Stanisław Michalkiewicz: Blagierstwo zdemaskowane?


stanislaw-michalkiewicz-foto-interWiększość internautów nie może pamiętać sceny, kiedy wszechwładny – jakby mogło się wydawać – premier Piotr Jaroszewicz 25 czerwca 1976 roku z widoczną wściekłością odwołał w Sejmie podwyżki cen żywności, dopiero co uroczyście zapowiedziane. Sejm tę zapowiedź podwyżki najpierw jednomyślnie zaaprobował, zalecając „konsultacje społeczne”. Społeczeństwo, a przynajmniej znaczna jego część, jako najlepszą formę „konsultacji” wybrała jednak uliczne demonstracje które przekształciły się w rozruchy, a nawet – tak zwane „przerwy w pracy” – bo słowo „strajk” było podówczas jeszcze zakazane. Wprawdzie MO, SB i aktyw partyjny zostały na tę okoliczność zmobilizowane i demonstrantom dawały niezły wycisk, w postaci m.in. słynnych „ścieżek zdrowia”, zaś najemni propagandyści w rodzaju ozdoby Salonu, red. Daniela Passenta, który zresztą był również szczęśliwym posiadaczem operacyjnego pseudonimu, nadawanego seksotom (seksot – „siekrietnyj sotrudnik”, czyli tajny współpracownik) Służby Bezpieczeństwa, dawali demonstrantom tak zwany „odpór” (w „Polityce” ukazał się niepodpisany materiał pod tytułem „Płakały, ale broniły” – opisujący obronę radomskich sklepów przed „warchołami” przez bohaterskie ekspedientki) – ale premier Jaroszewicz podwyżki odwołał, a zbaraniały Sejm to odwołanie też w podskokach przyjął do aprobującej wiadomości. Zainspirowało to Macieja Zembatego do napisania szyderczej piosenki, której refren brzmi: „Stuk puk laską w podłogę, Sejm Sejm wyraża zgodę, stuk puk laską o blat – Sejm mówi: TAK!” Potem partyjne psiaki naganiały ludzi na stadiony, żeby statystowali tam przy widowiskach „poparcia dla partii” – ale nie wiadomo, czy z powodu zapowiedzi podwyżek cen, czy też ich odwołania.

Jak ta historia się powtarza! Premier Donald Tusk, który jeszcze kilka dni wcześniej buńczucznie się odgrażał, że „nie ugnie się” przed szantażem, najpierw się pokajał za zaniedbanie na odcinku „konsultacji społecznych” (widać, że repertuar pijarowskich chwytów Platformy Obywatelskiej imienia generała Gromosława Czempińskiego wcale nie jest oryginalny; to tylko odgrzewane ubeckie kotlety), aż wreszcie ogłosił, że „zawiesza” ratyfikację. Co ma oznaczać takie „zawieszenie” – nikt nie wie, bo prawo żadnego „zawieszania ratyfikacji” podpisanego przecież w imieniu Polski międzynarodowego porozumienia nie przewiduje – ale nie ma co się tym przejmować, ponieważ premier Tusk jak zwykle „nie wiedział, a powiedział” nie po to, by coś naprawdę zrobić, ale po to, by zyskać na czasie, a jak się da – również na popularności. Porozumienie międzynarodowe można ratyfikować, albo nie – natomiast „zawieszenie” podpisanego porozumienia to nic praktycznie, ani prawnie nie znaczące makagigi, jedna z rozlicznych blag premiera Donalda Tuska, u którego blagierstwo staje się z wolna drugą, a może nawet pierwszą jego naturą.

Niezależnie od tego, warto przypomnieć szczerą deklarację ministra Bogdana Zdrojewskiego, potwierdzoną później przez pobożnego ministra Jarosława Gowina, że ratyfikacja porozumienia ACTA przez tubylczy Sejm nie ma żadnego znaczenia dla obowiązywania jego postanowień w naszym nieszczęśliwym kraju, ponieważ porozumienie to, jako przyjęte przez Unię Europejską, będzie obowiązywało w Polsce „i tak”, jako regulacja unijna. Nie tylko zresztą to porozumienie. Inne unijne regulacje zresztą też – co expressis verbis zapowiedziała była pani sędzia Małgorzata Jungnikiel podczas debaty na Uniwersytecie Warszawskim poświęconej ewentualnemu uczestnictwu Polski w unii walutowej. Słyszałem to na własne uszy, jako uczestnik tego panelu w części poświęconej uwarunkowaniom prawno-ustrojowym, w której wystąpiła również pani sędzia. Oświadczyła ona, że sądy w Polsce będą stosowały prawo unijne nawet gdy będzie ono sprzeczne z polską konstytucją. Czegóż trzeba więcej?

W tej sytuacji zaproszenie internautów w osobach przedstawicieli organizacji protestujących przeciwko ACTA ma charakter „gry operacyjnej” podobnej do tej, jaka detektyw Rutkowski zastosował wobec Katarzyny Wiśnie… to znaczy – obecnie już „Katarzyny W.” Celem takich operacyjnych gierek jest wciągnięcie protestujących w jałowe dyskusje, o przebiegu reżyserowanym przez wytrawnych policyjnych prowokatorów, doprowadzenie do różnic zdań, a najlepiej – sporów między nimi, a w konsekwencji – do ich ośmieszenia i skompromitowania w nadziei, że dzięki temu protest wytraci swoją dynamikę z powodu zniechęcenia jego uczestników – a wtedy rząd triumfalnie ogłosi, że oto „konsultacje społeczne” doprowadziły do „konsensusu” i nie tylko wszystkie kagańcowe rozwiązania przeforsuje, ale w dodatku będzie twierdził, że czyni to na prośbę szerokich warstw społecznych. Tak właśnie było w przypadku referendum akcesyjnego, dzięki któremu dzisiejsi płomienni obrońcy niepodległości i interesu narodowego twierdzą, że doprowadzili do Anschlussu nie z żadnej własnej inicjatywy, tylko wychodząc naprzeciw najgorętszym pragnieniom narodu. Dlatego odmowa statystowania w tym bezpieczniackim widowisku dowodzi, że internauci nie są w ciemię bici. Po cóż mają się „konsultować” z blagierem, który nakazując podpisanie ACTA nawet nie wiedział, czy przyjęte tam rozwiązania rzeczywiście mają charakter kagańcowy, czy nie. Jestem pewien, że on i dzisiaj tego nie wie i dlatego jedynym rozsądnym stanowiskiem w tej sytuacji jest żądanie wycofania polskiego podpisu pod tym porozumieniem. Jeśli mimo to bezpieka i sądy w Polsce zaczną stosować środki przewidziane w ACTA, to będzie to kolejny dowód na utratę przez nasz nieszczęśliwy kraj nawet pozorów politycznej suwerenności. W takiej sytuacji jakakolwiek rozmowa z premierem Tuskiem mija się z celem – bo po cóż i o czym rozmawiać z człowiekiem, który o tak naprawdę o niczym nie decyduje?

Przedstawiciel paranoi
Dziś nikogo się nie boi
Chyba nawet będzie szczery
Gdyż przy sobie ma papiery
A na głowie ma czapeczkę
W prawej ręce niesie teczkę
A na szyi ma wstążeczkę 
A na ustach ma piosneczkę
O jedności w społeczeństwie
Żeby jedność była wszędzie
Bo w jedności leży siła
Byle tylko jedna była…”

– Maciej Zembaty przypomina dawne czasy – a jakież znowu aktualne!

Stanisław Michalkiewicz

Felieton • gazeta internetowa „Super-Nowa” (www.super-nowa.pl) • 9 lutego 2012

Zrodlo: Strona autorska – Stanisław Michalkiewicz – 9 lutego 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.02.09

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek