Daniel Koziarski: Ratzingerów dwóch


Georg-Ratzinger-Michael-Hesemann-Moj-brat-Papiez-okladka19 kwietnia 2005 roku ks. Georg Ratzinger włączył telewizor i dowiedział się, że jego brat został papieżem. Poczuł się przygnębiony. Nie myślał o zaszczytach i prestiżu, jakie spadły na jego brata, ale o wyzwaniach i obciążeniach, jakie będzie musiał on udźwignąć. I o tym, że Joseph będzie miał dla niego teraz bardzo mało czasu.

„Urzędnik państwowy średniego szczebla, kawaler, katolik, 43 lata, o nienagannej przeszłości, mieszkający na wsi, pragnie rychło poślubić porządną i staranną pannę wyznania katolickiego, potrafiącą dobrze gotować i wykonywać wszelkie prace domowe, biegłą w szyciu, oszczędną i zaradną”. Ogłoszenie tej treści ukazało się w 1920 roku w regionalnej bawarskiej gazecie „Altöttinger Liebfrauenbote” a jego autorem był żandarm, Joseph Ratzinger. Na anons odpowiedziała Maria Peintner i jeszcze tego samego roku oboje pobrali się. W grudniu 1921 przyszło na świat pierwsze ich dziecko – dziewczynka, której nadano na imię Maria. W styczniu 1924 urodził się pierwszy syn państwa Ratzingerów – Georg, a 16 kwietnia 1927 drugi, który otrzymał po ojcu imię Joseph.

Michael Hasemann, niemiecki historyk i pisarz wspomina, że na pomysł stworzenia publikacji, która opowiadałaby historię życia Benedykta XVI z perspektywy wspomnień jego brata Georga, wpadł w Absam, nieopodal Innsbrucku, stolicy Tyrolu (znajduje się tam powstały w cudownych okolicznościach wizerunek Matki Bożej). Autor zarzucił pomysł wywiadu – rzeki i zdecydował się nadać całości formułę ułożonych chronologicznie wspomnień. Owocem tej pracy jest znakomita książka „Mój brat Papież”, która ukazała się niedawno w Polsce nakładem wydawnictwa Znak.

Sam prałat Georg Ratzinger jest bardzo interesującą postacią – ma dziś osiemdziesiąt osiem lat i mieszka w Ratyzbonie, gdzie jest legendą, bo jako dyrygent działającego przy tutejszej katedrze chóru chłopięcego Regensburger istotnie przyczynił się do sławy, jaką osiągnęli śpiewacy. Jeszcze w 2005 kardynał Joseph Ratzinger przedstawiał się jako „młodszy brat słynnego dyrygenta”.

Papież Benedykt XVI urodził się o godzinie czwartej piętnaście – ochrzczony został już o ósmej trzydzieści, tego samego dnia. Jak wspomina Georg Ratzinger, kiedy pierwszy raz zobaczył swojego brata, wydał mu się on bardzo kruchy i delikatny a na dodatek Joseph nie znosił jedzenia do tego stopnia, że istniało poważne zagrożenie dla jego rozwoju (tolerował tylko owsiankę). Rodzeństwo wzrastało w atmosferze tradycyjnej rodzinnej pobożności – zdaniem prałata Ratzingera to właśnie jej zanik stanowi przyczynę kryzysu powołań kapłańskich oraz wpływa na kształtowanie się modelu szczątkowej religijności czy wreszcie ogólnego zarzucania praktyk religijnych.

Początek lat trzydziestych zastał rodzinę Ratzingerów w Tittmoning. Wtedy miał miejsce trudny okres zawodowy dla Josepha Ratzingera seniora, który jako żandarm często musiał interweniować w przypadkach zajść prowokowanych przez członków NSDAP. Ojciec przyszłego papieża odczuwał głęboki wstręt do postaci Hitlera i jego narodowosocjalistycznej partii. Był wiernym czytelnikiem „Der Gerade Weg”, katolickiej gazety, która już w 1932 odważnie określała narodowy socjalizm mianem dżumy (autor tego artykułu Gerlich został potem zamordowany w Dachau). Warto również przypomnieć, że przeciw nazistom występował również Kościół. Już w 1930 pojawił się w „L’Osservatore Romano” artykuł, w którym zwracano uwagę, że członkostwo w NSDAP jest nie do pogodzenia z sumieniem katolika. Arcybiskup Monachium kardynał von Faulhaber określił ideologię nazistowską mianem „herezji”. W 1932 zaś Konferencja Episkopatu Niemiec nazwała program NSDAP mianem „błędnej ideologii” i zakazała katolikom przynależności do partii nazistowskiej a tym, którzy się do tego zakazu nie zastosowali, nie wolno było zasadniczo przyjmować sakramentów.

W grudniu 1932 roku Ratzingerowie przenieśli się do Aschau, na wieś. Tam przyszły papież o mało co nie postradał życia, topiąc się w stawie – na szczęście ocaliła go zimna krew matki. Tymczasem sytuacja polityczna stopniowo radykalizowała się – Hitler został kanclerzem ku rozpaczy Ratzingera seniora, który wypowiedział wówczas prorocze słowa, że sprowadzi to na Niemcy wielkie nieszczęście. Potem, już w czasie wojny, przyrównywał Hitlera do Antychrysta i był zaszokowany tempem podboju Polski i Francji oraz reszty Europy przez Niemcy. Tuż przed wojną Ratzingerowie znowu zmieniają miejsce zamieszkania, tym razem na Hufschlag koło Traunstein. Odpowiednio w latach 1935 i 1937, Georg i Joseph Ratzinger rozpoczynają naukę w niższym seminarium duchownym w Traunstein a potem wstępują do Seminarium Arcybiskupiego. Los braci jako przyszłych kapłanów został na swój sposób przypieczętowany.

Warto tutaj podkreślić to, co było później chętnie wypaczane przez rozmaitych ignorantów – propagandystów. Regulacje dotyczące Hitlerjugend zostały uchwalone w 1936 roku – członkostwo w tej organizacji było obowiązkowe dla określonej kategorii wiekowej, a od 1939 jeszcze bardziej zacieśniono ideę powszechności tej organizacji. Członkowie Hitlerjugend dzielili się na dwie grupy – przymusowych, wpisanych w jej poczet z mocy ustawy oraz kadrowych, którzy zapisali się wcześniej dobrowolnie. Ci pierwsi pozbawieni byli mundurów i przywilejów. Aby uniknąć sankcji seminarium zmuszone było zgłaszać uczniów w odpowiednim wieku do członkostwa. Unikali oni jednak za wszelką cenę spotkań organizacji i byli traktowani przez pozostałych członków wrogo, gdyż obawiano się, że ich gorliwy katolicyzm podmyje wiarę innych w brunatną ideologię. Latem 1942 Georg Ratzinger został powołany do Służby Pracy Rzeszy a rok później jego brat Joseph został zmuszony do pracy w jednostce ochrony przeciwlotniczej w Monachium. Joseph Ratzinger skutecznie wyprosił o przydzielenie go do oddziału radiolokacji, nie chcąc uczestniczyć w konfrontacjach wojennych. Później, został zwolniony z tej jednostki, ale ledwo wrócił do rodzinnego Traunstein, wcielono go zaraz do Służby Pracy Rzeszy. Ostatecznie, w obliczu rosnących braków kadrowych wojska niemieckiego i sięgania przez Hitlera do coraz głębszych rezerw, młody Joseph Ratzinger bojąc się posłania na front, zdezerterował. Tuż przed zakończeniem wojny, kiedy oddziały SS miały rozkaz rozstrzeliwania dezerterów, w domu rodzinnym Ratzingerów, w którym ukrywał się młody Joseph, zostali zakwaterowani dwaj esesmani. Zaczęli wypytywać Josepha seniora, dlaczego jego syn w wieku poborowym nie jest na froncie a ten dał upust swoim antyhitlerowskim poglądom. Wydawało się, że tym razem nie obejdzie się bez poważnych konsekwencji dla Ratzingerów, ale na szczęście z niewyjaśnionych dotąd przyczyn obaj esesmani następnego dnia zniknęli.

Po wojnie, jako kleryk, Joseph Ratzinger oddawał się akademickiej filozofii i teologii. Inspirowała go bardzo postać Augustyna z Hippony – święty cierpiący i pytający, z którym może utożsamiać się człowiek współczesny. 29 czerwca 1951 nadchodzi długo wyczekiwany przez braci moment – kardynał von Faulhaber udzielił im święceń kapłańskich. To właśnie ze zdjęcia przedstawiającego błogosławieństwo prymicyjne Ratzingerów wykadrowano później Josepha, który rzekomo czynił pozdrowienie „Sieg heil”.

W latach 1951 – 1977 rozwija się kariera naukowa Josepha Ratzingera. W 1953 zostaje on doktorem teologii. Na skutek małostkowości jednego z wykładowców, jego habilitacja była jednak zagrożona, ale ostatecznie przyszły papież uzyskał ją w 1957. Zostaje profesorem kolegium we Fryzyndze a potem przenosi się do uniwersytetu w Bonn.

W 1962 w towarzystwie kardynała Fringsa – dla którego staje się oficjalnym doradcą teologicznym – udaje się do Rzymu na II Sobór Watykański. Ratzinger, jako jeden z autorów dokumentu „Lumen Gentium” („Światłość narodów”) przyczynił się do tego, że Kościół został zdefiniowany jako nowy Izrael, lud Boży, żywiący się Ciałem Chrystusa. Niestety, sens zamysłu Ratzingera został w dużej mierze wypaczony i teologiczno-biblijne pojęcie ludu Bożego odwołujące się do wielkiej rodziny wierzących, zaczęto interpretować w duchu demokratycznego podejmowania przez nich decyzji, swoistego Kościoła oddolnego, czy to – nie ma w tym sprzeczności – niemal marksistowskim ujęciu, w którym lud znajduje się w opozycji do warstw rządzących (hierarchów w tym wypadku). Pytany przez Hasemanna, Georg Ratzinger wyznaje, że jedną z najbardziej trapiących Benedykta XVI spraw jest to, że zbyt wielu kapłanów odprawia msze niezgodnie z obowiązującymi w Kościele przepisami, bo wydaje im się, że muszą coś do mszy dodawać lub coś w niej zmieniać.

W latach siedemdziesiątych, w ramach inicjatywy pojednania polsko-niemieckiego, podczas wzajemnych wizyt biskupów polskich i niemieckich, Joseph Ratzinger poznaje Karola Wojtyłę. Wojtyła imponował Ratzingerowi prostotą, bezpośredniością i otwartością („Czuło się, że jest to człowiek, który należy do Boga”). Jan Paweł II świetnie rozumiał się z Ratzingerem. Zaproponował mu objęcie prefektury Kongregacji Nauki Wiary, ale Ratzinger robił wymówki i szukał uników, nie będąc zainteresowany tą pozycją. Dopiero po zamachu na Jana Pawła II zmienił zdanie i ostatecznie przyjął jego propozycję.

Joseph Ratzinger pozostał skromnym człowiekiem. Codziennie, kiedy szedł do pracy ze swoją wysłużoną aktówką, był w Watykanie zaczepiany przez turystów, którzy biorąc go za zwykłego księdza, zasypywali go prozaicznymi pytaniami a on zawsze znajdował czas, żeby im pomóc.

Świetnie się z polskim papieżem uzupełniali. >> Ten pierwszy, charyzmatyczny ekstrawertyk, który zyskał sobie szybko przydomek „John Paul Superstar” oraz „Papież, którego można było dotknąć”, pragnął objąć ramionami cały świat. Ratzinger był cichym introwertykiem, nieśmiałym i nie lubiącym publicznych występów subtelnym umysłem. Jeden był mistykiem i poetą, drugi teologiem i analitykiem, jeden gorącym sercem Kościoła, drugi – jego przenikliwym intelektem. Słabe strony jednego z nich stanowiły mocne strony drugiego”.<<

19 kwietnia 2005 roku Georg Ratzinger włączył telewizor i dowiedział się z niego, że jego brat został papieżem. Jak przyznaje, kiedy usłyszał: „Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Ratzinger”, poczuł się przygnębiony. Nie myślał o zaszczytach i prestiżu, jakie spadły na jego brata, ale o wyzwaniach i obciążeniach, jakie będzie musiał on udźwignąć. I o tym, że Joseph będzie miał dla niego teraz bardzo mało czasu. Prałat Georg Ratzinger wspomina, że udał się do łóżka w dość smętnym nastroju. Przez cały wieczór i kolejny dzień – aż do popołudnia – dzwonił telefon, ale on konsekwentnie nie podnosił słuchawki, pragnąc by wszyscy dali mu spokój. W końcu papież Benedykt XVI dodzwonił się do starszego brata. I tak jest do dnia dzisiejszego – to Benedykt XVI dzwoni do Georga a nie odwrotnie.

Jeśli się patrzy z perspektywy czysto ludzkiej, był to oczywiście przypadek – mówi o wyborze brata na papieża ksiądz prałat Georg Ratzinger. – Jeśli jednak człowiek wierzący spojrzy na całą historię jego życia, dostrzeże, że to Opatrzność prowadziła go konsekwentnie do wyznaczonego przez nią – a nie przez niego! – celu.

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki Georga Ratzingera i Michaela Hasemanna „Mój brat Papież”, Znak, 2012.

Daniel Koziarski

Za: Rebelia.pl, 29 kwietnia 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.04.30

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek