HansKlos: Być Murzynem, czyli o upadku z chciwości


Jeśli obecne trendy wzrostowe światowej populacji, industrializacji, zanieczyszczenia, produkcji żywności i zużycia zasobów zostaną utrzymane to w ciągu najbliższych stu lat osiągnięte zostaną granice wzrostu tej planety. Najbardziej prawdopodobnym skutkiem będzie raczej gwałtowny i niekontrolowany spadek zarówno liczebności populacji jak i produkcji przemysłowej
The Limits To Growth, 1972

Nie tak dawno dokonano ponownej komputerowej symulacji dla około 70 pierwiastków, minerałów i nośników energii niezbędnych do utrzymania obecnego poziomu produkcji. Wynik symulacji nie różnił się zasadniczo w swojej konkluzji od raportu z roku 1972, Granice wzrostu przygotowanego dla Klub Rzymski, który zwracał uwagę na groźbę globalnej katastrofy wywołanej sytuacją wykładniczej konsumpcji zasobów naturalnych przy ich ograniczonych zasobach. Teraz w dobie poprawności politycznej i kulturze młodości oraz sięgania po zasoby Arktyki nikt specjalnie nie zauważa, że weszliśmy w okres systematycznego spadku produkcji energii per capita oraz rosnących kosztów, a tym samym jesteśmy na drodze do regresu dobrobytu. Teoria Olduvai zakłada, że zanim nastapi ostry zjazd z klifu obecnego poziomu dobrobytu, to musimy przejść przez okres kilkudziesieciu lat powolnego spadku z dotychczasowego poziomu, wzrostu kosztów wydobycia surowców, wzrostu kosztów transportu, żywności. Na razie, pomimo hucznych zapowiedzi, ludzka cywilizacja nie przeskoczyła zależności od ograniczonych zasobów kopalnianych. Wprawdzie imć Bauer zaleca, iż o przyszłość nie ma się co lękać, bo podobnie jak w całej dotychczasowej historii z opresji wybawi nas zwykła chciwość, spryt i przebiegłość wodzów zainteresowanych samostanowieniem, to jednak brak jest mi wiary zarówno w owych mitycznych wodzów, jak i w nieograniczoną moc ludzkiej technologii. Wodzowie zwykle przynoszą szumne zapowiedzi lepszej przyszłosci i całkiem teraźniejszą realną wojnę i biedę, a mierzenie wartości w gospodarce gumą z majtek Madonny, wcześniej czy później, ale zawsze źle się kończy. Mam nadzieję, iż Bóg mi niewiarę wybaczy,-) ale na wszelki wypadek odeszłem na chwilę od komputera, nalałem sobie do szklanki bimbru, po czym zapaliłem gromnicę Bogu, potem ogarek złym mocom i uroniłem kilka kropel trunku na ziemię aby udobruchać duchy przodków.-)

Z Bauerem zgadzam się co do spostrzeżenia, że na przestrzeni tysięcy lat nie zmienia się nic, -) i cywilizacje nadal rodza się i umierają, gdy tylko zderza się ze scianą kryzysu surowców napędzających ich gospodarkę. Również symptomy upadku sa podobne – ograniczenia zasobów energetycznych, rozrost biurokracji, wzrost niezadowolenia społecznego, epidemie, spadek wartości pieniądza, spadek produkcji rolnej i dóbr przemysłowych oraz narastający kryzys gospodarczy. Tak upadała antyczna Grecja i Rzym, tak upadało imperium Chingis Chana, tak upadała Rzeczpospolita, imperium brytyjskie, dominium radzieckie i tak upada Ameryka. Nic się niezmienia,-) nawet ludzkie marzenia pozostają takie same – samowystarczalna posiadłość na wsi i garnec pełen srebra i złota.-) Do dzisiaj w związku z tym brytyjscy archeolodzy co rusz wykopują takie garnki ze skarbami, których nie zdążono spożytkować ani przekazać dziedzicom. W Polsce również co kilka lat odnajdywane są takie skarby, które jednakże nie uchroniły ich posiadaczy przed kryzysem, który zjawił się zbyt niespodziewanie.

Zamyśliłem się i napiłem bimbru, po czym przypomniałem sobie słowa z ewangelii św. Mateusza (24,42-43) – Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia […] przyjdzie. A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której porze złodziej przyjdzie, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego. Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż […] przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie. Dokończyłem to, co było na dnie mojej bimbrowej szklanki, nalałem sobie znowu i otworzyłem szufladę, na której dnie leżał spokojnie załadowany rewolwer. – Bimber mam, broń mam, szkatułę mam – pomyślałem, a mimo to zdjęła mnie jakaś trwoga, że napiłem się znowu, po czym popatrzyłem przez okno na wracajace ze szkoły dzieci i zauważyłem Sołtysównę. – E! Jeszcze nic nie widać! – wesoło powiedział Stirlitz, po czym dodał – ale i tak wczesniej czy później Sołtys się dowie, a ty będziesz musiał się ożenić. – No tak! – pomyślałem – znów mnie zaskoczył i to nawet nie kryzys, ale ta bolszewicko-faszystowska gnida, nie zdecydowany jeszcze czy Stirlitz to gnida bardziej faszystowska, czy bardziej bolszewicka – A tam! Zdecyduje, gdy zobaczę jakie trunki przywiózł – pomyślałem przebiegle i popatrzyłem na Sołtysównę, która niechybnie zmierzała w kierunku mojej chałupy.-) – No to post już się skończył! – westchnełem i jakoś tak cieplej zrobilo mi się na duszy, bo Sołtysówna była coraz bliżej i coraz bardziej mi się to podobało.-)

Zadumałem się, bo na myśl przyszła mi Japonia, która jest doskonałym przykładem tego, jak demografia wpływa na gospodarkę i jakie są pętle zwrotne tego procesu. Mieliśmy w Japonii pierwszy od lat deficyt w handlu zagranicznym, który wydaje się być jaskółką zwiastującą rychły upadek kraju więdnącej wiśni. Awaria w elektrowniach jadrowych spowodowała powstanie ogromnego deficytu energii, a tym samym właczyło się ssanie na surowce energetyczne, bez których zaawansowana technologicznie japońska gospodarka zaczyna zjeżdżać w dół. W ubiegłum roku straty zanotowały w zasadzie wszystkie wielkie japońskie korporacje. Na dodatek coraz więcej osób wchodzi w wiek emerytalny i w sposób wykładniczy wzrastać będzie ilość obligacji japońskiego rządu, które emeryci zechcą sprzedać, aby utrzymać swój skromny poziom konsumpcji. Rosnąca ilość obligacji do wykupu spowoduje niehybnie spadek wartości jena, a tym samym oczekiwane utrzymanie się na dotychczasowym poziomie dobrobytu pozostanie niezrealizowane. Zjazd w dół już się rozpoczął i nic go nie zatrzyma, a to, jak pisał mistrz Bułhakow, dlatego, że Annuszka już kupiła olej słonecznikowy i nie dość, że go kupiła, ale już go nawet rozlała na Bronnej.-) Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie, w tym właśnie sęk!

Znów popatrzyłem za okno i znów zobaczyłem jak Sołtysówna powabnie kręci tyłkiem i znów stwierdziłem, że przyszłe macierzyństwo dodaje jej tylko uroku. – No, no! – rozgadał się Stirlitz – Córka wkrótce przyniesie Sołtysowi wstyd, a ten będzie płakał po nocach.-) -E, tam zaraz wstyd! Już pod koniec maja wprowadza się do mnie, a do tego czasu jakiegoś klechę lub popa przydusi się i ślub nam da – odpowiedziałem i nalałem sobie oraz Stirlitzowi w szklankę, którą niechybnie podwędził z ruskiego wagonu.-)

Polska jest skazana na kryzys własnie z powodu piłki nożnej, tfu, demografii.-) Parcie na igrzyska wykończyło Grecje i Portugalie, a teraz wykończy Polskę i Wielką Brytanie. Rzut oka na demografie wystarczy, aby ocenić, że straty w ludności Polski, spowodowane emigracją i zmniejszeniem się dzietności kobiet, już teraz porównywalne są do strat, które odniosła Francja na skutek I wojny swiatowej. Do tego należało by dodać transfery z gospodarki, których wielkość obecnie już przekracza kontrybucje nałożone na Niemcy w wyniku przegranej I wojny światowej. Rozwiązaniem dla Polski jest nowy plan Marshalla, tfu ponownej industrializacji kraju, tyle, że nie ma innego niż chiński diabeł, tfu smoka,-) który zechciałby kupić schorowaną polską duszę.-)
Sołtysówna własnie wchodziła do kuchni i zaczęła brzdękać garnkami, co zwiastowało rychły obiad. Wtedy własnie pomyślałem, że jak już wszyscy rzucą się do tej Arktyki po surowce, to zaraz po globalnym ociepleniu i gorącej wojnie, może dojść do równie gwałtownego globalnego ochłodzenia oraz wymuszonej depopulacji i konieczności bytowania w postindustrialnym świecie. Wtedy dobrze byłoby mieć wiekszy zapas amunicji i nowoczesną broń.

foto-za-hansklos.com

Pociagnąłem kolejny łyczek ze szklanki i naszła mnie historyczna myśl, wzbudzona przez to, że w wielu krajach istnieje zapis o prawie obywateli do posiadania bez zezwolenia broni przestarzałej technicznie. Taki zapis o prawie pariasa nie był niczym nowym i funkcjonował w wielu koloniach, gdzie władze kolonialne stosowały ten typ ograniczenia prawa do samoobrony wobec tubylczej ludności podbitej. Dopiero jednak demokratyczna wolność doprowadziła do tego, że ów kolonialny przepis zaczęto stosować wobec własnych obywateli. W ten sposób bycie Murzynem we własnym kraju stało się aktualne, jak nigdy dotąd,-) a może nawet jeszcze bardziej. W kolonialnych krajach regułą było, że w zależnosci od stopnia lojalności, tubylcy mogli posiadać broń przestarzałą o około 70-80 lat. W tym względzie Polska znajduje się również 50 lat za Murzynami,-) a medialne opowiastki o demokratycznych standardach nie zmieniają faktu, że władza w Polsce uznaje ogół obywateli za politycznie niepoprawny i niepewny element,-) co oznacza, że obywatele mogą prędzej liczyć na nowych barbarzyńców, gdy ci najadą kraj, niż na rodzimą faszystowską władzę.

Napiłem się i pomyślałem, że w przypadku narastania kryzysu władza na obywateli również nie ma co liczyć.-)

HansKlos

Zrodlo: HansKlos-blog, 11 kwietnia 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.04.12

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek