Chamowi i łajdakowi nie podawać ręki.


Niesiolowski-Stefan-foto2-interTakimi słowy Tomasz Domalewski podsumował działalność ludzi, którzy sami zachowując się w prostacki i arogancki sposób z racji zajmowanych funkcji publicznych innych zmuszają do uległości poprzez tworzenie “pod siebie” regulaminów i przepisów.

Za inspiratorów takiej kpiarskiej rzeczywistości wprowadzanej do Sejmu i to frontowymi drzwiami zaliczana jest Ewa Kopacz, wraz ze Stefanem Niesiołowskim i Iwoną Śledzińską-Karasińską. Doszliśmy już do takiej “perfekcji” w demokracji, że osoby o odmiennych standardach przyswoitości decydują o tym jak mają zachowywać się inni.

Tomasz Domalewski, wieloletni redaktor krakowskiego “Dziennika Polskiego” szerzej opisuje to zjawisko na łamach internetowego portalu wpolityce.pl. (wg)

Regulamin Ewy K. "Dawniej wiadomo było co znaczy być człowiekiem przyzwoitym. Dziś każdemu prostakowi trzeba napisać wszystko od A do Z"

Temat przywoływania posłów do porządku przy pomocy kar pieniężnych i dyscyplinowanie ich komisyjnym upomnieniem, czy czymś podobnym, bardziej przypomina przedszkole, niż Najwyższą Izbę. Oczywiście – jak zauważył na tym forum Marcin Mastalerek – na szczególną kpinę zasługuje, w tym kontekście, osoba inspirująca takie rozwiązania. Ewa Kopacz, do spółki z Niesiołowskim Stefanem i Iwoną Śledzińską – Katarasińską, powinna być na ostatnim miejscu listy obywateli, którzy mają prawo domagać się kulturalnego bytowania w parlamencie. Wystarczy przejrzeć stenogramy sejmowe i zapisy ich publicznych wystąpień. Aż nadto wystarczy.

A teraz do prawdziwej rzeczy. Powtarzam to, gdzie mogę – układanie rozmaitych regulaminów, a szczególnie kodeksów postępowania dla parlamentarzystów, lekarzy, dziennikarzy, prawników itp. jest lipą prowadzącą do odfajkowania, dowodem na udawane zatroskanie o zachowanie przyzwoite. Dopóki takie kodeksy będą potrzebne, to znaczy, że wciąż żyjemy w czasach obłudy i durnej wiary w załatwienie czegokolwiek poprzez zapisanie kolejnego świstka papieru.

Dawniej wiadomo było ponad wielką wątpliwość, co to znaczy być człowiekiem przyzwoitym i honorowym. Bez względu na wykonywany zawód. Teraz każdemu prostakowi, trzeba wszystko napisać od A do Z, ale on i tak ma to gdzieś, bo tak został wychowany i ukształtowany. I widzi, że bezczelność, kłamstwo, manipulacja, a czasem i zwykłe draństwo prowadzą do sukcesu, a nie żadne tam zachowania honorowe. Tacy osobnicy patrzą na bliskie im przykłady. Są też świadomie wykorzystywani przez, niby to, ułożonych i kulturalnych szefów stada. Czy taki, przepraszam za wyrażenie, Palikot śmiałby przyjść do telewizyjnego studia z czymś, co właściwie jego ilustruje, i wymachiwać tym czymś we wszystkie strony? Czy mógłby z tym czymś wejść do studia, którym zawiadują osoby kulturalne?

Jest tylko jedna metoda na te wybryki. Chamowi i łajdakowi nie podawać ręki. Omijać z daleka, jak tylko przestrzeń sejmowa pozwala. Tymczasem, jak słychać, z chamstwem trwają nie tylko kuluarowe dyskusje, ale i wspólne bankietowania, imieninowania itp. Dopóki cham nie będzie wystawał wyłącznie pośród swoich – nic nie pomoże. Pisanie kolejnych regulaminów, szczególnie przez takich autorów, będzie pożyteczne, tak samo jak budowanie pokrowca na ocean, czesanie łysych, instalowanie drzwi do lasu. Etyczni inaczej, oto obowiązująca dziś dewiza. Bardzo opłacalna i skuteczna.

Tomasz Domalewski
6.03.2012

Za: http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-tomasza-domalewskiego/24319-regulamin-ewy-k-dawniej-wiadomo-bylo-co-znaczy-byc-czlowiekiem-przyzwoitym-dzis-kazdemu-prostakowi-trzeba-napisac-wszystko-od-a-do-z

Przeczytaj rowniez:

POLISH CLUB ONLINE, 2012.03.06

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek