Krzysztof Wyszkowski – Gęsi puczystowskie


Krzysztof Wyszkowski Foto wyszkowski.euGęsi kapitolińskie, budząc obrońców, ocaliły Kapitol. Kapłony belwederskie – Tadeusz Mazowiecki, Aleksander Smolar – gęgają o rzekomym puczu Jarosława Kaczyńskiego.

Co chcą w ten sposób powiedzieć? O co oskarżają patriotów? Że są tacy sami jak puczyści z Moskwy z 1991 r.? A może nawet tacy sami jak puczyści z Monachium z 1919 r.? Kaczyński jako pogrobowiec Janajewa i Hitlera – oto wskazanie kierunku dla całej rządowo-postkomunistycznej propagandy.

Na początku należy ostrzec wszystkie rządowe i „zaprzyjaźnione” cyngle dziennikarskie i funkcyjne. Po odparciu ataku Rzymianie obnosili gęsi w lektyce, ale psy, które zaspały i nie ostrzegły przed zagrożeniem, powiesili. A u nas Mazowiecki mówi o „utrwalaniu się puczu” już od dawna, a w TOK FM dopiero po ostrzeżeniu Smolara, że „pucz pełza”, zgraja rzuciła się do obszczekiwania, że będzie jak z ludobójstwem Hutu na Tutsi. Co teraz zrobi z wami rozsierdzony Hutusk?

Mniejsza o cyngle, które fałszują role napastnika i ofiary, bo w Rwandzie atak był dziełem, tak jak obecnie w Polsce, władz państwa. Jednak kłamstwa o groźbie puczu głoszone przez puczystów z „Nocnej zmiany” jest absolutnym humbugiem i, stosując język GW, zoologiczną perwersją antydemokratyzmu. Ludzie, którzy przeprowadzili pucz 4 czerwca 1992 r., oskarżają o zmierzanie do nielegalnego przejęcia władzy swoje ofiary!

Co się takiego dzieje, że Mazowiecki – człowiek tak ostrożny, że do dzisiaj nie wiadomo, jak mu się udawało być narzędziem bezpieki do organizowania dywersji jednocześnie przeciw prymasowi Stefanowi Wyszyńskiemu i swojemu szefowi Bolesławowi Piaseckiemu – publicznie nawołuje do walki z opozycją jak z Al Kaidą? Jakie niebezpieczeństwo zagraża Wałęsie, że nie czekając „aż Putin się zdenerwuje” żąda natychmiastowej rozprawy z tymi, którzy ośmielają się nie wierzyć gen. Anodinie i wzywa do powrotu do akcji moczarowskiego aktywu młodzieżowego z jego pałkami z pociętych kabli („Oj, jak to boli!”)? Co takiego straszy Smolara, że mimo ujawnienia przeze mnie takiej mistyfikacji planu, nadal tak bardzo „na poważnie” udaje obawę przed zamachem na Tuska i Komorowskiego, jakby ABW miało już przygotowane powielenie scenariusza KGB z rzekomym zamachem na Putina?

Każdy, kto czytał komentarz Smolara do mordu na Żydach w Tuluzie – „Sarkozy potrzebował cudu i go dostał” – powinien zastanowić się, jakiego cudu potrzebuje Układ firmowany przez Tuska, żeby tacy ludzie jak Mazowiecki, Wałęsa, Michnik, wraz z całą czynną przy puczu 4 czerwca 1992 r. agenturą SB i WSW, poczuli się bezpiecznie? Żeby Arab zamachnął się na platformerską szkołę? Żeby Czeczeniec zamachnął się na platformerskie biuro poselskie?

Nie, Układ nie potrzebuje żadnego rzeczywistego zamachu. Do wytworzenia atmosfery pobojowiska, po którym snują się żywe trupy, wystarczy mu samo gadanie o zagrożeniu, które na naszą wieś spokojną, wieś wesołą, czyha ze strony krwiożerczych band kierowanych przez „Pisuar” i „Koncern Rydzyka”. Niebezpieczeństwem nie jest Rosja Putina i krajowi „zaufani ludzie KGB”; nie są nim Niemcy spychający Ukrainę pod władzę Kremla i ich krajowi konfidenci domagający się zwiększenia dominacji niemieckiej nad Polską i całą Europą; nie jest nim wycofanie za ocean wojsk amerykańskich; nie jest nawet trwająca od dwudziestu lat ucieczka z Polski młodych Polaków – jedynym niebezpieczeństwem, przed którym drżą organizatorzy Układu jest polska pamięć wolności.

Tej wolności, która wybuchła z Sierpnia`80. Tej, która umacniała się podczas Zjazdu Solidarności w 1981 r. Nadziei na wolność przywróconej na chwilę 4 czerwca 1989 r. Szansy na wolność i demokrację powstałej dzięki utworzeniu rządu Jana Olszewskiego w 1992 r.

Tusk, Mazowiecki, Wałęsa – zdradzieccy puczyści z „Nocnej zmiany” 4 czerwca 1992 r. – w dwadzieścia lat po swojej zbrodni udają, że boją się Kaczyńskiego i o. Rydzyka, ale naprawdę boją się odrodzenia ducha wolności w młodym pokoleniu. Odrodzenia, które już nie będzie z nimi dyskutować i polemizować, bo wszystko jest już jasne. Wałęsa, ten puczysta tak tchórzliwy, że bał się, iż jego wspólnicy w przyszłości będą chcieli wyprzeć się swojej roli w spisku, kazał wszystko nagrać i każdy może sobie obejrzeć Tuska w jego jedynej autentycznej roli – mordercy demokracji.

Gdy puczyści z 4 czerwca 1992 r. ostrzegają przed rzekomym puczem patriotów, to znak, że się boją – wolności.

Krzysztof Wyszkowski

Za: Krzysztof Wyszkowski – Niezalezne komentarze polityczne, 8 maja 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.05.09

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek