego infrastrukturę do eksportu gazu drogą morską, podpisanie umowy o zakupie gazu z Gazpromem bez reeksportu. Istnieje więc poważne zagrożenie, że polskiego gazu nie kupią sąsiedzi lądowi, bo mają podobne do polskich wieloletnie zobowiązania względem Gazpromu do zakupu gazu.

Należy pamiętać, że wartość gazu liczona jest bilionach złotych, to być może równowartość 40 lat renty dla każdego Polaka, wielokrotność długu publicznego. Nie mogą więc zaskakiwać pojawiające się zabiegi, które przy bardzo złym systemie organizacyjno-prawnym geologii mogą rodzić pozory lub podejrzenia o korupcję. W tym kontekście moje wątpliwości wzmaga sprawa usytuowania pól koncesyjnych, których dotyczy omawiana sytuacja, a które graniczą z obwodem kaliningradzkim (Rosja). Przecież złoża mogą występować niezależnie od granic i je przekraczać. Tu pojawiają się więc zagadnienia wykraczające poza kompetencje obecnej administracji geologicznej – kluczową sprawą byłaby więc służba geologiczna działająca jako organ państwa.

Wolałbym, aby w ostatnich czterech latach, jeśli chodzi o gaz łupkowy i geologię w ogóle, nie robiono nic, ale niestety zrobiono. Jeśli nowy Sejm nie wykaże determinacji i pełnej zgody, to jeśli nawet dojdzie do eksploatacji, to spodziewany zysk będzie na poziomie 20 procent (same podatki), zamiast 70 procent wartości gazu. PSG jako organ państwa powinna m.in. wykonywać zadania państwa w zakresie poszukiwania, rozpoznawania i dokumentowania budowy geologicznej kraju oraz opracowywania perspektyw złożowych w celu racjonalnego gospodarowania zasobami złóż kopalin, wód podziemnych oraz ich ochrony. Powinna także prowadzić inne działania w kierunku ochrony interesów państwa w zakresie gospodarowania strukturami geologicznymi, w tym zabezpieczania dla interesów państwa przeznaczenia wytypowanych przez siebie struktur geologicznych do pełnienia strategicznej roli jak m.in. bezzbiornikowe magazynowanie czy zatłaczanie substancji do górotworu. PSG powinna wspierać działania państwa w zakresie zdobywania dostępu do poszukiwania i eksploatacji oraz gospodarowania strukturami geologicznymi znajdującymi się poza terenem jurysdykcji Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności tych będących w jurysdykcji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tylko powołanie tego typu specjalistycznego organu państwa oraz pełna współpraca wszystkich opcji politycznych da jeszcze szansę na uczynienie z Polaków najbogatszego społeczeństwa Europy – bez psujących rynek dotacji, ograniczeń i lekceważenia. Dlatego Klub Parlamentarny Solidarna Polska złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy o powołaniu PSG. Mam nadzieję, że strona rządowo-koalicyjna wykaże dojrzałość i odpowiedzialność za państwo.

Nie zaprzepaścić szansy

Posiadamy najbogatsze złoża gazu, znaczący potencjał geotermalny i biopaliwowy – z potężną szansą na pionierską bazę polskich technologii, czyli nowatorski rozwój w skali świata. Nowoczesne technologie związane z produkcją surowców energetycznych i czystej energii mogą być bez wątpienia silnym atutem Polski i naszą największą szansą, ale bez służby geologicznej będzie to praktycznie niemożliwe. Moglibyśmy być Szwajcarią energetyczną Europy, bez wikłania się w problemy i ograniczenia UE. Tymczasem nadal będziemy importować węgiel i gaz, płacąc za ten ostatni chyba najwięcej w Europie, oraz kupować za pożyczone pieniądze na zasadzie kota w worku elektrownie oraz paliwo jądrowe.

Prof. Mariusz-Orion Jędrysek

Autor jest profesorem geologii. W latach 2005-2007 był głównym geologiem kraju w rządzie PiS i inicjatorem poszukiwań gazu łupkowego w Polsce. Jest posłem na Sejm RP, Klub Parlamentarny Solidarna Polska

Zrodlo: NASZ DZIENNIK, 17 stycznia 2012, Nr 13 (4248)

 

 

 

POLISH CLUB ONLINE, 2012.01.16

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek