Aleksander Ścios: W STRONĘ WOJSKOWEJ BEZPIEKI


SKW-Sluzba Kontrwywiadu Wojskowego-logoSprawa inwigilacji posłów Prawa i Sprawiedliwości przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego uwidacznia nie tylko kolejny obszar patologii III RP, ale pokazuje, że służby podległe grupie rządzącej przyjęły rolę policji politycznej i działając na wzór swoich peerelowskich poprzedników, próbują kontrolować ludzi opozycji i wpływać na sprawy publiczne. Co więcej, ta rola wydaje się jedynym zadaniem, któremu kontrwywiad wojskowy jest dziś w stanie sprostać.

W przypadku SKW mamy do czynienia z procesem szczególnie groźnym i szkodliwym. Stworzoną przez Antoniego Macierewicza, profesjonalną i nowoczesną służbę zdegradowano bowiem do roli, jaką przez lata wykonywały Wojskowe Służby Informacyjne i nadano jej charakter daleki od intencji twórców. Proces ten mogliśmy obserwować od chwili przejęcia władzy przez PO-PSL, gdy w atmosferze medialnej histerii, czystek personalnych i prześladowań zlikwidowano szereg nowych zadań i struktur SKW. Ze służby usunięto wówczas ludzi młodych, nieskażonych związkami z aparatem komunistycznym oraz wielu doskonałych fachowców pozyskanych do prac nad polskim systemem kryptograficznym przez śp. prof. Jerzego Urbanowicza. Na ich miejsce powrócili żołnierze byłych WSI, jak np. płk Artur Bednarski, który w WSI odpowiadał za handel bronią. Komisja Weryfikacyjna wystawiła Bednarskiemu negatywną ocenę, jednak obecny szef SKW uznał go za przydatnego do służby. Bardzo szybko SKW podjęła również stałą współpracę z firmą SILTEC, która – według Raportu z Weryfikacji WSI – powstała jako tzw. firma przykrycia Zarządu II Sztabu Generalnego LWP – czyli komunistycznego wywiadu wojskowego. Raport zawiera informacje o funkcjonowaniu w strukturach Wojska Polskiego przestępczego mechanizmu pozwalającego na wygrywanie przez tę firmę intratnych przetargów. Od 2009 roku SILTEC ponownie wygrywa wszystkie przetargi na sprzęt klasy Tempest organizowane przez SKW. Dostawy komputerów, laptopów, skanerów, drukarek i terminali są wyłączną domeną tej spółki.

Już w kwietniu 2008 roku w wywiadzie dla tygodnika „Głos” Antoni Macierewicz ostrzegał:

Nowoczesna struktura SKW jest likwidowana. To efekt działań nowego kierownictwa SKW, najpierw p. Reszke, potem p. Noska, delegowanych przez premiera Tuska. W SKW odbywa się czystka personalna, zdecydowana większość zespołów kierowniczych została usunięta. Prowadzi się kilkadziesiąt postępowań dyscyplinarnych, mających zastraszyć ludzi z SKW i przekształcić ich w posłusznych wykonawców nowego-starego kierownictwa. Służba Kontrwywiadu Wojskowego stanie się rodzajem policji politycznej zamiast służby chroniącej polska armię i państwowość.”

Dokonując oceny potencjału tej służby z perspektywy ostatnich lat, nie można zapomnieć o doświadczeniach płynących z tragedii smoleńskiej. Przyniosły one całkowitą kompromitację wszystkim formacjom specjalnym III RP. Nie tylko dlatego, że nie potrafiły one zapobiec tragedii i chronić życia prezydenta i najwyższych oficjeli, ale przede wszystkim w związku z zachowaniami tych służb przed i po 10 kwietnia. Wielomiesięczny spektakl dezinformacji odegrany wspólnie z ludźmi moskiewskiego reżimu, uległość wobec dyspozycji ze strony służb Federacji Rosyjskiej, rozliczne błędy i zaniechania w zakresie zabezpieczenia wizyty prezydenta – dostatecznie obnażył słabość samozwańczych „władców tajemnic” i skompromitowały ich w oczach każdej profesjonalnej formacji.

Szczególna rola przypadła Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, która w swoich ustawowych obowiązkach ma m.in. ochronę dowódców WP oraz monitorowanie i zabezpieczenie lotów wojskowych. To SKW, już w momencie katastrofy posiadała nagrania rozmów pilotów Tu 154 z wieżą kontroli lotów, znała dane o położeniu maszyny, jej wysokości i prędkości, a kilka dni później otrzymała od służb amerykańskich zdjęcia satelitarne okolic smoleńskiego lotniska, wykonane przez satelity wywiadowcze USA. Nie trzeba przekonywać, że materiały zgromadzone przez SKW miałyby ogromne znaczenie dla rzetelnego ustalenia przebiegu tragicznego lotu i pomogły w weryfikacji fałszywych danych przekazywanych przez Rosjan. Sama SKW miała niewiele do powiedzenia na temat katastrofy, zaś wystąpienia jej przedstawicieli dotyczyły wyłącznie zapewnień, iż żaden z dowódców wojskowych, którzy zginęli w Smoleńsku nie miał przy sobie urządzeń umożliwiających gromadzenie lub przetwarzanie informacji niejawnych. Były to gwarancje pochodzące od służby, która 10 kwietnia nie zadbała o zabezpieczenie nośników danych, w tym telefonów ofiar, co – zdaniem Bila Gertza z „Washington Times" – mogło umożliwić służbom rosyjskim m.in. uzyskanie kodów natowskich używanych w komunikacji satelitarnej.

Postępujący pod rządami PO-PSL regres i degradacja służb specjalnych sprawiły, że inwigilacja, kontrola obiegu informacji, gry i kombinacje operacyjne wymierzone w opozycję oraz rola zbrojnego ramienia partii rządzącej – stały się jedynym wyznacznikiem potencjału tych służb, wskazując przy tym, że nadal ciąży nad nimi esbecki model funkcjonowania i związana z nim mentalność. Dodatkowym obciążeniem stały się aspiracje szefów tych służb, wykraczające zwykle poza obszar realnych predyspozycji oraz kultywowanie osobistych urazów i kompleksów, ujawniające brak kompetencji i profesjonalizmu.

W tej sytuacji można powiedzieć, że posłowie PiS-u w pełni zasłużyli na inwigilację ze strony kontrwywiadu wojskowego, bo wykonując swoje konstytucyjne obowiązki ośmielili się wielokrotnie pytać o nieprawidłowości w funkcjonowaniu SKW, wytykać brak profesjonalizmu oraz zwracać uwagę na błędy popełniane przez szefostwo tej służby.

Posłowie Marek Opioła i Tomasz Kaczmarek są autorami kilkudziesięciu interpelacji, w których zadawali niezwykle ważne pytania dotyczące funkcjonowania SKW. W jednej z nich czytamy np. o „stworzeniu przez szefa SKW zagrożenia terrorystycznego dla Rzeczypospolitej Polskiej oraz ujawnieniu informacji mogących doprowadzić do dekonspiracji tożsamości żołnierzy SKW wykonujących czynności operacyjno-rozpoznawcze oraz ich współpracowników”. W sierpniu ubiegłego roku Marek Opioła pytał, dlaczego na stronie internetowej SKW, „znajduje się kilkadziesiąt bardzo szczegółowych informacji wskazujących bezpośrednio na czynności operacyjno-rozpoznawcze wykonywane przez żołnierzy SKW w Afganistanie (nie ma informacji o jakiejkolwiek działalności na terenie Polski). Zawierają one dokładny opis operacji prowadzonych przez SKW, ich daty, miejsca oraz imiona i nazwiska osób m.in. podejrzewanych o terroryzm, a zatrzymanych przy udziale SKW.” Zwracał przy tym uwagę, że taka „autopromocja” szefa SKW nie ma precedensu zarówno w Polsce, jak i na arenie międzynarodowej.

W maju br. poseł Kaczmarek wystosował do Donalda Tuska interpelację, w której pytał o zjawisko nepotyzmu w SKW, pisząc o „niepokojących informacjach dotyczących zatrudniania w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego w latach 2008-2012 członków rodzin kierownictwa SKW oraz osób z kręgu znajomych ww. osób, co ma realny wpływ na obniżenie wartości służby i może wpłynąć na bezpieczeństwo państwa”.

Pytano także o działania SKW podejmowane w związku z zabezpieczeniem lotu do Smoleńska oraz o nadzór nad przebudową wnętrza tupolewa. W interpelacji z 29 sierpnia br. Marek Opioła zwracał uwagę, że „w dniu 6 kwietnia 2010 r. na polecenie szefa techniki lotniczej 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego nakazano zmianę konfiguracji wnętrza samolotu z 90 na 100 miejsc dla pasażerów. Zmiana ta dotyczyła trzeciego salonu”. Poseł PiS-u chciał m.in. wiedzieć – „czy i jaki zakres wiedzy posiada SKW o osobach, które wykonały przebudowę? Czy w trakcie przebudowy osoby jej dokonujące były pod stałym i nieprzerwanym nadzorem osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo samolotu/lotniska/36. SPLT? Czy i kiedy osoby wykonujące prace na pokładzie Tu-154 zostały sprawdzone przez SKW pod kątem związków ze zorganizowaną przestępczością, organizacjami terrorystycznymi i służbami specjalnymi obcych państw?”

Szereg interpelacji dotyczyło nieprawidłowości związanych z zadaniami wykonywanymi przez SKW podczas misji wojskowej w Afganistanie, w tym „możliwości wystąpienia strat w mieniu Skarbu Państwa w związku z wyjazdami służbowymi”, braków wyszkolenia żołnierzy wysyłanych do ochrony kontrwywiadowczej oraz ukrywania informacji o zamachach terrorystycznych na polskich żołnierzy. Posłowie pytali też o wyjazd szefa SKW z delegacją do Korei Południowej oraz inne wyjazdy zagraniczne gen Noska, dociekając jaki charakter miały te wizyty, ile kosztowały i jakie przyniosły efekty. Pytano o organizowanie szkoleń operacyjnych przez firmy zewnętrzne oraz o kryteria wyboru tych firm. Wielokrotnie posłowie PiS-u zwracali uwagę na organizowanie w siedzibie SKW spotkań towarzyskich i libacji, przy czym pierwsze pytanie dotyczyło zdarzenia z 10 kwietnia 2010 roku, opisanego w książce Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego pt. ˝Musieli zginąć˝. W czerwcu br. poseł Marek Opioła pytał natomiast: „Czy to prawda, że w budynku SKW w wyremontowanej części odbywało się spotkanie towarzyskie, na które zostały wprowadzone osoby, które nie są zatrudnione w SKW?. Zdarzenie to miało doprowadzić do „rażącego łamania procedur bezpieczeństwa na terenie siedziby Służby Kontrwywiadu Wojskowego”.

Jedne z ostatnich interpelacji dotyczyły wykradzenia z siedziby Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej ściśle tajnych dokumentów z danymi tajnych współpracowników oraz wpuszczenia na teren siedziby SKW w Warszawie samochodu będącego w użytkowaniu Ambasady Federacji Rosyjskiej. W pierwszym przypadku, poseł Opioła chciał wiedzieć – „czy SKW ustaliła, komu przekazano skradzione materiały? Czy była to grupa przestępcza, organizacja terrorystyczna, czy przedstawiciele obcych służb specjalnych oraz czy wdrożyła działania w zakresie osłony kontrwywiadowczej wobec osób, których dotyczyły ściśle tajne materiały? W związku z wizytą przedstawicieli Rosji na terenie SKW, padły pytania o charakter tej wizyty oraz procedury zastosowane wobec członków delegacji. Poseł PiS pytał m.in. czy służba ochrony SKW sprawdziła, „czy samochód ambasady FR nie miał zainstalowanych urządzeń skanujących zakres fal urządzeń wykorzystywanych przez SKW (np. do komunikacji pomiędzy załogami prowadzącymi obserwację), skanujących dane z komputerów, sieci komputerowych i telefonów.”

W przypadku niemal wszystkich interpelacji, odpowiadający na nie – szef MSW Jacek Cichocki bądź sekretarz stanu w MON Czesław Mroczek, stosowali standardową procedurę polegającą na przedłużaniu terminu udzielenia odpowiedzi, próbach zastąpienia jej ogólnikami lub użycia formuły, iż „nie jest możliwe udzielenie szczegółowych odpowiedzi na postawione pytania ze względu na ich niejawny charakter.” Tam gdzie odpowiedź była udzielana, nigdy nie stwierdzano najmniejszych uchybień lub błędów.

Nie ma wątpliwości, że tzw. kontrola operacyjna posłów PiS-u została zastosowana w związku z wykonywaniem przez nich obowiązków poselskich, do których należy prawo do wnoszenia interpelacji i zapytań. Kontrwywiad wojskowy III RP uznał za wrogów ludzi będących przedstawicielami ogromnej części polskiego społeczeństwa. Bezprawność tych działań jest oczywista, ponieważ SKW nie tylko nie posiada żadnych uprawnień do prowadzenia czynności operacyjnych wobec takich osób, ale z mocy ustawy podlega kontroli Sejmu. W tym przypadku doszło więc do złamania i odwrócenia ustawowych regulacji, a kontrolowany samowolnie uzurpował sobie prawo do kontrolowania parlamentarzystów.

Podsłuchiwanie rozmów telefonicznych i szukanie haków na polityków PiS, było jedyną reakcją, jaką podjęto w związku ujawnieniem licznych patologii w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.

Próżne okazały się obawy wyrażone we wrześniu 2009 roku przez gen. Marka Dukaczewskiego, który skarżył się, że służby wojskowe „nie kontynuują przedsięwzięć, które zostały zapoczątkowane przez nas i które w naszym odczuciu były istotne dla obronności naszego kraju”. Inwigilacja posłów opozycji należy z pewnością do przedsięwzięć nawiązujących do tradycji WSI. Na początku lat 90. służba ta aktywnie penetrowała środowiska polityczne, przede wszystkim polityków prawicy, organizując działania operacyjne nakierowane na Jarosława i Lecha Kaczyńskich oraz próbując dezintegrować i rozbić opozycję niepodległościową. Przed pięcioma laty tygodnik „Wprost” informował natomiast, że w roku 2000 WSI inwigilowały posłów z sejmowej komisji obrony. Zdaniem pisma, o sprawie mógł wiedzieć ówczesny minister obrony narodowej – Bronisław Komorowski,. W tym samym czasie były wiceminister ON Romuald Szeremietiew przypomniał, że w roku 2000 Komorowski zlecił WSI inwigilowanie swoich najbliższych współpracowników, co potwierdził w wywiadzie dla "Życia Warszawy" z 07.05.2004r. mówiąc:„- Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta wiceministra) i Romualda Sz."

Działania podejmowane przez służbę gen. Noska wobec posłów opozycji, byłyby zatem kontynuacją tradycji służb wojskowych, wywodzących się z komunistycznej policji politycznej. To tam, w zadaniach kontrwywiadu wojskowego zapisano obowiązek „ochrony wojska przed oddziaływaniem sił antysocjalistycznych oraz ośrodków dywersji ideologicznej”, a żołnierze tych służb zajmowali się głównie prześladowaniem opozycji.

Nieprzypadkowo celem inwigilacji stał się poseł Tomasz Kaczmarek – darzony szczególną nienawiścią przez reżimowe ośrodki propagandy. Najwyraźniej były funkcjonariusz CBA posiada dość wiedzy i kwalifikacji, by ocenić „fachowość” ludzi SKW i dostrzec nieprawidłowości istniejące w służbie gen. Noska. Natomiast poseł Marek Opioła jest od lat członkiem sejmowej komisji obrony i komisji ds. służb specjalnych oraz absolwentem podyplomowych studiów z zakresu bezpieczeństwa narodowego. Dla formacji, która zawiodła w obliczu tragedii smoleńskiej, a poza „autopromocją” i prywatą nie wykazuje cienia profesjonalizmu – tacy ludzie muszą stanowić prawdziwe zagrożenie.

Z szeregu informacji zawartych w interpelacjach posłów Kaczmarka i Opioły wynika, że SKW nie jest w stanie zagwarantować Siłom Zbrojnym profesjonalnej ochrony kontrwywiadowczej i nie potrafi wywiązywać się ze swoich ustawowych obowiązków.

Zarzuty dotyczące inwigilacji posłów świadczą zaś, że proces niszczenia polskich służb specjalnych osiągnął etap, w którym możemy mówić o nie tylko o recydywie tradycji WSI, ale powrocie do najgorszych wzorców wojskowej bezpieki.

Artykuł opublikowany w nr 39/2012 Gazety Polskiej.

Aleksander Ścios

Za: Bez Dekretu – Aleksander Ścios – portal autorski – 26 wrzesnia 2012

POLISH CLUB ONLINE, 2012.09.26

Waldemar Glodek

Autor: Waldemar Glodek