Julia M. Jaskólska – Chichot towarzyszy


Julia-Maria-Jaskolska-foto-jmjW Białymstoku cudem udało się zdekomunizować pomnik rodem z PRL. Władze miasta po wielu miesiącach łaskawie zgodziły się, by Pomnik Bohaterów Ziemi Białostockiej, poświęcony „poległym w walce o Polskę Ludową” zachował orła w koronie i napis „Bóg, Honor, Ojczyzna”, zawieszone tam we wrześniu ubiegłego roku bez pozwolenia przez przedstawicieli organizacji antykomunistycznych.

O tego typu akcjach nie powinno się w ogóle dziś pisać, pomniki różnego rodzaju utrwalaczy dawno powinny zostać zrzucone z cokołów, a ciemiężcy poskazywani.

Zamiast tego jest „nihil novi sub sole”. No bo cóż z tego, że w Warszawie przed laty dźwig strącił z placu sprzed siedziby Ratusza postać „krwawego” Feliksa Dzierżyńskiego, skoro stolicą rządzi Platforma Obywatelska, a prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz niczym niepodległości broni monumentu upamiętniającego polsko-sowieckie braterstwo broni, a przedstawiciele władz stolicy składają kwiaty pod pomnikiem agenta NKWD, gen. Zygmunta Berlinga, czcząc rocznicę jego urodzin?

Nie miejmy więc złudzeń. Białostocki pomnik został odubekizowany tylko i wyłącznie dlatego, że ludzie, m.in. członkowie Klubu Więzionych, Internowanych i Represjonowanych oraz Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, wzięli sprawy w swoje ręce., Gdyby nie to orzeł bez korony dalej by straszył, gdyż ta „kurica” prezydentowi Truskolaskiemu z PO w żadnym razie nie przeszkadzała. W sumie inicjatorzy akcji i tak mieli szczęście, gdyż policja ani prokuratura nie chciały się w sprawę mieszać i karać za to, że ktoś opowiada się nie za ubekami a za orłem w koronie oraz „Bogiem, Honorem i Ojczyzną”. Wyobraźmy sobie oto scenę, gdy na sali sądowej na ławie oskarżonych zasiadają za nałożenie orłu korony ludzie, którzy w stalinizmie przeszli przez konwejery i inne tortury, lub w stanie wojennym przechodzili przez zomowskie „ścieżki zdrowia”. Antykomuniści w sądzie, a ich prześladowcy na wolności jako tzw. autorytety moralne w mediach, z pokaźnymi emeryturami i ulokowani w różnych radach nadzorczych. Chichot komunistyczny w całej okazałości.

Przypadek białostocki potwierdza tylko regułę o obecnej Polsce jako przedłużeniu PRL-bis. Jaki jest stosunek PO do zrywania z komunistycznym dziedzictwem, to wiemy aż za dobrze. Komunistów nie można tknąć, Kiszczak i Jaruzelski są hołubieni jako współtwórcy reform. Co innego jeśli ktoś chce upamiętnić np. Papieża-Polaka… Wtedy trafia przed sąd, tak jak mieszkańcy w Bydgoszczy, którzy 1 maja , w rocznicę ogłoszenia jego beatyfikacji, w Alejach Jana Pawła II rozłożyli na trawniku kilkumetrowy wizerunek Ojca Świętego i banner z napisem „Zawisza”. Zostali zmuszeni do jego usunięcia i zatrzymani.

Można też oberwać za krytykę PRL. Na początku kwietnia ochroniarze dali gazem po oczach kibicom na meczu Polonii Warszawa ze Śląskiem Wrocław, po tym jak fani stołecznego klubu wywiesili transparent z sierpem i młotem i hasłem „Precz z komuną”. Jego usunięcia domagał się delegat PZPN, Andrzej Szczepański, według doniesień „Naszego Dziennika”, „były aparatczyk PZPR ze Słupska”, grożąc przerwaniem meczu.

Matecznik pezetpeerowców różnej maści, rządzący piłką nożną, ma z kibicami i ich patriotyzmem od dawna dużo kłopotów. W 2009 r. Lechia Gdańsk (ta sama, której kibice nie tak dawno symbolicznie wykluczyli Donalda Tuska ze swojego grona) została ukarana przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA. karą 5 tysięcy złotych za to, że zwolennicy drużyny wywiesili olbrzymi transparent z hasłem: „17 września 1939. Czwarty rozbiór Polski”, oba zdania przedzielone przekreślonym sierpem i młotem. Obok widniał inny transparent z napisem „Bóg Honor Ojczyzna”.

A 1 sierpnia, w 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, zabroniono piłkarzom Polonii Warszawa i Legii wyjść na prezentację przedmeczową w koszulkach odwołujących się do tej rocznicy. Jak w PRL…

Kibice mogą stanowić wzór postaw patriotycznych. Pamiętają, kto walczył o wolność, a kto członków AK, WiN mordował. A że dziwnie jakoś nie lubią Platformy Obywatelskiej, no to zostali pogardliwie przez Tuska i jego propagandę nazwani „kibolami”. Na szczęście się nie przejmują i robią swoje. Tak jak 3 maja, gdy kibice Śląska Wrocław, nowego mistrza Polski, podczas meczu z Jagiellonią Białystok wywiesili olbrzymie transparenty. „Bo Oświęcim przy nich to była igraszka” – głosił cytat z rotmistrza Witolda Pileckiego. Oprawa składała się z dwóch tzw. sektorówek. Na pierwszej z nich kibice umieścili napis: „Bohaterów naszej Ojczyzny pamiętamy” i nazwy: Narodowe Siły Zbrojne, Armia Krajowa, Wolność i Niezawisłość, Bataliony Chłopskie, Konspiracyjne Wojsko Polskie. A na drugiej napis: „Morderców Narodu Polskiego znamy” i nazwiska Stefana Michnika, Jakuba Bermana, Józefa Różańskiego, Anatola Fejgina, Heleny Wolińskiej, Salomona Morela i Feliksa Rosenbauma. Między sektorówkami znalazł się wizerunek rotmistrza Witolda Pileckiego – „ochotnik do Auschwitz”. Kibice skandowali „Cześć i chwała bohaterom”, „Bóg, Honor i Ojczyzna” i „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Odśpiewano także „Jeszcze Polska nie zginęła”. Jeszcze przed meczem kibice Śląska zorganizowali marsz z okazji święta 3 maja i wystąpili z inicjatywą, by nowo powstałe rondo leżące obok najwyższego budynku Wrocławia nazwano Rondem Żołnierzy Wyklętych.

Czy o tym przeczytamy w mediach głównego nurtu? Żarty. Tam królują dokonania rządu, sukcesy gospodarcze ekipy Tuska i bezustanne ataki na prawicową opozycję. Media dworskie nie będą przecież pisać źle o własnych panach. Na szczęście istnieje drugi obieg, kolejna analogia do PRL, którym nie są już dziś „samizdaty” tylko Internet.

Od 1989 r., minęło dwadzieścia lat z okładem, a my jak tkwiliśmy tak tkwimy w peerelu, tyle że w nieco skarlałej postaci i innym opakowaniu. Dopominanie się o orła w koronie i prawdę historyczną jak były zbrodniami przeciwko systemowi, tak nimi pozostały.

Julia M. Jaskólska

tekst opublikowany na portalu stefczyk.info

Za: jakuccy.pl

Przeczytaj wiecej piora Julii M. Jaskolskiej:

POLISH CLUB ONLINE, 2012.05.11

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek