Krzysztof Losz – Sąd po stronie Rady


Warszwa-Plac-Trzech-Krzyzy-spoleczne-poparcie-dla-Telewizji-Trwam-fot-M-Borawaski-Nasz-Dziennik-za-naszdziennik.plNiejednogłośnie, ale jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił wczoraj skargę Fundacji Lux Veritatis. Będzie apelacja do NSA

Fundacja Lux Veritatis domaga się unieważnienia decyzji przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka w sprawie przydzielenia koncesji na pierwszym multipleksie cyfrowym i nieprzyznania na nim miejsca Telewizji Trwam. Sędzia Zbigniew Rudnicki, przewodniczący składu orzekającego, jeszcze przed udaniem się na naradę podkreślił, że to nie był proces w sprawie Telewizji Trwam, ale czterech podmiotów, które dostały koncesję.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Rudnicki powiedział, że sąd rozpatrywał tę sprawę tylko pod względem formalnym, czyli badał zgodność decyzji przewodniczącego KRRiT z Konstytucją, ustawą o KRRiT czy ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. I według sądu do złamania procedur nie doszło. Sędzia bronił też Krajowej Rady, że nie jest ona ani superbankiem, ani superrewidentem, więc nie mogła dokładnie badać dokumentów finansowych firm, jak postulowała to w skardze Fundacja. Według sądu, Rada dokonała tej oceny w sposób wystarczający, bo badała, czy podmioty starające się o koncesję na nadawanie na multipleksie cyfrowym miały długookresową zdolność do sfinansowania tego przedsięwzięcia. Sędzia Rudnicki podzielił opinię KRRiT, jakoby w przypadku Fundacji Lux Veritatis problemem było to, iż w znacznym stopniu utrzymuje się ona z dobrowolnych datków, "których wysokość jest trudna do prognozowania". Ale jednocześnie przyznał, że Krajowa Rada powinna wziąć pod uwagę wieloletnią działalność Fundacji, która się na takich darowiznach opiera. Jednak te uchybienia nie wystarczyły – zdaniem sądu – do uchylenia decyzji przewodniczącego Jana Dworaka. Według warszawskiego sądu, przy rozpatrywaniu sprawy nie miało też znaczenia to, że Fundacja dysponowała własnymi pieniędzmi na finansowanie multipleksu, a inni musieli je pożyczać w banku. – To, że lepiej oceniamy firmę, która ma pieniądze, to są nasze odczucia subiektywne. Pożyczka może być lepszym środkiem niż pieniądze własne – wyjaśniał motywy składu orzekającego sędzia Rudnicki.

Kierując się względami formalnoprawnymi, sąd nie brał też pod uwagę doświadczenia nadawców, tego, od jakiego czasu działają na rynku, czy od lat, czy od miesiąca – a tu Telewizja Trwam przebijała zdecydowanie konkurentów. Sędzia przyznał jednocześnie, że to może wydawać się niezgodne ze zdrowym rozsądkiem. Ponadto sąd nie zauważył łamania zasady równości podmiotów, co podnosili w swoich wnioskach skarżący.

Ojciec Jan Król CSsR z zarządu Fundacji Lux Veritatis powiedział po procesie, że liczył się z takim wyrokiem. Ale jego zdaniem jako dobry znak trzeba odczytywać to, że jeden z trojga sędziów złożył jednak zdanie odrębne, nie zgadzając się z orzeczeniem, a więc podzielał zasadność skargi Fundacji. Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji, zauważyła, że odrzucając skargę, sąd w zasadzie nie odniósł się merytorycznie do większości zarzutów. Poza jednym – gdy stwierdził, że żądanie przeprowadzenia przetargu na miejsca na multipleksie nie miało podstaw prawnych. – Będziemy apelować do Naczelnego Sądu Administracyjnego, jak tylko otrzymamy pisemne uzasadnienie wyroku – zapowiedział pełnomocnik prawny Fundacji Lux Veritatis, radca Benedykt Fiutowski. W jego ocenie, sąd nie wziął pod uwagę przede wszystkim argumentów natury ekonomiczno-finansowej, które były podnoszone w skardze na decyzję przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka. A to właśnie te kwestie zdecydowały o tym, że Telewizji Trwam nie ma na multipleksie.

Ojciec dr Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia Maryja, jeszcze przed ogłoszeniem wyroku mówił o ewentualności odrzucenia skargi. Komentując zaś samo orzeczenie, stwierdził, że w ten sposób odebrano Telewizji Trwam szansę na ewangelizowanie Polaków. – Żal mi tego wszystkiego, że tracimy szansę na głoszenie prawdy, komunikacji między Polakami – powiedział dyrektor Radia Maryja, obiecując, że Fundacja się nie podda, ale będzie się starać o miejsce na multipleksie. Choć trzeba mieć świadomość, że to nie jest łatwe. – Tylko zmiana rządu pomoże, ale nawet gdyby zmienili rząd, nie będzie już miejsca na multipleksie. A oni się bardzo mocno zakorzeniają – zauważył o. Tadeusz Rydzyk. – Obserwujcie państwo, liczę na myślenie – wezwał dyrektor Radia Maryja. Podziękował też milionom Polaków za modlitwę w intencji Telewizji Trwam i za podpisywanie protestów do Krajowej Rady, których jest już ponad 2,2 mln i cały czas napływają.

Równi i równiejsi

Przed wydaniem wyroku sąd w obszernym sprawozdaniu przypomniał przebieg procesu koncesyjnego, który zakończył się przyznaniem miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym (MUX-1) czterem podmiotom: Lemon Records, STAVKA, ATM Grupa i Eska TV. Potem swoje stanowiska przedstawiły strony postępowania.

Uzasadniając skargę, radca prawny Benedykt Fiutowski, reprezentujący Fundację Lux Veritatis, skoncentrował się na wadliwości postępowania KRRiT. Czego jednak – jak świadczy wyrok – nie podzielał sąd administracyjny. Radca podkreślał, że Krajowa Rada nie traktowała równo wszystkich podmiotów. – Cztery podmioty, które uzyskały koncesje, nie uzyskałyby ich, gdyby nie deklarowana chęć pomocy finansowej ze strony organu – powiedział radca prawny. Chodzi o opłaty koncesyjne – od 7 do prawie 11 mln zł – które zgodnie z ordynacją podatkową powinny być zapłacone jednorazowo. I na to przystała Fundacja. Rada powinna więc ocenić, czy koncesjonariuszy na to stać. Jednak Rada, podkreślił radca, twierdzi, że nie musiała tego robić, bo miała prawo zakładać, że opłata będzie rozłożona… na raty.

Ale KRRiT, jak wykazał Benedykt Fiutowski, nie opracowała jednolitych kryteriów ekonomicznych dla wszystkich wnioskodawców. Dlaczego? Bo zdaniem członków Rady o koncesje wystąpiły różne podmioty, o różnej sytuacji. Ale przy ocenie tychże podmiotów KRRiT stosowała co najmniej 99 różnych wskaźników ekonomicznych i dowolnie je stosowała wobec różnych wnioskodawców. – Krajowa Rada temu w piśmie procesowym nie zaprzeczyła – podkreślił pełnomocnik Fundacji.

Radca podał mnóstwo przykładów niewłaściwego postępowania KRRiT w sprawach oceny finansowej wnioskodawców. Na przykład Rada zarzucała Fundacji, że ma duży wskaźnik zadłużenia długoterminowego, ale nie odnosi się do takiego samego wskaźnika u innych wnioskodawców, bo tego nie badała. Tymczasem trzech z czterech koncesjonariuszy miało o wiele gorsze wskaźniki zadłużenia długoterminowego. – Dochodzę do przekonania, że w tym momencie Krajowa Rada próbuje znaleźć argumenty, które uratują rozstrzygnięcie, ale szuka ich dopiero dzisiaj. Nie było ich, gdy wydawano decyzję – podkreślił pełnomocnik Fundacji.

Fundacja Lux Veritatis zarzuciła Krajowej Radzie, że zignorowała dokumenty finansowe przez nią przedstawione. A właściciel Telewizji Trwam miał kilka milionów złotych na koncie bankowym, ponadto Fundacja od 2003 r. składa co roku Krajowej Radzie sprawozdania finansowe, więc można było łatwo ocenić jej wiarygodność. Inne podmioty działały krótko, więc nie można było ich w ten sposób zweryfikować.

Przypomniano też sprawę spółki STAVKA, która składając wniosek, przedstawiła tylko ofertę kredytową, dopiero potem dołączyła promesę kredytową, a wątpliwości wzbudzała choćby kwestia zabezpieczenia kredytu. To właśnie z tego kredytu miała być finansowana działalność spółki na multipleksie. – To była niekontrolowana swoboda działania KRRiT. Nie widać toku myślenia organu – podkreślał Benedykt Fiutowski.

Fundacja to nie spółka

Radca zarzucił też Radzie, że Fundację potraktowała tak samo, jak spółki prawa handlowego. Tymczasem Fundacja nie działa dla zysku, tylko aby wypełniać swoje cele statutowe: misję ewangelizacji realizowaną przez zakon redemptorystów. I Fundacja pozyskuje środki od darczyńców w zamian za realizację tej misji społecznej. Te darowizny w zupełności pokrywają co roku koszty działalności, a nawet zapewniają nadwyżki w wysokości 3-6 mln zł rocznie, co gwarantuje środki na finansowanie programu cyfrowego.

Benedykt Fiutowski wskazał poza tym, iż przewodniczący Jan Dworak podpisał koncesje dla 4 firm po wydaniu pierwszej decyzji, w sytuacji gdy była ona zaskarżona – nie była to więc decyzja ostateczna. Stało się to 16 grudnia 2011 r., a skargę Fundacji odrzucono 17 stycznia 2011 roku. – Śmiem twierdzić, że losy tej sprawy były przesądzone – podkreślił Benedykt Fiutowski. Zaznaczył, że jednocześnie Rada złamała zasadę dbania o pluralizm programowy i właścicielski w mediach. Wszystkie argumenty przedstawione przez Fundację Lux Veritatis podzieliła spółka Mediasat, która także zaskarżyła decyzję KRRiT o nieprzyznaniu miejsca na multipleksie, i jej adwokaci zrezygnowali w tej sytuacji ze swojego wystąpienia.

KRRiT: Oddalić skargi

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz spółki, które otrzymały koncesję, wnosiły o oddalenie skargi. Rada podtrzymuje tezę, że Fundacji nie pozbawiono żadnych praw, nie dostała ona "tylko" dodatkowego uprawnienia, ale wciąż będzie mogła nadawać przez satelitę i sieci kablowe. Według prawników Rady, nie było także potrzeby organizowania przetargu – byłby on ogłoszony tylko wtedy, gdyby KRRiT nie była w stanie dokonać wyboru koncesjonariuszy, a tak w tym postępowaniu nie było, bo wybrano czterech koncesjonariuszy. – Krajowa Rada miała prawo oceniać wnioskodawców i taka analiza miała miejsce, to wynika z protokołów posiedzeń KRRiT – przekonywała radca prawny Kinga Szyguła. I zarzuciła Fundacji oraz Mediaset, że mówiąc o kwestiach ekonomiczno-finansowych, opierały się na błędnym rozumieniu rozporządzenia Krajowej Rady. A ono pozwalało na uzupełnianie wniosków po ich złożeniu. Tak samo jak Rada nie żądała finansowania działalności koncesjonariuszy z własnych źródeł, mogli sięgać po kredyt, pożyczkę, korzystać z podwyższenia kapitału. Radca podtrzymała także opinię KRRiT, że darowizny, jakie otrzymuje Fundacja, nie podlegają weryfikacji, nie można więc ocenić perspektyw, jak będzie wyglądała sytuacja właściciela Telewizji Trwam. – Ale pani nie kwestionuje, że istnieje swoiste imperium medialne – zauważył sędzia. – Te trzyletnie przychody stanowią jakąś argumentację czy żadną? – dopytywał przewodniczący składu orzekającego, nawiązując do informacji Benedykta Fiutowskiego, że z tytułu darowizn Fundacja otrzymuje co roku kilkanaście milionów złotych.

Szyguła podkreśliła, że Krajowa Rada posługiwała się takimi kryteriami finansowymi przy ocenie wnioskodawców, jakimi mogła zgodnie z ustawą, i każdy podmiot był oceniany tak samo.

Za zamkniętymi drzwiami

W procesie chciały wziąć udział, wspierając Fundację Lux Veritatis, dwa podmioty: Parlament Ekologiczno-Rolny RP (PERRP) z Kielc i Stowarzyszenie "Piotr" ze Szczecina. Eugeniusz Koprowski, przewodniczący PERRP, podkreślił, że jego stowarzyszenie ma interes prawny, aby występować w procesie jako strona. – Parlament odbył kongres i ponad 300 delegatów przyjęło uchwałę o obronie Telewizji Trwam i Radia Maryja. Do statutu wpisali także obronę niezależnych mediów – wyjaśnił Eugeniusz Koprowski. – Mamy poczucie, że są zagrożone nasze prawa obywatelskie, katolicy mają poczucie poniżenia, zagrożenia swoich praw – dodał. Wskazywał ponadto, że jego stowarzyszenie bardzo często występuje w różnych procesach karnych, cywilnych i administracyjnych jako strona, bo ma prawo do reprezentowania obywateli przed sądami.

Sąd odrzucił jednak oba wnioski. Sędzia Zbigniew Rudnicki, przewodniczący składu orzekającego, argumentował, że nie dostrzegł, aby wynik postępowania procesowego był związany z interesem prawnym obu stowarzyszeń. – Obaj panowie nie udowodnili związku swojej działalności statutowej ze sprawą – zwrócił się sędzia Rudnicki do przedstawicieli obu stowarzyszeń. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu przed budynkiem sądu zgromadziła się grupa widzów Telewizji Trwam. Przyszli z transparentami, modlili się także podczas trwania rozprawy: odmawiali Różaniec i śpiewali pieśni religijne.

I żałowali, że tylko niewielka grupa z nich mogła zająć miejsca na sali dla publiczności, aby tam przysłuchiwać się rozprawie. Ten proces, jak żaden inny w sądzie administracyjnym, wzbudził też ogromne zainteresowanie mediów.

Krzysztof Losz

Zdjecie: Warszawa, Plac Trzech Krzyzy. Podczas kilkudziesięciu marszów w kraju i za granicą widzowie pokazali, jak cenną wartością jest dla nich możliwość odbioru Telewizji Trwam. Fot. M. Borawski / Nasz Dziennik 

Za: NASZ DZIENNIK, 26-27 maja 2012, Nr 122 (4357)  

POLISH CLUB ONLINE, 2012.05.26

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek