Magdalena Ziętek – Dlaczego niemieccy politycy walczą z ociepleniem klimatu


Germany-Flag-Niemcy-flaga-wordpress.comWalka z ociepleniem klimatu jest jednym z priorytetów polityki niemieckiej. Szczególnie na szczeblu europejskim Niemcy starają się wymusić na państwach członkowskich podjęcie odpowiednich działań, które rzekomo mają uchronić nas przed „klimatyczną” katastrofą. Nie chcę wnikać w kwestię sensowności tych działań, natomiast chciałabym zwrócić uwagę na kilka kwestii, które dość rzadko pojawiają się w debacie na ten temat.

Niemcy – i to zarówno rząd, jak i społeczeństwo – walkę z ociepleniem klimatu postrzegają jako pewnego rodzaju misję. Misja ta rzekomo leży w interesie nie tylko samych Niemców albo nawet Europejczyków, ale wręcz całej ludzkości. Niestety, uwadze Niemców notorycznie umyka pewien drobny fakt. Konkretnie chodzi o to, że – na gruncie przyjmowanych przez nich założeń – to właśnie niemiecka gospodarka wydatnie przyczyniła się do tegoż właśnie ocieplenia (jeszcze raz zaznaczam, że nie wnikam w kwestię słuszności tych założeń).

Dlaczego? Zacznijmy od tego, że specjalnością niemieckiej gospodarki nie są np. usługi informatyczne, tylko takie gałęzie przemysłu, które wymagają dużego zużycia energii, a to jest związane z wysoką emisją CO2 do atmosfery. Należy wspomnieć tu o przemyśle chemicznym, a w szczególności o firmie BASF, która jest największym koncernem chemicznym świata. Warto też przypomnieć, że niemiecki przemysł zbrojeniowy przeżywa prawdziwy boom; w ciągu ostatnich lat, głównie za sprawą sprzedaży okrętów podwodnych oraz pojazdów opancerzonych, eksport niemieckiej broni wzrósł o 100%. Prawdziwym oczkiem w głowie Niemców jest oczywiście przemysł motoryzacyjny. Przed kilkoma laty w celu ratowania go, rząd niemiecki nie zawahał się nawet przed wprowadzeniem systemu wypłacania premii pieniężnych za wrakowanie starszych, ale zupełnie sprawnych pojazdów. Warto też nadmienić, że przez wiele lat RFN było światowym mistrzem eksportu, co oznacza, że Niemcy po prostu sporo produkowali (i nadal produkują). Ale nie tylko: oznacza to także, że niemieckie towary „podróżowały” i nadal podróżują po całym świecie. A zgodnie z tym jak pouczają nas ekolodzy, transport osób i towarów także przyczynia się do wzrostu emisji CO2 (w szczególności transport lotniczy). Co więcej, Niemcy są jednym z najbardziej zmotoryzowanych narodów świata, mają świetne autostrady, na których z reguły nie ma ograniczenia prędkości, w związku z czym sporo i chętnie podróżują po swoim własnym kraju. Ale nie tylko, są wyjątkowo mobilni także poza granicami Niemiec: chyba nie ma takiego zakątka na świecie, do którego nie dotarliby niemieccy przedsiębiorcy, turyści oraz pracownicy różnego typu organizacji.

Jednym słowem, gdyby Niemcom tak bardzo zależało na efektywnej walce z ociepleniem klimatu, to po pierwsze, musieliby całkowicie zmienić profil własnej gospodarki, po drugie jej model (czyli zorientowanie na eksport), a po trzecie, ograniczyć poziom własnej konsumpcji (np. niemieccy turyści powinni przestawić się na spędzanie urlopu w Niemczech).

Niestety, nie przypominam sobie, żeby rząd niemiecki kiedykolwiek wyszedł właśnie z takimi propozycjami. Wręcz przeciwnie, robi wszystko, żeby niemiecka gospodarka nadal intensywnie się rozwijała, i to dokładnie w tym samym kierunku, w jakim rozwija się już od 150 lat. Do czego więc niemieccy politycy potrzebują walki z ociepleniem klimatu? Właśnie do tego, żeby utrzymać swoją pozycję gospodarczą na świecie. Walka z ociepleniem klimatu to przede wszystkim opium dla niemieckiego społeczeństwa, które celowo ma być utrzymywane w przekonaniu, że Niemcy do tegoż ocieplenia się nie przyczyniają. Ich gospodarka może bowiem tylko wtedy się rozwijać, kiedy będzie się z nią utożsamiało niemieckie społeczeństwo. Propaganda „klimatyczna” ma wywołać w Niemcach pozytywne nastawienie do rządu i niemieckich przedsiębiorstw, a także negatywne do rządów tych państw, które nie chcą podporządkować się propozycjom niemieckiego rządu w kwestii walki z ociepleniem klimatu. Niemcy mają być dumni ze swojego państwa i swojego modelu gospodarczego, który – ich zdaniem, przede wszystkim w przeciwieństwie do USA – nie przyczynia się do niszczenia klimatu i środowiska naturalnego oraz nie ma nic wspólnego z gospodarczym imperializmem. Jednym słowem, walka z ociepleniem klimatu ma wywołać w Niemcach poczucie samozadowolenia. I właśnie to poczucie samozadowolenia jest niezbędne do tego, żeby niemieccy pracownicy pilnie pracowali np. przy budowie okrętów podwodnych albo intensywnie podróżowali po całym świecie, napędzając w ten sposób przemysł turystyczny (i wierząc przy tym, że obecny niemiecki model gospodarczy jest w stanie funkcjonować przy wykorzystaniu energii solarnej czy też wiatraków).

Pójdźmy dalej. Wymuszanie określonego zachowania na innych państwach za pomocą sankcji unijnych jak najbardziej leży w interesie niemieckiej gospodarki. Ograniczanie roli energetyki węglowej (a teraz także energetyki atomowej) służy interesom niemieckich producentów paneli solarnych czy też wiatraków. Po drugie, hamuje rozwój gospodarczy konkurencji, a w szczególności państw Europy Środkowo-Wschodniej (tym bardziej że Niemcy produkują swoje towary na całym świecie, a więc także w państwach, które ochroną klimatu specjalnie się nie przejmują). Jest jeszcze jeden aspekt tego zagadnienia, którego nie wolno przeceniać. Ustanawianie przepisów prawnych w oparciu o ekspertyzy rzekomych ekspertów tworzy fikcję, że są one wyrazem jakieś wyższej racjonalności, która nie ma nic wspólnego z żadnymi partykularnymi interesami. Niemcy, jako najwięksi orędownicy tworzenia takich przepisów, przedstawiają siebie jako kogoś, kto rezygnuje właśnie ze swoich partykularnych interesów i podporządkowuje się ogólnym regułom. Natomiast państwa, które tym regułom nie chcą się podporządkować, traktowane są jako nieucywilizowani nacjonaliści i egoiści. W ten oto sposób legitymizowane jest stosowanie przemocy w stosunku do państw, które uważają, że ustanowione przepisy nie odpowiadają ich interesom. (O tym, jak ściśle kwestia ta powiązana jest z medialną propagandą, może świadczyć polityka Frankfurter Allgemeine Zeitung. W momencie naszego wejścia do UE gazeta ta chętnie publikowała zdjęcia prezentujące polskich chłopów z pługiem i koniem. Miało to uświadomić niemieckim czytelnikom, że będą musieli płacić na modernizację polskiej wsi. Natomiast po rozpoczęciu walki z ociepleniem klimatu, w FAZ nagle pojawiły się zdjęcia polskich dymiących kominów. I tak w przeciągu kilku lat z zacofanego kraju rolniczego staliśmy się największym trucicielem Europy).

Jednym słowem, tworzenie kolejnych unijnych strategii walki z ociepleniem klimatu ma umożliwić utrzymanie aktualnego poziomu konsumpcji i produkcji w Niemczech. A o poziomie zakłamania polityki klimatycznej najlepiej świadczy reklama jednego z niemieckich producentów paneli solarnych. Pokazuje ona pana, który na dachu swojego domu umieścił takie właśnie panele. Puenta reklamy jest następująca: w ten oto sposób pan przyczynił się do ochrony klimatu; dzięki temu nie musi rezygnować z tego, co najbardziej kocha. Czyli z podróżowania swoim wypasionym samochodem…

Magdalena Ziętek

Za: W służbie orthos lógos – Magdalena Ziętek – biog autorski

Wybor zdjecia wg/PCO

POLISH CLUB ON LINE, 2012.05.26

Znalezione w sieci

Autor: Znalezione w sieci