Stanisław Michalkiewicz – Scheiss spływa do Żywej Cerkwi


Stanislaw-Michalkiewicz-fot-naszapolska.pl-08112011Pragnąc skupić uwagę gawiedzi wokół swojej osoby, biłgorajski sowizdrzał wymyśla coraz to nowe widowiska; a to wystawi do wyborów osobę legitymującą się dokumentami wystawionymi na nazwisko Anna Grodzka i nawet z nią tańcuje, a to zajara skręta, świadom, że nikt mu za to nic nie zrobi, bo po pierwsze – ma immunitet parlamentarzysty, a po drugie – i nieporównanie ważniejsze – że Siły Wyższe najwyraźniej roztoczyły nad nim parasol ochronny i nie tylko niezależna prokuratura, ale również niezawisłe sądy wiedzą, że włos mu z głowy spaść nie może, nawet gdyby kogoś zarżnął przed telewizyjnymi kamerami. Najwyżej niezawisły sąd z miedzianym czołem orzeknie, że jako biłgorajski filozof, ma taki właśnie filozoficzny stosunek do cudzego życia. Wśród filozofów takie rzeczy zresztą zdarzają się naprawdę. Jest na przykład kierunek zwany solipsyzmem, według którego świat w ogóle nie istnieje, będąc jedynie zbiorowiskiem fantomów. Fantomem jest premier Tusk, a nawet – prezydent Komorowski! Gdyby tedy biłgorajski sowizdrzał w stanie pomoroczności jasnej zamordował, dajmy na to, samego premiera Tuska, to jestem pewien, że błyskawicznie nawróciłby się na skrajny solipsyzm, a niezawisły sąd w podskokach by go uniewinnił argumentując, że nie może przecież nikogo skazywać w majestacie prawa za unicestwienie fantomu. Co prawda solipsyści nic nie mówią o razwiedce – czy ona istnieje, czy nie – ale ładnie byśmy wyglądali, gdyby istnienie razwiedki zależało od solipsystów! Razwiedka istnieje obiektywnie – na podobieństwo materii z materializmu dialektycznego. Za panowania materializmu sądy były skrępowane, bo – jak zauważył w swojej „Historii filozofii” prof. Władysław Tatarkiewicz – „marksizm w Związku Radzieckim został przyjęty powszechnie i bez zastrzeżeń” – podobnie jak i w naszym nieszczęśliwym kraju. Dlatego wtedy niezawisłe sądy mogły uniewinniać zbrodniarzy pod pretekstem nienawiści klasowej – a dzisiaj, w dobie pluralizmu filozoficznego, mają pod tym względem znacznie większe możliwości, dzięki temu mogą nie tylko spełnić każde żądanie razwiedki, ale również – uzasadnić je filozoficznie. Ale mniejsza już o te wszystkie filozoficzne kierunki; Rosjanie powiadają, że każdy durak po swojemu s uma schodit – i coś w tym musi być, bo filozofia jest dyscypliną akademicką, gdzie plagiaty są surowo karane, w związku z tym każdy ambicjoner musi wymyślać nową filozofię, filozofię, jakiej świat nie widział i w ten sposób królestwo nauki niepostrzeżenie przechodzi w dziedzinę psychiatrii. Ostatnio biłgorajski sowizdrzał ogłosił akt apostazji – że to niby występuje z Kościoła katolickiego. Widocznie spodziewał się, że w ten sposób przyciągnie do siebie jeszcze trochę gawiedzi, którą zawsze pociągają różne osobliwości – chociaż z punktu widzenia Kościoła apostazja posła Janusza Palikota jest niewątpliwie wydarzeniem radosnym. Osobiście obecnością posła Janusza Palikota w Kościele zawsze czułem się trochę zażenowany – a myślę, że nie byłem w tym odosobniony – i wreszcie to niemiłe uczucie minęło. Bogu niech będą dzięki!

Ale przecież nie o nasze prywatne uczucia tu chodzi – nawet gdyby przybrały charakter masowy. Ponieważ jestem przekonany, iż razwiedka roztoczyła parasol ochronny nad biłgorajskim sowizdrzałem w zamian za jakieś nikczemne usługi z jego strony na jej rzecz, warto spojrzeć na tę całą apostazję pod tym katem – o co w tym wszystkim chodzi i do czego to zmierza. Żeby lepiej to zrozumieć, musimy cofnąć się w czasie do początków naszej sławnej transformacji ustrojowej, kiedy to marksizmus-leninismus przestał być obowiązujący i razwiedka dopuściła filozoficzny pluralizm nawet wśród konfidentów. Z jakim masowym zjawiskiem mieliśmy wtedy do czynienia? Z masowymi nawróceniami. Im czarniejsze podniebienie miał do niedawna taki jeden z drugim komuch, tym gorliwiej nawracał się na wiarę Chrystusową i od razu, ku konsternacji normalnych katolików, zaczynał rozpierać się w pierwszych rzędach. Wychodziła temu naprzeciw pycha niektórych księży, którym się wydawało, że te nawrócenia są skutkiem ich siły perswazyjnej, a nie wykonywaniem polecenia służbowego. Tymczasem Francuzi mają przysłowie, że kto raz był królem, ten zawsze zachowa majestat – a stosuje się to również, a może nawet zwłaszcza – do moskiewskich psiaków i konfidentów. Ja w każdym razie w żadne takie masowe nawrócenia nie wierzę i raczej tłumaczę je sobie w ten sposób, iż konfidenci wykonali rozkaz nawrócenia tak samo, jak kiedyś wykonali rozkaz zapisania się do partii. No dobrze – a po co taki rozkaz? A po cóż by, jeśli nie w celu uwiarygodnienia konfidentów, którzy – kiedy tylko zmieni się etap – przystąpią do rozbijania Kościoła katolickiego w celu zastąpienia go Żywą Cerkwią, atrapą Kościoła ręcznie sterowaną przez razwiedkę? I właśnie ten etap nadszedł – o czym przekonuje mnie promowanie apostazji akurat przez żydowską gazetę dla Polaków pod redakcją pana redaktora Adama Michnika. Na poprzednim etapie pan redaktor uprosił księdza prałata Jankowskiego o chrzest syna, a teraz proszę – już mu się Kościół katolicki przejadł i w „GW” propaguje apostazję. Jaki interes ma żydowskie lobby w Polsce w propagowaniu apostazji z Kościoła katolickiego? Taki sam, dla którego utworzyło w naszym nieszczęśliwym kraju lożę B`nai B`rith, gdzie jako gwiazda pierwszej wielkości bryluje „Syn Przymierza”, pan prof. Jan Woleński, który naprawdę nazywa się Hetrich – „teoretyk prawdy”, co to na poprzednim etapie brylował w stowarzyszeniu ateistów – a dziś proszę – „Syn Przymierza” – ale drugą nóżką u „racjonalistów”. Słowem – wierzy we wszystko, w co trzeba. W Żywej Cerkwi właśnie takich potrzebują – a widocznie brukselski sanhedryn zdecydował, że również w naszym nieszczęśliwym kraju trzeba trochę przyspieszyć proces laicyzacji republiki, w związku z czym konfidenci, którzy na poprzednim etapie dostali rozkaz nawrócenia, teraz otrzymują polecenia dokonania apostazji. No i dobrze, no i na zdrowie! Człowiek wprawdzie strzela, ale to Pan Bóg kule nosi i najwyraźniej posłużył się razwiedką, jej konfidentami, żydowskim lobby i brukselskim sanhedrynem, żeby w Kościele katolickim w Polsce przeprowadzić kurację przeczyszczającą. W ten sposób cały Scheiss spłynie do Żywej Cerkwi. Czegóż chcieć więcej?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Nasza Polska" Nr 23 (866) z 5 czerwca 2012 r.

Za: naszapolska.pl

POLISH CLUB ONLINE, 2012.06.04

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek