Artur Łoboda – W sidłach moralnych oszustów


Komitet Poparcia Komorowskiego - fot za zapraszam.netDruga Rzeczpospolita istniała 18 lat – bo zainicjowała ją realnie Konstytucja Marcowa z 1921 roku.
Mimo wielkich tarć wewnętrznych i nałożenia się kryzysu światowego, a także ciągłego zagrożenia granic Polski – okres ten uznaje się za bardzo płodny dla naszej kultury i gospodarki.

Potem przyszły lata komunistycznej niewoli.
Teoretycznie – w 1989 roku odzyskaliśmy niepodległość.
Ale od czego staliśmy się niepodlegli?

W latach PRL-u rządziła nami dyktatura ciemniaków. A kto dziś nami rządzi?

Pojęcie polskości było w XIX wieku ściśle związane z kulturą narodową i artyści darzeni byli szczególnym autorytetem.
Nie uwolnili się od tego komuniści, którzy uczynili wszystko – co mogli – by skorumpować twórców.
I udało im się.
Prawdziwych – niezależnych ludzi kultury zniszczyli. Ale by stworzyć pozory niezależności artystów od polityki, a tym samym utrzymać prestiż najważniejszych swoich agentów, realizowali program „wentyli bezpieczeństwa”.
Pod pełną kontrolą SB działali twórcy prowadzący ograniczoną krytykę wobec systemu – na przykład kabareciarze.
Nie byli w najmniejszym stopniu niebezpieczni dla systemu, lecz pomagali w badaniu nastrojów społecznych i inwigilacji.

Dziś wiemy, że strajki sierpniowe 1980 roku stały się kreowanym przez SB elementem walki politycznej z ekipą Gierka.
Czy to jedyny element konfrontacji tamtych lat?

W 1976 roku – wielki piewca stalinizmu – Andrzej Wajda stworzył film „Człowiek z Marmuru”, w którym napomknięto o działalności Urzędu Bezpieczeństwa.
Naiwni Polacy – w tym także ja – uwierzyliśmy, że film ten niesie krytykę lat stalinowskich.

O wielka naiwności.

W latach stalinowskich wymordowano wielu polskich patriotów. W więzieniach i obozach koncentracyjnych przetrzymywano w nieludzkich warunkach dziesiątki – o ile nie setki tysięcy ludzi.
A w „Człowieku z Marmuru” – Wajda pokazuje nam jednego naiwnego „chłoporobotnika”, który niechcący wszedł między tryby polityki.
Każdy wykształcony krytyk filmowy bez problemu zauważy, że „Człowiek z marmuru” był filmem spełniającym wszystkie aksjomaty socrealizmu i zgodnie z komunistyczną ideologią przedstawiał otaczającą rzeczywistość.

W stalinowskiej Rosji powstało sporo podobnych filmów – choć piętnujących trockistowskich odszczepieńców.
A Wajda – zgodnie z tradycją filmu sowieckiego przedstawił w epizodzie jakichś bliżej nieokreślonych wrogów systemu.

Od momentu realizacji tego filmu stał się on mentorem koncesjonowanej opozycji kulturalnej – będąc jednocześnie pupilkiem panującej władzy.
Pamiętać musimy, że wielu z dygnitarzy lat siedemdziesiątych było ofiarami porachunków partyjnych z lat stalinizmu.
I powiem wręcz, że ten film powstał na ich „społeczne zamówienie”.

Zrealizowany przez Wajdę w 1981 roku film „Człowiek z żelaza”, był realizacją kolejnego politycznego zamówienia. Nowej ekipie – która wysadziła przyspawanych do foteli Gierkowców – na rękę był film, który niczego nowego nie wnosił, a tworzył medialny mit o rzekomym – samorzutnym przedstawicielu robotników – Lechu Wałęsie.

Za swoją naiwność z lat pierwszej solidarności zapłaciliśmy wysoką cenę – zmarnowanego dziesięciolecia lat osiemdziesiątych.
Bezdyskusyjna jest tu odpowiedzialność Wojciecha Jaruzelskiego, który wprowadził rządy wojska tylko po to by utrzymać chory system.

Kiedy – w 1989 roku oglądałem sejmowe expose Mazowieckiego, który zasłabł podczas jego wygłaszania to pomyślałem, że to czarna wróżba dla Polski.
I niestety, nie myliłem się.

W 1989 roku – naiwni Polacy wybrali do Sejmu i Senatu ludzi ściśle powiązanych z systemem komunistycznym, w tym rzekomych twórców kultury.
A ci – do dnia dzisiejszego „tworzą” na rzecz swoich mocodawców.
Żyjemy dziś w kraju – w którym najważniejsze media są w rękach pogrobowców stalinizmu.

Ostatnio największy żyjący do tej pory – piewca stalinizmu i szyderca z przedwojennej Polski, wziął na warsztat kolejny socrealistyczny temat. Bedzie nim film o Lechu Wałęsie, którego Wajda – jak sam stwierdził – chce przedstawić jako współczesnego „Kościuszkę”.
Nie wiem, czy w tym wypadku bardziej wykazał się nieuctwem – czy bezczelnością.
Ale nie takich oszustw historycznych dokonywali komuniści w przeszłości. Najlepszym przykładem jest mit „generała Świerczewskiego – Waltera”.

Społeczeństwo w końcu odważyło się zabrać głos by sprzeciwić się obrażaniu symboli narodowych.
Często powtarzane w mediach obelgi pod adresem Lecha Kaczyńskiego i matactwa w czasie „śledztwa smoleńskiego” spowodowały wyczulenie na chamstwo medialnych prowodyrów.

Przykładem tego jest reakcja na prostacki dowcip Krystyny Jandy – opowiedziany na Festiwalu w Opolu.

Może w końcu Polacy zrozumieją, że tak zwani „bohaterowie opozycji” ery PRL-u byli doskonale wykreowanymi figurantami. W pierwszym rzędzie byli nimi ci – których Polacy darzyli wielką estymą.

I jak długo Polacy nie zrobią remanentu własnych odczuć i własnej wiedzy społecznej – tak długo agenci będą manipulować głosem społeczeństwa.

Najlepszym przykładem są tak zwane „Listy poparcia” dla PO i Komorowskiego.

Uczciwi i myślący Polacy – nie popierają żadnego z obecnych polityków.

8 czerwiec 2012

Artur Łoboda

Za: Polskie Niezależne Media / Zaprasza.net, 8 czerwca 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.06.11

Artur Łoboda

Autor: Artur Łoboda