Robert Wit Wyrostkiewicz: Socjaliści udają skrajną prawicę


Autor-RWW-Fot-naszapolska.plZacznijmy ten dzień od zagadki. A więc zaczynam. Młodzi austriaccy socjaliści z Jusos, socjaldemokratycznej młodzieżówki, donieśli w ostatnich dniach prasie oraz prokuraturze o podpaleniu ich lokalu w Innsbrucku oraz zdemolowaniu jego wnętrza przez “prawicowych ekstremistów”. Włamywacze mieli się dostać do lokalu przez okno, zniszczyć sprzęty, podpalić wiszące plakaty na ścianach, a także narysować na nich szereg swastyk. Całe zajście miało rzekomo miejsce w nocy, kiedy dwoje członków socjalistycznej młodzieżówki (18 i 17 lat) spało w lokalu. Pytanie brzmi: kto był sprawcą? Zanim rozwikłamy zagadkę, kto spalił lewacką siedzibę, przyjrzyjmy się, kogo w Europie uważa się za skrajną prawicę i jak się z nią walczy.

Skrajna prawica w stereotypie lansowanym przez liberalne media na całym świecie, to każda formacja, która w jakiejś części łamie kanony masońskiego, nowego porządku świata. W Polsce łatkę skrajniaków przyklejono PiS, chociaż to partia o centrowym rodowodzie. We Francji cała scena polityczna jednoczy się przeciwko "extrême droite", za jaką uważany jest Front Narodowy Jean-Marie Le Pena, ponieważ odważnie mówi on o przestępczości imigrantów i wyzyskiwaniu przez nich francuskiego systemu socjalnego. W Holandii do skrajnej populistycznej i prawicowej ekstremy krytykującej imigrantów i islamistów zaliczano prof. Pima Fortuyna, szefa Listy Pima Fortuyna. Polityk nie miał wiele wspólnego z prawicą (nawet chciał wstąpić do partii komunistycznej, a do tego był gejem), ale i tak znalazł się lewicowy szaleniec, który go po prostu zastrzelił. W Unii Europejskiej (po śmierci Lecha Kaczyńskiego) wrogiem numer jeden na tzw. skrajnej prawicy został Viktor Orbán, przewodniczący Fideszu i premier Węgier. Ten z kolei podpadł liberałom wprowadzeniem do Konstytucji Pana Boga, próbą odseparowania się od unijnej niewoli i wybiciem się Węgier na suwerenność. W końcu mamy Austrię, gdzie “salon” próbował z Jörga Haidera zrobić drugiego Hitlera. Haider, lider prawicy i dwukrotny premier Karyntii, był swojego czasu przeciwnikiem uczestnictwa Austrii w Unii Europejskiej oraz wprowadzenia wspólnej waluty euro. Sprzeciwiał się uprzywilejowaniu mniejszości narodowych kosztem Austriaków. No i dlatego wejście pierwszej partii Haidera do konserwatywnego rządu kanclerza Schüssela było przyczyną zastosowania przez Unię Europejską sankcji wobec Austrii. Co stało się potem? Jörg Haider zginął w wypadku samochodowym. Jednak prawica w Austrii pozostała, a metody walki z nią sięgają bruku.

Powróćmy więc teraz do austriackich socjalistów, którzy za spalenie ich lokalu odpowiedzialnych uczynili “prawicowych ekstremistów”, co z miejsca zostało podchwycone przez żądnych sensacji dziennikarzy, a temat pojawił się na pierwszych stronach dzienników oraz portali. Marko Miloradović, kandydat w najbliższych wyborach, stwierdził nawet, że cała sytuacja to “usiłowanie zabójstwa”. Tymczasem, jak się okazało, podpalaczem-prowokatorem był wspomniany 17-letni członek socjalistycznej młodzieżówki. Podczas przesłuchania na posterunku policji przyznał się do podpalenia i narysowania swastyk. Jak zeznał, celem prowokacji miało być wywołanie nagonki prasowej na miejscową prawicę. Mamy więc lewaka, który maluje swastyki, aby oczernić prawicowców, a jak interpretuje tę prowokację przewrażliwiony na punkcie promocji nazizmu sąd? Kwalifikacja czynu została młodemu prowokatorowi zmieniona na poważniejszą, mianowicie “próbę reaktywacji ustroju narodowo-socjalistycznego”… Tak więc nie ma tego złego… A mnie przypomina się sprawa sprzed trzech lat, kiedy to na ścianach dwóch żydowskich instytucji w Pikesville, w stanie Maryland, pojawiły się antysemickie inskrypcje. Napisy “Nazi” oraz swastyka wymalowane farbą w aerozolu, umieszczone zostały na tablicach informacyjnych synagogi Baltimore Hebrew Congregation oraz szkoły Beth Tfiloh Community School. Co ciekawe, policja nie chciała informować o sprawie i zapewniła, że to jedynie akty wandalizmu. Pewnie dlatego, że jednym z "nazistów" okazał się członek synagogi Baltimore Hebrew Congregation. Zresztą takich przypadków mamy dziesiątki. W 2007 roku Żydówce Sarah Marshak, studentce uniwersytetu George Washington, tak bardzo brakowało współczucia i kolejnej fali potępienia “antysemityzmu”, że… sama wymalowała sobie swastyki na drzwiach. Sprawą zajęła się FBI i odkryła, że nie ma na uniwersytecie plagi nazistów, a Żydówka sama maluje swastyki. Z kolei rok później prokurator Dystryktu Brooklyn wniósł oficjalny akt oskarżenia przeciwko Ivaylo Ivanovowi, Żydowi który dokonywał antysemickich aktów, malując swastyki i rozprowadzając ulotki wzywające do “zabicia wszystkich Żydów”. W pierwszym komunikacie o aresztowaniu Ivanowa, dziennik “The New York Times” stwierdził, iż Ivanov jest urodzonym we Włoszech Żydem, który wychował się w Bułgarii, a później był szkolony przez izraelski wywiad Mossad. Jak widać, tak kreuje się "antysemityzm" tam, gdzie go nie ma lub jest go za mało dla przedsiębiorstwa holokaust i innych politycznych interesów. A na naszym europejskim podwórku w identyczny sposób likwiduje się tzw. skrajną prawicę, co po raz setny pokazał przykład austriackich socjalistów.

Robert Wit Wyrostkiewicz

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze "Naszej Polski" Nr 16 (859) z 17 kwietnia 2012 r.
Na zdjęciu autor

Za: NASZAPOLSKA.PL

POLISH CLUB ONLINE, 2012.04.18

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek