Dariusz Ostafiński – Włodzimierz Lubański: Talent wszech czasów


pilka-nozna-Wlodzimierz-Lubanski-fot-interJuż po jego pierwszym treningu w Zabrzu starsi piłkarze Górnika orzekli, że ten chłopak musi natychmiast wskoczyć do jedenastki. W lidze zadebiutował, mając 16 lat. Królem strzelców był cztery razy z rzędu. Z piłką potrafił zrobić wszystko. Dawni koledzy wspominają go jako człowieka bez skazy. Do dziś każdy talent Górnika jest porównywany z Lubańskim.

– Włodek miał szczęście, że trafił do wielkiego Górnika, ale Górnik miał jeszcze większe szczęście, że pozyskał tak zdolnego młokosa – mówi nam Henryk Loska, były działacz zabrzańskiej ekipy.

Lubański już w wieku 15 lat był fenomenem. – Zanim spotkaliśmy się przy Roosevelta, byłem z Włodkiem na centralnym zgrupowaniu juniorów w Warszawie– wspomina Zygmunt Anczok, były gracz Górnika. – Bodaj 120 chłopaków zjechało wtedy na Bielany. Chociaż powiedziałbym raczej, że było nas 119 i Lubański. Szczęki nam wszystkim opadły, jak zobaczyliśmy, co on wyprawia z piłką. Przerastał nas o kilka klas!

Skromny od zawsze

W Zabrzu też bardzo szybko poznano się na talencie wychowanka Sośnicy Gliwice. – Wystarczyły jedne zajęcia i już wiedzieliśmy, co to za jeden – śmieje się Stanisław Oślizło, wówczas kapitan drużyny. – Pamiętam, że po treningu siedzieliśmy zamyśleni w szatni, by nagle zgodnie krzyknąć, że Włodek musi zagrać w najbliższym spotkaniu.

– Jakiś czas później zaczęło się mówić, że Górnik jest taki dobry, bo z przodu ma Lubańskiego, który najszybciej biega do przodu, a z tyłu Oślizłę, który najszybciej biega do tyłu – żartuje doktor Zygfryd Wawrzynek, honorowy prezes Górnika.

– Na treningach ćwiczyliśmy w parze z Włodkiem, ja obronę, on atak. Przy nim zrozumiałem, że muszę szybko biegać do tyłu, bo przy napastniku tej klasy nie wolno tracić piłki z oczu – śmieje się Oślizło.

Wskazuje też na inną cechę Lubańskiego: skromność.

– Co on za katusze przeżywał, jak byliśmy na pierwszym tournee w Ameryce Północnej! Polonusi na spotkaniach byli dla niego bardzo hojni. Spaliśmy w jednym pokoju, więc widziałem, jak po powrocie ze spotkań z rodakami wyrzucał z kieszeni zegarki, złote łańcuszki i bransoletki. „I co ja mam z tym zrobić?!” – pytał, a ja mu radziłem, że na pewno to wszystko mu się przyda. Wtedy zaczynał snuć plany, jak rozdzieli dary między najbliższych.

Na poważnie

Wawrzynek twierdzi, że to dzięki rodzinie Lubański wyrósł na porządnego człowieka. – Państwo Lubańscy to byli bardzo mili ludzie. Dzięki atmosferze, jaką stworzyli w domu, Włodek stał się dżentelmenem na boisku. Z szacunkiem odnosił się do innych. Nie robił teatru, nawet gdy był krzywdzony – ocenia Wawrzynek.

– Przy tym był honorowy – dodaje Loska. – Zdał na politechnikę, ale nie miał czasu na studia. Prezes zdecydował, że profesorowie będą przyjeżdżali na stadion i tam odbędą się egzaminy. I profesorowie faktycznie pojawiali się na Górniku. Do czasu, aż Włodek powiedział, że tak nie wypada.

Talent Lubańskiego dojrzewał u boku Ernesta Pohla, Oślizły i wielu innych gwiazd wielkiego Górnika lat 60. Starsi koledzy bardzo dbali o to, żeby młodemu nie przewróciło się w głowie. Kiedy wyskakiwali na piwo, to bez Włodka.

Z czasem jednak jego rola w szatni stawała się coraz bardziej znacząca. Kiedy Górnik kupił dwóch nowych środkowych napastników, Jana Banasia i Władysława Szaryńskiego, pojawił się problem z wkomponowaniem ich do składu. Ktoś rzucił pomysł, żeby Lubański przeniósł się na skrzydło. – Jego kryło zawsze dwóch obrońców, więc była koncepcja, żeby on z tym swoim ogonem przeszedł na bok, a w środku byłoby więcej miejsca dla Banasia lub dla mnie – opowiada Szaryński. – Włodek się jednak na to nie zgodził i było po temacie.

Po zdobyciu czterech tytułów króla strzelców Lubański mógł więcej. W pełni to jednak akceptowano. – Był dla nas tym, kim swego czasu był Raul dla Realu Madryt – zauważa Anczok.

Nici z Realu

Zresztą w Realu miał Lubański grać. Królewscy oferowali za niego milion dolarów – wówczas ogromne pieniądze. Nie skończył jednak 30 lat, a wtedy przepisy zabraniały wyjeżdżać młodszym zawodnikom. – Jednak najgorsze, co go spotkało, to ta fatalna kontuzja przed mistrzostwami świata w 1974 roku. Gdyby nie to, Włodek zostałby taką gwiazdą, jak teraz Leo Messi czy Cristiano Ronaldo – ocenia Loska. – A tak pozostał mu tylko wyjazd do Lokeren. Przed kontuzją Lubański był gwiazdą światowego formatu. Po kontuzji ciągle potrafił być genialny, ale długa walka o powrót na boisko wiele go kosztowała.

Choć dla Górnika bardzo dużo znaczył, miał tylko etat sztygara. A taki np. Oślizło (kapitan zespołu) był nadsztygarem, co automatycznie przekładało się na większe pieniądze. Za seryjnie strzelane bramki i cztery tytuły króla też nie dostał żadnej ekstrapremii. – Z talonów wpadła mu jakaś pralka czy motocykl, ale to tyle. Ówczesny prezes Eryk Wyra na koniec roku organizował barbórkowe spotkania, na których robił świniobicie. Lubański, jako najlepszy snajper, był w nagrodę zapraszany na te uczty – dodaje Loska.

Do dziś każdy zdolny piłkarz Górnika jest porównywany do Lubańskiego. – A ja powiem, że od czasów, kiedy Włodek opuścił Zabrze, drugi tak dobry zawodnik jak on już się tutaj nie pojawił – twierdzi Oślizło. – Siłą Lubańskiego było to, że potrafił poświęcić najlepszy czas swojego życia dla piłki. Oparł się pokusom, prowadził sportowy tryb życia i został wielką gwiazdą.

– W Górniku byłem w cieniu Lubańskiego, ale granie w cieniu takiego zawodnika to była czysta przyjemność – kwituje Szaryński.

Włodzimierz Lubański

Urodzony: 28.02.1947 r. w Gliwicach

Narodowość: Polak

Wzrost: 178 cm

Waga: 76 kg

Pozycja na boisku: środkowy napastnik

Kluby: Sośnica Gliwice (1958–1962), Górnik Zabrze (1963–1975), KSC Lokeren (1975–1982), Valenciennes FC (1982–1983), Stade Quimper (1983–1985), KRC Racing Mechelen (1986)

W polskiej ekstraklasie: 234 mecze/155 goli

Debiut w ekstraklasie: 14.04.1963 (Górnik – Ruch 0:3)

W reprezentacji Polski A: 75 meczów/48 goli

Sukcesy klubowe: 4-krotny król strzelców polskiej ligi (1966, 1967, 1968, 1969), 7-krotny mistrz Polski (1963, 1964, 1965, 1966, 1967, 1971, 1972), 6-krotny zdobywca Pucharu Polski (1965, 1968, 1969, 1970, 1971, 1972), finalista Pucharu Zdobywców Pucharów (1970), król strzelców II ligi francuskiej (1983)

Sukcesy reprezentacyjne: złoty medal igrzysk olimpijskich w Monachium (1972), 5. miejsce w mistrzostwach świata w Argentynie (1978)

Dariusz Ostafiński

źródło: Przegląd Sportowy Magazyn

Za: http://diarium.pl/2012/09/wlodzimierz-lubanski-talent-wszech-czasow/

POLISH CLUB ONLINE, 2012.09.14

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek